Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 4 grudnia 2018, 14:04

autor: DM

Strzelam i jeżdżę – wirtualnie i w realu. Później o tym piszę – krytycznie lub z zachwytem.

Wrażenia z bety Red Dead Online – chaos i drożyzna

Wersja beta sieciowej zabawy w kowboja to na razie głównie symulator ciułania centa do centa, choć z dużymi perspektywami na przyszłość.

Recenzja powstała na bazie wersji PS4. Dotyczy również wersji XONE

„Witajcie w prawdziwym Westworld” – chciałoby się powiedzieć na początku przygody z Red Dead Online, gdzie każdy może być takim kowbojem, jakim chce, a nie tylko Arthurem Morganem. Tak naprawdę lepiej pasuje tu chyba określenie „Deadworld”. Świat gry stał się bowiem jakby dużo bardziej martwy i pustawy. Znikły losowe zdarzenia na każdym kroku, znajdźki, sekrety, a przejeżdżających pociągów, powozów czy choćby biegających zwierząt jest odczuwalnie mniej. Dodatkowo nieznajomi oferujący misje poboczne są od razu zaznaczeni na mapie, co zabija radość z eksploracji, która i tak praktycznie tu nie istnieje.

RED DEAD ONLINE W SKRÓCIE:

  1. całkiem rozbudowany kreator postaci;
  2. wątek fabularny z misjami kooperacyjnymi dla czterech osób;
  3. tryb gry swobodnej z opcjonalnym PvP i licznymi misjami pobocznymi;
  4. opcja przeszkadzania innym w misjach pobocznych;
  5. możliwość formowania maksymalnie siedmioosobowych band kowbojów – ze znajomymi lub poprzez matchmaking;
  6. osobne tryby PvP (m.in. TDM, battle royale, wyścigi konne);
  7. waluta zwykła i premium.
Wrażenia z bety Red Dead Online – kowbojskie życie za garstkę dolarów - ilustracja #1
Gracze ponoć prześcigają się w kreowaniu największych brzydali, ale mi udało się stworzyć całkiem znośną kowbojkę.

Nagle powstałą pustkę wypełniają inni gracze pragnący „sprzedać” nam kulkę przy wjeździe do każdego miasteczka lub „budujący klimat” okrzykami i piosenkami na czacie zbliżeniowym, najczęściej w języku tureckim lub węgierskim (dlaczego?!). Z powodu zmian w ekonomii gra stała się symulatorem ciułania i przetrwania – to coś jak życie w Polsce za średnią emeryturę. W efekcie Red Dead Online to na razie głównie mozolny grind. Chcesz sobie kupić kapelusz dostępny w singlu po paru misjach? Będziesz zbierać cent do centa przez wiele dni. No chyba że wszystko wydasz na dwa bilety szybkiej podróży. Drożyzna, panie, drożyzna.

Wrażenia z bety Red Dead Online – kowbojskie życie za garstkę dolarów - ilustracja #2

SPOKOJNIE, TO TYLKO BETA

Red Dead Online działa, ale to na razie jedynie wersja beta, a to oznacza, że nie wszystko przetrwa w obecnej postaci do oficjalnej premiery. Właśnie dlatego w tekście nie znajdziecie jeszcze ani oceny, ani plusów i minusów.

Wrażenia z bety Red Dead Online – kowbojskie życie za garstkę dolarów - ilustracja #3
Wiązanie lassem przy miastach to ulubione zajęcie znudzonych graczy. Poczułem się nieco zbrukany, ale po szybkim odrodzeniu zdjąłem karabinem większość oprawców. Takie chaotyczne wyżynanie się bez celu to jednak średnia frajda.

Pewnego razu na Dzikim Zachodzie...

Red Dead Online nie jest jednak do końca takie złe. Mamy do dyspozycji ogromny i przepiękny świat Dzikiego Zachodu znany z singla, który wreszcie możemy przemierzać z grupą przyjaciół, tworzyć własne bandy, budować obozy czy wykonywać misje w trybie kooperacji. Rockstar nie poszedł tu na totalną łatwiznę i przygotował osobną historię do zaliczenia w co-opie, dającą pewien pogląd na to, skąd w świecie gry wzięła się nasza postać z koniem i rewolwerem.

