Rosja marzy o stworzeniu konkurencji dla cyklu Call of Duty – rząd jest gotowy przekazać ogromne środki studiu, które podejmie się tego wyzwania.
Wygląda na to, że rząd Rosji nie tylko ma dość scen dla dorosłych w grach (patrzę na ciebie, GTA VI), ale też obsadzania przedstawicieli narodu w rolach głównych antagonistów. W odpowiedzi państwo zarządzane przez Władimira Putina wspomoże twórców w tworzeniu konkurencji dla serii Call of Duty. Studio chętne do realizacji projektu, w którym po drugiej stronie celownika mogą stanąć Amerykanie, Brytyjczycy oraz Ukraińcy, otrzyma liczne ustępstwa i ogromne wsparcie finansowe.
Jak donosi serwis Insider Gaming, opracowanie rosyjskiej strzelanki AAA zaproponował deputowany Dumy Państwowej Michaił Dielagin. Miałoby to przeciwdziałać rusofobii i odwracać narrację, przedstawiając w roli głównych złych przedstawicieli innych krajów. Produkcja tego typu wiąże się jednak ze znacznymi kosztami, co skutecznie utrudnia znalezienie właściwego kandydata. Z pomocą przychodzi jednak rząd – Ministerstwo Rozwoju Cyfrowego jest skłonne wesprzeć wybrane studio nawet 128 milionami dolarów (ok. 10 miliardami rubli). Byłaby to największa inwestycja w gry w historii kraju.
Na tym nie koniec, bo krajowe firmy IT odpowiedzialne za tworzenie innowacyjnych rozwiązań (a tym przecież jest „rosyjski CoD”, prawda?) mogą liczyć na więcej udogodnień. Wspomniane ministerstwo przypomniało o obniżonej stawce podatku dochodowego od osób prawnych, niższych składkach ubezpieczeniowych i częściowym zwolnieniu z podatku VAT.
Fani cyklu Call of Duty z pewnością nie będą mieli problemów ze wskazaniem odsłon, w których to właśnie obywatele Rosji stawali się naszymi głównymi przeciwnikami. To prowadziło do licznych konfliktów, a w konsekwencji jednego z nich w 2019 roku Call of Duty: Modern Warfare zniknęło z oferty tamtejszego oddziału Sony.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Krzysztof Kałuziński
W GRYOnline.pl związany z Newsroomem. Nie boi się podejmowania różnych tematów, choć preferuje wiadomości o niezależnych produkcjach w stylu Disco Elysium. W dzieciństwie pisał opowiadania fantasy, katował Pegasusa, a potem peceta. Pasję przekuł w zawód redaktora portalu dla graczy prowadzonego z przyjacielem, jak również copywritera oraz doradcy w sklepie z konsolami. Nie przepada za remake'ami i growymi tasiemcami. Od dziecka chciał napisać powieść, choć zdecydowanie lepiej tworzy mu się bohaterów niż fabułę. Pewnie dlatego tak pokochał RPGi (papierowe i wirtualne). Wychowały go lata 90., do których chętnie by się przeniósł. Uwielbia filmy Tarantino, za sprawą Mad Maksa i pierwszego Fallouta zatracił się w postapo, a Berserk przekonał go do dark fantasy. Dziś próbuje sił w e-commerce i marketingu, jednocześnie wspierając Newsroom w weekendy, dzięki czemu wciąż może kultywować dawne pasje.