Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 10 lipca 2009, 12:18

autor: Adam "eJay" Kaczmarek

Wyznawca #cebuladeals za 1$ i tytułów, w które nikt nie gra. Chory na kinomanię.

ArmA II - recenzja gry

Sequel gry ArmA: Armed Assault to ogromne pole walki, mnóstwo broni i pojazdów oraz specyficzna rozgrywka. Czy początkujący znajdą tu dla siebie miejsce?

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Od autora: Na ambitne projekty pokroju ArmA II patrzę w zupełnie inny sposób. Przy tak kompleksowych rozwiązaniach dotyczących rozgrywki o wpadki techniczne nietrudno. Gdy pominiemy pewne (uwzględnione w recenzji) problemy, otrzymamy pozycję, w którą wielu ludzi będzie zagrywać się przez kilka najbliższych lat. Poniższy tekst powstał na bazie wersji 1.02.

„Biegnę samotnie przez las. W kieszeniach mam granat, dwa magazynki do mojego M4A1, lornetkę i kompas. Nagle padają strzały. Rzucam się na ziemię, spoglądam raz w lewo, raz w prawo. Jest poranek, gęsta mgła roztacza się wśród drzew, widoczność się pogarsza. Czołgam się w trawie. Podnoszę głowę. Jest... Tak, to ON! Mój wróg! Wstrzymuję oddech, dokładnie celuję. Naciskam spust. Raz, dwa, trzy, dzisiaj kwiatki od spodu wąchasz ty!

Entuzjaści militariów znaleźli w grach czeskiej firmy Bohemia Interactive swoją nirwanę. Nic dziwnego, że po wydaniu Operation Flashpoint i ArmA: Armed Assault czekali na kolejne tytuły przyprawione szczyptą realizmu. Takie produkcje wychodzą raz na kilka lat.

ArmA II zaprasza na Czarnoruś. To kawałek lądu skonstruowany na bazie zdjęć satelitarnych Czech, Białorusi i Ukrainy. Ponad 200 kilometrów kwadratowych powierzchni, po której kroczymy bez dodatkowych ekranów ładowania i innych sztuczek. Pietyzm, z jakim oddano poszczególne skrawki wirtualnego kraju, budzi ogromny szacunek. Budowa mapy jest przemyślana, naturalna i samo zwiedzanie okolic daje sporo radości. Liczne wsie o słowiańskim charakterze oraz postkomunistyczne, zindustrializowane miasta portowe kryją w sobie mnóstwo ciekawych szczegółów. Dochodzą do tego rozmaite zabytki, chatki zatopione w gęstych zaroślach i wzniesienia, z których roztaczają się piękne widoki. Czarnoruś przebija o klasę znaną z „jedynki” bananową republikę Sahrani, która zresztą też była znakomitą lokacją.

Typowy dzień na Czarnorusi.

Ekipa Bohemia Interactive wyjątkowo ambitnie podeszła do realizacji trybu dla pojedynczego gracza. Jest to zabieg celowy, albowiem to prawdopodobnie ostatnia szansa na zdobycie nowej klienteli, gustującej do tej pory w arcade’owej rozrywce. Program oferuje miły dla oka trening dla żółtodziobów. Za jego pośrednictwem początkujący użytkownik pozna smak dowodzenia oddziałem, kierowania pojazdami oraz strzelania z różnych typów broni. Niezbędne, aczkolwiek łatwo przyswajalne minimum, do tego zgrabnie opakowane. Oprócz praktyk odbytych w bazie gracz może spróbować sił w siedmiu gotowych scenariuszach. A jeżeli jeszcze wciąż mu mało, to na dokładkę dostaje Zbrojownię, w której przetestuje sprzęt i odblokuje dodatkową zawartość poprzez udział w zmaganiach. Przejazd rowerem przez tor przeszkód, zabawa w taksówkarza, ustrzelenie z wyrzutni konkretnego obiektu – to tylko przykłady zadań.

Powyższe alternatywy i tak bledną w zestawieniu z głównym daniem ArmA II, a mianowicie z kampanią Harvest Red. Fabuła gry niewątpliwie nawiązuje do ostatnich operacji militarnych w Gruzji. Oto nad Czarnorusią roztacza się widmo wojny domowej. Grupa ekstremistów zwanych „Czedakami” pod wodzą tajemniczego Akuli zamierza przejąć władzę. Do akcji wkraczają również Rosjanie. Przeciwstawia się im Wojsko Obrony Czarnorusi (CDF) oraz partyzantka (NAPA). Śmierć niewinnych obywateli zmusza ponadto do interwencji Stany Zjednoczone. Z ich ramienia na obszar działań wojennych wyrusza specjalna drużyna Razor, dowodzona przez Patricka Milesa. Wydawałoby się, że sześć (włączając w to mieszkańców) stron konfliktu doprowadzi do fabularnego mętliku. Autorzy scenariusza wybrnęli z tego obronną ręką, umiejętnie prezentując zarówno głównych bohaterów, jak i tło historyczne.

Recenzja gry Sniper Elite 5 - coraz mniej snajpera, coraz więcej Hitmana
Recenzja gry Sniper Elite 5 - coraz mniej snajpera, coraz więcej Hitmana

Recenzja gry

Karl Fairburne powraca jako snajper, spec od robienia zdjęć rentgenowskich oraz odpowiednik Agenta 47 lub Sama Fishera w czasach inwazji na Normandię. Sniper Elite 5 zmienia się bowiem coraz bardziej w pełnoprawną skradankę.

Recenzja gry Trek to Yomi - chcę więcej takich gier!
Recenzja gry Trek to Yomi - chcę więcej takich gier!

Recenzja gry

Flying Wild Hog stworzyło produkcję, nijak pasującą do wcześniejszych strzelankowych dokonań tego studia i... naprawdę dało radę. Trek to Yomi to mała, ale świetna gra, która garściami czerpie z dorobku kina samurajskiego.

Recenzja gry Hades - wielka gra dla tych, co mało czasu mają
Recenzja gry Hades - wielka gra dla tych, co mało czasu mają

Recenzja gry

Wiedziałem, że Hades będzie świetną hybrydą action RPG i „rogalika”, ale okazał się także znakomitą grą dla dojrzałych graczy. Zgrabnie porusza poważne tematy, ale robi też coś jeszcze. Szanuje nasz czas.