To nie tylko bardzo klimatyczne i pomysłowe wprowadzenie, ale też wyraźny ukłon w stronę fanów singla, którzy być może kupili RDR2 tylko dla opowieści o Arthurze Morganie. Dzięki temu przejście w tryb sieciowy odbywa się niezwykle płynnie i na początku niemal przypomina nowy dodatek fabularny dla jednego gracza. Misje oznaczone są tak samo jak te główne w wątku Arthura, na ich końcu czeka nas jakiś wybór moralny, a wszystko toczy się gładko nawet w kooperacji z nieznajomymi. Dopiero przerywniki filmowe, w których nasza postać milczy jak kołek i zawsze pojawia się cichaczem tam, gdzie potrzeba kogoś do mokrej roboty, przypominają, że fabuła jest tu jednak tylko pretekstem do wspólnej zabawy.

ROCKSTAR OBIECUJE POPRAWĘ

Twórcy gry obiecują, że pierwsza łatka do gry pojawi się jeszcze w tym tygodniu a zmiany dotkną przede wszystkim właśnie ekonomii gry, a także problemów ze stabilnością. Jednocześnie Rockstar zdecydował się podziękować wszystkim, którzy wzięli udział w becie.

Wrażenia z bety Red Dead Online – kowbojskie życie za garstkę dolarów - ilustracja #4
Red Dead Online to wciąż ten sam znany z singla, ogromny, przepiękny świat Dzikiego Zachodu.
Wrażenia z bety Red Dead Online – kowbojskie życie za garstkę dolarów - ilustracja #5
W trybie online znajdziemy kampanię fabularną z ciekawymi misjami i przerywnikami filmowymi.

...pojawiła się nienawistna siódemka...

Esencją Red Dead Online w obecnym stanie jest możliwość dobierania się w siedmioosobowe bandy (ang. posse) w celu wykonywania zadań pobocznych z grupą znajomych bądź też naprzykrzania się innym graczom, co notorycznie zdarza się w każdym miasteczku. Strzelanie do nieznajomych ma jednak sens, tylko gdy realizują oni jakąś misję i można przejąć ich nagrodę. W trybie swobodnym to po prostu zwykłe trollowanie, które z pewnością zniechęci do grania wielu zaczynających przygodę online – zwłaszcza samotnie.

Rywalizacja sprawdza się zdecydowanie lepiej w kilku dedykowanych trybach PvP, gdzie oprócz zwykłego team death matchu czy walki na konkretny rodzaj broni dostępna jest nawet pewna forma battle royale. Osobiście nadal uważam mechanikę strzelania w Red Dead Redemption 2 za niezbyt dopracowaną i sprawiającą mało frajdy, dlatego najbardziej spodobały mi się gonitwy konne, zwłaszcza że zaprojektowano je z pomysłowo rozwiązanymi power-upami. Jest tu trochę strzelania, trochę ścigania się, uważania na przeszkody – wyszedł z tego naprawdę ekscytujący wyścig śmierci w realiach Dzikiego Zachodu.

Wrażenia z bety Red Dead Online – kowbojskie życie za garstkę dolarów - ilustracja #6
Decyzje moralne wpływają na nasz poziom honoru. O dziwo - honor można też kupować u sprzedawców!
Wrażenia z bety Red Dead Online – kowbojskie życie za garstkę dolarów - ilustracja #7

Po małym easter eggu w trybie fabularnym w Red Dead Online spotykamy starą znajomą z pierwszej części gry – Bonnie McFarlane. Znajdziemy ją na jej ranczu (również dobrze znanym z odsłony na poprzednią generację konsol), gdzie po małej przemowie zleci nam krótką misję.

Red Dead Redemption 2 to dla Ciebie przede wszystkim...

96,6%

Kampania fabularna

3,4%

Tryb wieloosobowy

Recenzja gry Just Cause 4 - zapraszamy do piaskownicy
Recenzja gry Just Cause 4 - zapraszamy do piaskownicy

Recenzja gry

Rico Rodriguez powraca, by wyzwolić kolejne państwo i obalić kolejny zbrodniczy reżim. Czas rozliczyć Avalanche Studios z przedpremierowych obietnic i sprawdzić, czy nowa gra uniknęła błędów poprzedniczki.

Recenzja gry Darksiders 3 – powrót apokalipsy wg św. Marvela
Recenzja gry Darksiders 3 – powrót apokalipsy wg św. Marvela

Recenzja gry

Myśleliście, że jesteście bezpieczni? Że dzięki bankructwu THQ unikniecie końca świata? Rozwieję Wasze wątpliwości. Jeźdźcy Apokalipsy wracają w Darksiders III dzięki Gunfire Games. I na przekór wszystkiemu, robią to z przytupem.

Recenzja gry Battlefield 5  – świetne multi i słaba kampania
Recenzja gry Battlefield 5 – świetne multi i słaba kampania

Recenzja gry

Battlefield w końcu zdecydował się wrócić do realiów II wojny światowej, ale sposób, w jaki DICE zaprezentowało temat na trailerach, nie wszystkim odpowiadał. Przekonajmy się, czy wizja proponowana przez Electronic Arts przypadnie graczom do gustu.

Komentarze Czytelników (27)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
04.12.2018 14:13
3
bullgod
35
Centurion

Na zdjęciu kowbojki zwróciłem uwagę na mistrza drugiego planu, który dosiada niewidzialnego konia. Dużo takich kwiatków w grze?

04.12.2018 14:23
odpowiedz
DM
147
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

To akurat taki loading screen był, więc podejrzewam, że akurat temu graczowi z pwoodu jego uploadu coś tam się jeszcze nie dograło. Podczas rozgrywki nie widziałem tego typu rzeczy.

04.12.2018 14:36
odpowiedz
Mesukan
1
Junior

Faktycznie kasa idzie powoli, ale jak mamy mapę skarbów (na poczcie dostałem już dwie, ale nie wiem za co) i wypełniamy misje to nie jest tak źle. Najważniejsze to zainwestować w Karabin czterotaktowy :-) Pomaga w dalszej grze.

04.12.2018 14:49
odpowiedz
Sarnowm3
0
Legionista

Na początku bawiłem się przednio grając z kolegą, następnego dnia chciałem pograć solo żeby zgromadzić sobie trochę waluty, o której jest mowa w artykule i wtedy... zobaczyłem czym grozi gra solo, jak bardzo jest ona odpychająca a zachowanie ludzie/zwierząt dobija a nawet zabija klimat, dopiero po wyłączeniu komunikatora nastaje błoga cisza i można jako tako pograć. Póki co Online jest niegrywalne przynajmniej dla mnie, może z czasem się coś zmieni i wrócę na dziki zachód ale póki co mam inne gry do ogrania.

04.12.2018 17:13
odpowiedz
Nerka
95
Generał

Ta kowbojka na pierwszym obrazku trochę jak Michael Jackson wygląda :P

04.12.2018 17:30
odpowiedz
maromach
8
Legionista

Ogólnie to najbardziej opłaca się polować. Najlepszą miejscówką są chyba bagna koło Saint Denis, bo można tam zapolować na ptaki których pióra można sprzedać po 1.5$ sztuka, a rzeźnik jest niedaleko.

04.12.2018 19:48
odpowiedz
1 odpowiedź
JackXP
76
Pretorianin

"Nasze zarobki liczone są jednak w centach, a ceny potrafią sięgać 800–1000 dolarów za lepszy karabin czy wierzchowca"

Autor trochę wprowadza w błąd. Za misje fabularne dostajemy nawet kilkadziesiąt $, a za proste deathmatche czy inne tryby PVP po 3-8 $, Co widać na jednym z załączonych screenów.

post wyedytowany przez JackXP 2018-12-04 19:55:13
04.12.2018 20:19
2
Albanoid
28
Pretorianin

GRYOnline.plTeam

Pieniądze za wykonanie misji fabularnych dostajesz tylko raz.

