Sony przerwało najdłuższą od lat ciszę w mediach społecznościowych, ale całkowicie przemilczało burzę wywołaną planami odejścia od fizycznych wydań. Społeczność nie odpuszcza, choć wiele wskazuje na to, że koncern nie zamierza zmieniać kursu.
Sony wywołało trzęsienie ziemi, a niemal tydzień później próbuje przejść obojętnie obok zniszczeń. Japoński gigant przerwał najdłuższą w swej historii przerwę w udostępnianiu treści w mediach społecznościowych, ale ani słowem nie wspomniał o kontrowersyjnych planach odejścia od fizycznych wydań gier. Choć petycja „Nie zabijajcie płyt” nabiera rozpędu, niewiele wskazuje na zmianę decyzji, ponieważ giełda dobrze zareagowała na działania Sony.
Po sześciu dniach ciszy doczekaliśmy się pierwszego wpisu od ogłoszenia decyzji w sprawie płytowych wydań – w serwisie X pojawił się filmik promujący bezprzewodowy fight stick FlexStrike. Nowy kontroler jest z pewnością czymś, co może zwrócić uwagę miłośników bijatyk, chociażby przez możliwość dopasowania go do swoich potrzeb bez użycia narzędzi. Publikacja okazała się jednak płachtą na byka, czyli w tym przypadku na niezadowolonych użytkowników. Wpis doczekał się już przeszło 35 tysięcy komentarzy, w których dominują krytyka i żarty z Sony (w tym drwiące motta pokroju „Greed has no limits”).
Najwidoczniej produkcja kolejnych kontrolerów to bardziej opłacalne działanie niż pozostanie przy fizycznych nośnikach. Wskazuje na to m.in. pozycja koncernu na giełdzie – od ogłoszenia kontrowersyjnej decyzji akcje Sony wzrosły o ok. 5% i to pomimo fatalnego przyjęcia nie tylko przez graczy, ale również partnerów firmy.
Choć sytuacja wydaje się przesądzona, gracze sięgają po różne środki, by walczyć o płytowe wydania. Petycja o nazwie „Nie zabijajcie płyt” doczekała się już przeszło 177 tysięcy zweryfikowanych podpisów, a liczba ta stale rośnie. Trudno uwierzyć, że akcja w znaczący sposób wpłynie na działania firmy z Kraju Kwitnącej Wiśni, jednak budująca jest już sama solidarność użytkowników. Działania Sony nie umknęły również uwadze przedstawicieli Stop Killing Games, zdaniem których właściciele marki PlayStation „zrobili z siebie pośmiewisko”.
Inicjatywa Stop Killing Games już teraz w znacznym stopniu przyczyniła się do naświetlenia problemów współczesnych graczy i to pomimo licznych problemów stojących na jej drodze. To pokazuje, że podobne działania mają sens.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Cała prawda o kasowaniu kont PlayStation przez Sony: firma ostrzega graczy już od 17 lat
1

Autor: Krzysztof Kałuziński
W GRYOnline.pl związany z Newsroomem. Nie boi się podejmowania różnych tematów, choć preferuje wiadomości o niezależnych produkcjach w stylu Disco Elysium. W dzieciństwie pisał opowiadania fantasy, katował Pegasusa, a potem peceta. Pasję przekuł w zawód redaktora portalu dla graczy prowadzonego z przyjacielem, jak również copywritera oraz doradcy w sklepie z konsolami. Nie przepada za remake'ami i growymi tasiemcami. Od dziecka chciał napisać powieść, choć zdecydowanie lepiej tworzy mu się bohaterów niż fabułę. Pewnie dlatego tak pokochał RPGi (papierowe i wirtualne). Wychowały go lata 90., do których chętnie by się przeniósł. Uwielbia filmy Tarantino, za sprawą Mad Maksa i pierwszego Fallouta zatracił się w postapo, a Berserk przekonał go do dark fantasy. Dziś próbuje sił w e-commerce i marketingu, jednocześnie wspierając Newsroom w weekendy, dzięki czemu wciąż może kultywować dawne pasje.