Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 14 grudnia 2004, 13:09

autor: Bandit

Armie Exigo - recenzja gry

Do walki stają trzy ogromnie różniące się plemiona: imperium, upadli i bestie. Boje toczymy przeciwko upadłym, dostając pod kontrolę coraz to nowe typy jednostek. Na początku tworzymy armię z paladynami i elfami na czele...

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Giganta, jakim jest bez wątpienia Electronic Arts, nie trzeba nikomu przedstawiać. Firma skupia pod swoimi skrzydłami znaczną liczbę pododdziałów, daje także szansę, jako wydawca, mniej znanym acz uzdolnionym grupom developerskim. Takim właśnie zespołem jest węgierski Black Hole Games. Sama nazwa zdecydowanie nic nie mówi, do tego, czy na terenie Węgier kiedykolwiek powstała jakaś dobra gra? Niestety, moja pamięć świeci pustkami lub po prostu – taki tytuł nie istnieje. EA to EA, oznacza to mniej więcej tyle, że giganci zwykle się nie mylą. Efektem tego, śmiałe konkurowanie Armii Exigo z nie wymagającym reklamy Władcą Pierścieni: Bitwą o Śródziemie. A działo się to podczas trwania tegorocznych targów E3.

Zapewne większość z Was już się domyśliła, z jakim gatunkiem rozgrywki mamy do czynienia. Chodzi w tym wypadku oczywiście o grę strategiczną. Takie określenie wydaje się być jednak krzywdzące, bo Armie Exigo to coś więcej niż zwyczajna strategia. Nikogo nie zdziwi stwierdzenie, że większość gatunków gier rozwija się ku doskonałości, oferując coraz to większe możliwości i atrakcje. Pozwalają na to głównie stale rosnące możliwości sprzętowe, choć liczą się też wygórowane wymagania graczy i konkurencja. Do tytułów pokroju Exigo trafia wiele elementów wprost z innych gatunków gier. Nie mówiąc już o stale rosnącej liczbie jednostek i obiektów na ekranach naszych monitorów. Electronic Arts i takie tematy – pewnie coś wymagającego sprzętowo, łatwego, efektownego i... nie wymagającego wysiłku umysłowego? Tutaj jednak mile się rozczarujemy. Nad pracami czuwali najlepsi gracze z Battle.net, maniacy StarCrafta i Warcrafta. Więc prawdopodobnie o wysoką jakość trybu multiplayer nie ma się co martwić. Dodatkowo szefem nie jest osoba przypadkowa, to Andres G. Vajna, który współpracował przy takich hitach kinowych, jak pamiętny Rambo oraz przy najnowszym Terminatorze. Nie może być źle, jeśli porzucił branżę i światła Hollywood na rzecz ekranów kilkunastocalowych.

Przypomina się „Dungeon Siege”.

Pierwsze, co rzuca się w oczy po uruchomieniu gry, to piękno przedstawionego świata. Dawno nie widziałem tak wspaniale wyglądającej gry tego typu. Kraina fantasy czaruje gracza różnorakimi krajobrazami: miastami, wioskami, jaskiniami, lodowcami – wszystko jak z bajki. Zapomnijmy o 2D, czekają na nas pełne trzy wymiary. Do tego kod gry oferuje dość wysoki poziom interakcji z otoczeniem, który ma często bezpośredni wpływa na rozgrywkę. Tak więc, do strony graficznej produkcji nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Przy tym wymagania sprzętowe są na bardzo akceptowalnym poziomie i bezstresowa rozgrywka możliwa jest na sprzęcie średniej klasy. Poziomy ładują się szybko, tak więc zapotrzebowanie na pamięć operacyjną nie wydaje się być zbytnio wygórowane. Liczba obiektów w ruchu często dochodzi do liczby dwóch setek, a mimo to, zabawa jest komfortowa – wielkie brawa. Zaznaczam przy tym, że modele nie cierpią na brak niewystarczającej ilości wpakowanych w nie polygonów. Ogólnie wygląd gry przypomina bardzo Warcrafta 3, z tym że produkt Black Hole Games jest zdecydowanie ładniejszy. Zauroczony wyglądem Armii Exigo zacząłem recenzję jakby od końca, czas więc na to, co tygryski lubią najbardziej.

Recenzja Gloria Victis: Siege Survival - średniowieczne This War of Mine
Recenzja Gloria Victis: Siege Survival - średniowieczne This War of Mine

Recenzja gry

Na pierwszy, drugi, a nawet trzeci rzut oka, Siege Survival jest klonem This War of Mine. Grupa cywilów próbuje przetrwać w oblężonym mieście. Dalej zaczynają się różnice, które sprawiają, że nowa polska gra jest zarówno lepsza, jak i gorsza.

Recenzja gry Endzone: A World Apart - radioaktywny city-builder
Recenzja gry Endzone: A World Apart - radioaktywny city-builder

Recenzja gry

Survivalowy city builder w wykonaniu studia Gentlymad to tytuł ze wszech miar godny uwagi, aczkolwiek pod pewnymi warunkami. Jakimi? Dowiecie się z naszej recenzji.

Recenzja gry Twierdza: Władcy wojny - solidnie, ale czy to wystarczy?
Recenzja gry Twierdza: Władcy wojny - solidnie, ale czy to wystarczy?

Recenzja gry

Twierdza: Władcy wojny otwiera nowy rozdział w historii Firefly Studios i przenosi nas w nowe dla serii klimaty. Czy to wystarczy, żeby Stronghold: Warlords zdobyło serca graczy?