Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Dead Island Riptide Recenzja gry

Recenzja gry 22 kwietnia 2013, 15:00

autor: Filip „fsm” Grabski

Rocznik 84, gra w gry, często chodzi do kina, sporo czyta, serialuje, podcastuje i docenia riffy.

Recenzja gry Dead Island: Riptide - powtórka z zombie apokalipsy

Techland ponownie proponuje nam urlop na tropikalnej wyspie pełnej żywych trupów. Sprawdzamy jak prezentuje się Dead Island: Riptide względem swego poprzednika i czy warto zainwestować pieniądze w wakacje z piekła rodem.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Malownicze Palanai zaprasza.

1
2
3
4
5
6
PLUSY:
  • wysoka grywalność mimo wrażenia powtórki z rozrywki;
  • poprawione niemal wszystkie niedociągnięcia „jedynki”;
  • ciekawa i bardziej urozmaicona względem pierwowzoru rozgrywka;
  • ładna grafika;
  • dobra optymalizacja.
MINUSY:
  • fabuła nadal jest tak słaba jak moralność żywego trupa;
  • stosunkowo niewielka liczba nowości;
  • błędy techniczne.

W 2011 roku Techland zabrał graczy na tropikalną wyspę pełną żywych trupów – była to wycieczka krwawa, ciekawa i z mnóstwem potknięć, ale graczom się spodobała i odniosła spory sukces. Potem pojawiły się jakieś wzmianki o rejestracji marki Dead World i zastanawianie się, co dalej z ciepło przyjętą produkcją. Tymczasem okazało się, że deweloperzy szykują w swych piwnicach niemal pełnoprawny sequel o nazwie Dead Island: Riptide. Przed premierą próbowano powtórzyć promocyjny eksperyment z pełnym emocji zwiastunem, który jednak się nie udał... Choć patrząc z drugiej strony – udał się o tyle, że gotowa gra jest lepsza niż reklama, czego nie dało się powiedzieć o pierwszej części. Riptide oferuje może niewiele prawdziwych, dużych nowości, ale za to poprawia niemal wszystkie błędy poprzedniej odsłony i zapewnia kilkanaście godzin przyzwoitej zabawy.

Na początku potencjalnie ważna informacja: w związku z faktem, że fabuła w Dead Island nie należała do najciekawszych, najmądrzejszych czy najbardziej zaskakujących, wszyscy chętni na zmierzenie się z zombiakami, którzy nie mieli okazji zagrać w „jedynkę”, spokojnie mogą zacząć przygodę od Riptide. Gra przypomina najważniejsze wydarzenia z wyspy Banoi, a potem rzuca nas na głęboką wodę i pokazuje, że wrocławianie odrobili zadanie domowe, bo nowa produkcja w mniej lub bardziej wyraźny sposób poprawia wcześniejsze niedoróbki. Jeśli jednak należycie do weteranów i skopaliście po twarzach całą masę żywych trupów, trudno będzie pozbyć się wrażenia powtórki z rozrywki. Dobrym tego przykładem jest mechanika, która nie zmieniła się w ogóle. Riptide to nadal pierwszoosobowa gra akcji stawiająca na walkę w zwarciu, ze sporym światem z masą zakamarków, prostymi zadaniami rodem z dowolnego RPG, drzewkiem umiejętności i ekwipunkiem. Nie zmienił się także klimat (połączenie tropików z apokalipsą zombie) oraz główne czynności, które wykonujemy, czyli kopanie, cięcie, łamanie, rozczłonkowywanie, wysadzanie i faszerowanie ołowiem oponentów. Gotowi na rzeź?

Chirurg już przyjechał. - 2013-04-22
Chirurg już przyjechał.

KONTROWERSYJNA KOLEKCJONERKA

Recenzja gry Dead Island: Riptide - powtórka z zombie apokalipsy - ilustracja #3Dead Island: Riptide zdołało wzbudzić pewne kontrowersje na długo przed premierą, bowiem wydawca gry – firma Deep Silver – zaproponował nietypową, ale przy okazji niesmaczną edycję kolekcjonerską dla Europy i Australii. Zombie Bait Edition wyposażone zostało w... okrwawiony, pozbawiony głowy i kończyn, półnagi kobiecy korpus do postawienia na półce. Hmm... Po sporej ilości negatywnych komentarzy firma wycofała się i przeprosiła za nietrafiony pomysł.

Tło dla rzezi

Kilkanaście miesięcy temu na malowniczej wyspie Banoi pojawiła się straszliwa zaraza zamieniająca turystów i tubylców w oszalałe z żądzy krwi (i mózgów) żywe trupy. Czwórka odpornych na infekcję bohaterów z przypadku, raper Sam B., były gwiazdor amerykańskiego footballu Logan Carter, policjantka Purna i recepcjonistka Xian Mei dzielnie przebijali się przez setki truposzy, a także dwie garście przemytników i wojskowych, by w końcu uciec z przeklętej wyspy na pokładzie helikoptera.

Recenzja gry Outriders - gdyby Diablo miało spluwy i słabe dialogi
Recenzja gry Outriders - gdyby Diablo miało spluwy i słabe dialogi

Recenzja gry

Outriders, pierwsza duża polska gra po Cyberpunku 2077, dowozi. Nie jest to strzelanka dla każdego, ale jeśli lubicie hack and slashe, to sprawdźcie nowe dzieło studia People Can Fly.

Hitman 3 wymiata! Recenzja najlepszej gry z Agentem 47
Hitman 3 wymiata! Recenzja najlepszej gry z Agentem 47

Recenzja gry

Prawie pięć lat po udostępnieniu graczom pierwszego fragmentu rebootu Hitmana, rewolucjonizującego serię i pokazującego potencjalny nowy kierunek dla całego gatunku skradanek, trylogia „World of Assassination” zostaje zamknięta w świetnym stylu.

Recenzja Hyrule Warriors: Age of Calamity - zabiłem 75 000 potworów i dobrze mi z tym
Recenzja Hyrule Warriors: Age of Calamity - zabiłem 75 000 potworów i dobrze mi z tym

Recenzja gry

Hyrule Warriors: Age of Calamity to nie jest być może Zelda, na którą czekaliście – to jednak naprawdę dobra gra z gatunku musou, która wyjmie wam kilkadziesiąt godzin z życia.