Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 10 września 2022, 22:21

Assassin's Creed: Infinity nie jest grą-usługą, to Animus dla graczy

Nie gra-usługa, a centralny punkt serii Assassin's Creed – tym będzie AC: Infinity, porównane przez twórców cyklu do Animusa.

Mirage, Codename Red, Codename Hexe – w trakcie prezentacji Ubisoft Forward stanowczo nie brakowało zapowiedzi nowych odsłon serii Assassin’s Creed. Nie zapomniano też o innej, dawno ujawnionej grze – choć to określenie może być nie na miejscu w kontekście nowych szczegółów na temat projektu Infinity.

Assassin’s Creed: Infinity niczym Animus

Pogłoski na temat inicjatywy znanej tylko jako Codename Infinity (dosł. Kryptonim nieskończoność) krążyły od dłuższego czasu. Do dzisiejszego pokazu Ubisoft potwierdził jedynie, że będzie to „gra-usługa”, ale poza tym nie wiedzieliśmy w zasadzie nic.

Zresztą okazuje się, że nawet ta oficjalna informacja nie jest do końca prawdą. Marc-Alexis Côté ze studia Ubisoft Quebec zdradził, że Assassin’s Creed: Infinity to nie tyle gra, co „punkt wejścia” do serii dla nowych graczy. Będzie to niejako odpowiednik Animusa, dający nam dostęp do różnych historii z uniwersum AC.

W założeniu Ubisoftu AC Infinity ma być platformą, która połączy wszystkie gry i fanów AC „w znaczący sposób”. Także w grach wieloosobowych, bo Côté zdradził, że Ubisoft szuka sposobu na powrót do „samodzielnych doświadczeń multiplayer” w uniwersum Assassin’s Creed.

Jakub Błażewicz

Jakub Błażewicz

Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat, ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GOL-em rozpoczął w 2015 roku, pisząc w newsroomie growym, a następnie również filmowym i – o zgrozo! – technologicznym (nie zabrakło też udziału w encyklopedii gier). Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Nie pytać o kwestie związane z grafiką – po kilku godzinach autor potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).

więcej