Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Star Wars Jedi: Upadły zakon Recenzja gry

Recenzja gry 15 listopada 2019, 06:00

autor: DM

Strzelam i jeżdżę – wirtualnie i w realu. Później o tym piszę – krytycznie lub z zachwytem.

Recenzja gry Star Wars Jedi Fallen Order – EA kontratakuje i robi to dobrze

Po niezłym zamieszaniu, jakie narobił świetny pierwszy odcinek serialu The Mandalorian, Star Wars Jedi: Fallen Order kontratakuje w świecie gier. To produkcja, która przynosi nową nadzieję, dla kolejnych gier w uniwersum Gwiezdnych wojen.

Recenzja powstała na bazie wersji PS4. Dotyczy również wersji XONE

PLUSY:
  1. całkiem niezła fabuła, w której coś dla siebie znajdą fani Star Wars w każdym wieku;
  2. iście filmowa rozgrywka pełna widowiskowych scen i trafnych zapożyczeń z innych produkcji;
  3. niezwykle urozmaicone przemierzanie poziomów dzięki angażującym elementom platformowym;
  4. zagadki środowiskowe w grobowcach i sekretne lokacje;
  5. świetnie zrealizowana, satysfakcjonująca walka mieczem świetlnym oraz używanie Mocy;
  6. bardzo dyskretne elementy RPG, które jedynie dopełniają rozgrywkę;
  7. mnóstwo elementów kosmetycznych do personalizacji i wszystkie za darmo – do zdobycia dzięki eksploracji planet.
MINUSY:
  1. sporo technicznych niedoróbek w wersji na konsolę;
  2. zbyt mało wyrazista muzyka;
  3. oprawa graficzna nieco odstaje od tych najlepszych.

Kiedy dwa lata temu usłyszeliśmy informację o zamknięciu studia Visceral Games i skasowaniu projektu ze świata Gwiezdnych wojen wzorowanego na Uncharted, wielu graczy odczuło „ogromne zakłócenie Mocy. Jakby z milionów gardeł wydobył się krzyk przerażenia, a potem nastała cisza”. Być może było to jednak przywrócenie równowagi w galaktyce? Akcja prewencyjna, by nie mieć w portfolio dwóch bardzo podobnych gier?

Bo Star Wars Jedi Fallen Order studia Respawn Entertainment to nic innego, jak właśnie Uncharted w uniwersum gwiezdnej sagi. Znalazła się tu również domieszka God of War, Tomb Raidera i paru innych tytułów, ale nie ma mowy o żadnym śmietniku pożyczonych pomysłów. Wszystko razem tworzy idealną mieszankę szalonej przygody, wciągającej, filmowej fabuły oraz satysfakcjonującej walki i eksploracji.

Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to jedynie do części oprawy graficznej, która nie prezentuje się aż tak wspaniale jak ta na silniku Frostbite w Battlefrontach. Tylko że biorąc pod uwagę doniesienia, ile problemów sprawia on w grach z widokiem TPP, chyba wolę lepszy gameplay kosztem wizualnych wodotrysków. Na konsoli PlayStation 4 doświadczyłem też paru technicznych niedoróbek i to w zasadzie tyle moich zarzutów względem SWJ Fallen Order.

Chociaż może warto jeszcze mieć na uwadze klimat całości, który łączy zarówno mroczne sceny z totalitarnych rządów Imperium, jak i niezwykle baśniowe sekwencje rodem z produkcji dla najmłodszych. Czuć, że autorzy stali nieco w rozkroku, starając się stworzyć historię dla każdego, jednak dzięki temu, że te najbardziej skrajne momenty są od siebie oddalone w czasie, a fabuła mocno wciąga, nie ma w tym jakiegoś szczególnego konfliktu.

Recenzja gry Star Wars Jedi Fallen Order – EA kontratakuje i robi to dobrze - ilustracja #1
Gra zawiera zarówno mroczne, ponure sceny, jak i te baśniowe.

ILE GODZIN TRWA TEN SEANS?

Przed premierą sporo kontrowersji wywołała kwestia braku 10-godzinnej wersji próbnej oraz niepokoje o to, jak długa jest gra. W moim przypadku koniec fabuły ujrzałem po około 16 godzinach, testując różne poziomy trudności, jednak z przewagą normalnego. Gdzie tylko widziałem sposobność, zaglądałem też do miejsc ze skrzynkami, co po uporaniu się z wątkiem fabularnym dało mi 78% ukończenia całej gry.

Myślę, że zaliczając tę pozycję na szybko i na najłatwiejszym poziomie trudności, można ją przejść w 10 lub nawet nieco mniej godzin. Wybierając od razu trudny poziom, do finału fabuły powinniśmy dotrzeć średnio w ciągu ponad 20 godzin, nie wliczając w to odkrywania wszystkich sekretów.

