Twórca kultowej serii Yakuza może nie ukończyć swojej najnowszej produkcji. Chińska firma NetEase nie zamierza inwestować więcej środków w Gang of Dragon i daje studiu Nagoshi czas do maja na znalezienie nowego źródła finansowania.
Wybaczcie mi ten suchy żart, ale być może firma NetEase powinna zmienić nazwę na NetErase, bo ostatnio częściej słyszymy o niej w kontekście zamykania firm niż tworzenia kreatywnych projektów. Tym razem chiński gigant postanowił odciąć wsparcie finansowe tytułu Gang of Dragon, stawiając pod znakiem zapytania dalsze losy nowej gry twórcy serii Yakuza. Studio Nagoshi ma czas do maja na znalezienie innego sponsora.
Jak donosi Bloomberg rzecznik NetEase potwierdził wstrzymanie finansowania, a sami deweloperzy dowiedzieli się o tym 6 marca. Decyzja miała zostać podjęta, gdy okazało się, że do ukończenia Gang of Dragon potrzebne będą dodatkowe 44 miliony dolarów, co ujawniła serwisowi jedna z osób zaznajomionych ze sprawą, pragnąca zachować anonimowość ze względu na poufność informacji.
Choć firma założona przez Toshihiro Nagoshiego unika oficjalnych potwierdzeń, studio miało rozmawiać z przedstawicielami NetEase o dalszym korzystaniu z przygotowanych materiałów. W odpowiedzi chiński gigant rzekomo przychylił się do opcji przekazania marki producentowi, jednak oczekuje od twórców Gang of Dragon zwrotu poniesionych kosztów. Nietrudno się domyślić, że zespół potrzebujący przeszło 40 mln dolarów na ukończenie gry nie może sobie na to pozwolić.
Jedynym wyjściem z sytuacji jest znalezienie nowych sponsorów, ale na razie wszelkie próby okazały się bezskuteczne. Ciekawe podejście do tego tematu ma Nick „Shpeshal Nick” Baker – współzałożyciel serwisu DayOne upatruje w problemach Nagoshi Studio szansę na wykazanie się przez Ashę Sharmę, czyli nową prezeskę Microsoft Gaming. Wyciągnięcie ręki do twórców mogłoby wpisywać się w zapowiadane przez CEO „wspieranie śmiałych, nowych pomysłów”. Przejęcie Gang of Dragon byłoby też ciekawym elementem rywalizacji z marką PlayStation, z którą seria Yakuza była związana w początkowych latach.
Choć dodatkowe koszty mogły być decydujące w kwestii wstrzymania wsparcia, niewykluczone, że jest to kolejny krok realizowany w ramach obecnej strategii NetEase. Firma nadal mierzy się z ogromnym kryzysem, czego skutkiem są liczne zwolnienia oraz zamknięcia zespołów tworzących gry – twarzą tych działań stał się kontrowersyjny prezes firmy, William Ding. Warto wspomnieć, że w lutym chiński gigant wziął na cel deweloperów Spliced Inc, czyli zespołu, który nie zdołał wypuścić choćby jednej produkcji pod rządami NetEase.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Krzysztof Kałuziński
W GRYOnline.pl związany z Newsroomem. Nie boi się podejmowania różnych tematów, choć preferuje wiadomości o niezależnych produkcjach w stylu Disco Elysium. W dzieciństwie pisał opowiadania fantasy, katował Pegasusa, a potem peceta. Pasję przekuł w zawód redaktora portalu dla graczy prowadzonego z przyjacielem, jak również copywritera oraz doradcy w sklepie z konsolami. Nie przepada za remake'ami i growymi tasiemcami. Od dziecka chciał napisać powieść, choć zdecydowanie lepiej tworzy mu się bohaterów niż fabułę. Pewnie dlatego tak pokochał RPGi (papierowe i wirtualne). Wychowały go lata 90., do których chętnie by się przeniósł. Uwielbia filmy Tarantino, za sprawą Mad Maksa i pierwszego Fallouta zatracił się w postapo, a Berserk przekonał go do dark fantasy. Dziś próbuje sił w e-commerce i marketingu, jednocześnie wspierając Newsroom w weekendy, dzięki czemu wciąż może kultywować dawne pasje.