Szef studia Battlestate Games w specyficzny sposób zareagował na prośby o ułatwienie wspólnej ucieczki z Tarkova, zmieniając finał gry w brutalną walkę o przetrwanie, w której zwycięzca może być tylko jeden.
Premiera wersji 1.0 Escape from Tarkov przyniosła wyczekiwany finał na mapie Terminal, ale zakończenie gry okazało się bardziej kontrowersyjne niż błędy techniczne. Mechanika ucieczki łodzią Zubr od początku budziła emocje, gdyż limit miejsc nie pozwalał na ewakuację całych oddziałów. Popularny streamer Velion zaapelował do twórców o zmianę, by „wszyscy” mogli razem zakończyć rozgrywkę. Nikita Buyanov, szef Battlestate Games, odpowiedział enigmatycznie:
To zostało już zmienione.
Społeczność odetchnęła z ulgą, licząc na happy end. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Jak odkrył Pestily, legenda sceny Tarkova, zmiana faktycznie zaszła – ale w drugą stronę. Zamiast zwiększyć pojemność łodzi, twórcy zredukowali ją do zaledwie jednego miejsca (bez względu na to, jak liczny jest oddział).
Oznacza to, że nawet jeśli pięcioosobowa drużyna przetrwa piekło mapy Terminal i pokona setki botów, na samym końcu czeka ich dylemat moralny. Tylko jedna osoba może ukończyć grę, reszta musi obejść się smakiem. Decyzja ta podzieliła fanów – jedni wytykają złośliwość dewelopera i grożą porzuceniem tytułu, inni chwalą ten ruch za wymuszenie na graczach ostatecznej, dramatycznej decyzji, zamiast oferowania bezpiecznej wycieczki dla całej grupy.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Gracze
Steam
1

Autor: Piotr Doroń
Z wykształcenia dziennikarz i politolog. W GRYOnline.pl od 2004 roku. Zaczynał od zapowiedzi i recenzji, by po roku dołączyć do Newsroomu i już tam pozostać. Obecnie szef tego działu, gdzie zarządza zespołem złożonym zarówno ze specjalistów w swoim fachu, jak i ambitnych żółtodziobów, chętnych do nauki oraz pracy na najwyższych obrotach. Były redaktor niezapomnianego emu@dreams, gdzie zagnała go fascynacja emulacją i konsolami, a także recenzent magazynu GB More. Miłośnik informacji, gier (długo by wymieniać ulubione gatunki), Internetu, dobrej książki sci-fi i fantasy, nie pogardzi również dopieszczonym serialem lub filmem. Mąż, ojciec trójki dzieci, esteta, zwolennik umiaru w życiu prywatnym.