10 tysięcy godzin to całkiem sporo czasu, ale gracze znają wytłumaczenie tak wysokiego wyniku.
Czasami przychodzi taki dzień, w którym kultura ma bardziej holistyczny charakter niż zazwyczaj. Dzieje się tak najczęściej przez ingerencje ludzi na co dzień niezwiązanych z konkretnymi sektorem kultury właśnie w nie, jak w dzisiejszym przypadku. Okazuje się bowiem, że dla jednego z twórców dalekowschodnich animacji nie istnieje coś takiego jak bariera kulturowa. A przynajmniej względem gier Bethesdy, które mogą przyciągnąć do siebie na dłuuugie godziny ludzi z drugiego końca globu.
A dokładnie na ponad 10 tysięcy godziny, bo takim wynikiem pochwalić się może Mamoru Oshii, czyli reżyser kultowego, cyberpunkowego anime Ghost in the Shell. Jak przyznał w wywiadzie dla IGN Japan z okazji 30. rocznicy powstania swojego filmu, Fallout 4 to jego ulubiona gra, w której spędził już tyle czasu, że „nie pozostało mu prawie nic więcej” do zrobienia w niej.
Zapytany przez dziennikarza o ulubioną produkcję, Oshii bez chwili zastanowienia odpowiedział:
Gry? Mogę odpowiedzieć od razu. To gra o nazwie Fallout 4. Gram w nią od ponad ośmiu lat. Kilka dni temu sprawdziłem na Steamie i miałem tam około 8000 godzin. Wcześniej grałem też na PlayStation, więc myślę, że łącznie mogę mieć ponad 10000 godzin i nadal się nią cieszę.
Okazuje się bowiem, że wydana w 2015 roku produkcja Bethesdy może stanowić dla graczy trwałą i bezpieczną ostoję, do której zawsze można wrócić po ukończeniu innego tytułu. Jest tak właśnie w przypadku wspomnianego reżysera anime i produkcji Toda Howarda.
Grałem niedawno w Death Stranding 2, więc podczas przechodzenia tego tytułu skupiałem się tylko na nim. Kiedy się skończyło i nie miałem już w nim nic do roboty, wróciłem do Fallouta 4. Nie ma też nic innego, w co chciałbym teraz grać, chociaż pewnie kiedy wyjdzie nowa gra Kojimy, zagram w nią.
Nie jest to jednak odosobniony przypadek. Jak twierdzą komentujący wywiad użytkownicy Reddita, kluczem Bethesdy do zatrzymania graczy na tak długo w wykreowanych przez studio światach jest prawie nieskończona liczba możliwości, aktywności poboczne, takie jak chociażby budowanie bazy i wciągająca eksploracja. Nie można również zapomnieć o modach, które znacznie wydłużają żywotność tytułu z tak dużym i otwartym światem:
[...] Dla mnie ten tytuł to taka komfortowa gra. Znam jej mechanikę i fabułę całkiem nieźle, więc po prostu mogę biegać tworząc własne historie, próbując mnóstwa różnych pomysłów na rozbudowę mojej osady. Mody też w tym mocno pomagają. Tak samo jak ciągłe tworzenie nowych postaci.
I trudno się z tym nie zgodzić - gry ze stajni Bethesdy, szczególnie te z omawianej postapokaliptycznej serii, jak i oczywiście większość tytułów z The Elder Scrolls pozwalają spędzić w nich całkiem sporo czasu. Natomiast ciągle tworzone przez społeczność modyfikacje jedynie podtrzymują ich świeżość, jak chociażby w przypadku wspominanej wyżej czwartej części Fallouta.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Jonasz Gulczyński
Kulturoznawca, który urodził się z padem od PSX-a w ręku. Z GRYOnline.pl współpracuje od października 2024 roku, gdzie głównie zajmuje się nowinkami z branży gier z apetytem na bardziej skomplikowane publikacje. Swoje najmłodsze lata spędzał w Górniczej Dolinie, a obecnie nie stroni od strategii turowych wszelkiej maści. Miłośnik prozy Lovecrafta, a także twórczości Quentina Tarantino i Roberta Eggersa. Prywatnie również fan uniwersum Warhammer Fantasy, w którym spędził niezliczoną liczbę godzin zarówno jako gracz, jak i mistrz gry w papierowym wydaniu.