Z okazji nadchodzącej 20. rocznicy premiery niezapomniana strategia Company of Heroes otrzyma nową, ulepszoną wersję. Poza grafiką ważnych ulepszeń doczeka się także gameplay.
Na PC Gaming Show zapowiedziano Company of Heroes: Definitive Edition. Kultowa strategia osadzona w realiach II wojny światowej, która we wrześniu będzie obchodziła 20-lecie, otrzyma ulepszone tekstury jednostek i otoczenia, a także podrasowane oświetlenie, jednocześnie zachowując styl pierwowzoru z 2006 roku. Ponadto Relic Entertainment i Blackbird Interactive usprawnią gameplay, wprowadzając m.in. możliwość cofania pojazdów, opcję automatycznego uzupełniania jednostek w sztabie czy nowy poziom trudności, w którym gracze zmierzą się z niewybaczającą błędów AI.
Co istotne, Company of Heroes: Definitive Edition zostanie dostosowane do współczesnych systemów oraz monitorów. W pakiecie z „podstawką” znajdziemy dodatki Opposing Fronts i Tales of Valor, a jeśli chodzi o tryb multiplayer dla 2-8 graczy, czekają nas 4 frakcje (USA, brytyjska 2. armia, niemieckie wojska pancerne i Wehrmacht) oraz przeszło 50 map.
Niestety nie poznaliśmy daty premiery Company of Heroes: Definitive Edition (czyżby wrzesień, na rocznicę?). Wiemy za to, że gra zaoferuje polską kinową lokalizację (napisy), a także podane zostały jej wstępne wymagania sprzętowe.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Hubert Śledziewski
Zawodowo pisze od 2016 roku. Z GRYOnline.pl związał się pięć lat później – choć zna serwis, odkąd ma dostęp do Internetu – by połączyć zamiłowanie do słowa i gier. Zajmuje się głównie newsami i publicystyką. Z wykształcenia socjolog, z pasji gracz. Przygodę z gamingiem rozpoczął w wieku czterech lat – od Pegasusa. Obecnie preferuje PC i wymagające RPG-i, lecz nie stroni ani od konsol, ani od innych gatunków. Kiedy nie gra i nie pisze, najchętniej czyta, ogląda seriale (rzadziej filmy) i mecze Premier League, słucha ciężkiej muzyki, a także spaceruje z psem. Niemal bezkrytycznie kocha twórczość Stephena Kinga. Nie porzuca planów pójścia w jego ślady. Pierwsze „dokonania literackie” trzyma jednak zamknięte głęboko w szufladzie.