04.12.2018 20:19
odpowiedz
1 odpowiedź
yasiu
175
Legend

Nom, z tymi centami to coś nie tak. Wystarczy jadąc w stronę miasta gdzie jest rzeźnik trochę po drodze popolować. Tak samo po każdym randomowym czyszczeniu obozu, po każdej strzelaninie, trzeba przeszukiwać zwłoki - biżuterię i inne cuda kupi paser. Kasa spokojnie wpada nawet przy freeroamingu bez żadnego ciśnienia na zarabianie.

04.12.2018 22:23
4
DM
147
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

Z npc-ów wypada średnio po 5-10 centów jak sprawdzałem, jeden czasem dwa fanty po dolarze czy dwa. Dodaj do tego jeszcze czas na podróż do pasera, ewentualnie minus kasa za bilety i zobacz ile ci wyjdzie za porządną brońkę z ładną czarną oksydą, porządnego konia z ubezpieczeniem? Ile takich npców czy meczy TDM do zrobienia? Tysiąc? Dwa tysiące? Więcej?

Jakby wystarczyło tylko "trochę popolować" (co nie każdy lubi) to internet by nie płonął, a Rockstar nie obiecywałby pospiesznych poprawek w ekonomii.

Trzon gry powinien tkwić w tym kim tam jesteś, jakie misje i zlecenia znajdujesz od NPCów, a nie ile godzin musisz farmić pióra, by zrobić zapas fasoli w puszce i amunicji do TDM (bo trzeba ją kupować do aren).

04.12.2018 21:27
odpowiedz
Xand3rd
7
Centurion

kampania fajna...ale multi to jest gówno do potęgi

post wyedytowany przez Admina 2018-12-04 22:06:24
05.12.2018 02:25
odpowiedz
4 odpowiedzi
deathcoder
11
Chorąży

Z tego artykułu płynie bardzo ciekawy wniosek.

Myślę o Fallout 76. Jeśli na moment odsuniemy na bok żenująco niski poziom techniczny wykonania Fallouta widać ewidentnie, że GDYBY gracze wczuwali się prawdziwie w swoje role, byłoby zajefajnie (oczywiście upraszczam, bo warunkiem jest brak bagów, znikania budowli itd.) ale chodzi mi o to, że autorzy jakby naiwnie założyli, że gracze wypełnią świat zawartością lepszą niż sztuczne NPC, a tu się okazuje dupa. Nie ma odgrywania ról itd.

I tak czytam ten tekst o Red Dead i odnoszę wrażenie, że autorzy sądzili, że skoro SINGIEL tak dobrze się przyjął tzn. że jak w Westworld ludzie będą faktycznie chcieli GRAĆ ROLE. To est bardzo ważne sformułowanie, bo stoi jakby u podstaw rozgrywki.

A tu się okazuje, że zdobyłeś skóre by ją sprzedać i za rogiem dostajesz kulkę i tracisz tę skórę po respawnie.

Gracze ZAWSZE chodzą na skróty i nie ma fizycznej możliwości by NIEZNAJOMI traktowali nas z równie wielką pieczołowitością jak scenarzysta tworzący fabułę do misji NPC.

To jest wielka ogromna naiwność twórców sądzić, że świat wypełniony niemal wyłącznie ŻYWYMI ludźmi będzie rówie ciekawy co sztuczne pisane historie.

Realizm fajna rzecz, ale tylko wtedy kiedy UDAJEMY rzeczywistość z przymrużeniem oka, usuwając wszystko to, co nieciekaw - a ludzie / gracze są niestety nieciekawi.

To jest druga gra w ostatnim czasie która straszliwie się poślizgnęła na założeniu odgrywania ról przez graczy.

post wyedytowany przez deathcoder 2018-12-05 02:26:41
05.12.2018 08:37
Marcinkrk87
5
Centurion

GRYOnline.plRedakcja

Ciekawy wniosek i trudno się nie zgodzić. Gram teraz w BFV (skłaniam się ku opinii, że ostatecznie jest lepiej niż w BF1, a na pewno bardzo dobrze). Dice od lat próbuje skłonić graczy do odgrywania klas i w przeciwieństwie do twórców RDR2 i F76 mają sporo dobrych pomysłów, żeby to osiągnąć (punkty, baretki, bonusy, wąskie specjalizacje), a gracze wciąż zamiast wczuwać się w medyka, czy grać drużynowo, latają po mapach luźno jak pomidory, co rozsypały się na ulicy. Pytanie z drugiej strony, czy faktycznie chcemy odgrywać role, żeby innym grało się przyjemniej?

05.12.2018 09:34
2
DM
147
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

Moim zdaniem twórcy Fallouta nie mieli na myśli odtwarzania ról, a po prostu towarzystwo znajomych - grajcie razem, róbcie sobie jaja, gadajcie, a gra będzie fajna. DICE wg mnie jak na razie osiągnęło tylko to, że gracze są zmuszeni polegać na innych - apteczkowcach, amunicyjnych, ale w drugą stronę to nie działa - nie zmusili nikogo, żeby leczył czy dawał amunicję, bo te parę punktów aż tak zachęcające nie jest dla gromady randomów. Przegięli nawet w drugą stronę, bo medyk stał się zbędny, kiedy inni mogą leczyć, a jego broń jest tak samo skuteczna, co najśmieszniejszy dowcip świata Brytyjczyków.

Odtwarzanie ról wychodzi raczej głównie w niszowych grach dla pasjonatów, jak np. Rising Storm 2, gdy jest mały hardcore i większa odpowiedzialność za to, co się robi. Piloci Hueyów mają tam zadanie dostarczać ludzi w ogień walki lub latać tak, by strzelec zapewniał wsparcie. Jak się jeszcze trafi na amerykanina, który w swoim akcencie wrzeszczy "wypie...laj z mojego śmigłowca!!! Chcesz nas wszystkich zabić??" - kiedy dotyka ziemi na dosłownie 2 sekundy, by wszyscy wyskoczyli - to jest moc i klimat taki, że można nożem kroić.

To samo dowódcy - mogą wzywać wsparcie artyleryjskie czy napalm, ale przez to że jest friendly fire, to przed każdym takim wezwaniem jest trajkotanie przez radio, podawanie sektorów, ostrzeżenia, opierdzelanie ludzi, żeby się wynosili stamtąd itp.
Albo na odwrót - opierdzielanie słabego dowódcy, gdy wykosi połowę drużyny głupim rozkazem :)

post wyedytowany przez DM 2018-12-05 09:35:35
05.12.2018 10:38
deathcoder
11
Chorąży

Marcinkrk87 ja myślę, że chcemy :) Popatrz. Najlepszą grą w historii okrzyknięto Wiedźmina 3. Mimo licznych wad technicznych, dość topornego systemu walki i w gruncie rzeczy prostych schematach rozgrywki jest to gra, którą niemal wszyscy chwalili za historię, za wyrazisty charakter postaci itd.

Read w wersji single? Co chwilę czytam pochwały, że taki realizm, że można się poczuć jak prawdziwy kowboj, że świat żyje, że ślady na śniegu, że rozgrywka taka westernowa spokojna, powolna itd.

Problemem jest tu coś, czego twórcy nie biorą pod uwagę. W BF, czy produkcjach Dice mapy są relatywnie małe, a jeśli nie są małe to graczy jest multum, są to rozgrywki nastawione właśnie na deathmache. Read aż prosi się podobnie jak Fallout 76 (wyłączając bagi i niedoróbki) o odgrywanie ról, ale twórcy nie wzięli pod uwagę tego, że gracze zbyt mocno przyzwyczaili się do formuły gier online serwowanej współcześnie. Spójrz choćby na Eve Online. To wzorowy przykład jak można zrobić grę, w której te mechanizmy zwyczajnie działają. Są złodzieje, korporacje, sojusze, handel itd. Ta gra ma całe mnóstwo mechanik, które właśnie doprowadzają do specjalizacji jednostek i ZMUSZA do realnej kooperacji.

Read poległ na tym, że możesz zaczaić się za barem i po prostu czekać na naiwnych graczy trollując ich.

No i jest jeszcze jedna kwestia. W Fallout 76 konstrukcja świata aż prosi sie o to by zebrać do kupy paru ludzi zbudować bazę, rozwinąć ją, a potem hur dur lecieć na podbój bazy przeciwników, ale tego się nie robi bo prościej iść przed siebie i strzelać do kogo popadnie. To zabija cały klima postapo, a w Read zabija cały klimat westernu.

