Black Mesa: Blue Shift, czylI fanowski remake drugiego dodatku do pierwszego Half-Life, został mocno ulepszony za sprawą dużej aktualizacji.
Fani serii Half-Life wyczekują zapowiedzi trzeciej odsłony cyklu, która wydaje się być rychła, ale równolegle wielu bardziej kreatywnych miłośników tej marki rozwija różnorodne modyfikacje do niej. Najnowszym tego przykładem stała się aktualizacja projektu Black Mesa: Blue Shift, który stanowi remake Blue Shift (samodzielnego rozszerzenia do HL1) na silniku Black Mesa.
Zmian jest całkiem sporo. Najważniejsze opisałem poniżej.
Half-Life: Blue Shift
Blue Shift jest drugim dodatkiem do Half-Life’a. Rozszerzenie pozwala przeżyć incydent w placówce Black Mesa z perspektywy strażnika imieniem Barney Calhoun, który z pomocą doktora Rosenberga musi znaleźć sposób na wydostanie się z obiektu.
Pierwotnie Blue Shift tworzono jako część konwersji Half-Life na konsolę Dreamcast. To wydanie gry zostało jednak skasowane, ale odpowiedzialne za projekt studio Gearbox dokończyło pecetową edycję i wydało ją jako samodzielny dodatek.
Wszystkie te ulepszenia, choć imponujące, są tak naprawdę jedynie przystawką. Ta aktualizacja ma na celu „posprzątanie” dotychczas ukończonych rozdziałów i przygotowanie projektu na następną wersją, która doda wreszcie szósty rozdział, czyli „Power Struggle”. Jego tworzenie trwa długo, bo ma on zostać mocno rozbudowany w porównaniu z pierwowzorem z 2001 roku. Autorzy na razie nie są w stanie podać dokładnej daty premiery następnej wersji, ale obiecują, że nie będziemy już musieli czekać długo. Na razie wypuścili kilka screenów, które możecie obejrzeć poniżej, pokazujących jak dane lokacje będą wyglądały w modzie w porównaniu z wersjami z dodatku.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:1 000 000 000 pobrań i tysiące modyfikacji. Cyberpunk 2077 okazał się rajem dla moderów
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
1

Autor: Adrian Werner
Prawdziwy weteran newsroomu GRYOnline.pl, piszący nieprzerwanie od 2009 roku i wciąż niemający dosyć. Złapał bakcyla gier dzięki zabawie na ZX Spectrum kolegi. Potem przesiadł się na własne Commodore 64, a po krótkiej przygodzie z 16-bitowymi konsolami powierzył na zawsze swoje serce grom pecetowym. Wielbiciel niszowych produkcji, w tym zwłaszcza przygodówek, RPG-ów oraz gier z gatunku immersive sim, jak również pasjonat modów. Poza grami pożeracz fabuł w każdej postaci – książek, seriali, filmów i komiksów.