The Blood of Dawnwalker trafiło już w ręce graczy. Choć pierwsze opinie są w większości pozytywne, sporo osób zwraca uwagę na słabą optymalizację i problemy ze sterowaniem.
W nocy The Blood of Dawnwalker oficjalnie zadebiutował na wszystkich platformach. Produkcję ogrywają już pierwsi gracze, a ich opinie – choć „w większości pozytywne” – wskazują, że Rebel Wolves musi trochę dopieścić swoje debiutanckie dzieło.
Zacznijmy jednak od aktywności – w szczytowym momencie w The Blood of Dawnwalker bawiło się jednocześnie nieco ponad 44 tysiące osób. To oczywiście wynik daleki od największych hitów, ale z pewnością nie jest słaby i należy pamiętać, że mówimy tu o pierwszej grze studia, do tego będącej tytułem stricte single player. Jest też niemałe prawdopodobieństwo, że wynik ten zostanie poprawiony wkrótce przebity, chociażby w weekend.
Jeśli chodzi o oceny, te są „w większości pozytywne” – w momencie pisania tego tekstu grę na Steamie oceniło 1408 graczy, z czego 76% poleca tytuł. To oczywiście zdecydowanie za wcześnie, żeby ocenić cały produkt, jednak warto zerknąć do negatywnych recenzji, gdyż w większości z nich powtarza się jeden problem.
Gracze narzekają przede wszystkim na stan techniczny The Blood of Dawnwalker. Donoszą, że gra jest rzekomo słabo zoptymalizowana i nie brakuje w niej błędów graficznych. Spora część osób ma również problemy ze sterowaniem na kontrolerze – jest podobno ociężałe i popsute, a do tego występuje wyraźny „input lag”.
„Zalecamy grać na kontrolerze” Sterowanie kontrolerem jest kompletnie zabugowane – postać losowo przestaje biec i zaczyna powoli iść, po czym ponownie zaczyna biec. Jeśli chodzi o wydajność, podczas mojego krótkiego czasu z grą zdarzyło się kilka niewielkich przycięć.
Zwracam grę, dopóki nie zostanie poprawiona wydajność. Szczerze mówiąc, spodziewałem się czegoś lepszego po byłych deweloperach CDPR – zwłaszcza za cenę 70 dolarów.
Gdy tylko wyszedłem z tutorialu do otwartego świata, gra zaczęła się niemiłosiernie zacinać, a liczba klatek spadała do poziomu uniemożliwiającego rozgrywkę, mimo stosunkowo umiarkowanych ustawień (wysoki preset, DLSS w trybie Balanced, 1440p). Do tego dochodzą problemy z kontrolerem i przerywniki filmowe działające w 30 FPS.
Naprawdę podoba mi się klimat tej gry. Fabuła jest interesująca, podobnie jak postacie. Niestety, optymalizacja wymaga jeszcze trochę pracy. Poruszanie się jest bardzo dziwne, a za każdym razem, gdy rozpoczynał się przerywnik filmowy, czułość sterowania resetowała się, mimo że ustawienie pozostawało bez zmian. W efekcie musiałem ciągle zmniejszać czułość, aż w końcu nie mogłem już ustawić jej niżej.
Poczekałbym kilka tygodni, aż twórcy dopracują grę i usuną niedociągnięcia, zanim zdecydujesz się ją kupić.
To oczywiście wybrane negatywne recenzje, ale warto jeszcze raz podkreślić, że opinie są w większości pozytywne. Choć nawet część graczy, która poleca grę, zwróciła uwagę na nienajlepszą optymalizację, to pojawiają się głosy twierdzące, że w rzeczywistości nie jest wcale aż tak źle. Szczególnie, gdy uruchomimy zestaw ratunkowy o nazwie „DLSS + Frame Generation”.
Ostatecznie wielu graczy zaleca, aby wstrzymać się z zakupem, aż gra otrzyma kilka usprawniających aktualizacji. Jeżeli mimo to chcecie sprawdzić ją już teraz, The Blood of Dawnwalker dostępne jest na PC oraz konsolach PS5 i XSX/S. Za tytuł należy zapłacić 289 zł (PC) lub 299 zł (konsole).
Wspomnijmy też, że gracze bawiący się w tej produkcji na PlayStation 5 wystawili 713 recenzji, co dało The Blood of Dawnwalker średnią ocen 4,77/5.
Więcej:CD Projekt Red ma złe wieści na temat Wiedźmina 4 i remake’u Wiedźmina 1
GRYOnline
OpenCritic

Autor: Marcin Bukowski
Absolwent Elektroniki i Telekomunikacji na Politechnice Gdańskiej, który postanowił poświęcić swoje życie grom wideo. W czasach dzieciństwa gubił się w Górniczej Dolinie oraz „wbijał golda” w League of Legends. Dwadzieścia lat później gry nadal bawią go tak samo. Dziś za ulubione tytuły uważa Persony oraz produkcje typu soulslike od From Software. Stroni od konsol, a wyjątkowe miejsce w jego sercu zajmuje PC. Po godzinach hobbystycznie działa jako tłumacz, tworzy swoją pierwszą grę bądź spędza czas na oglądaniu filmów i seriali (głównie tych animowanych).