I bardzo żałują, bo gra pokroju Westworld IDEALNIE by tu pasowała. Wyobraź sobie zadania których NIE DA SIĘ wykonać bez wspólników, ale na tyle skomplikowane, by to nie polegało na jedź do punktu A zabij wszystkich, ale np. Jedź do punktu A, gracz 1 zajmij lokomotywę i zatrzymaj pociąg, gracz 2,3,4 zastrzelcie obstawę w pociągu, gracz 5 jedź wozem do przeładowania złota itd. i z drugiej strony druga grupa graczy w pociągu itd.

To dopiero jest odlot :) Bez marchewek, bez specjalizacji pomysł na odgrywanie ról po prostu spala na panewce. Dlatego uważam, że RD2 jest już drugą grą, która się na tym przejechała. Ludzie są zbyt ograniczeni by każdy robił za pisarza.

05.12.2018 12:25
Sarnowm3
0
Legionista

@deathcoder
Zgadzam się z tobą, że świat Reda aż prosi się o odgrywanie ról, szczerze myślałem że tak będzie, że będę mógł zebrać swoją bandę, opracować jakiś plan i wjechać np. do Valentine i obrabować bank, wtedy np. mógłby pojawić się komunikat innym graczom np. z naszym listem gończym i nasz obóz przez jakiś czas będzie narażony na otwarty atak innych graczy, ale niestety póki co mamy dość pusty świat i pustych graczy nie jest wykluczone, że za jakiś czas gra się zmieni a wraz z nią mentalność "ludzi". Cały czas trzymam kciuki za to żeby się udało, ale wiadomo czas goni, na horyzoncie pojawiają się inne gry a Red odejdzie gdzieś w cień.

05.12.2018 10:13
1
odpowiedz
Jango Kane
25
Konsul

Nie grałem w RDO, ale grałem w GTAO przez wiele miesięcy i z tego co widzę wiele się nie zmieniło. Rockstar nie wypełniał mapy historiami w online, bo świetnie wie, że i tak wszystko będzie jednym wielkim team deatchmatch, bo to rajcuje gimbazę. Tryb online w ich grach jest skierowany właśnie do graczy w wieku 12-18 lat. To właśnie oni trollują nonstop, przez co są wiecznie bez kasy, w końcu by sięgnąć po cheaty i ułatwić sobie grę <między innymi dlatego gra nie wyszła jeszcze na PC>. Reszta ma za zadanie mozolnie grindować i służyć za ofiary wyżej wymienionym trollom, co ma wywołać u nich frustrację i skierować wielkimi krokami do sklepu online. Po przeczytaniu artykułu widzę, że nic się nie zmieniło od GTAO, więc jednak sobie odpuszczę multi gdy wyjdzie na PC.

Ps. Jedno trzeba przyznać Rockstarowi - potrafi świetnie ukryć to, że grind w ich grach na dłuższą metę nie ma sensu, nie przynosi większej satysfakcji czy benefitów. W momencie gdy macie już "wszystko" <do następnego patcha> zdajecie sobie sprawę, że cały wasz gameplay to był mozolny i pusty grind, którego i tak nikt niedoceni, więc w sumie to nie macie już po co dalej grać...

post wyedytowany przez Jango Kane 2018-12-05 10:18:37
05.12.2018 10:56
odpowiedz
Konr@d
15
Would You Kindly?

Multi ma potencjał, ale na razie nie ma najmniejszego sensu porównywać go do kampanii. Po miesiącach łatania i dodawania nowej zawartości może zrówna się z GTA:Online, ale na pewno nie z singlem.
Jako beta to jest na razie takie 6,5/10 z którego może wyrosnąć nawet 8/10.

post wyedytowany przez Konr@d 2018-12-05 11:00:34
05.12.2018 11:43
odpowiedz
chomik8767
4
Centurion
10

no i fajnie że trzeba trochę czasu pofarmić kase żeby sobie coś kupić, jak najbardziej na +

