Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Hyde Park 6 listopada 2001, 16:51

autor: Mulder

Max Payne raz jeszcze

Alternatywna, humorystyczna recenzja gry Max Payne, napisana przez jednego z naszych czytelników.
Poniższy tekst został nadesłany przez naszego czytelnika i został opublikowany w oryginalnej formie.

... Jesteś byłym gliniarzem, dobrym gliniarzem. Wchodzisz do domu. Zawołaniem oznajmiasz, że już jesteś. Cisza. Nikt nie odpowiada. Idziesz dalej. Masz złe przeczucia. Swój dom znasz jak własną kieszeń, więc z szafy wyciągasz dubeltówkę i amunicję. Na dole nie ma nikogo. Wchodzisz po schodach na górę. Na drzwiach widać krew, słyszysz krzyki i błaganie o litość. Teraz jesteś już pewien, że coś jest nie tak! Podchodzisz do drzwi, a z nich wybiega bandyta. Załatwiasz go jednym, celnym strzałem. Otwierasz drzwi. W przewróconym łóżeczku leży Twoja córka ...nie żyje. Wchodzisz do następnych drzwi. Kolejni dwaj pacjenci! Jako dobry gliniarz nie masz z nimi większych problemów. Wchodzisz do pokoju, gdzie leżą dwa trupy (ci, których przed chwilą pozdrowiłeś. Ale okazuje się, że to nie jedyni martwi w tym pomieszczeniu! Na łóżku leży zamordowana kobieta. To Twoja żona!!! Przeżywasz szok.

Po jakimś czasie, postanawiasz się zemścić. Nie wystarczyło Ci zabicie bezpośrednich morderców. Postanawiasz rozprawić się z tymi, którzy zlecili zamordowanie Twojej rodziny.

Tak zaczyna się historia Maxa Payne'a. Ale nie obawiajcie się! Nic mi się nie pomyliło. Nic mi się nie popitoliło. To recenzja gry, a nie filmu (nie moja wina, że fabuła jest tak wspaniała - he he). Jak widać fabuła jest super. W raz z upływem czasu poświęconego na grę jest coraz bardziej wciągająca.

Zapomniałem powiedzieć jakiego gatunku jest to arcydzieło. Ale większość z Was pewnie sobie myśli: „jasne, że strzelanka FPP”. Owszem - jest to rewelacyjna strzelanka, ale TPP. Lecz nie ma się czego obawiać. Wbrew pozorom widok zza pleców nie przeszkadza. Gdy przeszedłem całą grę nie mogłem sobie wyobrazić tej gry w FPP. Szczególnie chodzi mi tu o bullet time. Już wyjaśniam co to jest. Wygląda to trochę jak w filmie Matrix. Mianowicie możemy w czasie akcji prawym przyciskiem myszy (domyślnie) zwolnić czas! Dzięki tej opcji dużo łatwiej rozprawić się ze wszystkimi pacjentami. Bez tego bajeru gra nie byłaby tak rewelacyjna. Lecz z tej przyjemności możemy nie możemy korzystać bez końca. Na początku mamy pełną „klepsydrę” czasu. Ale im więcej używamy „spowolnienia czasu”, tym bardziej nasza „klepsydra” staje się coraz mniej zapełniona, aż do dna. Wtedy nie możemy już korzystać z tej atrakcji. Jak uzupełniać swoje zapasy? Wystarczy załatwić jakiegoś gościa i dostajemy za to uczciwą porcję bullet time! Nie obawiajcie się! Jeśli będziecie tego używać tylko wtedy, kiedy naprawdę warto, to nie powinno Wam zabraknąć tego cuda.

Grzechem byłoby, gdybym nie powiedział o grafice, muzyce i dźwiękach. A więc całość razem jest po prostu SUPER!!! Grafika jest powalająca! Specjalnie został utworzony nowy silnik, nad którym prace zaczęto już w 1996 roku (!). Wszystkie obiekty są niemal fotorealistyczne. Samochody, budynki, postacie itp. itd. wyglądają przecudownie. Gdy włączyłem grę nie poleciałem do przodu, żeby zobaczyć na jakie odległości latają głowy i czy w ogóle latają (typowe dla strzelanek typu Serious Sam), lecz chodziłem sobie w kółko i... PODZIWIAŁEM. Podziwiałem też głównego bohatera. Albowiem animacja jest na wysokim poziomie. Ale muszę przyznać, że czasami zdarzało się, że głowa Maxa „odrywała się” od reszty ciała. Jednak nie przejmujcie się tym, to nie ma praktycznie żadnego wpływu na grywalność. Możliwe też, że zdarzyło się to tylko mi, a Wam to się nie zdarzy! Modele broni również wyglądają bardzo realistycznie. Realizm ten pomagają zachować świetnie dobrane dźwięki, które dostosowują się także do trybu bullet time (gdy akcja dzieje się w zwolnionym czasie dźwięki również docierają do nas w zwolnionym tempie np. strzały).