Proces z Ubisoftem „mógłby zająć 10 lat w górę”. Adwokat o tym, dlaczego Stop Killing Games wybiera inną drogę

Autorzy inicjatywy Stop Killing Games nie będą mieli łatwej przeprawy, ale są solidne podstawy do „powodzenia” przynajmniej części postulatów.

Jakub Błażewicz

1
Proces z Ubisoftem „mógłby zająć 10 lat w górę”. Adwokat o tym, dlaczego Stop Killing Games wybiera inną drogę, źródło grafiki: Ubisoft.
Proces z Ubisoftem „mógłby zająć 10 lat w górę”. Adwokat o tym, dlaczego Stop Killing Games wybiera inną drogę Źródło: Ubisoft.

Polski prawnik nie ukrywa wyzwań stojących przed organizatorami Stop Killing Games, ale uważa, że są solidne podstawy do rozpatrzenia przynajmniej części postulatów inicjatywy bez zmiany prawa.

O walce z „zabijaniem gier” pisaliśmy wielokrotnie, w tym o ostatnich działaniach autorów inicjatywy i tego, jak zamierzają kontynuować swoją walkę o „życie” gier wideo w przypadku, gdyby sprawa rozbiła się, na przykład, o niechęć Komisji Europejskiej do ustanowienia nowych przepisów. Podsumowanie najnowszych informacji znajdziecie również w materiale, który zamieściliśmy poniżej.

Dekada batalii sądowych…

Prócz zebrania ostatnich doniesień Szymon „Rusnar” Rusnarczyk z kanału Niewyspani (dawniej tvgry) zwrócił się też do Marcina Barczyka, prawnika działającego przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Krakowie i zajmującego się sprawami dotyczącymi działalności gospodarczej, ale też własności intelektualnej i nowych technologii. Polak jest też członkiem Instytutu LegalTech, który działa przy Naczelnej Radzie Adwokackiej.

Barczyk odniósł się m.in. do pytań o faktyczną skalę poparcia SKG wśród polskich polityków (o czym wspominał sam Ross Scott, główny organizator akcji), z których wielu ma popierać lub przynajmniej rozumieć pobudki stojące za inicjatywą, choć nie pozostają też ślepi na potencjalne problemy. Prawnik miał też okazję porozmawiać ze Scottem, w tym na temat podejścia, które – jak to ujął Polak – było „dosyć mocno pragmatyczne”.

Powtórzmy raz jeszcze: organizatorzy akcji nie wykluczają, że z takich czy innych przyczyn nie uda się wymusić zmiany obowiązujących przepisów lub wprowadzenia nowych regulacji. W takim przypadku pozostaje sądzenie się osobno z każdym wydawcą z zarzutami o naruszenie praw konsumenta konsumenta (np. Ubisoftem) – co jednak mogłoby zająć nawet ponad 10 lat w jednym kraju, nim sprawa przejdzie przez wszystkie stopnie postępowania sądowego.

Do tego dochodzą inne problematyczne kwestie, jak choćby za co organizatorzy mieliby opłacać sądową batalię z wydawcami, którzy mają o wiele większe możliwości finansowe.

Jeżeli Stop Killing Games chciałoby pozwać, na przykład, Ubisoft o łamanie praw konsumenta, no to najprawdopodobniej, tak strzelam, no mogłoby to zająć 10 lat w górę. No musielibyśmy wyczerpać na to w Polsce cały nasz proces sądowy, który mógłby zająć może 5 lat, może osiem, później odwoływać się do SUE, gdzie też te postępowania Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i tam też no trochę by to postępowanie trwało. […] No nie jesteś pewien co do tego co do tego, jak się postępowanie skończy.

Nigdy nie masz takiej pewności. A wiesz o tym, że Ubisoft czy wydawcy gier mają większe środki na prowadzenie tego postępowania, czy chociażby, na przykład, przeciąganie go, dokonywanie obstrukcji procesowej pewnie, niż grupa zapaleńców bez finansowania. Bo no bo tym jest ten ruch. To jest typowo ruch społeczny. Tam nie ma nie ma żadnego finansowania, tam nie ma żadnego realnego lobbingu. Także stoi za tym jakaś grupa interesu. To jest po prostu ruch konsumencki.

… i kwestie „rozsądnych” funkcji oraz praw autorskich

Sęk w tym, że taka opcja może być też nie na rękę wydawcom, m.in. dlatego, że o ile nowe regulacje nie działałyby wstecz, o tyle w przypadku udowodnienia naruszenia istniejących przepisów ewentualny precedens mógłby zostać wykorzystany do uzyskania odszkodowań za starsze „uśmiercone gry”.

Co więcej, to od sądu zależałoby, co zostanie uznane przez „rozsądny” zakres funkcjonalności gry. Z kolei, jak tłumaczy Barczyk, ewentualna dyrektywa Komisji Europejskiej musiałaby być względnie ogólna, by zostawić poszczególnym państwom pole do manewru w ramach aktów, poprzez które owe zapisy weszłyby w życie w danym kraju. Niemniej Barczyk wskazuje, że ewentualne zmiany przepisów lub nowe regulacje muszą uwzględnić „podstawowe funkcjonalności”, w tym możliwość uruchomienia gry we własnym środowisku cyfrowym (czyli pobrać daną produkcję na własne urządzenie).

Prawnik napomknął też o kwestii praw autorskich i licencji użytkownika, bo – jak podaje – spora część środowiska prawniczego ma „solidne podstawy” do poddawania w wątpliwość, czy „gra wideo” to „program komputerowy”, z czym on sam nie do końca się zgadza. A przynajmniej w toku dyskusji z innym prawnikiem doszedł do wniosku, że gra komputerowa nie może istnieć bez programu wideo. Choć i takie stwierdzenie najwyraźniej mocno zaskoczyło organizatorów Stop Killing Games.

Mimo tych zawiłości prawnych Barczyk jest zdania, iż wiele postulatów wysuwanych przez SKG faktycznie ma szansę zostać z powodzeniem wyegzekwowana na podstawie już obowiązującego prawa. O ile nie zabraknie „dobrych chęci”, nie mówiąc o dyskusjach i badaniach, które zapewne nawet w najlepszy przypadku mogą zająć wiele lat, nim poznamy ich rezultat. Po szczegóły odsyłamy do materiału.

Na razie jednak przed SKG jest inny, znacznie bliższy cel i termin. Najpewniej w okolicach czerwca projekt zostanie bowiem omówiony na forum Parlamentu Europejskiego.

Jakub Błażewicz

Autor: Jakub Błażewicz

Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).

„Nie ukrywamy niczego i mam dość powtarzania tego samego”. Crimson Desert budzi obawy graczy, lecz realistycznie pokaże to, czego zabrakło w Gothicu 2 i KCD 2

Następny
„Nie ukrywamy niczego i mam dość powtarzania tego samego”. Crimson Desert budzi obawy graczy, lecz realistycznie pokaże to, czego zabrakło w Gothicu 2 i KCD 2

Sony wycofuje się z gier PlayStation na PC. Szykuje się wielki powrót exclusive'ów, donosi Jason Schreier

Poprzedni
Sony wycofuje się z gier PlayStation na PC. Szykuje się wielki powrót exclusive'ów, donosi Jason Schreier

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl