Recenzja Styx: Blades of Greed. Charakterny goblin powraca w skradance, która nie wykorzystuje w pełni jego potencjału

Po prawie dziesięciu latach goblin Styx znowu wrócił, by namieszać w gatunku skradanek. Dla wielu fanów była to wspaniała zapowiedź, ale czy twórcy wciąż pamiętali o charakterze własnych gier?

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

2

Seria Styx zakorzeniła się w umysłach fanów skradanek już ponad dekadę temu. Zaczynając od Styx: Master of Shadows w 2014 i przechodząc do Styx: Shards of Darkness w 2017, seria na nowo rozgrzała serca graczy na myśl o przemykaniu się z cienia do cienia. Styx stał się postacią kultową – sarkastyczny goblin o ciętym języku lśnił w każdym z tytułów serii, zdobywając uznanie i sympatię.

Styx komentuje swoją długą nieobecność.Styx: Blades of Greed, Cyanide Studio/Nacon, 2026.

Jak się tu znaleźliśmy, Styx? Czyli o fabule i świecie

Grę zaczynamy w tym samym momencie w którym zakończyła się poprzednia część, czyli Styx: Shards of Darkness. Po ucieczce z Korrangaru razem ze starymi znajomymi – Djarakiem oraz Helledryn – lądujemy w imperium ludzi, by ponownie zająć się kradzieżą oraz przeżyciem. Wchłanianie Kwarcu stało się dla Styxa drugą naturą, więc postanawia to kontynuować i przy okazji stawiać czoła rozszerzającej swoje wpływy Inkwizycji. Okazuje się jednak, że zbyt duże wchłanianie Kwarcu ma swoje bardzo przykre konsekwencje, z którymi cyniczny goblin będzie musiał się zmierzyć.

Styx: Blades of Greed, Cyanide Studio/Nacon, 2026.

Czy w Styx: Blades of Greed można grać bez znajomości poprzednich części?

Niestety, jeśli macie choć odrobinkę uczucia FOMO – nie będziecie w stanie grać w najnowszego „Styxa” bez zadawania sobie pytań. Gra zaczyna się w momencie, gdzie skończyła się poprzednia część, wracają stare postacie, a jedyne komentarze, jakimi obdarza nas goblin to „O nie, to znowu on” albo „O nie… Muszę znowu to zrobić”. Wiele drobnych rozmów między NPC również nawiązuje do poprzednich wydarzeń bez żadnego cienia wytłumaczenia. Moim zdaniem należy przejść poprzednie gry albo przynajmniej być świadomym konsekwencji pewnych wydarzeń.

Nie zdradzając zbyt wiele o fabule, przyznam że przez większość czasu po prostu „płynęłam”. Nie była to zła historia, jednak miałam wrażenie, że nie wciągnęła mnie tak, jak mogła. Dopiero od połowy gry zaangażowałam się odrobinę bardziej, jeden plot twist nawet mnie zaskoczył, ale ostatecznie była to po prostu średnia, choć spójna fabuła. Biorąc pod uwagę poprzednie części i odbiór graczy na temat ich historii – mam wrażenie, że twórcy mogli odrobinę bardziej poeksperymentować. Tak samo z punktami głównych zadań, które czasem są kalką wcześniejszych pomysłów.

Warte wspomnienia są też zadania poboczne. Niestety przyznam, że tutaj również twórcy nie poszaleli. Mamy typowe zbieranie znajdziek, które choć często ulokowane są po drodze, to bywają szukaniem igły w stogu siana za niewielką nagrodę. Jedna seria zadań aż prosi się o większe rozbudowanie, by jeszcze bardziej przybliżyć nam świat czy wydarzenia, w których bierzemy udział. Choć lubię przechodzić gry na sto procent, pod koniec byłam już zmęczona samym szukaniem. Czuję tutaj stracony potencjał i nie rozumiem, dlaczego ostatnio wielu twórców boi się tworzenia minizadań z historią, które również mogą nas wciągnąć.

Styx: Blades of Greed, Cyanide Studio/Nacon, 2026.

Styx jest wciąż dość specyficzną postacią, ale zdecydowanie ciągnie tę grę w górę. Jego komentarze trafiają w sedno, a zadziorna i sarkastyczna osobowość bawi. Zgadzam się jednak, że w porównaniu do pierwszej części, którą jeszcze pamiętam, Styx stał się odrobinę bardziej poważny i zmęczony życiem. Nie przeszkadzało mi to jednak, raczej traktowałam to jako naturalny rozwój bohatera, ale jest to coś, na co warto zwrócić uwagę. Bardzo też podobał mi się jego voice acting, zdecydowanie najlepszy ze wszystkich aktorów w grze (może poza monotonnym, „jestem lepszy niż wszyscy” tonem Djaraka, który bardzo do niego pasował). Co może zasmucić niektórych fanów, to brak ikonicznych ekranów śmierci, gdzie Styx naśmiewał się z nas lub komentował nasz brak umiejętności.

Podczas rozgrywki do drużyny goblina dołączają starzy znajomi i nowi kompani. Każdy z nich ma możliwość interakcji ze Styxem, by poznać odrobinę ich przeszłości lub nastawienia do głównego bohatera, ale nie spodziewajcie się pełnoprawnych dialogów żywcem z RPG. Są to po prostu drobne informacje, które przyjemnie wzbogacają świat, ale nie zalewają nas morzem informacji. Osobiście przyznam, że mając tak barwną drużynę, chciałabym zobaczyć omawianie wydarzeń, które dzieją się w głównej fabule – nasi kompani są raczej proaktywni, niż retroaktywni z przemyśleniami.

Styx: Blades of Greed, Cyanide Studio/Nacon, 2026.

Świat dzieli się na trzy główne lokacje po których podróżujemy: industrialny Mur, Turquoise Dawn z pięknymi dżunglami oraz Ruiny Akenashu, który znamy z poprzednich części. Każde z tych miejsc ma swoją specyficzną naturę i przyznam, że tutaj twórcy bardzo się przyłożyli. Na Murze większość czasu spędzimy, wspinając się po belkach czy dziurach w ścianach, natomiast w Turquoise Dawn skaczemy po grzybach i staramy się unikać niebezpiecznej natury. Akenash natomiast to pozbawione jakiejkolwiek nadziei i ładu miejsce, gdzie chcemy po prostu przeżyć. Poziomy wypełnione są też drobnymi smaczkami wizualnymi, które budują charakter biomów. Każdy z nich ma też własny motyw muzyczny, który choć nie wyląduje na mojej playliście, to fajnie buduje atmosferę.

Właśnie projekty poziomów są największą siłą i zaletą tej gry. Świat jest półotwarty i dość spory, a lokacje bardzo wertykalne. Najczęściej, gdy widzisz jakąś wysoką wieżę – tak, możesz się tam wspiąć prędzej czy później. Gra oferuje mnóstwo możliwości wspinaczki i zakradnięcia się do danego miejsca więcej niż jedną ścieżką. Ilość przejść, krawędzi, belek, balkonów, dachów, kanałów… Jest chyba największa, jaką widziałam od dawna. Nie chcesz iść przez główne drzwi? Na pewno znajdzie się jakaś dziura lub dach, przez który możesz się wślizgnąć. Czasem trzeba zmęczyć Styxa (i palce na klawiaturze) aż do granic możliwości, ale radość z dotarcia na miejsce jest tego warta. Jeśli jeszcze weźmiemy pod uwagę wspomniane wcześniej specyfiki danych lokacji, to znajdziemy naprawdę mnóstwo frajdy w bieganiu po terenie. Gra oferuje także „prototypy”, które wraz z postępem w głównej fabule odblokowują kolejne możliwości przemieszczania się, jak chociażby latanie. W transporcie pomagają nam też balony rozmieszczone w kluczowych punktach, które ułatwiają szybkie przejście po lokacjach.

A to dopiero połowa drogi, mój goblini przyjacielu…Styx: Blades of Greed, Cyanide Studio/Nacon, 2026.

Co może być odrobinę mylące w zadaniach, zarówno głównych jak i pobocznych, to często nieintuicyjny backtracking. Gra mocno wykorzystuje poprzednio odwiedzone lokacje, a czasem by dostać się do nowego miejsca musimy wrócić na sam początek. Warto mieć to z tyłu głowy podczas gry.

Fabule towarzyszą naprawdę ładne cutscenki. Modele były ostre, światło oraz muzyka dobrze się zgrywały, a samo doświadczenie było bardzo kinowe. Przyznam, że taką animację ze Styxem w roli głównej mogłabym oglądać.

Styx: Blades of Greed, Cyanide Studio/Nacon, 2026.

Styx: Blades of Greed

Styx: Blades of Greed

PC PlayStation Xbox
Data wydania: 19 lutego 2026
Styx: Blades of Greed - Encyklopedia Gier
6.5

GRYOnline

7.1

Steam

7.4

OpenCritic

Wszystkie Oceny
Oceń

Mechanika – co potrafi nasz gobliński specjalista?

Mamy możliwość wyboru czterech poziomów trudności (Łatwy, Normalny, Trudny i Goblin). Niestety, miałam wrażenie, że poziomy trudności są tutaj odrobinę umowne. Grając na poziomie Trudnym, nie czułam wyzwania poza niespotykanie dużą liczbą przeciwników przy głównych zadaniach oraz odrobinę krótszym czasem wykrycia. Mając na uwadze, jak dużo możliwości przechodzenia lokacji dają nam twórcy, większości przeciwników możemy uniknąć jak najmniejszym wysiłkiem. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę ich AI…

Które właśnie – niby jest, a jakoby go nie było. Przeciwnicy są okropnie nieuważni (albo za słabo opłacani, żeby zaczęli się przejmować). Niejednokrotnie prześlizgiwałam się tuż przed twarzą strażników, by ci tylko chrząknęli pod nosem i wrócili do swoich zajęć. Czasem rzucona butelka w ogóle ich nie obchodziła. Zdarzało mi się obchodzić zaalarmowanych przeciwników tuż za ich plecami lub przeskakiwać przeszkodę w tym samym momencie co oni bez żadnych konsekwencji. Dodatkowo czasem nie reagowali na swoich kolegów, którzy zostawali ściągnięci z budynku przed ich oczyma lub gdy zwłoki leżały pod ich stopami. AI reagowało na takie wydarzenia wybiórczo i niestety psuło to wyzwanie, co na poziomie Trudnym nie powinno się zdarzać.

Najśmieszniejsze jednak było, gdy używaliśmy otoczenia do pozbycia się niewygodnych strażników – owszem, świadkowie reagowali i nawet zaczynali szukać, by po kilku sekundach stwierdzić, że ich kolega „znalazł się w złym miejscu i w złym czasie”. Przyjaźń w Imperium bywa bardzo nietrwała.

Styx: Blades of Greed, Cyanide Studio/Nacon, 2026.

Co jednak doceniam w AI przeciwników – gdy już zaczynali nas szukać, faktycznie przeszukiwali kryjówki takie jak szafy, beczki czy stoliki. Dodatkowo wołali najbliższe osoby, by pomogły im szukać i czasem alarmowali naprawdę sporą okolicę, uniemożliwiając łatwą i szybką eliminację jednego konkretnego strażnika. Niektórzy zmieniali także swoje zachowanie, jeśli wydarzyło się zbyt dużo dziwnych rzeczy w ich okolicy – zamiast spać, zaczynali patrolować lub stać w przejściach, by mieć widok na większy teren. Była to jednak malutka łyżka miodu w całej beczce dziegciu.

Jeśli natomiast idzie o granie Styxem – bawiłam się całkiem dobrze po tym, jak przyzwyczaiłam się do jego ruchu i możliwości. Styx jest bardzo lekką postacią i czuć to, gdy się nim poruszamy, brakuje mu swoistej masy. Czasem wybiegnie za daleko, skoczy za wysoko i nie wyląduje tam, gdzie chcemy, ale jest to coś, do czego można się przyzwyczaić. Gra rekomenduje nam poruszanie się na padzie, ale na myszy i klawiaturze da się grać równie wygodnie, choć jest spora ilość klawiszy do obsłużenia, zwłaszcza w późniejszych etapach gry. Styx poza klasycznym skradaniem posiada również kilka mocy, które ułatwiają mu wykonywanie zadań: wzrok żywiczny (podświetlający przeciwników czy przedmioty), niewidzialność czy generowanie klonów. Kwarc również daje nam wachlarz nowych mocy, jak kontrola umysłu. Każdą z tych umiejętności możemy rozwijać, wykorzystując zdobyte punkty talentów, by maksymalnie dostosować rozgrywkę pod siebie. Moce są ciekawe i momentami bardzo przydatne, ale jeśli chcemy grać całkowicie „na czysto”, co ja również robiłam, nie ma problemu. Podczas rozgrywki znajdziemy również runy (jeśli ktoś grał w Dishonored, będzie czuł się jak w domu), które jeszcze bardziej dostosują nasze zdolności pod ulubiony tryb gry.

Styx: Blades of Greed, Cyanide Studio/Nacon, 2026.

Warto zwrócić uwagę, że gra nie oferuje nam pełnej możliwości „ghostingu” gry. Styx jest zarówno złodziejem, jak i skrytobójcą, więc wykorzystuje także te drugie możliwości, bo gra momentami tego wymaga nim przepuści nas dalej. Nie ma bonusów ani insygniów znanych z poprzednich części, bo zabrakło typowego ekranu podsumowania misji. Może to zniechęcić i tak naprawdę, tylko nasza silna wola lub styl gry trzymają nas przy oszczędzaniu każdego napotkanego przeciwnika lub alarmowaniu kogo popadnie. Szkoda, bo lubię się sprawdzić w takich wyzwaniach.

Goblinie problemy

Niestety, gra nie uniknęła typowych problemów zarówno przed, jak i chwilę po premierze. Wielu graczy na Steamie narzeka na problemy z wydajnością, graficzne artefakty, a także błędy, które uniemożliwiają dalsze przejście gry lub zapisanie postępów. W jednej z pierwszych recenzji przeczytałam także, że błąd podczas cutscenki sprawił, że zapis gry został bezpowrotnie zepsuty.

Błędy, na które ja sama się natknęłam były mniejsze i zdecydowanie bardziej mnie rozśmieszały niż trapiły, ale brak tych poważnych u mnie nie oznacza, że nie było ich wcale i należy na to również zwrócić uwagę przy zakupie. W mojej rozgrywce:

  1. główne błędy pojawiały się podczas wczytywania zapisów w konkretnych sytuacjach. Zdarzało się, że jeśli przeciwnicy zaczęli mnie szukać podczas automatycznego zapisu, zapominali o mnie w momencie, gdy wczytałam ten zapis. Również pułapka, którą mój przeciwnik już uruchomił, uzbroiła się ponownie po wczytaniu;
  2. zdarzyło się, że przeciwnik goniący Styxa wszedł w jego model i przestał atakować;
  3. zdarzyło mi się otworzyć klatkę, gdy Styx prowadził jeszcze monolog. Nie zaktualizowało to dziennika zadania;
  4. niektóre teksty związane z fabułą powtarzały się lub tytuł zadania pokazywał ciąg kodu zamiast liter. Przeciwnicy też czasem powtarzają swoje dyskusje po kilka razy, jedna za drugą – zwłaszcza jeśli ich zaniepokoiliśmy;
  5. zdarzało się, że ciała przeciwników, które wyrzuciłam za burtę wracały do lokacji po dłuższym czasie. Ciała również przenikały przez dachy i podłogi lokacji, jeśli zrzucaliśmy je z góry;
  6. zrobienie zapisu w balonie często kończy się śmiercią po wczytaniu;
  7. postacie zacinały się czasem w elementach otoczenia;
  8. zdarzało się, że światło dziwnie układało się na ścianach;
  9. grze zdarzało się zwalniać, jeśli na ekranie dużo się działo, na przykład stałam pod wodospadem.

Gdy widzisz, jak twój kot śpi w najdziwniejszej pozycji.Styx: Blades of Greed, Cyanide Studio/Nacon, 2026.

Powyższe błędy nie przeszkadzały mi w rozgrywce, czasem nawet ją ułatwiały, ale jednak zdecydowanie gra wymaga jeszcze kilku szlifów, zanim będzie w stu procentach funkcjonalna.

Podsumowanie

Grając w Styx: Blades of Greed miałam wrażenie, że niby wszystko gra, całkiem dobrze się bawię, ale jednak czegoś brakuje i czuję niedosyt po zobaczeniu napisów końcowych. Nie uważam, że czas przeznaczony na tę grę był zmarnowany, ale można było wyciągnąć z niej więcej. Niestety sam Styx nie jest w stanie udźwignąć całej gry na swoich barkach, bo czasem coś niedomagało mechanicznie lub graficznie. Nie do końca też rozumiem, do kogo skierowana miała być ta gra, bo uważam, że nowi gracze będą zagubieni fabularnie, a jest kilka zmian, które mogą nie spodobać się weteranom.

Niemniej jednak nie skreślałabym tej gry – jeśli szukacie skradanki na 20-30 godzin, która wypełni wam czas w weekend, warto zwrócić na nią uwagę. Nastawcie się jednak, że będzie to po prostu średniak i pewnych rzeczy nie będzie nam w stanie dostarczyć.

Styx: Blades of Greed, Cyanide Studio/Nacon, 2026.

PLUSY:
  1. Styx to naprawdę fajna postać;
  2. ciekawe i różnorodne projekty lokacji;
  3. mnogość ścieżek, którymi możemy dojść do celu;
  4. ciekawe moce i gadżety umożliwiające nam transport;
  5. ładne, kinowe cutscenki.
MINUSY:
  1. niezapadająca w pamięć historia;
  2. nieuważne, czasami wręcz głupie AI przeciwników;
  3. powtarzalne zadania poboczne i etapy zadań głównych;
  4. brak nagród za różne style gry;
  5. umowne poziomy trudności;
  6. mniejsze i większe błędy dotyczące rozgrywki lub wydajności.

Egzemplarz gry do recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od firmy Retall. Nasze zasady recenzowania gier oraz opis skali ocen znajdziesz tutaj.

2

6.5
przeciętna

Styx: Blades of Greed

Choć nie uważam czasu spędzonego przy Styx: Blades of Greed za zmarnowany, gra pozostawia z uczuciem niedosytu. Weterani gatunku docenią świetny projekt lokacji, lecz rozczaruje ich słabe AI i brak wyzwania, z kolei nowicjusze mogą poczuć się zagubieni liczbą nawiązań do starszych gier. Na szczęście sam goblin Styx nie stracił nic ze swojego uroku.

Styx: Blades of Greed

Recenzja Styx: Blades of Greed. Charakterny goblin powraca w skradance, która nie wykorzystuje w pełni jego potencjału
2
Recenzja Styx: Blades of Greed. Charakterny goblin powraca w skradance, która nie wykorzystuje w pełni jego potencjału
Recenzujący:
Izabela Budzyńska
Platforma:
PC Windows PC Windows
Data recenzji:
24 lutego 2026

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl