Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 20 listopada 2018, 13:29

autor: Patryk „PefriX” Manelski

MMOholik zagubiony w świecie fantasy. Nie pogardzi dobrą książką lub serialem.

Recenzja gry Fallout 76 – zlepek wszystkiego i niczego

Najnowsza gra z uniwersum Fallouta wzbudza skrajne emocje. Czy słusznie? Wycieczka do Wirginii Zachodniej może nie była taka najgorszą rzeczą, jaka mnie spotkała w grach, ale... dobrą też jej nie nazwę. Fallout 76 to niby nowa gra, a wygląda jak DLC.

Recenzja powstała na bazie wersji PC. Dotyczy również wersji PS4, XONE

PLUSY:
  1. fantastycznie wyglądająca Wirginia Zachodnia, którą przyjemnie się eksploruje;
  2. pozwalające rzeczywiście wczuć się w klimat radiostacje;
  3. sklepik: skoro już jest, to przynajmniej jest uczciwy – pełen wyłącznie przedmiotów kosmetycznych.
MINUSY:
  1. drewniany system walki (trudno mówić o satysfakcji z wygranych potyczek);
  2. ubogie mechanizmy survivalowe, których mogłoby po prostu nie być;
  3. ograniczone i szczątkowe PvP, niezachęcające do rywalizacji;
  4. rozczarowująca główna linia fabularna;
  5. niewykorzystany potencjał gry sieciowej;
  6. brak możliwości wyboru serwera.

Nie byłem przygotowany na tę podróż. Podobno Krypta 76 powinna pomieścić pięćset osób, wśród których znaleźć się miały postacie zasłużone, które czymś się wyróżniły. Ja do nich zdecydowanie nie należałem. Po krótkim wprowadzeniu wyszedłem ze schronu, a moim oczom ukazała się Wirginia Zachodnia. Nie dostałem żadnego przewodnika czy wskazówek, co mam ze sobą zrobić, jedynie proste zadanie, by udać się do najbliższego miasteczka. A raczej tego, co z niego zostało.

Gdybym miał wybór, to zwyczajnie bym zawrócił i założył obóz w Krypcie 76. Niestety, ta została zaprojektowana tak, by jej mieszkańcy po otwarciu włazu nie byli w stanie korzystać z jej dobrodziejstw. Pozbawiony możliwości wyboru i totalnie zagubiony ruszyłem przed siebie. Po kilku krokach zaatakowały mnie małe roboty, strzelające laserami. W ten uroczy sposób przywitał mnie Fallout 76, a ja już wiedziałem, że w pewnym sensie będzie to niezapomniana przygoda.

Fallout 76 to gra… eksploracyjna?

Najnowsza produkcja Bethesdy nie potrafi się zdecydować, czym jest. Todd Howard podczas wywiadów zapewniał, że Fallout 76 nie będzie sieciowym survivalem. Nie wierzyłem mu, bo wszystkie informacje na temat gry wskazywały właśnie na ten gatunek. Gdy jednak trafiłem do Wirginii Zachodniej, szybko przekonałem się, że szef studia się nie mylił – nowy Fallout to nie sieciowy survival. To również nie do końca Fallout i w żadnym wypadku MMORPG, chociaż posiada elementy tego gatunku. Jeśli miałbym ten zlepek wszystkiego i niczego jakoś nazwać, powiedziałbym, że dostaliśmy sieciową grę eksploracyjną z ewentualnym co-opem.

Recenzja gry Fallout 76 – zlepek wszystkiego i niczego - ilustracja #1
Scena jak z horroru!
Recenzja gry Fallout 76 – zlepek wszystkiego i niczego - ilustracja #2

QUESTY NICZYM Z MMORPG

Główna linia fabularna jest taka, jaka jest. Trzeba jej szukać, a większość smaczków została skrzętnie poukrywana w notatkach oraz bazach danych – na przykład to, jaką rolę odegrało Bractwo Stali w wydarzeniach oraz kim byli Ratownicy. Niemniej to nie jedyne zadania, na jakie natrafiamy.

Podróżując przez Wirginię Zachodnią, niejednokrotnie uczestniczymy w losowych wydarzeniach. A to jakieś roboty dokonują małej inwazji, to wylęgły się ghule, to znów jakiś automat prosi nas o eskortę. Nie musimy w tym brać udziału, zwłaszcza w misjach ostatniego typu. Tak jak w praktycznie każdej grze MMORPG, tak i w Falloucie 76 ten typ zadań jest zwyczajnie irytujący. Pozostałe misje okazują się do bólu powtarzalne i sprowadzają w zasadzie do oczyszczania terenu z przeciwników czy zabicia ich konkretnej liczby. Przez brak NPC-ów nie ma questów rzeczywiście angażujących gracza.

