Na Steamie zadebiutowała jedna z bardziej oryginalnych gier ostatnich miesięcy. Problem w tym, że Heavydelic w obecnej wersji wystarczy na zaledwie kilka minut zabawy.
Przynoszę dobre wieści dla fanów nietypowych platformówek. 23 czerwca na Steamie we wczesnym dostępie zadebiutowała gra Heavydelic – intrygujące dzieło słowackiego twórcy, ukrywającego się pod pseudonimem Eniac.
Produkcję można kupić za 19,38 zł, a niezdecydowani mogą najpierw sięgnąć po demo. Warto jednak wiedzieć, że obecnie zawartość gry jest wyjątkowo skromna.
Twórca otwarcie przyznaje bowiem, że aktualna wersja Heavydelic oferuje około pięciu minut rozgrywki. W tym czasie możemy przebiec krótki poziom, odnaleźć skrzynię z obrazem, zdobyć miecz i zmierzyć się z kilkoma przeciwnikami (czy też z jednym kilka razy). Z poziomu menu da się także zapoznać z informacjami dotyczącymi uniwersum gry. To właściwie demonstracja podstawowych mechanik, które z czasem mają zostać rozbudowane.
Na kolejne porcje zawartości przyjdzie jednak długo poczekać. Autor zakłada, że Heavydelic pozostanie we wczesnym dostępie mniej więcej do 3 lutego 2030 roku. Do tego czasu produkcja ma stopniowo rozrastać się – finalnie do około 15 poziomów, wzbogaconych o nowych przeciwników, bossów oraz dodatkowe mechaniki. Co istotne, wraz z kolejnymi aktualizacjami cena gry będzie stopniowo rosła.
Na razie jednak gracze nie są przekonani do tak wczesnego debiutu. Heavydelic ma obecnie tylko dwie recenzje na Steamie i obie są negatywne.
Jeden z recenzentów przyznał, że zamiast gry kupił jedynie „marzenie o grze”. Stwierdził też, iż choć karta produktu wspomina o około pięciu minutach rozgrywki, on sam doliczył się zaledwie około 25 sekund faktycznej zabawy, a resztę czasu wypełniło mu przejście przez kilka ekranów, otwarcie jednej skrzyni i pokonanie garstki przeciwników. Mimo wszystko nie zamierza prosić o zwrot pieniędzy. Jak napisał, jeśli Heavydelic rzeczywiście stanie się pełnoprawną grą w 2030 roku – „zakładając, że dożyje” – jako pierwszy pogratuluje twórcy sukcesu.
Drugi użytkownik również nie szczędził uszczypliwości, określając produkcję mianem „czterech minut okropnej rozgrywki”. Zwrócił uwagę, że obecna wersja nie różni się od dema, brakuje obsługi kontrolerów i zapisu stanu gry, a po pokonaniu pierwszego przeciwnika praktycznie nie ma już nic więcej do zrobienia. Jednocześnie podkreślił, że ręcznie rysowana oprawa jest „oszałamiająca” i ma nadzieję, że z czasem gra rozwinie swój ogromny potencjał.
Jak wspomniałem, za Heavydelic odpowiada jeden artysta, który już od ponad 7 lat samodzielnie tworzy cały projekt. Każda plansza, animacja i element otoczenia zostały ręcznie narysowane przez Eniaca.
Akcja Heavydelic rozgrywa się w alternatywnej wersji środkowej Słowacji, gdzie katastrofa przemysłowa doprowadziła do skażenia okolicy i zapoczątkowała osobliwą ewolucję świata. W efekcie część ocalałych zamieniła się w pozbawione własnej woli „nośniki”, podczas gdy pozostali osiągnęli niemal nieograniczoną inteligencję, okupioną ciągłym przeciążeniem umysłu. To właśnie ta druga grupa stworzyła niezwykłe mechaniczne istoty, łącząc analogową elektronikę i technologie minionej epoki ze słowiańską mitologią, jej bóstwami oraz legendarnymi stworzeniami.
Rozgrywka łączy elementy platformówki i hack & slasha, pozwalając eksplorować świat, walczyć z przeciwnikami oraz kolekcjonować ukryte obrazy. Twórca stawia również na opowiadanie historii za pomocą otoczenia, rezygnując z klasycznych przerywników filmowych na rzecz klimatycznej eksploracji.
Na koniec należy wspomnieć, że Heavydelic nie oferuje polskiej wersji językowej.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Steam

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.