Polskie studio Mataboo znalazło się pod ostrzałem po katastrofie remastera Total War: Shogun 2. Gracze przypominają wpadkę ze S.T.A.L.K.E.R.-em, a twórca oryginału nie kryje rozczarowania.
Katastrofalna premiera Total War: Shogun 2 – Complete Edition odbija się coraz szerszym echem. Gracze nie mogą pogodzić się z jakością odświeżonej wersji kultowej strategii, a szczególnie z oprawą graficzną, przy której tworzeniu miała zostać wykorzystana generatywna sztuczna inteligencja. Kontrowersje doprowadziły do tego, że społeczność zaczęła dokładniej przyglądać się polskiemu studiu Mataboo odpowiedzialnemu za remaster. Jak się okazuje, podobne zarzuty pojawiały się pod jego adresem już wcześniej.
Na Reddicie rozgorzała dyskusja po tym, jak jeden z internautów przypomniał, że Mataboo było już krytykowane za wykorzystywanie sztucznej inteligencji podczas prac nad S.T.A.L.K.E.R.: Legends of the Zone Trilogy. Wówczas gracze również zarzucali deweloperom, że zamiast ręcznie dopracować elementy interfejsu i oprawy graficznej, przepuścili je przez narzędzia AI. Zdaniem części fanów dokładnie taki sam scenariusz powtórzył się przy okazji Total War: Shogun 2 – Complete Edition.
Tak naprawdę nie obchodzi mnie, że użyli sztucznej inteligencji, tylko to, że widzieli, iż efekty są kompletną porażką, a mimo to nadal to robili. To po prostu brak szacunku wobec graczy i niesamowitych oryginalnych artystów – napisał jeden z użytkowników.
Inni komentujący zwracają uwagę, że problemem nie jest sama technologia, lecz sposób jej wykorzystania. Ich zdaniem nawet darmowe narzędzia do skalowania obrazów mogłyby zapewnić lepsze rezultaty, gdyby ktoś poświęcił czas na sprawdzenie i poprawienie wygenerowanych grafik.
Co ciekawe, krytyka nie ogranicza się wyłącznie do polskiego studia. Wielu graczy uważa, że równie dużą, a nawet większą odpowiedzialność ponoszą Creative Assembly i Sega, które powierzyły projekt zewnętrznej firmie, a następnie dopuściły go do sprzedaży.
Kiedy zlecasz coś zewnętrznej firmie, to na tobie spoczywa ostateczna odpowiedzialność. Masz jej portfolio, możesz zapoznać się z dotychczasowymi realizacjami, zatwierdzasz odbiór lub odsyłasz produkt z powrotem, jeśli nie jest wystarczająco dobry. 90% winy spoczywa na zleceniodawcy – zauważył kolejny gracz.
Nie brakuje również internautów, którzy obawiają się o przyszłość innych starszych odsłon serii. Jeden z komentujących zaapelował nawet, aby twórcy trzymali się z daleka od Total War: Attila. W odpowiedzi inny użytkownik ironicznie stwierdził, że ewentualny remaster mógłby obniżyć wydajność gry z 30 do 15 klatek na sekundę.
Niezadowolenie społeczności podziela również Roland MacDonald, pierwotny projektant interfejsu użytkownika Total War: Shogun 2. Jeden z użytkowników Reddita postanowił skontaktować się z deweloperem i zapytać go o opinię na temat odświeżonych grafik.
Odpowiedź MacDonalda była wyjątkowo dosadna:
To naprawdę smutne. Nie wiem, co oni tu zrobili. To przejaw ogromnego lenistwa. Najwyraźniej nikt nie przyjrzał się tym obrazkom ani nie zadbał o ich edycję. Wyglądają okropnie. To trochę wstyd dla tak uwielbianej gry, która pierwotnie została stworzona z tak wielką starannością przez cały oryginalny zespół. Nie powinni pobierać opłat za te bzdury.
Co istotne, autor wpisu przekazał również, że Creative Assembly nie kontaktowało się z MacDonaldem w sprawie przygotowywanego remastera.
Słowa projektanta spotkały się z dużym poparciemze strony społeczności. Część graczy porównuje sytuację do nieudanych odświeżeń GTA czy Warcrafta 3, a inni przypominają, jak wiele pracy włożono w przygotowanie oryginalnych ilustracji, które doskonale oddawały klimat feudalnej Japonii.
Wyobraźcie sobie, ile wysiłku włożono w stworzenie ilustracji 2D do tej gry. Nawet jeśli nie jesteście jej fanami, nie możecie zaprzeczyć, jak pięknie wyglądały. [...] Współczuję temu człowiekowi i całemu oryginalnemu zespołowi. To musi być okropne uczucie patrzeć, jak ich praca zostaje zniszczona – napisał kraapa.
Dodatkowe oburzenie budzi fakt, że za odświeżoną edycję trzeba zapłacić 139 złotych. Zdaniem wielu internautów jest to zdecydowanie zbyt wysoka kwota jak na produkt, którego jakość pozostawia tak wiele do życzenia.
Cała sytuacja może dziwić tym bardziej, gdy przyjrzymy się dorobkowi polskiego studia. Założone w 2019 roku Mataboo ma bowiem na koncie współpracę przy naprawdę dużych projektach, na czele z The Blood of Dawnwalker. Oprócz tego w portfolio firmy znajdziemy Gotham Knights, The Medium, Green Hell czy The Sinking City Remastered.
Według informacji udostępnionych na oficjalnej stronie Mataboo studio zatrudnia ponad 70 specjalistów. Firma chwali się również udziałem w tworzeniu i konwersji około 40 dużych tytułów.
Steam

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.