Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość pozostałe 12 stycznia 2017, 12:58

autor: Góral

Assassin’s Creed - film przyniósł 150 milionów dolarów

Słaby debiut filmu Assassin’s Creed w amerykańskich kinach źle wróżył najnowszej adaptacji gry wideo. Obraz przyciągnął jednak sporo osób w pozostałych krajach, dzięki czemu przyniósł do tej pory 150 milionów dolarów.

Niedawno informowaliśmy o pierwszych wynikach oglądalności filmu Assassin’s Creed, który nie zanotował rewelacyjnego debiutu w Stanach Zjednoczonych. Kosztująca około 120 milionów dolarów produkcja, przyniosła w USA w ciągu pierwszych sześciu dni tylko 22,5 miliona dolarów. Jednak w kolejnych dniach widzowie dalej kupowali bilety na kinowe seanse, dzięki czemu wynik wzrósł do 50 milionów dolarów (stan na 10 stycznia). Jednocześnie film zadebiutował w Europie oraz w innych krajach, dzięki czemu przychody z całego świata przekroczyły już 150 milionów dolarów. Mimo to, Assassin’s Creed kurą znoszącą złote jajka raczej nie zostanie, gdyż koszty produkcji może i się zwrócą, ale należy też pamiętać o wydatkach na marketing, które z pewnością małe nie były. Obraz jednak nie pojawił się jeszcze w Chinach, Japonii i kilku innych państwach, więc ma szansę na sukces.

Assassin’s Creed - przyniósł już 150 milionów dolarów - ilustracja #1
Film Assassin’s Creed w skrócie:
  • obraz oparty na słynnej serii gier wideo;
  • przynisół w USA około 50 milionów dolarów i nieco ponad 100 milionów przychodu na pozostałych rynkach;
  • w Polsce zadebiutował 6 stycznia.

Film nie jest bezpośrednią adaptacją żadnej z odsłon growego cyklu i opowiada o potomku Asasynów Callumie Lynchu (Michael Fassbender), który został schwytany przez Templariuszy starających się pozyskać z jego wspomnień informacje o tajemniczym artefakcie, który trafił w ręce niejakiego Aguilara. Problem w tym, że żył on w XV-wiecznej Hiszpanii, do której bohater przenosi się za pomocą urządzenia o nazwie Animus.

Kinowy debiut marki Assassin’s Creed, pomijając kwestie finansowe, nie do końca spełnił pokładane w nim nadzieje i zebrał mieszane opinie, choć i tak wypada lepiej niż niejedna ekranizacja gry wideo.