Filmomaniak.pl Newsroom Filmy Seriale Obsada Netflix HBO Amazon TvFilmy
Wiadomość filmy i seriale 26 października 2021, 15:10

autor: Patryk Łukasz Kubiak

„Rzuciłam w niego kanapką” - kulisy spięć na linii Marvel-Sony w sprawie Spider-Mana

O mały włos, a dostalibyśmy następnego The Amazing Spider-Man z Andrew Garfieldem. Dlaczego do tego nie doszło i jak burzliwe były rozmowy dotyczące przyszłości Spideya? Sprawdzamy.

W SKRÓCIE:
  1. w świeżo wydanej książce The Story of Marvel Studios: The Making of the Marvel Cinematic Universe autorzy Tara Bennett i Paul Terry prezentują fanom kulisy powstania MCU;
  2. jednym z ciekawszych epizodów książki jest fragment opowiadający o relacjach Marvela i Sony;
  3. jak się okazuje, to Kevin Feige – prezes Marvel Studios – zablokował powstanie The Amazing Spider-Man 3 z Andrew Garfieldem;
  4. z perspektywy czasu – była to świetna decyzja, gdyż produkcje z Tomem Hollandem cieszą się dużo większą popularnością.

Dożyliśmy w popkulturze takich czasów, gdy superbohaterowie wyskakują z lodówki. Czy jest w tym coś złego, czy nie – zostawiam Waszej ocenie. Jeżeli natomiast – pomimo wszystkich filmów i całej marketingowej otoczki – jesteście dalej złaknieni szczegółów nie tylko z samego życia herosów, ale chcielibyście także dowiedzieć się, jak wyglądają kulisy powoływania do życia kolejnych obrazów o obdarzonych nadludzkimi mocami awatarach, uchylamy rąbka tajemnicy.

Niedawno do księgarni trafiła książka (niestety, nie w języku polskim) The Story of Marvel Studios: The Making of the Marvel Cinematic Universe – sygnowane przez Marvela, 512-stronicowe wydawnictwo, w którym osoby zaangażowane w kreowanie MCU ujawniają, jak – krok po kroku – doszło do powołania najsłynniejszej kulturowej marki naszych czasów. The Story of Marvel Studios: The Making of the Marvel Cinematic Universe napisali Tara Bennett i Paul Terry. Książka obejmuje okres od przygotowań do powstania Iron Mana w 2008 roku, aż po Spider-Mana: Daleko od domu z 2019 roku.

Jednym z ciekawszych fragmentów, który pojawia się w tomie, jest kwestia współpracy pomiędzy Sony Pictures i Marvelem odnośnie Spider-Mana właśnie. Jak się okazuje, przygody człowieka-pająka były tematem żywych dyskusji, a szefowa Sony Pictures, Amy Pascal, wyznała, że możliwe nawet, iż doszło do… przemocy – i to niewerbalnej.

Wszystko zaczęło się od propozycji Kevina Feige’a, prezesa Marvel Studios, który stwierdził, że dobrym pomysłem byłoby, gdyby Spider-Man trafił pod skrzydła MCU, ponieważ Marvel „ma dobre przeczucie co do tego, jak pokierować rozwojem tego charakteru”, jeżeli tylko dostanie szansę. W odpowiedzi miał usłyszeć od Pascal, że chciałaby ona, by Marvel oraz Feige bardziej zaangażowali się w proces kreatywny tworzenia Niesamowitego Spider-Mana 3 (tak, tak, były takie plany…). Wówczas Feige stanął okoniem i powiedział, że plany Sony odnośnie tego filmu „nie zadziałają”. Stwierdził, że studio powinno zająć się nowym Spider-Manem. To wywołało oburzenie i emocjonalną reakcję Pascal, która nie była skora do takiego rozwiązania sprawy, bo oznaczałoby to przekazanie znacznej odpowiedzialności Marvelowi.

Jedynym sposobem, jaki znam, by cokolwiek zrobić, jest poświęcenie się temu całkowicie – przekonywał Feige, jak czytamy w książce. – Dlaczego więc nie pozwolisz nam tego zrobić? Nie myśl o nas jako o dwóch studiach. I nie postrzegaj tego, jakbyś oddawała prawa innej wytwórni. Nie zmienimy praw właścicielskich, nie zmienimy podziału pieniędzy. Po prostu zaangażuj nas do jednej produkcji.

Pascal koniec końców uległa, bo sama zdała sobie sprawę, że pomysły, które Sony chciało zrealizować w trzeciej części The Amazing Spider-Man, nie były „świeże”. Zgodziła się, że idee Feige’a i Marvela tak naprawdę mają przysłużyć się rozwojowi Spideya, odnalezieniu nowego, właściwego kierunku dla rozwoju marki. O całej sytuacji przedstawicielka Sony opowiedziała w The Story of Marvel Studios:

Na początku byłam bardzo urażona. Wydaje mi się, że zaczęłam płakać i wyrzuciłam go z mojego biura albo rzuciłam w niego kanapką. Nie jestem do końca pewna… (Prawda jest taka, że… – dop. red.) Do piątego filmu nie daliśmy im nic nowego. I muszę być szczera co do tego, że tak bardzo staraliśmy się być inni, że byliśmy tacy w miejscach, w których nie powinniśmy być.

Jak się okazało, kroki wtedy podjęte były słuszne. Obrazy z Tomem Hollandem zdecydowanie przebiły produkcje, w których grał Andrew Garfield – z całą sympatią dla tego aktora. Wszystko wskazuje na to, że w przyszłości tytuły ze Spider-Manem będą silnie powiązane z multiwersum, które znamy z kart komiksów. Możliwe więc, że spotkamy „starych” aktorów, którzy wcielali się w człowieka-pająka w poprzednich filmach, choć jak na razie plotki na ten temat są dementowane przez osoby decyzyjne zarówno w Sony, jak i w Marvelu. Pokusa spełnienia zachcianki fanów i zbudowania hype’u wokół powrotu np. Tobeya Maguire’a do roli Spider-Mana może być jednak zbyt duża, by można było długo się jej opierać. Moim zdaniem byłby to strzał w dziesiątkę i motor napędowy do mocnego wyeksponowania Sony’s Universe of Marvel Characters. A gdyby jeszcze w takiej produkcji wystąpił Venom Toma Hardy’ego