05.12.2018 12:27
odpowiedz
2 odpowiedzi
Cyber Rekin
103
So Fabulous

Rockstar dalej albo nie potrafi robić multi albo robi go wokół mikropłatności. Mam trochę wrażenie, że RDO to jednak faktycznie takie GTA Online na dzikim zachodzie. Problem w tym, że jazda na koniu przez całą mapę nie sprawia tam nawet w połowie takiej radochy jak jazda autostradą szybkim autem albo zwyczajnie polecenie śmigłowcem. Uważam, że nasza zabawa w RDO powinna w większości rozgrywać się na małym obszarze. Ustawiamy obóz, w okół niego robimy misje, idziemy do lasu obok zapolować, do pobliskiej rzeczki łowić ryby, a daleka podróż to powinna być jakaś poważna decyzja. Coś jak w No Man's Sky, gdy wszystko możesz robić w jednym układzie, a podróż do następnego to cała, pełna emocji wyprawa. Ale nie, RDO przy każdej możliwej okazji rzuca mnie po całej mapie, a jak chce wrócić to płać za bilet albo zasuwaj pół godziny konno przy okazji umierając kilkanaście razy przez narwanych graczy.

Ekonomia to jest w ogóle żart, ale o tym już wiele osób się wypowiedziało. Koszty utrzymania dwa razy wyższe niż zarobki.

05.12.2018 12:38
Sarnowm3
0
Legionista

Red nie jest survivalem z tego co wiem a po twoim opisie widzę jak by tak miało być i nie wiem czy by to było dobre rozwiązanie, no ale każdy ma swoje gusta a wiadomo o tym się nie dyskutuje. Mam nadzieje, że coś zrobią z tym trybem multi natomiast mam nadzieję, że nie zmienią go tak bardzo jak tu piszesz.

05.12.2018 13:35
Cyber Rekin
103
So Fabulous

Tylko problem w tym, że o ile RDR2 nie jest GTA na dzikim zachodzie, tak RDO chyba nie ma pojęcia czy chce być bardziej RDR czy GTA. Z jednej strony mamy tutaj elementy survivale z singla, a z drugiej typ rozgrywki w stylu GTA Online co w ogóle nijak do siebie nie pasuje i jest tylko irytujące.

05.12.2018 21:55
odpowiedz
2 odpowiedzi
JackXP
76
Pretorianin
9.0

Zrobienie bezpośredniego porównania cen w RDR II do RDO niestety pokazuje że generalnie nie jest najlepiej. W sensie, niech ceny zostaną, ale chciałbym mieć większe zarobki.

06.12.2018 10:26
TrekSuperfly
23
Pretorianin

Zrozum że rockstar nie da ci zarobić albo grasz tysiące godzi albo kup sharkcards

06.12.2018 11:31
JackXP
76
Pretorianin

Niech ceny zostaną wysokie, ale wynagrodzenie w okolicach 3-5 $ za 15 minut tropienia i eliminacji celów w zadaniu dla "nieznajomego" to jednak dużo za mało. Zarobki powinny pójść w górę, albo dojść nowe opcje przykładowo im więcej razy powtarzam daną czynność tym większe zarobki (np staję się specjalistą od polowania i sprzedawania skór zwierząt), mogłyby też proporcjonalnie wzrastać wraz z większym poziomem doświadczenia.

06.12.2018 10:24
👎
odpowiedz
1 odpowiedź
TrekSuperfly
23
Pretorianin
0.0

Zaczyna się 6 lat nic nie słychać o gta 6 tylko na online doją a teraj jeszcze dojdzie rd online dla mnie właśnie rockstar upada , ostatnia corpo w którą wierzyłem.

06.12.2018 11:36
JackXP
76
Pretorianin

Upada, bo stworzyli prawdopodobnie najlepszy (a z całą pewnością najlepszy od czasów Wiedźmina 3) wątek singlowy, który jakością przewyższa jakieś 90% gier, które wyszły w ostatnich 8 latach? Nawet w czasie reklamy przed premierą cały czas promowali RDR II, gdzie o Online zaledwie wspomniano w paru newsach. Większość pracy poszła na tryb fabularny, a Ty mówisz o upadku Rockstara, bo oprócz genialnego singla wpasowują się w obecny trend i będą wspierać również grę sieciową przez następne 4-5 lat.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze