Szykujcie się na najdroższe widowisko w historii studia A24. Budżet adaptacji Elden Ring Alexa Garlanda podwoił się względem wcześniejszych doniesień.
W ubiegłym roku doczekaliśmy się oficjalnej zapowiedzi filmu Elden Ring, za który odpowiada studio A24 i Alex Garland. Od tego czasu do sieci trafiają nowe wieści dotyczące obsady oraz budżetu. Kilka miesięcy temu widzów zaskoczyła informacja o tym, że produkcja adaptacji w tym niezależnym studiu pochłonie aż 100 mln dolarów. Jak teraz donoszą media, budżet widowiska będzie dwukrotnie wyższy.
The Wall Street Journal dotarł do informacji, zgodnie z którymi koszt adaptacji Elden Ring to około 200 mln dolarów, a tym samym widowisko Alexa Garlanda będzie najdroższym filmem A24. Przypomnijmy, że dotychczasowym rekordzistą był Wielki Marty z budżetem 70 mln dolarów. Dla porównania – The Backrooms, niedawny hit studia, kosztował około 10 mln dolarów.
Aby zwrócić się wytwórni, Elden Ring będzie musiało zarobić jeszcze więcej niż przywołane The Backrooms, które zebrało w kinach rekordowe dla tego studia 400 mln dolarów.
Warto zauważyć, że data premiery Elden Ring to 3 marca 2028 roku. Od debiutu widowiska dzieli nas jeszcze sporo czasu, choć zdjęcia w Wielkiej Brytanii zostały już zakończone. Najwyraźniej twórcy będą potrzebować wielu miesięcy na proces postprodukcji, w którym skupią się na efektach specjalnych. Z pewnością to właśnie one pochłoną znaczną część budżetu adaptacji gry, którą współtworzył George R.R. Martin.
Przypomnijmy, że film Elden Ring powstaje z inicjatywy Alexa Garlanda, który napisał 160-stronicowy scenariusz, poleciał do Japonii i osobiście przekonał do projektu Hidetakę Miyazakiego. Twórcom udało się zgromadzić gwiazdorską obsadę, do której należą Kit Connor, Cailee Spaeny, Ben Whishaw, Nick Offerman oraz Jonathan Pryce. Alex Garland odpowiada za scenariusz i reżyserię.
Film:Elden Ring
akcja, fantasy
1

Autor: Pamela Jakiel
Redaktorka działu filmowego Gry-Online od kwietnia 2023 roku. Absolwentka filmoznawstwa i MISH Uniwersytetu Jagiellońskiego. Miłośniczka dzieł Romana Polańskiego, Terrence’a Malicka i Alfreda Hitchcocka. Woli gnozę od grozy, dramaty od komedii, Junga od Freuda. Tęskni za elegancją kina klasycznego i wciąż wraca do Bulwaru Zachodzącego Słońca. W muzeach tropi obrazy symbolistów, a świat przemierza gravelem. Uwielbia jamniki.