Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Mario + Rabbids: Sparks of Hope Recenzja gry

Źrodło fot. Ubisoft
i
Recenzja gry 18 października 2022, 16:30

Recenzja Mario + Rabbids: Sparks of Hope - strategiczne RPG, dla którego warto mieć Switcha

Mario + Rabbids: Sparks of Hope to druga część ciepło przyjętej serii, w której Mario łączy siły z kórlikami, by ratować świat. Nowa odsłona buduje na doświadczeniach poprzedniej i dostarcza jeszcze więcej rozrywki.

Recenzja powstała na bazie wersji Switch.

Kiedy ogłoszono, że powstaje Mario + Rabbids: Kingdom Battle, wiele osób było rozczarowanych. Nie dlatego, że dostaną strategię z Mario, ale z powodu obecności tytułowych kórlików, które nigdy nie kojarzyły się z rozrywką na najwyższym poziomie. Tymczasem rzeczywistość przerosła wszelkie możliwe oczekiwania – fani bardzo entuzjastycznie przyjęli grę, która spodobała się także naszemu recenzentowi.

W związku z tym po Mario + Rabbids: Sparks of Hope spodziewałem się naprawdę wiele i okazało się, że niebezpodstawnie. Od momentu, gdy wziąłem Switcha do ręki i odpaliłem crossover Mario z kórlikami, w zasadzie trudno mi było się od niego oderwać. Przerwy robiłem wyłącznie na sporządzanie notatek i ładowanie konsoli. Tak, Mario + Rabbids: Sparks of Hope jest aż tak dobre. A dlaczego tak uważam, dowiecie się z poniższej recenzji.

To jeszcze gra turowa?

PLUSY:
  1. znakomity turowy system walki;
  2. nagradzanie pomysłowości i indywidualnego podejścia;
  3. świetne projekty poziomów i wrogów;
  4. przyjemna dla oka oprawa graficzna.
MINUSY:
  1. przeciętna fabuła i bohaterowie;
  2. brak polskiej wersji językowej.

Siłą pierwszej części Mario + Rabbids było naprawdę przyjemne połączenie eksploracji i systemu walki inspirowanego najlepszymi taktycznymi RPG. W Mario + Rabbids: Sparks of Hope właściwie kompletnie przebudowano ten ostatni element rozgrywki. Aż trudno mi opisać, jak dobrze twórcy zrealizowali mechanikę pojedynkowania się. Jakkolwiek dziwnie nie zabrzmi to w kontekście gry turowej, w Mario + Rabbids: Sparks of Hope czuć dynamikę i płynność w każdym ruchu bohaterów.

Twórcy postanowili zrezygnować z tradycyjnych „kwadratowych” pól ruchu i zamiast tego przygotowali coś na kształt formującego się wraz z rozwojem rozgrywki obszaru akcji. Nasze postacie mogą przemieszczać się swobodnie w granicach zasięgu (choć bez problemu da się go wydłużyć kartami specjalnymi, dostępnymi do nabycia u handlarza), wracać, a nawet wykorzystywać innych członków drużyny do wykonywania skoków na duże odległości. Powoduje to, że zatraca się poczucie „turowości”, dzięki czemu można planować kolejne ruchy, cofać się, gdy dana pozycja nam nie pasuje, itp.

Odpowiednie ustawienie się jest zresztą w Mario + Rabbids: Sparks of Hope kluczowe, bo autorzy nie przewidzieli możliwości anulowania ruchu, więc raz powzięta decyzja staje się wiążąca. Jest to z pewnością jeden z ciekawszych systemów walki turowej, jaki widziałem w ostatnim czasie, w związku z czym nawet po kilku godzinach grania bez przerwy ciągle miałem ochotę na więcej.

Interesujące rozwiązanie stanowi też wyczyszczenie pola bitwy z wszelkich znaczników charakterystycznych dla turowych RPG. Nie uświadczycie tu siatki pól ruchu, mnóstwa wskaźników, modyfikatorów ani innych elementów interfejsu poza tymi, które są niezbędne do funkcjonowania gry. Wszystko, czego potrzebujecie (informacje o broni, przeciwnikach itp.), pojawia się w odpowiednim momencie, najczęściej podczas celowania we wroga.

Nie zapomnijcie o Beep-O!

Pojedynki w Mario + Rabbids: Sparks of Hopes są na tyle emocjonujące i szybkie, że podczas rozgrywki można czasem zapomnieć o aspekcie taktycznym i bazować na instynkcie. W trakcie trudniejszych starć warto jednak skorzystać z pomocy robocika Beep-O, który skanuje wrogów i dostarcza szczegółowych informacji na temat ich mocnych i słabych stron. Przywołuje się go wciśnięciem lewej gałki analogowej.

Mikołaj Łaszkiewicz

Mikołaj Łaszkiewicz

Pisanie ma we krwi, zawsze lubił dłuższe formy wypowiedzi. Swoimi przemyśleniami na temat gier dzielił się na różnych grupach tematycznych i zarywał noce dyskutując z kuzynem o nowościach w każdej kolejnej FIF-ie. Z wykształcenia prawnik, ale miłość do sprzętu komputerowego i gier zaciągnęła go do GOL-a, gdzie pracuje od maja 2020 roku. Najpierw był newsmanem w dziale technologii, z czasem zaczął udzielać się w grach i publicystyce. Obecnie redaguje i nadzoruje działanie newsroomu technologicznego. Gra na wszystkim i we wszystko, co widać czasem w recenzjach. Jego ulubioną konsolą jest Nintendo 3DS, co roku gra w nową FIF-ę i stara się poszerzać gamingowe horyzonty. Uwielbia szeroko pojęty sprzęt komputerowy i rozkręca wszystko, co wpadnie mu w ręce.

więcej

Recenzja gry Bannerlord - lepsza piaskownica niż RPG
Recenzja gry Bannerlord - lepsza piaskownica niż RPG

Recenzja gry

Gra Mount & Blade 2: Bannerlord opuściła Early Access, lecz Early Access nie całkiem opuścił dzieło studia TaleWorlds Entertainment. Naprawiono multum rzeczy, a w grze można spędzić setki godzin, ale pełen potencjał tej produkcji pokażą dopiero mody.

Recenzja gry The Last Oricru - drewno w tym RPG jest silne. Fabuła też
Recenzja gry The Last Oricru - drewno w tym RPG jest silne. Fabuła też

Recenzja gry

Myślicie, że Gothic czy Elex są „drewnianymi” grami? Czeskie The Last Oricru jest jeszcze bardziej „drewniane” – a przy tym równie pełne błędów. Pozwala jednak wpłynąć na fabułę w takim stopniu, że samo to stanowi powód, by w nie zagrać.

Recenzja gry Steelrising - soulslike, obok którego można przejść obojętnie
Recenzja gry Steelrising - soulslike, obok którego można przejść obojętnie

Recenzja gry

Steelrising jest po prostu średniakiem. Poza ładną oprawą graficzną i ciekawym motywem muzycznym nie oferuje zbyt wiele. Historia świata nie wciąga, reklamowanych intryg nie widać, a poziom trudności nie stanowi żadnego wyzwania.