Po tym, jak Michał Kiciński odkupił GOG-a od Grupy CD Projekt, zapowiedział, że platforma ma szansę wreszcie w pełni rozwinąć skrzydła – jako alternatywa dla Steama, skupiona na jakości, a nie masowości.
Tuż przed końcem 2025 roku CD Projekt ogłosił jedną z najbardziej zaskakujących decyzji w swojej historii: sprzedaż platformy GOG. Nabywcą został Michał Kiciński – współzałożyciel CD Projektu i GOG-a – który zapłacił 90,7 mln zł. W rozmowie z serwisem GamesIndustry.biz Kiciński i dyrektor zarządzający platformą, Maciej Gołębiewski, zdradzili kulisy transakcji oraz wizję przyszłości sklepu na rynku zdominowanym przez Steama.
Choć GOG od lat pozostaje symbolem dystrybucji gier bez DRM i ostoją klasyki, finansowo nigdy nie był dla Grupy CD Projekt szczególnie dochodowy. W pierwszej połowie 2025 roku zanotował rentowność netto na poziomie -0,9%, podczas gdy cała Grupa osiągnęła około 35%.
Według Kicińskiego decyzja o sprzedaży miała więc charakter strategiczny. W strukturze zdominowanej przez wielkie produkcje AAA GOG stanowił po prostu mniejszy byt, który trudniej było rozwijać przy tej samej skali uwagi i zasobów.
W rozmowie podkreślono, że proces sprzedaży okazał się konkurencyjny. Kiciński przyznał, że do końca nie wiedział, z kim rywalizował o zakup, choć podejrzewa, iż jednym z podmiotów była firma z USA.
Dla Kicińskiego zakup GOG-a to nie tylko inwestycja, ale i powrót do własnego projektu po ponad dekadzie nieobecności w firmie.
To mój pierwszy dzień w pracy od 2012 roku. Odszedłem z CDPR, gdy ukazał się zwiastun Cyberpunka. Ostatni dzień w biurze miał miejsce, kiedy trailer został opublikowany na YouTubie – tłumaczył współzałożyciel CD Projekt.
Okazuje się, że Kiciński podjął decyzję o zakupie ze względów emocjonalnych i ideowych. W wywiadzie przyznał, iż chciał uniknąć sytuacji, w której GOG trafi w ręce wielkiej korporacji, a następnie zostanie „rozmontowany” poprzez przeniesienie bazy użytkowników i likwidację zespołu.
Nie bez znaczenia był także aspekt patriotyczny.
Myślę, że to dobrze, iż GOG ma siedzibę w Polsce. To polska, europejska firma, która przyczynia się do większej różnorodności na rynku gier. Mamy bardzo aktywną scenę twórców... ktoś policzył, że w Polsce działa ponad 600 zespołów deweloperskich. GOG może być bardzo naturalnym wsparciem dla ich wysiłków – zapewnił Kiciński.
Nowe kierownictwo GOG-a nie zamierza udawać, że Steam nie istnieje. Niemniej jednak dominacja platformy Valve zdaniem Kicińskiego sprawia, iż łatwiej ją będzie „podgryźć”:
Ktoś mógłby powiedzieć, że posiadanie konkurenta takiego jak Steam, który ma 80% udziału w rynku, jest ogromną przeszkodą, ale dla mnie jest odwrotnie. Myślę sobie: „Och, jest jeden duży rywal, trudno będzie mu utrzymać pozycję, ponieważ ma już 80% udziału, więc powinno być łatwiej odebrać mu część rynku.
Zdradzono również, że polska platforma nie planuje kopiować rozwiązań znanych ze Steama, lecz rozwijać swoje najmocniejsze strony: katalog składający się ze starych gier i „współczesnej klasyki”, brak DRM oraz długowieczność produkcji.
Kiedy firma próbuje zdobyć rynek, musi po prostu być lepsza w określonym segmencie. W przypadku GOG-a jest to klasyka i współczesna klasyka. Nasz cel i wizja zakłada po prostu zapewnienie najwyższej jakości usług – powiedział Gołębiewski, dodając, że zarząd widzi konieczność poprawy wygody użytkowania, ponieważ to właśnie prostota obsługi jest jednym z największych atutów Steama.
Jedną z kluczowych przewag GOG-a ma pozostać selektywny model publikacji. Platforma nie chce zalewać użytkowników setkami premier dziennie – zamiast tego każda gra otrzyma realną przestrzeń promocyjną.
Taki model, choć ogranicza liczbę premier, sprzyja mniejszym studiom, które w innym przypadku mogłyby zostać całkowicie niezauważone. Dodatkowo GOG stosuje elastyczne warunki podziału przychodów – standardowe 70% do 30% nie stanowi tu sztywnej reguły, a każda umowa negocjowana jest indywidualnie.
Co ważne z punktu widzenia użytkowników platformy, w ramach umowy przejęcia tytuły CD Projekt Red pozostaną w ofercie sklepu przez co najmniej sześć lat. Co więcej, zakup tych gier na GOG-u zapewni deweloperowi wyższy udział w przychodzie niż gdziekolwiek indziej.
Jednym z filarów GOG-a pozostaje całkowita rezygnacja z DRM. Kiciński i Gołębiewski są zgodni, że zabezpieczenia nie rozwiązują problemu piractwa, a jedynie komplikują życie uczciwym klientom. Dla GOG-a kluczowe jest to, aby gracz mógł korzystać z kupionej gry niezależnie od stanu serwerów, kont czy połączenia z Internetem.
Choć taka polityka odstraszała i nadal odstrasza część wydawców, z biegiem lat coraz więcej twórców akceptuje ów model, a niektórzy wybierają GOG-a właśnie ze względu na jego prokonsumencką filozofię. Z perspektywy zachowania gier na przyszłość ograniczenie zewnętrznych systemów zabezpieczeń ma również ogromne znaczenie archiwalne.
Jednym z potencjalnych kierunków rozwoju GOG-a jest wykup praw do starych marek i tworzenie własnych remasterów, podobnie jak robi to Nightdive Studios. Pomysł ten pojawiał się już wcześniej w wypowiedziach przedstawicieli firmy, jednak na razie pozostaje w fazie rozważań.
Kiciński przyznał, że Polska dysponuje ogromnym zapleczem talentów, które w przyszłości mogłoby pozwolić platformie GOG zbliżyć się także do tworzenia i wydawania własnych projektów.
Warto również pamiętać o roli GOG-a jako zaplecza dla dużych projektów moderskich, takich jak Fallout: London czy Skyblivion – obszaru, w którym Steam, mimo swojego warsztatu, nie ma pełnej dominacji.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
9

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.