Jest grywalność, ale nie ma duszy. Recenzja RIDE 6, czyli motocyklowego naśladowcy Forzy Horizon
Choć nie ma otwartego świata, RIDE 6 wyraźnie skręciło w stronę serii Forza Horizon, przyjmując festiwalową konwencję. Strukturze rozgrywki wciąż bliżej jest jednak do Gran Turismo.
Recenzja powstała na bazie wersji PC.
Komentarze
Festiwale, wszędzie festiwale. Najpierw The Crew poszło w ślady serii Forza Horizon, a teraz to samo robi RIDE. Didżeje, skoczna muzyka, pstrokate kolory i tłumy ludzi – to na pewno przyciągnie uwagę nowych graczy, prawda? Cóż, steamowe statystyki wskazują, że niekoniecznie.
„Szóstka” ma wyniki aktywności ledwo o włos lepsze niż bezbarwna „piątka” tuż po premierze. Szkoda, bo nowa odsłona jest wyraźnie bardziej grywalna niż poprzednia (i to bynajmniej nie dzięki festiwalowi)… choć przed tym, by być całościowo lepszą grą, powstrzymuje ją kilka naprawdę głupich wpadek.
Dywersyfikacja to podstawa
Jeśli dla kogoś w ostatnich dwóch odsłonach serii największym problemem była nuda, która przedwcześnie wkradała się do zabawy przez powtarzalność wyzwań, z RIDE 6 powinien być zadowolony. Tym razem studio Milestone dołożyło starań, żeby rozgrywka zachowywała świeżość na dłuższy czas.

Opanowanie jazdy w poślizgach na szutrze jest trudne, ale diablo satysfakcjonujące.RIDE 6, Milestone, 2026.
Decydują o tym głównie dwie zmiany. Po pierwsze, kariera stała się mniej liniowa – zdobywając gwiazdki za realizację celów, odblokowujemy kolejne kategorie zawodów i szybko otrzymujemy duży wybór konkurencji, dzięki czemu możemy bawić się tym, co najbardziej nam odpowiada. Tylko wielbiciele profesjonalnego motosportu mogą być niezadowoleni, bo wyścigi długodystansowe przesunięto teraz na późniejszy etap kariery.
Po drugie – i najważniejsze – RIDE 6 zapewnia więcej kategorii motocykli i dyscyplin niż którakolwiek poprzednia odsłona, nawet „trójka”. Twórcy wreszcie odwrócili niepokojący trend zbliżania do siebie serii MotoGP i RIDE, który uwidaczniał się od „czwórki”, tj. przesuwanie środka ciężkości zawartości w stronę najszybszych drogowych maszyn (sportowych i tzw. naked) oraz wyścigowych.

Projektanci „poziomów” wspięli się na wyżyny, tworząc nowe, szutrowe trasy na potrzeby RIDE 6. Mogłyby tylko nie mieć nawierzchni gładkiej jak stół.RIDE 6, Milestone, 2026.
Odzyskaliśmy szosowo-terenowe motocykle enduro i gibkie motardy, dodano muskularne torowe baggery, a skutery zaprezentowane po raz pierwszy w DLC do RIDE 5 zyskały szersze zastosowanie (życzyłbym sobie tylko więcej „normalnych” drogowych modeli na wzór RIDE 3). Dodajmy do tego fakt, że każda z kategorii ma odpowiadające sobie trasy. Dzięki temu zamiast odwiedzać w kółko podobne do siebie tory wyścigowe, częściej toczymy pojedynki w plenerze, mknąc drogami asfaltowymi i – po raz pierwszy w serii – szutrowymi.
Tym samym RIDE mocniej zbliża się do Gran Turismo, w którym zawsze upatrywano źródła inspiracji dla Włochów z Milestone. Co zaś ważniejsze, to wszystko razem sprawia, że gra potrafi podtrzymać zainteresowanie gracza znacznie dłużej niż poprzednia część. Dodatkowo pomaga w tym fakt, że zawartość jest nie tylko różnorodna, ale i całkiem bogata; w „podstawce” mamy ponad 250 motocykli i 71 tras w 39 lokacjach. Mogłaby być jednak znacznie bogatsza, gdyby deweloper nie wyciął sporo treści dostępnej w „piątce”, w tym aż 31 tras. Mam nadzieję, że nie zobaczymy ich w DLC…

Taki widok to codzienność, zwłaszcza gdy ktoś poczuje się zbyt pewnie i zacznie wyłączać asysty. Na szczęście na ratunek mamy cofanie czasu.RIDE 6, Milestone, 2026.
Lepszy model jazdy, lepsza grafika
Na pochwałę zasługuje również to, że twórcy starali się uczynić RIDE 6 przystępnym dla szerszego grona odbiorców niż poprzednie części. Primo, opracowali rozbudowany samouczek o nazwie Bridgestone Riding School. To zbiór wyzwań z filmami instruktażowymi i medalami do zdobywania, który przekazuje użyteczną wiedzę, a przy tym dobrze bawi.
Secundo, RIDE 6 oferuje dwa odmienne modele jazdy do wyboru: Pro i Arcade (to rozwiązanie zapożyczone z MotoGP). Nowością jest ten drugi, opracowany jako propozycja dla osób szukających beztroskiej zabawy bez konieczności konfigurowania asyst. W trybie Pro nadal mamy wiele opcji do ustawienia, a po wyłączeniu wszystkich wspomagaczy panowanie nad motocyklami wymaga nie lada zręczności i delikatności w obsłudze kontrolera. W tym względzie gra nie odbiega znacząco od poprzedniczki i nadal ciąży w stronę symulacji, choć tutaj maszyny chętniej składają się w zakręty i już nie zataczają tak absurdalnie szerokich łuków (co zapisuję jej na spory plus).

Novum inspirowane Gran Turismo – rozdział motocykli na nowe i używane. U dilera tych drugich kupujemy modele sprzed 2015 roku. Rotacja następuje co kilkanaście dni, więc na ulubione „klasyki” można czekać cholernie długo. Nietrafiony pomysł.RIDE 6, Milestone, 2026.
Generalnie jazda dostarcza sporo przyjemności i zapewnia mocne wrażenia, gdy rozpędzamy się powyżej 200 km/h. To kolejne pole, na którym „szóstka” wyprzedza poprzednią część. Zniwelowano problem z mizernym poczuciem prędkości – można je dodatkowo wzmocnić, korzystając z nowo dodanych opcji regulacji kamer (przede wszystkim pola widzenia).
Postęp dokonał się również w sferze wizualnej. RIDE 5 przez większość czasu też wyglądało bardzo ładnie, ale potrafiło przestraszyć grafiką rodem z PlayStation 3, gdy zapuściliśmy się na trasy pamiętające pierwsze odsłony serii – takie jak Nordschleife. Milestone wreszcie odświeżyło je, inwestując zwłaszcza w ładniejszą roślinność (przynajmniej na pierwszym planie) i oszczędzając nam dysonansu przy przeskokach między lokacjami. Pozostaje tylko przymykać oczy, gdy na ekran wtarabaniają się szpetne i archaicznie modele postaci – co czynią zbyt często.

Nordschleife i inne stare tory stały się ładniejsze niż w poprzednich częściach… przynajmniej w wybranych miejscach. Chyba jeszcze tylko Road America potrzebuje więcej miłości.RIDE 6, Milestone, 2026.
Od błogości do wściekłości
Wszystko powyższe zebrane razem (minus pomniejsze wpadki) powinno w teorii zaowocować wyborną grą wyścigową. I RIDE 6 mogłoby nią być – gdyby tylko twórcy ustrzegli się tych wspomnianych na wstępie głupich błędów, a także włożyli trochę więcej serca w swoje dzieło, żeby lepiej wykorzystać jego potencjał.
Przyjemność zbyt często przeradza się we frustrację, gdy poziom trudności skacze między wyścigami to w górę, to w dół, a gracz musi latać po menu całej gry, żeby dostosować wyzwanie do swoich preferencji. Z jakiegoś powodu te opcje są zablokowane na ekranie konfiguracji asyst w trybie kariery; to samo dotyczy przełącznika trybów fizyki Pro i Arcade. By obniżyć lub podbić trudność, trzeba… wyjść do głównego menu i przejść np. do menu multiplayera lub szybkiego wyścigu – dopiero tam można zmienić wszystkie ustawienia. Kretynizm? To mało powiedziane. W „piątce” wprawdzie też trzeba było wyjść z zawodów, ale przynajmniej nie z trybu kariery.

W grze nie zabrakło cyklu dobowego i dynamicznej pogody. Deszcz mógłby jednak wyglądać bardziej przekonująco – ledwo widać, że pada.RIDE 6, Milestone, 2026.
Więcej nerwów przysparza sztuczna inteligencja rywali, którzy niewiele sobie robią z obecności gracza na torze i notorycznie w niego wjeżdżają, a do tego jawnie oszukują. Mogą prowadzić motocykle z takim samym indeksem osiągów, a i tak zostawią nas w tyle. Jeden czy dwóch zawodników odjeżdżających daleko przed resztę stawki to zjawisko nagminne. W teorii moglibyśmy wyrównać szanse, inwestując w ulepszenia maszyny – ale wtedy gra ulepszy też pojazdy rywali, więc nie ma to większego sensu (Milestone bierze zły przykład z Forzy).
Nie byłoby to takie frustrujące, gdyby nie fakt, że poziom umiejętności przeciwników potrafi zmienić się diametralnie między jednym wyścigiem a drugim (diabeł wstępuje w nich zwłaszcza w próbach czasowych). Co gorsza, gracze próbujący pomagać sobie sugerowaną linią jazdy szybko zorientują się, że jest źle narysowana i często każe hamować za późno, a i wiele zakrętów trzeba według niej pokonywać po zbyt ciasnych łukach. Osoby wrażliwe na immersję zdziwią się przy tym, że tejże linii już nie da się wyświetlać tylko w zakrętach – może być albo wszędzie na torze, albo nigdzie.
Duszy, klimatu, polotu – nie stwierdzono
Kolejny duży problem RIDE 6 to brak polotu i niewykorzystany potencjał. Mimo że rozgrywka stała się bardziej zróżnicowana dzięki świeżym kategoriom motocykli i trasom, i tak za szybko wkrada się w nią schematyczność. Milestone nie potrafi zaoferować graczowi żadnego wyzwania bardziej kreatywnego niż wyścigi i próby czasowe (czasem w formie – odpowiednio – mistrzostw i kwalifikacji). Szkoda, że negatywne reakcje graczy zniechęciły Włochów do eksperymentowania chociażby z testami licencyjnymi z RIDE 4 (w tamtej grze faktycznie wypadły słabo, ale pomysł sam w sobie był dobry).
Najbardziej „szalona” rzecz, na jaką zdobyli się deweloperzy, to pojedynki jeden na jednego ze sławami motosportu. Na papierze koncepcja brzmiała intrygująco, ale jej realizacja wywołuje tylko uśmiech politowania. W praktyce jest to dokładnie to samo co starcia z Rywalami (przez duże „R”) z RIDE 5, tyle tylko że tym razem mamy do czynienia z prawdziwymi ludźmi. Ale nie ma w nich nic wyjątkowego, nie wypowiadają ani słowa i nawet zwycięstwo nad nimi nie jest nagradzane niczym poza ulepszonymi motorami albo kaskami ze specjalnymi wzorkami. Ot, odhaczamy wyścig i przechodzimy do następnego.

Ratunkiem przed ręcznym regulowaniem trudności co wyścig jest teoretycznie nowy tryb „adaptacyjny” – jednak wyłączyłem go, gdy po kilku banalnie łatwych startach nagle wywindował poziom wyzwania w kosmos.RIDE 6, Milestone, 2026.
Politowanie wzbudza też podejście Włochów do szumnie zapowiadanego festiwalu. Jedyny fajny jego przejaw widzę w pełnym życia menu głównym – może nawet zbyt pełnym, bo to jedyne miejsce w całej grze (!), gdzie klatkom zdarza się zejść poniżej 60 na sekundę na moim mocnym komputerze w 4K (poza tym RIDE 6 jest solidnie zoptymalizowane, choć drażni tym, że nie pozwala w prosty sposób wyłączyć upscalera i często blokuje opcję zmiany rozdzielczości ekranu).
Oprócz tego RIDE Fest daje o sobie znać głównie dyskotekową muzyką… którą wyciszyłem niemal zupełnie przed upływem dwóch godzin gry – tak bardzo męczyła mnie rytmem „umc, umc, umc” powtarzanym w zdecydowanie zbyt krótkich sekwencjach. Poza tym festiwal nie ma żadnej atmosfery i nie daje wyrazistej struktury rozgrywce. Jednak wolałem tę „bezbarwną” otoczkę poprzednich dwóch gier (o cudownie klimatycznej karierze z magazynami z „trójki” nie wspominając).
Natomiast najbardziej niewybaczalny z mojego punktu widzenia grzech Włosi popełnili, usuwając opisy motocykli. Powinienem powiedzieć, że „obiektywnie” jest to mało istotny element gry – ale to właśnie te opisy dawały serii duszę, potęgowały skojarzenia z Gran Turismo, no i istotnie pomagały odnaleźć się w tym świecie laikom, dla których wszystkie motocykle wyglądają prawie tak samo. Sam byłbym nadal takim laikiem, gdyby nie godziny spędzone na lekturze w poprzednich częściach RIDE.

