Prywatne śledztwo ujawniło sekret PlayStation. Sony nie wprowadziło nowego DRM do gier PS4 i PS5, lecz „wyregulowało” starą funkcję

Wygląda na to, że „nowy DRM” na PlayStation 4 i PlayStation 5 to jedynie bat Sony na osoby próbujące wykorzystać zwroty gier do zachowania zwróconych nabytków.

Jakub Błażewicz

1
Prywatne śledztwo ujawniło sekret PlayStation. Sony nie wprowadziło nowego DRM do gier PS4 i PS5, lecz „wyregulowało” starą funkcję, źródło grafiki: Guerrilla Games / Sony..
Prywatne śledztwo ujawniło sekret PlayStation. Sony nie wprowadziło nowego DRM do gier PS4 i PS5, lecz „wyregulowało” starą funkcję Źródło: Guerrilla Games / Sony..

Sprawa odliczania do odnowienia licencji może być jeszcze starsza i mieć bardziej niespodziewane (i o wiele mniej karygodne) wyjaśnienie, niż wydawało się graczom po weekendowym dochodzeniu.

Wiadomość o „nowej” funkcji, rzekomo dopiero co wprowadzonej na konsolach PlayStation, wywołała spore zamieszanie. Część graczy z miejsca uznała to za celowy zabieg antykonsumencki Sony, podczas gdy inni próbowali znaleźć jakąś logikę w tej pozornie kuriozalnej decyzji firmy, która swego czasu wyśmiewała bardzo podobne rozwiązanie z Xboxa One. Nie pomagał im ani brak oficjalnego komentarza spółki, ani na pozór niespójne doniesienia na temat funkcjonowania tego dziwnego zabezpieczenia.

„DRM” tylko na czas zwrotu

Na oświadczenie Sony wciąż czekamy, ale w międzyczasie własne dochodzenie przeprowadził DetectiveSeeds. Co prawda informator podpadł firmie i nie jest już członkiem programu partnerskiego PlayStation, ale nadal utrzymuje kontakt z pewnymi pracownikami Sony Interactive Entertainment. Od nich uzyskał kolejne potwierdzenie, że ta „nowa” funkcja jest obecna w „ekosystemie PlayStation” od czasu premiery PS4 Pro, a teraz jedynie została „wyregulowana” w zupełnie innym celu, niż przypuszczają krytycy Sony. Po prostu, jak to ujął, „każdy ma Internet” i dlatego nigdy nie wypłynęło to na światło dnia.

W czym rzecz? Jeśli wierzyć informacjom internauty, zabezpieczenie służy do walki ze „złośliwym” procederem związanym ze zwrotami: „DRM” nie wymusza odnowienia licencji co 30 dni (jak sądzili niektórzy gracze), lecz znika po upływie 14 (16?) dni. Czyli terminie, w którym (w teorii) można dokonać zwrotu zakupionej gry. Po tym gracz może bez przeszkód bawić się bez połączenia z Internetem.

Te informacje są nieoficjalne, ale zdaje się je potwierdzać dochodzenie Mohameda Adela oraz dalsze testy przeprowadzone m.in. przez andshrewa z forum ResetEra i BigGoji z serwisu X po próbie kanału Spawn Wave. Dla przypomnienia: internauta potwierdził, że zakupione teraz gry cyfrowe faktycznie zostają zablokowane. Jednakże wygląda na to, że ta „tymczasowa” licencja faktycznie zostaje zmieniona na stałą po upływie 14 dni od zakupu (podkreślamy: zakupu, nie instalacji).

Co więcej, takie wyjaśnienie współgra z tym, o czym wspominaliśmy we wczorajszej wiadomości. Już w marcu część graczy zauważyła to odliczanie, ale u większości użytkowników zniknęło ono na długo przed upływem 30 dni. Z kolei ten termin może mieć związek z subskrypcjami PlayStation Plus, tj. wykorzystaniem istniejącej funkcji wykorzystywanej w przypadku gier udostępnianych tymczasowo w tej usłudze.

Podsumujmy: wygląda na to, że rzekomy „DRM” ani nie jest nową funkcją (wręcz przeciwnie), ani też nie ma wiele wspólnego z niesławnym pomysłem Microsoftu na Xboxa One. Sony być może próbowało jedynie poradzić sobie z graczami wykorzystującymi lukę przez pozyskanie nieograniczonej licencji na zakupioną i następnie zwróconą grę. W praktyce trudno wyobrazić sobie autentyczną sytuację, w której to zabezpieczenie zadziała na szkodę nabywcy.

Niemniej akurat w tym przypadku pretensje graczy były i są zrozumiałe (pomijając tych internautów, którzy nadal krzyczą o nowym „DRM” Sony i odrzucają wszystkie dowody obalające tę tezę), a to z prostego powodu. Od rozpoczęcia całego zamieszania minął już tydzień – nie mówiąc o pierwszych odnotowanych przypadkach, które przemknęły niezauważone – a mimo to właściciel PlayStation wciąż nie odniósł się do sprawy, mimo artykułów i próśb o komentarz od branżowych mediów (o rozgniewanych graczach nie mówiąc). Trzeba przyznać, że Sony nie popisało się tu talentami komunikacyjnymi, i liczyć, że firma wreszcie uzna za stosowne wyjaśnić sprawę oficjalnie.

Jakub Błażewicz

Autor: Jakub Błażewicz

Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).

„To zabija moje zainteresowanie Rodem smoka”. Wielu fanów reaguje na zwiastun 3. sezonu bez większego entuzjazmu

Następny
„To zabija moje zainteresowanie Rodem smoka”. Wielu fanów reaguje na zwiastun 3. sezonu bez większego entuzjazmu

Znany wydawca wprowadza weryfikację online co 14 dni dla gier po zwycięstwie piratów nad Denuvo

Poprzedni
Znany wydawca wprowadza weryfikację online co 14 dni dla gier po zwycięstwie piratów nad Denuvo

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl