Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Darksiders Genesis Recenzja gry

Recenzja gry 4 grudnia 2019, 17:00

Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders

Czy po trzech częściach serii jest jakiś sens w wydawaniu prequela, który w dodatku jest spin-offem i to izometrycznym? Wbrew pozorom, zdecydowanie tak. Szkoda tylko, że ta część nie wyszła jako pierwsza, bo mogłoby to pomóc całej marce.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Darksiders to seria, którą dobrze wspominam. Co prawda w trzeciej części czegoś mi zabrakło, choć akurat możliwość pogrania Furią przywitałem z radością. Dlatego gdy usłyszałem o nowej grze z Waśnią, czyli ostatnim jeźdźcem, byłem zachwycony. Potem pokazano to całe Darksiders Genesis, które na pierwszy rzut oka wyglądało jak jakaś budżetowa wariacja na temat Diablo. I tutaj sprawdza się powiedzenie, by nie oceniać książki po okładce, bowiem spin-off cyklu jest pełnoprawnym slasherem oraz stuprocentowym Darksiders, tyle że izometrycznym!

Waśń i Wojna zapraszają w podróż do Piekła.

Wojna i Waśń ruszają w tany z demonami

Darksiders Genesis to fabularny prequel całej serii. Przedstawiona tu historia ma miejsce przed wydarzeniami znanymi z Darksiders i już mogę potwierdzić, że finał tej części stanowi wstęp do „jedynki”. Jeśli zatem interesuje Was sama opowieść, zdecydowanie warto sięgnąć po Darksiders Genesis. Pamiętajcie tylko, że fabuła jest w tej odsłonie cyklu niezwykle prosta, więc nie oczekujcie szalonych zwrotów akcji, a po prostu pretekstu do sieczenia demonów.

Można nawet rzec, że jeźdźcy są wybitnie naiwni, ich decyzje wydają się bezsensowne, a ostatnia scena robi wrażenie niedokończonej. Zupełnie tak, jakby zabrakło jeszcze jednego aktu. Tymczasem po skończeniu Darksiders Genesis powinniście zwyczajnie uruchomić pierwsze Darksiders, bowiem spin-off w doskonały sposób kładzie podwaliny pod wszystkie późniejsze wydarzenia.

W JAKIEJ KOLEJNOŚCI GRAĆ?

To tak jak z serią Star Wars – sami musicie zdecydować. Chcąc podążać za fabułą, trzeba zacząć właśnie od Darksiders Genesis, a potem przejść kolejne części. Nie ma jednak żadnych przeciwwskazań, by sięgnąć po najnowszą produkcję na samym końcu. Jej finał fabularny może wydać się urwany, ale gdy zna się całą historię, całość nabiera sensu.

Ostatni jeździec byłby nudny, gdyby nie jego kolega

Suche żarty są tutaj na porządku dziennym.

PLUSY:
  1. rzut izometryczny spełnia swoje zadanie;
  2. jazda na koniu, a nawet na dwóch;
  3. dynamiczna walka, przy której trzeba myśleć;
  4. sprawdzające się wyśmienicie etapy platformowe;
  5. mnogość zagadek, sekretów i znajdziek;
  6. wysoki poziom trudności;
  7. zabawa w kooperacji na podzielonym ekranie;
  8. polski dubbing, który wypada całkiem nieźle, poza jednym wyjątkiem, jakim jest…
MINUSY:
  1. …głos głównego antagonisty;
  2. nieintuicyjna mapa;
  3. drobne błędy graficzne;
  4. naiwna historia;
  5. okazjonalne półsekundowe freezy postaci.

W ramach szesnastu rozdziałów uczestniczymy w pogoni Waśni i Wojny za wyznaczonym przez Radę celem – sami będziecie musieli odkryć, na którego demona wydano wyrok. Po drodze spotykamy kilku starych znajomych, jak i wiele nowych postaci oraz mamy szansę pokochać lub znienawidzić ostatniego jeźdźca. Waśń jest bowiem specyficzny – to cyniczny, pewny siebie żartowniś, który okazjonalnie rzuca niewybrednymi tekstami.

Dziękuję deweloperom, że postanowili zestawić go z Wojną, bowiem Waśń samotnie byłby niezwykle męczącą i nudną postacią. Tymczasem jego złośliwości zyskują pewien urok przy żołnierskim sposobie bycia Wojny. Dialogi tej dwójki są raczej typowe, niemniej potrafią rozbawić. Na plus zasługuje fakt, że Darksiders Genesis rzeczywiście ma fabułę – regularnie wysłuchujemy komentarzy bohaterów lub oglądamy komiksowe przerywniki.

Te ostatnie zostały porządnie zrealizowane. Ładnie narysowane doskonale oddają klimat i sprawdzają się lepiej niż filmowe scenki na silniku gry. Na uwagę zasługuje również dubbing, który zdecydowanie przypadł mi do gustu. Aktorzy użyczający swoich głosów Waśni i Wojnie potrafili oddać ducha tych postaci. Kręciłem nosem jedynie przy głównym antagoniście (mimo że wykorzystanie głosu dziecka jest strzałem w dziesiątkę), który brzmi, jakby czytał swój tekst z kartki.

Waśń ma komentarz na każdą okoliczność.

Aż szkoda, że nie ma więcej tych krótkich przerywników.

POWSTANIE NOWE DARKSIDERS O WAŚNI?

Dobrze by było! Fabuła Darksiders Genesis stanowi początek całej opowieści o jeźdźcach i w zasadzie niewiele dowiadujemy się tu o ostatnim bohaterze, czyli Waśni. Wątek nie koncentruje się na nim, podsuwając jedynie pewne tropy co do jego przeszłości oraz motywów. Nie należy zatem najnowszej produkcji z serii traktować jak poprzednich odsłon cyklu, prezentujących losy kolejnych jeźdźców. W tym przypadku mamy eskapadę Wojny i Waśni, a ten ostatni według mnie zasługuje na osobną grę, która przedstawi jego historię. Może w ten sposób postać ta nabierze barw.

TWOIM ZDANIEM

Lubisz motywy biblijne w popkulturze?

Tak
82,6%
Nie
17,4%
Zobacz inne ankiety
Recenzja gry Marvel’s Spider-Man na PC - pająk master race
Recenzja gry Marvel’s Spider-Man na PC - pająk master race

Recenzja gry

Po Spider-Manie „daleko od domu” i „bez drogi do domu”, człowiek-pająk znalazł w końcu swoją drogę na Steama i Epica. I śmiga na sieci tak gładko, że Sony robi się chyba coraz lepsze w pecetowych portach swoich ekskluzywnych tytułów.

Recenzja gry Sniper Elite 5 - coraz mniej snajpera, coraz więcej Hitmana
Recenzja gry Sniper Elite 5 - coraz mniej snajpera, coraz więcej Hitmana

Recenzja gry

Karl Fairburne powraca jako snajper, spec od robienia zdjęć rentgenowskich oraz odpowiednik Agenta 47 lub Sama Fishera w czasach inwazji na Normandię. Sniper Elite 5 zmienia się bowiem coraz bardziej w pełnoprawną skradankę.

Recenzja gry Trek to Yomi - chcę więcej takich gier!
Recenzja gry Trek to Yomi - chcę więcej takich gier!

Recenzja gry

Flying Wild Hog stworzyło produkcję, nijak pasującą do wcześniejszych strzelankowych dokonań tego studia i... naprawdę dało radę. Trek to Yomi to mała, ale świetna gra, która garściami czerpie z dorobku kina samurajskiego.