Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 24 lipca 2007, 14:34

autor: Metatron

SimCity DS - recenzja gry

Trudno jednoznacznie ocenić SimCity DS. Można odnieść wrażenie, że Electronic Arts niezbyt dobrze wiedziało, dla kogo grę chce wydać.

Recenzja powstała na bazie wersji NDS.

Osiemnaście lat temu powstała gra, która zapoczątkowała istny wylew produkcji ze słowem „Sim” w tytule. Oczywiście mowa tu o SimCity firmy Maxis, dziele jednego z najbardziej rozpoznawalnych w branży deweloperów, Willa Wrighta, który inspirując się między innymi opowiadaniem autorstwa Stanisława Lema („Wyprawa siódma, czyli o tym, jak własna doskonałość Trurla do złego przywiodła”) postanowił stworzyć grę pozwalającą zająć się z pozoru mało interesującą czynnością, mianowicie zarządzaniem miastem. Wright jednak wiedział co robi; tytuł okazał się niezwykle wciągający. Zdobył całą rzeszę fanów i doczekał się kontynuacji oraz konwersji na różne platformy sprzętowe. Osiemnaście lat od premiery oryginału Electronic Arts zadbało o to, by nowe pokolenie graczy mogło wcielić się w rolę niemal wszechmogącego burmistrza. Idąc z duchem czasu, postanowiono wydać grę na NDS. Dzięki temu każdy właściciel tej konsolki może pokusić się o posiadanie miniaturowego, przenośnego miasta, które zmieści się w kieszeni.

Mnóstwo ikonek, cyferek i tabelek – czymże bez nich byłoby SimCity?

Wybór wydawał się oczywisty. W końcu handheld Nintendo jako jedyna konsola wyposażony jest w ekran dotykowy i pozwala na sterowanie stylusem, co w dużym stopniu przypomina zabawę za pomocą komputerowej myszki – narzędzia wydawałoby się niezbędnego w tego typu produkcjach. Niestety, nie ma nic za darmo. Dostosowanie gry do dwóch niewielkich wyświetlaczy wymagało niemałej ingerencji w interfejs, co doprowadziło do stworzenia kilku frustrujących rozwiązań. Twórcy – nie wiadomo po co – postanowili też wzbogacić zabawę o mini-gierki, które w przypadku tak skomplikowanej i rozbudowanej produkcji, jaką jest SimCity, pasują jak pięść do nosa, ponieważ dzieci, które najczęściej znajdują przyjemność właśnie w tego rodzaju rozgrywce, nie będą zainteresowane pozostałą częścią gry, która sprowadza się do oglądania nieruchomych obrazków, kontrolowania statystyk i planowania budżetu. Z kolei starsi, bardziej wymagający gracze, mogą poczuć się co najmniej nieswojo, kiedy gra zatrzyma się i nie ruszy, zanim na przykład dosłownie nie zdmuchną (za pomocą mikrofonu) niszczącego budynki pożaru.

Recenzja King’s Bounty 2 - gry, która próbuje wejść do pierwszej ligi gier RPG
Recenzja King’s Bounty 2 - gry, która próbuje wejść do pierwszej ligi gier RPG

Recenzja gry

Dobrze znane graczom King’s Bounty stało się zupełnie inną, bardziej erpegową produkcją. Czy to wyszło jej na dobre? Nie jestem pewien.

Recenzja gry Humankind - ambitny rywal Cywilizacji
Recenzja gry Humankind - ambitny rywal Cywilizacji

Recenzja gry

Czy potrzebujemy jeszcze jednej gry, takiej jak Civilization? Twórcy Humankind odpowiedzieli twierdząco i na dodatek faktycznie mieli pomysły na to, co zrobić inaczej. Wyszło lepiej?

Recenzja Gloria Victis: Siege Survival - średniowieczne This War of Mine
Recenzja Gloria Victis: Siege Survival - średniowieczne This War of Mine

Recenzja gry

Na pierwszy, drugi, a nawet trzeci rzut oka, Siege Survival jest klonem This War of Mine. Grupa cywilów próbuje przetrwać w oblężonym mieście. Dalej zaczynają się różnice, które sprawiają, że nowa polska gra jest zarówno lepsza, jak i gorsza.