Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 3 marca 2009, 10:14

autor: Maciej Jałowiec

Empire: Total War - recenzja gry

Creative Assembly po raz kolejny serwuje wojnę totalną, tym razem w osiemnastowiecznych realiach. Zapraszamy do lektury recenzji gry Empire: Total War.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Za Creative Assembly, twórcą serii Total War, stoją ludzie, którzy zdążyli już sobie zasłużyć na zaufanie graczy na całym świecie. Mimo to niektórzy fani Rome i obu części minicyklu Medieval poważnie zastanawiali się, czy przeniesienie idei TW w osiemnasty wiek wyjdzie Empire na dobre. Zagranie we wczesną wersję gry utwierdziło mnie w przekonaniu, że panowie z CA doskonale wiedzą, z czym mają do czynienia i jak radzić sobie z problemami wynikającymi z poruszanego okresu historycznego. Wygląda na to, że pecetowcy dostali kolejną świetną grę strategiczną.

Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród…

Nie da się ukryć, że zdecydowana większość polskich graczy zechce w pierwszej kolejności sprawdzić, jak Creative Assembly wyobraża sobie osiemnastowieczną Rzeczpospolitą. Nie jestem tutaj żadnym wyjątkiem – szybko skonfigurowałem warunki kampanii, rzuciłem okiem na mapę Europy, a następnie dałem się wrzucić między zaborczych sąsiadów.

Polacy postanowili rzucić się z bagnetami na austriackich artylerzystów.

Polska kampania wydaje się dość trudna, jeśli ją porównać z francuską lub brytyjską. Nasz kraj zaczyna bez portów, z mizerną armią, kiepską gospodarką i wieloma rozgniewanymi państwami dookoła. Osoba decydująca się na polską kampanię musi więc dbać dosłownie o wszystkie aspekty rozwoju państwa. W przypadku zachodnich mocarstw takie problemy występują zdecydowanie rzadziej (o ile w ogóle).

Rzeczpospolita nie jest, rzecz jasna, wielkim wyzwaniem dla wytrawnego gracza. Rozgrywając długą kampanię, zwycięstwo można osiągnąć poprzez podbicie stolic takich krajów jak Szwecja, Prusy, Austria i Imperium Osmańskie. Dodając do tego konieczność zdobycia ponad dwudziestu regionów, wychodzi na to, że gracz musi zawojować pół Europy, całą Anatolię i kawał Bliskiego Wschodu. Wygląda to na zadanie na wiele, wiele dni. I rzeczywiście, przy niespiesznej grze Empire: Total War starczy na co najmniej kilka ładnych tygodni (a znając życie, gra zostanie wkrótce wzbogacona modami opracowanymi przez fanów serii). W charakterze sojuszników Polski występują tutaj Rosja i Dania. Rzeczpospolita jest także protektorem dla Kurlandii i Saksonii.

Gracze chcący podbić wszystkie prowincje na świecie również się trochę napocą, zwłaszcza przy zdobywaniu silnie bronionych księstw i protektoratów, których jest tutaj bez liku. Dla tych osób przygotowano zresztą tryb światowej dominacji, w którym warunkiem zwycięstwa jest zajęcie czterdziestu regionów i osiągnięcie najwyższego prestiżu na świecie.

Państwo i prestiż

Wspomniany wyżej prestiż można uzyskać poprzez rozwój państwa w czterech dziedzinach – technologia, gospodarka, marynarka wojenna i wojska lądowe. W zależności od upodobań można więc prestiż zdobywać na różne sposoby. Nie zmienia to jednak faktu, że jednym z najlepszych sposobów umacniania pozycji państwa jest wojna, gdyż nie tylko podnosi ona prestiż naszego kraju, ale również obniża analogiczny wskaźnik u pokonywanego wroga. Co więcej, walka z innymi narodami pozwala zajmować wysoko rozwinięte miasta, dobrze prosperujące gospodarstwa i ważne porty kupieckie. Jedna z zaimplementowanych kampanii opiera się właśnie na zdobywaniu prestiżu. Od gracza zależy jednak, czy zrealizuje swoje zadanie z wykorzystaniem brutalnej siły.

Państwa w Empire różnią się miedzy sobą nie tylko pod względem armii i wyznawanej religii. Teraz dochodzi jeszcze jedna różnica, a jest nią ustrój polityczny. Choć różnice między narodami pod tym względem nie są zbyt wielkie (monarchowie absolutni mają swoich doradców, którzy funkcjonują jak ministrowie w republikach), są one brane pod uwagę w dyplomacji – kraje charakteryzujące się odmiennymi systemami rządów będą miały mniejsze szanse dogadania się niż narody o zbliżonym ustroju.

Recenzja gry Endzone: A World Apart - radioaktywny city-builder
Recenzja gry Endzone: A World Apart - radioaktywny city-builder

Recenzja gry

Survivalowy city builder w wykonaniu studia Gentlymad to tytuł ze wszech miar godny uwagi, aczkolwiek pod pewnymi warunkami. Jakimi? Dowiecie się z naszej recenzji.

Recenzja gry Twierdza: Władcy wojny - solidnie, ale czy to wystarczy?
Recenzja gry Twierdza: Władcy wojny - solidnie, ale czy to wystarczy?

Recenzja gry

Twierdza: Władcy wojny otwiera nowy rozdział w historii Firefly Studios i przenosi nas w nowe dla serii klimaty. Czy to wystarczy, żeby Stronghold: Warlords zdobyło serca graczy?

Recenzja Jurassic World Evolution: Complete Edition - dinotopia na kanapie
Recenzja Jurassic World Evolution: Complete Edition - dinotopia na kanapie

Recenzja gry

Nie ma nic lepszego niż trochę nudnawa gra, która trafia na Switcha. O ile na pececie czy PS4 po Jurassic World Evolution bym nie sięgnął, tak na krótkie sesje ta gra nadaje się idealnie.