Proszę państwa, oto czempion. Wpadł tylko na chwilę, nawet nie zamieni z nami słowa, przejedzie tylko parę wyścigów i do widzenia. Co, że niezbyt urodziwy? I tak ładniejszy niż większości modeli postaci w grze…RIDE 6, Milestone, 2026.
Szkoda, że jedyne, do czego twórcy faktycznie zdają się przejawiać tutaj pasję, to monetyzacja. W menu aż dwa obiekty odsyłają nas do sklepu z DLC (np. z mnożnikiem zarabianych kredytów – na szczęście nieprzydatnym, bo wirtualna ekonomia nie jest obliczona na grind), a już na miesiąc przed premierą mogliśmy podziwiać szczegółową rozpiskę płatnych dodatków, zaplanowanych aż do września 2027 roku w ramach dwóch przepustek sezonowych. Zresztą trzeba mieć tupet, żeby reklamować grę, podając w większości miejsc nie liczbę motocykli i tras zawartych w „podstawce”, a docelową, która stanie się faktem dopiero po wydaniu wszystkich płatnych DLC (w przygotowaniu są dokładnie 63 maszyny i 6 lokacji).
Bardzo dobra gra z dużymi „ale”
Podsumowując, wystawienie oceny RIDE 6 to dla mnie twardy orzech do zgryzienia. Z jednej strony gameplay przeszedł bardzo korzystną ewolucję. Z drugiej – wszystko, co dzięki temu zyskano, traci siłę przez błahe a frustrujące mankamenty i szereg niezrozumiałych decyzji twórców. Po diabła było wycinać tyle treści?

Bridgestone, jako specjalny partner Milestone, ostało się jako jedyna firma w grze, której historię możemy zgłębić (również w formie wideo). Samouczek to również jedyne miejsce, gdzie usłyszymy ludzki głos.RIDE 6, Milestone, 2026.
Dlatego finalnie nie mogę wystawić „szóstce” wyższej oceny niż „piątce”. Może ten stan rzeczy zmieni się za kilka aktualizacji, ale znając Milestone, nie stawiałbym na to pieniędzy. MotoGP 25 też miało rozwinąć skrzydła, gdy tylko naprawiona zostanie „drobna” usterka dotycząca wibracji w kontrolerach, a jakoś włoskim programistom nie udało się z nią uporać.
W każdym razie jeśli jesteście złaknieni nowej gry motocyklowej, a poprzednie odsłony serii RIDE nie wzbudziły w Was niechęci, możecie śmiało wykosztować się i na tę. Gdybyście natomiast dopiero zaczynali przygodę z wirtualnymi jednośladami, polecam sięgnąć po RIDE 3, które na promocjach da się wyrwać za śmieszne pieniądze. Ma wprawdzie mniej zaawansowaną fizykę, ale grafika nadal nieźle się trzyma, a tryb kariery bogactwem i różnorodnością ustępuje „szóstce” tylko nieznacznie. Co zaś najważniejsze, w tej grze czuć jeszcze prawdziwą pasję…

Tak jak w poprzednich odsłonach, za starty dostajemy punkty doświadczenia i awansujemy na kolejne poziomy. Czy to czemuś służy? Chyba tylko chwaleniu się przed kolegami.RIDE 6, Milestone, 2026.
- większa różnorodność i mniejsza liniowość kariery niż w RIDE 5;
- satysfakcjonujący model jazdy, przystępny dla szerokiego grona graczy;
- lepsze poczucie prędkości niż poprzednio (m.in. dzięki dodanym ustawieniom kamer);
- całkiem bogata zawartość;
- przyzwoita optymalizacja i ładna grafika (pomijając modele postaci);
- przyjemna nauka w Bridgestone Riding School.
- frustrujące mankamenty interfejsu;
- słabo zbalansowany poziom trudności i kiepskie AI;
- festiwalowa kariera bez polotu i z męczącą muzyką;
- nieobecność wielu tras z RIDE 5;
- brak opisów motocykli (wyróżnik poprzednich gier z serii);
- zbyt silny nacisk na monetyzację.
Egzemplarz gry do recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od firmy PLAION. Nasze zasady recenzowania gier oraz opis skali ocen znajdziesz tutaj.
GRYOnline
Steam
OpenCritic
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
1
RIDE 6
Z jednej strony gameplay RIDE 6 przeszedł bardzo korzystną ewolucję. Z drugiej – wszystko, co dzięki temu zyskano, traci siłę przez błahe a frustrujące mankamenty i szereg niezrozumiałych decyzji twórców. Jeśli wyglądacie nowej gry motocyklowej, możecie śmiało rozważyć zakup, jednak nowicjuszom polecam sięgnąć raczej po znacznie tańsze po RIDE 3.