Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 4 grudnia 2018, 14:04

autor: DM

Strzelam i jeżdżę – wirtualnie i w realu. Później o tym piszę – krytycznie lub z zachwytem.

Wrażenia z bety Red Dead Online – chaos i drożyzna

Wersja beta sieciowej zabawy w kowboja to na razie głównie symulator ciułania centa do centa, choć z dużymi perspektywami na przyszłość.

Recenzja powstała na bazie wersji PS4. Dotyczy również wersji XONE

„Witajcie w prawdziwym Westworld” – chciałoby się powiedzieć na początku przygody z Red Dead Online, gdzie każdy może być takim kowbojem, jakim chce, a nie tylko Arthurem Morganem. Tak naprawdę lepiej pasuje tu chyba określenie „Deadworld”. Świat gry stał się bowiem jakby dużo bardziej martwy i pustawy. Znikły losowe zdarzenia na każdym kroku, znajdźki, sekrety, a przejeżdżających pociągów, powozów czy choćby biegających zwierząt jest odczuwalnie mniej. Dodatkowo nieznajomi oferujący misje poboczne są od razu zaznaczeni na mapie, co zabija radość z eksploracji, która i tak praktycznie tu nie istnieje.

RED DEAD ONLINE W SKRÓCIE:

  1. całkiem rozbudowany kreator postaci;
  2. wątek fabularny z misjami kooperacyjnymi dla czterech osób;
  3. tryb gry swobodnej z opcjonalnym PvP i licznymi misjami pobocznymi;
  4. opcja przeszkadzania innym w misjach pobocznych;
  5. możliwość formowania maksymalnie siedmioosobowych band kowbojów – ze znajomymi lub poprzez matchmaking;
  6. osobne tryby PvP (m.in. TDM, battle royale, wyścigi konne);
  7. waluta zwykła i premium.
Wrażenia z bety Red Dead Online – kowbojskie życie za garstkę dolarów - ilustracja #1
Gracze ponoć prześcigają się w kreowaniu największych brzydali, ale mi udało się stworzyć całkiem znośną kowbojkę.

Nagle powstałą pustkę wypełniają inni gracze pragnący „sprzedać” nam kulkę przy wjeździe do każdego miasteczka lub „budujący klimat” okrzykami i piosenkami na czacie zbliżeniowym, najczęściej w języku tureckim lub węgierskim (dlaczego?!). Z powodu zmian w ekonomii gra stała się symulatorem ciułania i przetrwania – to coś jak życie w Polsce za średnią emeryturę. W efekcie Red Dead Online to na razie głównie mozolny grind. Chcesz sobie kupić kapelusz dostępny w singlu po paru misjach? Będziesz zbierać cent do centa przez wiele dni. No chyba że wszystko wydasz na dwa bilety szybkiej podróży. Drożyzna, panie, drożyzna.

Wrażenia z bety Red Dead Online – kowbojskie życie za garstkę dolarów - ilustracja #2

SPOKOJNIE, TO TYLKO BETA

Red Dead Online działa, ale to na razie jedynie wersja beta, a to oznacza, że nie wszystko przetrwa w obecnej postaci do oficjalnej premiery. Właśnie dlatego w tekście nie znajdziecie jeszcze ani oceny, ani plusów i minusów.

Wrażenia z bety Red Dead Online – kowbojskie życie za garstkę dolarów - ilustracja #3
Wiązanie lassem przy miastach to ulubione zajęcie znudzonych graczy. Poczułem się nieco zbrukany, ale po szybkim odrodzeniu zdjąłem karabinem większość oprawców. Takie chaotyczne wyżynanie się bez celu to jednak średnia frajda.

Pewnego razu na Dzikim Zachodzie...

Red Dead Online nie jest jednak do końca takie złe. Mamy do dyspozycji ogromny i przepiękny świat Dzikiego Zachodu znany z singla, który wreszcie możemy przemierzać z grupą przyjaciół, tworzyć własne bandy, budować obozy czy wykonywać misje w trybie kooperacji. Rockstar nie poszedł tu na totalną łatwiznę i przygotował osobną historię do zaliczenia w co-opie, dającą pewien pogląd na to, skąd w świecie gry wzięła się nasza postać z koniem i rewolwerem.

To nie tylko bardzo klimatyczne i pomysłowe wprowadzenie, ale też wyraźny ukłon w stronę fanów singla, którzy być może kupili RDR2 tylko dla opowieści o Arthurze Morganie. Dzięki temu przejście w tryb sieciowy odbywa się niezwykle płynnie i na początku niemal przypomina nowy dodatek fabularny dla jednego gracza. Misje oznaczone są tak samo jak te główne w wątku Arthura, na ich końcu czeka nas jakiś wybór moralny, a wszystko toczy się gładko nawet w kooperacji z nieznajomymi. Dopiero przerywniki filmowe, w których nasza postać milczy jak kołek i zawsze pojawia się cichaczem tam, gdzie potrzeba kogoś do mokrej roboty, przypominają, że fabuła jest tu jednak tylko pretekstem do wspólnej zabawy.