Rudy idzie na solo – Gwiezdne wojny – historie

W zasadzie o epickich momentach w fabule nie mogę za wiele napisać, bo akcja jest wartka, dzieje się sporo i wszystko, co przeżywamy na ekranie, stanowi niezwykłą przygodę, której warto dać się ponieść i zaskoczyć nią osobiście. A twórcy zadziwiają nas niejeden raz, bo nawet pojawiający się czasem backtracking związany z powrotem przemierzanymi niedawno ścieżkami na będący naszą bazą statek, wykorzystano jako okazję do zupełnie nowych doświadczeń i atrakcji. Co więcej, rudy nastolatek jako rycerz Jedi, który zupełnie nie przekonywał mnie w zwiastunach, ostatecznie dał się polubić i kibicowałem mu przez całą opowieść.

Cal Kestis, podobnie jak filmowa Rey, zajmuje się kosmicznym złomem, ale nie jako wolny duch, a zwykły robotnik Gildii Złomiarzy, która na planecie Bracca poddaje recyclingowi statki z czasów wojen klonów. Podczas nudnej roboty słucha tamtejszej rockowej muzy, codziennie dojeżdża do pracy brudnym, zatłoczonym pociągiem i jest pod kontrolą żołdaków Imperium. Cal ukrywa też fakt, że był padawanem – niedoszłym rycerzem Jedi, który jakoś przeżył czystkę Rozkazu 66. Kiedy przez przypadek musi użyć mocy i na jego trop wpadają inkwizytorzy, przyjmuje niespodziewaną pomoc załogi statku Stinger-Mantis i decyduje się wesprzeć ją w pewnej misji.

Recenzja gry Star Wars Jedi Fallen Order – EA kontratakuje i robi to dobrze - ilustracja #2
Po Wojnie Klonów został tylko złom. Teraz rządzi Imperium.
Recenzja gry Star Wars Jedi Fallen Order – EA kontratakuje i robi to dobrze - ilustracja #3
Indiana Cal - trochę Tomb Rider, trochę Indiana Jones.

DARTH MAUL – WITAJ W DOMU

Nie jest już żadną tajemnicą, że w Fallen Order zwiedzimy Dathomir, czyli rodzimą planetę Dartha Maula. Eksplorując ją, znajdziemy trochę informacji na temat tajemniczego ludu, z którego wywodził się Maul.

Cal ma odnaleźć holokron z informacjami o pozostałych przy życiu dzieciach obdarzonych Mocą, by dzięki nim odbudować potęgę Zakonu Jedi. Przedmiot został jednak dobrze ukryty, a jego tajemnic strzegą sekrety pradawnej cywilizacji i związane z nimi grobowce. Akcja rusza z kopyta już od pierwszych chwil, a potem tylko nabiera tempa. Sterując Calem, jesteśmy jak rycerz Jedi, Nathan Drake, Indiana Jones i Lara Croft w jednym. Bierzemy udział w bitwie, poznajemy wydarzenia z przeszłości i inne rzeczy, które grzechem byłoby Wam przedwcześnie zdradzać. Fallen Order zaskoczył mnie również tym, jak bardzo cała fabuła płynnie łączy się z rozgrywką.

Tutaj każde machnięcie mieczem, każdy skok nad przepaścią, a nawet samoleczenie wydają się nierozerwalną częścią historii, jakbyśmy brali udział w jednej, długiej cut-scence. Jeśli zabrakło w tym perfekcyjnej finezji rodem z Uncharted 4, to tylko przez nieco zbyt częste pauzy, by podczas medytacji zapisać grę, czy walki z bossami, wymagające z kolei nieco dłuższej przerwy w pędzie naprzód. Czasem to jednak my sami zatrzymujemy się mimochodem, patrząc na żyjący świat gry i szturmowców Imperium, którzy nieporadnie walczą z jakimiś lokalnymi zwierzakami.

Recenzja gry Star Wars Jedi Fallen Order – EA kontratakuje i robi to dobrze - ilustracja #4
Wspinaczka nie tylko wciąga jako element platformowy, ale czasem cieszy oko.

POBOCZNIE, ALE I TAK EPICKO

Historia opowiadana w Star Wars Jedi Upadły zakon ma miejsce pomiędzy wydarzeniami pokazanymi w filmowej Zemście Sithów oraz Nowej nadziei i koncentruje się na działaniach inkwizytorów Imperium – w tym przypadku Drugiej i Dziewiątej Siostry.

Te wydarzenia znamy w zasadzie tylko z komiksów i kreskówki Star Wars: Rebelianci, więc i sama gra robi wrażenie kolejnej pobocznej opowieści w stylu Gwiezdnych wojen: Historii. Nie ma w niej wjeżdżającego dywanu złotych napisów ani nawet klasycznego motywu muzycznego Johna Williamsa. Gra rozwija wiedzę o uniwersum zgodnie z obecnym kanonem, ale nie próbuje pakować się w główny nurt sagi.

TWOIM ZDANIEM

Kto wygrałby ten pojedynek?

68,5%
Mistrz Yoda
31,5%
Lord Vader
Zobacz inne ankiety
Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

Saint GutFree Ekspert 30 listopada 2019

(PC) Dzięki świetnemu (bo zaczerpniętemu z „Sekiro”) systemowi walki i sensownie zaprojektowanym poziomom powracanie do tych samych lokacji nie tylko nie przeszkadza, ale i daje sporo frajdy. Największy pazur „Fallen Order” pokazuje jednak w szczodrze porozrzucanych prawdziwie gwiezdnowojennych momentach. Dla miłośnika uniwersum budowa swojego miecza, potyczka sam na sam z AT-ST czy wreszcie pierwszy poważny pojedynek z użytkownikiem ciemnej strony Mocy to autentyczne doświadczenie – takie, które potrafi wymazać z pamięci kiepski stan techniczny gry czy nieco rozczarowujący scenariusz.

8.0

T_bone Ekspert 25 listopada 2019

(PC) Wzruszająca historia młodego, rudego chłopca napastowanego przez złe imperialne kobiety. Tytułowy Jedi (w tej roli Kj Apa), po traumatycznym wydarzeniu, jakim był trzeci epizod Gwiezdnych Wojen, popadł w depresję i zapomniał nauk swojego kosmicznego mistrza Nie-Obi-Wana. Wytropiony przez imperialną inkwizycję spotyka jakichś randomów i postanawia uratować zakon Jedi.
JFO to najlepsza gra w klimatach Star Wars od lat, ekipa Respawn zdołała mi przypomnieć czasy Shadows of the Empire i Jedi Knight - brawo. Walka potrafi frustrować, podobnie jak backtracking, ale ogólnie gra jest przyjemna.

8.0

Elessar90 Ekspert 15 listopada 2019

(PC) JFO to gra, która nie oferuje zbyt wiele oryginalnych pomysłów, ale w świetny sposób potrafi połączyć sprawdzone rozwiązania z bardzo dobrych gier. Ostatecznie dostajemy produkt, w którym eksploracja jest przyjemna, głównego bohatera da się lubić, przy zagadkach nie jesteśmy prowadzeni za rączkę, a walka sprawia nielichą satysfakcję. No i są to Gwiezdne wojny – nie mogło się nie udać! Fabuła jest jednak odrobinę zbyt prosta i dopiero w zakończeniu czujemy prawdziwe emocje, a graficznie gra została odrobinę w tyle… ale ta walka! Naprawdę, choćby dla samej walki warto poświęcić tej grze czas.

8.0

WhiteWolfIron VIP 18 listopada 2019

(PS4) Od lat czekałem na tego typu grę w świecie SW i nie zawiodłem się. Niemal w 100% spełniła moje oczekiwania. Elementy metroidvanii, mega przyjemny system walki, całkiem udana fabuła, klimatyczne lokacje, no i świetne zakończenie :)

Obecnie wersja na PS ma niestety swoje problemy (doczytywanie tekstur, spadki w kilku miejscach), ale nie zepsuło mi to przyjemności z rozgrywki

9.0
Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders
Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders

Recenzja gry

Czy po trzech częściach serii jest jakiś sens w wydawaniu prequela, który w dodatku jest spin-offem i to izometrycznym? Wbrew pozorom, zdecydowanie tak. Szkoda tylko, że ta część nie wyszła jako pierwsza, bo mogłoby to pomóc całej marce.

Recenzja gry Sniper: Ghost Warrior Contracts – snajper trafia za czwartym razem
Recenzja gry Sniper: Ghost Warrior Contracts – snajper trafia za czwartym razem

Recenzja gry

Sniper: Ghost Warrior Contracts to w zasadzie Hitman, który zamiast przebrań, ma tylko karabin snajperski. I generalnie takie połączenie całkiem nieźle działa.

Recenzja gry Terminator: Resistance – Roboty ciosane z drewna mają swoją duszę!
Recenzja gry Terminator: Resistance – Roboty ciosane z drewna mają swoją duszę!

Recenzja gry

Nowy Terminator jest zaskakująco satysfakcjonujący. Nie chodzi jednak o przeciętny film Tima Millera, a świeżutką grę krakowskiego studia Teyon – dewelopera, który w branży gamingowej "zabłysnął" dzięki niechlubnemu Rambo: The Video Game.