Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 15 maja 2013, 12:59

autor: Filip „fsm” Grabski

Rocznik 84, gra w gry, często chodzi do kina, sporo czyta, serialuje, podcastuje i docenia riffy.

Recenzja gry Anomaly 2 - kontynuacji Warzone Earth

Odwrócone tower defense od polskiego dewelopera 11 bit studios powraca z pełnoprawnym sequelem. W Anomaly 2 wiele elementów poszerzono, ale nie uniknięto też kilku błędnych decyzji.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

PLUSY:
  • ciekawe modyfikacje w mechanice zabawy;
  • urozmaicona względem „jedynki” kampania;
  • tryb mutliplayer z potencjałem;
  • ładna grafika, dobra optymalizacja.
MINUSY:
  • bardzo krótka kampania;
  • zbyt wolne tempo starć sieciowych;
  • odblokowywanie nowych map tylko w meczach rankingowych.

Ziemia jest kosmicznym odpowiednikiem małego, chudego kujona w okularkach, którego w podstawówce okładają dzieciaki z innych klas. Nasza niewielka planeta niezliczoną ilość razy była obiektem nieuzasadnionego ataku ze strony międzygwiezdnych „starszaków” i nawet jeśli (tak jak w pierwszej części Anomaly) w końcu dajemy sobie radę z najeźdźcami, oni zawsze wracają. Druga część udanego tower offense dzieje się 10 lat po wydarzeniach z „jedynki” i nie jest to obrazek pozytywny – lubujący się w agresywnych wieżyczkach kosmici znów na nas napadli, pokonali ludzkość i zajęli większą część naszego globu. Niedobitki ziemskich armii muszą odzyskać swój dom, ale na szczęście pomaga im w tym gracz. Ufoludy mogą się już pakować!

Pierwsze Anomaly bardzo mi się podobało – świetny, oryginalny pomysł, dobre wykonanie i niska cena zagwarantowały debiutanckiemu dziełu 11 bit studios skromne miejsce w historii gier (hasło „tower offense” w Google’u jest zdominowane przez naszą rodzimą produkcję). Po przebojowej wersji gry na przenośne maszynki Apple’a i udanym samodzielnym, również „mobilnym”, rozszerzeniu zatytułowanym Anomaly: Korea przyszedł czas na duży, pełnoprawny sequel. Anomaly 2 ma swą premierę dzisiaj, a z tego tekstu dowiecie się, czy warto za pomocą Waszych pieniędzy pomóc deweloperom posłać dzieci na studia.

Oto wjazd do tytułowej anomalii. - 2013-05-15
Oto wjazd do tytułowej anomalii.

Praca u podstaw

Fundament zabawy jest taki sam jak w pierwowzorze. Oto tower defense postawione na głowie: gracze nie budują wieżyczek, które mają odeprzeć atak kolejnych fal wrogów. Gracze wcielają się we „wrogów” – jako złożony z maksymalnie sześciu jednostek, dowodzony przez swojskiego człowieka z żelaza oddział muszą pokonać najeżone kosmicznymi instalacjami plansze i dotrzeć do bezpiecznej strefy. Trik polega na tym, że każda mapka to sieć korytarzy, po których nasze pojazdy poruszają się automatycznie, a pod bezpośrednią kontrolą znajduje się tylko ubrany w hiperzaawansowany kombinezon pan dowódca. Naszym zadaniem jest takie nawigowanie po okolicy i korzystanie z oferowanych przez ów kombinezon mocy, by zniszczyć możliwe dużo wieżyczek, stracić jak najmniej ludzi, zebrać ewentualne bonusy i bezproblemowo wydostać się z zagrożonego obszaru.

Strategiczna część zabawy odbywa się z poziomu mapy, na której czas się zatrzymuje, widać wroga i wszystkie dostępne drogi – kierunek ruchu oddziału można zmienić na skrzyżowaniach, ale trasę zawsze trzeba planować z wyprzedzeniem, bo w momencie wjechania na rozwidlenie choćby jednym pikselem skręcić da się dopiero na kolejnym. Po powrocie do ślicznego świata rzeczywistego nasze metalowe lemingi ruszają, strzelając do wszystkiego wokół, a dowódca srogimi susami hasa dookoła i pomaga, jak może – leczy, odwraca uwagę wieżyczek za pomocą wabików, wyłącza je impulsem elektromagnetycznym (ale tylko do momentu, w którym nasi dziarscy podkomendni otworzą ogień) lub wymusza atak na konkretnym przeciwniku, co czasem potrafi uratować skórę.

Gorące starcie w środku zimy. - 2013-05-15
Gorące starcie w środku zimy.
Recenzja gry Anomaly 2 - kontynuacji Warzone Earth - ilustracja #4

Pierwowzorem gatunku tower defense jest pochodząca z 1990 roku gra Rampart, w której trzeba bronić usytuowanych nad morzem zamków przed wrogimi okrętami. Gracze mają ograniczony czas na oddanie strzału, naprawienie zniszczeń lub wybudowanie nowych fortyfikacji.

Mimo zaprogramowanych standardowych dwóch komend (jechać i naparzać!) jednostki w Anomaly 2 są dużo ciekawsze niż poprzednio. Każdy z sześciu dostępnych pojazdów ma drugą formę, w którą może zostać „przetransformersowany” w każdej chwili. Podstawowy łazik z karabinami staje się ziejącym ogniem mechem, skuteczniejszym w ciasnych przesmykach, solidny czołg przeobraża się z specjalną jednostkę wypuszczającą drony zwiększające zasięg działania mocy dowódcy, zaś pająkopodobny stwór, który spowalnia wrogów, posiada alternatywną formę w postaci generatora osłon dla maksymalnie pięciu pojazdów. Jak widać, taktycznych opcji jest dzięki temu sporo, szczególnie że pewne typy wieżyczek okazują się zdecydowanie bardziej podatne na konkretne formy naszych wojsk.

Recenzja Jurassic World Evolution: Complete Edition - dinotopia na kanapie
Recenzja Jurassic World Evolution: Complete Edition - dinotopia na kanapie

Recenzja gry

Nie ma nic lepszego niż trochę nudnawa gra, która trafia na Switcha. O ile na pececie czy PS4 po Jurassic World Evolution bym nie sięgnął, tak na krótkie sesje ta gra nadaje się idealnie.

Nintendo potrafi robić strategie - recenzja Pikmin 3 Deluxe
Nintendo potrafi robić strategie - recenzja Pikmin 3 Deluxe

Recenzja gry

Umiejętne połączenie absurdalnej tematyki w stylu Nintendo, eksploracji i mechanik opierających się na zarzadzaniu surowcami. Pikmin 3 Deluxe nie zmienia oblicza serii, ale kilka zmian w stosunku do wersji na Wii U zachęca do ponownego spotkania.

Recenzja gry Iron Harvest – RTS, który niczym cię nie zaskoczy
Recenzja gry Iron Harvest – RTS, który niczym cię nie zaskoczy

Recenzja gry

Jak często się zdarza, żeby seria grafik stała się popkulturową marką? Iron Harvest, oparte na pracach Jakuba Różalskiego jest jedynym takim przypadkiem, jaki znam, a czy jest dobrą grą? Niezłą, ale…