Poszedł spać z alertem budżetu ustawionym na 10 dolarów. Obudził się z długiem w wysokości 25 672,86 dolarów wobec Google Cloud

Kolejny programista mógł popaść w długi z powodu błędu Google’a. W ciągu nocy jego limit 10 dolarów został przekroczony i internauta obudził się z rachunkiem na ponad 25 tysięcy dolarów australijskich za usługi Google Cloud.

futurebeat.pl

Zbigniew Woźnicki

2
Poszedł spać z alertem budżetu ustawionym na 10 dolarów. Obudził się z długiem w wysokości 25 672,86 dolarów wobec Google Cloud, źródło grafiki: Alex Dudar; Unsplash.com; 2020.
Poszedł spać z alertem budżetu ustawionym na 10 dolarów. Obudził się z długiem w wysokości 25 672,86 dolarów wobec Google Cloud Źródło: Alex Dudar; Unsplash.com; 2020.

Problemy z kluczami API związanymi z usługami Google wciąż potrafią przyprawić o zawał programistów. Jeden z użytkowników Google Cloud położył się spać, a rano dowiedział się, że ma wystawiony rachunek na ponad 25 tysięcy dolarów. Kontakt z korporacją był walką samą w sobie, gdy najpierw trzeba było przejść przez konsultanta AI oraz pogodzić się z zawieszeniem konta i utratą dowodów na nadużycie.

Google zdjęło limit na budżet i naliczyło ogromny rachunek za usługę

Internauta venturaxi położył się spać mając ustawiony budżet na 10 dolarów. Gdy obudził się rano jego rachunek za Google Cloud wynosił już 25 672,86 dolarów australijskich.

  1. 25 672,86 dolarów australijskich;
  2. 18 363,80 dolarów amerykańskich;
  3. 66 700,66 złotych polskich.

Co ciekawe, osoby trzecie otrzymały dostęp do jego konta poprzez klucz API, którego ten nie był w stanie zidentyfikować. Od razu postanowił skontaktować się ze wsparciem firmy, co okazało się sporym wyzwaniem.

Google argumentowało, że limit 10 dolarów został automatycznie zdjęty, ponieważ internauta otrzymał „status stałego klienta”, o czym nie ma zapisu w dokumentach dotyczących polityki firmy zdaniem pokrzywdzonego. Nie wiadomo także, dlaczego wydatki nie zostały zablokowane na teoretycznym limicie 2 000 dolarów.

Początkowo musiał przejść przez agenta AI, który nie był w stanie mu w ogóle doradzić. Niestety rozmowa z człowiekiem także nie była owocna, ponieważ konsultant doradził wyłączenie billingów, co usunęło logi, które potwierdzały zaistniałą sytuację. Następnie venturaxi miał udowodnić, że jego konto zostało zhakowane, co zrobił wskazując, że żądania dostępu wciąż spływają, co konsultant skwitował słowami:

To dzieje się, gdy korzystasz z naszych usług. Twoje zużycie wzrasta.

Programista musiał wytknąć, dlaczego miałby spamować żądaniami własnego API, czy „robiłby to dla zabawy”. Dopiero wtedy sprawa została przekazana do dalszej instancji, co skończyło się zawieszeniem konta i usunięciem reszty dowodów.

Programista odzyskuje konto, ale sprawa pozostaje niewyjaśniona

Venturaxi zdradził, że spędził kilka dni próbując skontaktować się z kimkolwiek przez telefon. Łącznie 32 pracowników Google'a zapoznało się z jego sprawą, a w jednym z maili nawet zaznaczono, by internauta dał znać, gdy chciałby kontaktu telefonicznego, co skończyło się brakiem reakcji ze strony firmy przez 18 godzin.

Programiście ostatecznie anulowano rachunek, a pobrane wcześniej 9800 dolarów australijskich zostało zwrócone. Venturaxi jednak do teraz nie wie, w jaki sposób nieistniejący klucz API mógł wysłać 60 000 żądań, czy klucz został usunięty, w jaki sposób status konta został podniesiony, skąd przyszły żądania, co oznacza kod błędu A85517270361182653 oraz jaki wpływ na jego konto będą miały odrzucone płatności.

Tego prawdopodobnie wkrótce się dowie, ponieważ ma umówioną rozmowę z Google o 2:30 w nocy czasu lokalnego. Historia nie jest odosobniona. W komentarzach pojawiły się osoby z podobnymi doświadczeniami. Warto przy tym przypomnieć o trójce programistów z Meksyku, którzy także poprzez Google Cloud otrzymali rachunek na 82 tysiące dolarów.

Zbigniew Woźnicki

Autor: Zbigniew Woźnicki

Przygodę z publicystyką i pisaniem zaczął w serwisie Allegro, gdzie publikował newsy związane z grami, technologią oraz mediami społecznościowymi. Wkrótce zawitał na GRYOnline.pl i Filmomaniaka, pisząc o nowościach związanych z branżą filmową. Mimo związku z serialami, jego serce należy do gier wszelakiego typu. Żaden gatunek mu nie straszny, a przygoda z Tibią nauczyła go, że niebo i muzyka w grach są całkowicie zbędne. Przed laty dzielił się swoimi doświadczeniami, moderując forum mmorpg.org.pl. Uwielbia ponarzekać, ale oczywiście konstruktywnie i z umiarem. Na forum pisze pod ksywką Canaton.

„Nie zakładaj, że gracze pójdą gdzieś najpierw.” Twórca Fallouta zdradził, o czym trzeba pamiętać przy tworzeniu wirtualnego świata

Następny
„Nie zakładaj, że gracze pójdą gdzieś najpierw.” Twórca Fallouta zdradził, o czym trzeba pamiętać przy tworzeniu wirtualnego świata

Gracz pokazał Skyrima swojej dziewczynie i po miesiącu stracił całe miejsce na dysku. Powód okazał się absurdalny

Poprzedni
Gracz pokazał Skyrima swojej dziewczynie i po miesiącu stracił całe miejsce na dysku. Powód okazał się absurdalny

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl