Nowy pomysł Komisji Europejskiej może oznaczać koniec oprogramowania open source w EU, przynajmniej zdaniem twórcy gry rozwijanej od blisko 20 lat przez fanów.
Stop Killing Games ponownie nawołuje do akcji przeciwko nowemu o pomysłowi Komisji Europejskiej, powołując się na konkretnego małego twórcę widzącego swój koniec w nowych regulacjach.
Grupa walcząca o „życie” gier nie była zachwycona po sprawdzeniu, czym dokładnie jest EU Kids Act. Wczoraj SKG nawoływało do rozpowszechniania informacji o tym projekcie, który według organizatorów może mieć opłakane skutki dla twórców gier i uczynić z UE „pariasa” dla wszystkich poza największymi wydawcami.
Niejako na potwierdzenie tych słów na oficjalnym koncie inicjatywy w serwisie X zacytowano niedawny wpis twórcy SuperTuxKart. Ta kartingowa gra wyścigowa to darmowa produkcja typu open source, niejako rozwijana od 2007 roku jako nowa wersja produkcji z 2000 roku i projekt społeczności. I właśnie dlatego nowy akt w obecnej formie oznaczałby koniec tego tytułu.
Jak tłumaczą główni twórcy, zespół TuxKart nie ma możliwości zapobiec zakładaniu prywatnych serwerów na terenie Unii Europejskiej (chyba że znalazłoby sposób na aktywne śledzenie graczy), co oznaczałoby koniec projektu w Europie, jeśli nie w ogóle:
Jeśli ta propozycja zostanie przyjęta w obecnej formie, będzie to oznaczało kres SuperTuxKart w UE — a być może nawet koniec całego projektu.
Musimy na chwilę potraktować tę sprawę poważnie.
Nie możemy „zablokować rynku UE”. Nie możemy zapobiec tworzeniu prywatnych serwerów. Kod jest na licencji GPL. Każdy może uruchomić taki serwer.
To nie jest luka prawna — to istota oprogramowania open source.
Nie moglibyśmy wykrywać graczy z UE korzystających z VPN bez śledzenia naszych graczy. Nie będziemy śledzić naszych graczy. Ani dla Brukseli, ani dla nikogo innego.
Ustawa napisana z myślą o gigantach technologicznych wkrótce zakaże wolnego i otwartego oprogramowania tworzonego z miłością.
Ktoś pewnie może powiedzieć, że to tylko mały niezależny projekt, o którym większość graczy nie ma nawet pojęcia. Niemniej właśnie takich lub nawet nieco większych deweloperów SKG wskazuje jako potencjalne ofiary proponowanego aktu. De facto zakaz udostępniania opcji tworzenia prywatnych serwerów i wymuszenie kosztownej weryfikacji wiekowej w grach z funkcjami sieciowymi uderzyłby głównie w pomniejszych twórców, w najgorszym przypadku pozostawiając w UE tylko tych, których stać byłoby na to wszystko. Czyli, krótko mówiąc: największych wydawców.
W każdym razie takie twierdzą osoby stojące na czele Stop Killing Games, które nawołują do podpisywania nowej petycji.

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).