ROCKSTAR OBIECUJE POPRAWĘ

Twórcy gry obiecują, że pierwsza łatka do gry pojawi się jeszcze w tym tygodniu a zmiany dotkną przede wszystkim właśnie ekonomii gry, a także problemów ze stabilnością. Jednocześnie Rockstar zdecydował się podziękować wszystkim, którzy wzięli udział w becie.

Wrażenia z bety Red Dead Online – kowbojskie życie za garstkę dolarów - ilustracja #4
Red Dead Online to wciąż ten sam znany z singla, ogromny, przepiękny świat Dzikiego Zachodu.
Wrażenia z bety Red Dead Online – kowbojskie życie za garstkę dolarów - ilustracja #5
W trybie online znajdziemy kampanię fabularną z ciekawymi misjami i przerywnikami filmowymi.

...pojawiła się nienawistna siódemka...

Esencją Red Dead Online w obecnym stanie jest możliwość dobierania się w siedmioosobowe bandy (ang. posse) w celu wykonywania zadań pobocznych z grupą znajomych bądź też naprzykrzania się innym graczom, co notorycznie zdarza się w każdym miasteczku. Strzelanie do nieznajomych ma jednak sens, tylko gdy realizują oni jakąś misję i można przejąć ich nagrodę. W trybie swobodnym to po prostu zwykłe trollowanie, które z pewnością zniechęci do grania wielu zaczynających przygodę online – zwłaszcza samotnie.

Rywalizacja sprawdza się zdecydowanie lepiej w kilku dedykowanych trybach PvP, gdzie oprócz zwykłego team death matchu czy walki na konkretny rodzaj broni dostępna jest nawet pewna forma battle royale. Osobiście nadal uważam mechanikę strzelania w Red Dead Redemption 2 za niezbyt dopracowaną i sprawiającą mało frajdy, dlatego najbardziej spodobały mi się gonitwy konne, zwłaszcza że zaprojektowano je z pomysłowo rozwiązanymi power-upami. Jest tu trochę strzelania, trochę ścigania się, uważania na przeszkody – wyszedł z tego naprawdę ekscytujący wyścig śmierci w realiach Dzikiego Zachodu.

Wrażenia z bety Red Dead Online – kowbojskie życie za garstkę dolarów - ilustracja #6
Decyzje moralne wpływają na nasz poziom honoru. O dziwo - honor można też kupować u sprzedawców!
Wrażenia z bety Red Dead Online – kowbojskie życie za garstkę dolarów - ilustracja #7

Po małym easter eggu w trybie fabularnym w Red Dead Online spotykamy starą znajomą z pierwszej części gry – Bonnie McFarlane. Znajdziemy ją na jej ranczu (również dobrze znanym z odsłony na poprzednią generację konsol), gdzie po małej przemowie zleci nam krótką misję.

TWOIM ZDANIEM

Red Dead Redemption 2 to dla Ciebie przede wszystkim...

Kampania fabularna
96,3%
Tryb wieloosobowy
3,7%
Zobacz inne ankiety
Recenzja Resident Evil Village - nie tylko randka z Lady Dimitrescu
Recenzja Resident Evil Village - nie tylko randka z Lady Dimitrescu

Recenzja gry

Resident Evil Village łączy ze sobą dwie mocno lubiane odsłony kultowej serii, dorzucając sporo od siebie – znacznie więcej niż tylko Lady Dimitrescu, na punkcie której oszalał internet.

Returnal - recenzja. Dzień świstaka na PS5
Returnal - recenzja. Dzień świstaka na PS5

Recenzja gry

Returnal ma być dla studia Housemarque początkiem nowej drogi. Znany do tej pory z niszowych, arcade’owych gier fiński zespół deweloperski wchodzi w segment AAA bez żadnych kompleksów. I przy okazji ratuje graczy w trakcie wyjątkowej suszy na rynku.

Recenzja gry Outriders - gdyby Diablo miało spluwy i słabe dialogi
Recenzja gry Outriders - gdyby Diablo miało spluwy i słabe dialogi

Recenzja gry

Outriders, pierwsza duża polska gra po Cyberpunku 2077, dowozi. Nie jest to strzelanka dla każdego, ale jeśli lubicie hack and slashe, to sprawdźcie nowe dzieło studia People Can Fly.