Trzeba to wyraźnie podkreślić, bowiem odpowiednie nastawienie do Fallouta 76 diametralnie zmienia odbiór tego tytułu. Jeśli spodziewaliście się Fallouta Online, srodze się zawiedziecie. Serwery mieszczące zaledwie dwudziestu czterech graczy oraz brak możliwości wyboru konkretnego świata psują nieco rozgrywkę. Jeśli oczekiwaliście sieciowej walki o przetrwanie, to również nie tędy droga – żeby umrzeć z głodu lub odwodnienia trzeba się naprawdę postarać. Nie zdziwiłbym się, gdyby gra przyznawała w związku z tym jakieś osiągnięcia.

Recenzja gry Fallout 76 – zlepek wszystkiego i niczego - ilustracja #4
Granie na banjo rzeczywiście relaksuje. Nawet gdy w okolicy grasują ghule.

Nawet samego Fallouta jest tu jak na lekarstwo, a fabuły trzeba szukać na własną rękę. Nie żartuję, w świecie gry nie spotkacie ani jednego żywego człowieka, który nie byłby graczem. Zamiast nich są różne notatki, nagrania lub komputery, które prezentują historię opowiadaną przez Fallouta 76. Nie jest to złe rozwiązanie, o ile nie odstraszą Was podstawowe misje. Są bowiem tak miałkie, że po dziesięciu minutach człowiek porusza się od punktu A do punktu B, nie zwracając większej uwagi na to, co robi. I właśnie dlatego najnowsze dzieło Bethesdy to gra eksploracyjna. Wszystkie bowiem jej elementy to jedynie wymówki, by sobie pozwiedzać. I tutaj przyznaję, że jest co.

TWOIM ZDANIEM

Która część serii Fallout była najlepsza?

Fallout: New Vegas
37,6%
Fallout 2
27,2%
Fallout 76
13,3%
Fallout 4
8%
Fallout 3
6%
Fallout
4,4%
Fallout Tactics
3,4%
Zobacz inne ankiety
Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

Wacha959 Ekspert 20 listopada 2018

(PC) Jako fan eksploracji, przyjemnie spędziłem pierwsze godziny w Falloucie 76 - Wirginia Zachodnia jest obfita w ciekawe lokacje, zachęcające do zwiedzania. Pozytywne wrażenia szybko zniknęły, gdy zdałem sobie sprawę, że wszystkie moje działania są bezcelowe. Na starcie rozgrywki dowiadujemy się, że to właśnie my jesteśmy odpowiedzialni za przywrócenie dawnego życia - niestety, nie otrzymujemy do tego żadnych narzędzi. Po co budować jakiekolwiek bazy skoro po wyjściu z serwera rozpływają się one w powietrzu? To sprawia, że w obecnym stanie, Fallout 76 polega na bieganiu i zbieraniu śmieci.

4.5
Recenzja The Elder Scrolls Online: Greymoor – co łączy Skyrim, wampiry, wiedźmy i... archeologię?
Recenzja The Elder Scrolls Online: Greymoor – co łączy Skyrim, wampiry, wiedźmy i... archeologię?

Recenzja gry

Chcieliście Skyrim Online, to proszę bardzo, macie! Najnowszy dodatek do TESO zabiera nas do kultowej krainy, abyśmy mogli stanąć twarzą w twarz z wampirami i wilkołakami. Szkoda tylko, że całość bardziej przypomina grę singleplayer niż MMORPG…

Recenzja gry Xenoblade Chronicles: Definitive Edition – Epicka przygoda, dobry remaster!
Recenzja gry Xenoblade Chronicles: Definitive Edition – Epicka przygoda, dobry remaster!

Recenzja gry

Xenoblade Chronicles to legenda dla fanów jRPG. Słusznie, bo gra zdecydowanie wybija się ponad średnią kapitalną fabułą i postaciami. Wrażenie nie psują nawet archaiczne rozwiązania rozgrywki.

Recenzja gry Trials of Mana – naiwna podróż w epokę 16-bitów
Recenzja gry Trials of Mana – naiwna podróż w epokę 16-bitów

Recenzja gry

Stworzenie remake'u dwudziestopięcioletniej gry to nie jest sprawa prosta. Square Enix postanowił jednak przywrócić współczesnym graczom serię Mana, tym razem serwując im tytuł, który wcześniej dostępny był jedynie w Japonii.