Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 25 czerwca 2010, 12:31

autor: Przemysław Zamęcki

Grał we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonował. Spoczywaj w pokoju przyjacielu - 1978-2021

Metal Gear Solid: Peace Walker - recenzja gry

Obojętne czy na dużej, czy na małej konsoli, Metal Gear Solid zawsze prezentował niezmiennie wysoki poziom. Czy Peace Walker wyłamuje się z tej tradycji?

Recenzja powstała na bazie wersji PSP.

Przy każdej kolejnej wydanej części serii Metal Gear Solid Hideo Kojima kokietuje w licznych wywiadach, że to już właściwie koniec, że wszystko, co miał do przekazania rzeszom graczy, już przekazał i w przyszłości do przygód Snake’ów wracać nie zamierza. Najwyraźniej jednak japoński projektant wciąż nie zatraca poczucia misji i z uporem godnym podziwu forsuje swoje pacyfistyczne przesłanie. Marzenie o świecie bez wojen i bomby atomowej za każdym razem jest tak czytelne, że bardziej by się chyba nie dało bez popadania w banał. Przy okazji Kojima pisze świetne historie, które – choć niewątpliwie bywają czasem zbyt patetyczne i momentami ocierają się o kicz – uzależniają i co najważniejsze, trafiają do setek tysięcy fanów. Taki też jest Metal Gear Solid: Peace Walker.

Tryb kooperacji to jeden z wielu czynników przemawiających na korzyśćgry.

PSP jakoś nie ma szczęścia do wybitnych tytułów. Na dobrą sprawę jest ich może kilka-kilkanaście, co jak na tak długi okres bytności konsoli na rynku z pewnością nie poprawia samopoczucia kierownictwu Sony. Jednak to właśnie ta niewielka maszynka jest prawdziwą mekką dla maniaków MGS-ów, których w różnych odmianach wyszło na PSP już dokładnie sześć. To sporo, biorąc pod uwagę fakt, że przez ponad dwadzieścia lat na duże konsole i komputery (włączając oczywiście MSX-a, gdyż to właśnie na tej platformie w lipcu 1987 roku debiutowała marka Metal Gear) ukazało się niewiele więcej.

Na wczesnym etapie produkcji Peace Walker nazywany był wprost piątą, pełnoprawną częścią sagi, co jeszcze bardziej podkreśla, jak ważny jest on dla całości cyklu. I tak jest w istocie, bowiem fabuła rozpoczyna się w 1974 roku, dokładnie dziesięć lat po tym, jak Naked Snake wysłany został z misją powstrzymania zdrajczyni Stanów Zjednoczonych, jego mentorki i faktycznej twórczyni sił specjalnych, The Boss. Chyba nie ma dziś osoby, której nie utkwiłby w pamięci niesamowity pojedynek tych dwojga w Metal Gear Solid: Snake Eater.

W połowie lat siedemdziesiątych Żołnierze Bez Granic (Militaires Sans Frontieres) pod przywództwem Snake’a (alias Big Boss) wciąż nie mają porządnej siedziby i prawdziwym zrządzeniem losu jest dla nich wizyta pewnego profesora-agenta KGB, który oferuje Snake’owi na własność stałą bazę u brzegów Kostaryki, w zamian za wykurzenie z tego kraju panoszącego się tam coraz bardziej CIA. Niestety, państwo nie może poradzić sobie samo z tym problemem z powodu krępującej jego ruchy konstytucji, która zabrania posiadania przez nie jakichkolwiek sił zbrojnych. Naked Snake wyrusza więc po kolejną przygodę, tym razem do Ameryki Łacińskiej, gdzie, co chyba nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, staje oko w oko z nowym modelem Metal Geara, nawiązuje przyjaźń z partyzantami i stawia czoła kolejnej porcji najróżniejszych dziwaków, a przede wszystkim ciężkiemu sprzętowi w postaci opancerzonych transporterów piechoty, czołgów czy wymyślnych futurystycznych maszynek do zabijania.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

Danteveli_ Ekspert 29 września 2016

(PSP) Pierwsze skojarzenie, jakie gracz może mieć z trzema magicznymi literkami PSP, to zmarnowany potencjał. Możliwości sprzętu powinny z niego uczynić mini kombajn multimedialny. Jednak coś nie do końca wyszło. Może to wina kosmicznego w skali piractwa czy zbyt dużej ilości konwersji, ale przenośnie PlayStation przegrywa bój o rzesze graczy. Czy kolejna już przygoda w wykreowanym przez Hideo Kojimę uniwersum może pokazać, że nie warto jeszcze stawiać krzyżyka na maszynce Sony?

8.0

Brucevsky Ekspert 8 lutego 2014

(PSP) Peace Walker nie jest tradycyjną kontynuacją słynnej serii. Nie przeszkadza mu to jednak być jedną z najlepszych gier w bibliotece PSP.

9.0
Recenzja gry Rainbow Six: Extraction - coop dla hardkorów
Recenzja gry Rainbow Six: Extraction - coop dla hardkorów

Recenzja gry

Nowy kooperacyjny shooter taktyczny Ubisoftu pełen jest trudnych wyzwań, starć i jeżącego włosy na głowie klimatu. Produkcja ta co prawda nie rewolucjonizuje gatunku tzw. strzelanek z udziałem zombie, ale ma za to sporo głębi i ciekawych rozwiązań.

Recenzja gry God of War na PC - „blaszaki” z honorami witają boga wojny
Recenzja gry God of War na PC - „blaszaki” z honorami witają boga wojny

Recenzja gry

Nareszcie! Po prawie czterech latach z jedną z najlepszych gier na PS4 mogą zapoznać się pecetowcy. Kto cierpliwie czekał, zostanie hojnie wynagrodzony. Nie liczcie jednak na istotne różnice względem oryginału – i bądźcie gotowi na trochę problemów.

Recenzja gry Halo Infinite - oldskul jest cool
Recenzja gry Halo Infinite - oldskul jest cool

Recenzja gry

Nowa strzelanka Microsoftu „dowozi”. Jest co prawda bardzo oldskulowa, ale mnie to akurat odpowiada. Halo Infinite nie zrewolucjonizuje gatunku, jednak nie tylko przełomowe dzieła potrafią dostarczać rozrywki.