Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Super Mario Odyssey Recenzja gry

Recenzja gry 26 października 2017, 15:00

autor: Przemysław Zamęcki

Gra we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonuje.

Recenzja gry Super Mario Odyssey – Mario jest super!

Ponoć na konsolę Nintendo Switch nie ma gier. Skoro tak, nie pozostaje mi nic innego, jak stwierdzić, że nie grałem w wyśmienite Super Mario Odyssey.

Recenzja powstała na bazie wersji Switch.

Nintendo wie, co robi. Ostatnio firma zmieniła opis Mario na swojej stronie internetowej, negując pogłoski, jakoby nasz wąsaty bohater przez całe życie był hydraulikiem. A przecież ten dzielny zawadiaka w życiu imał się wielu innych zawodów – był sportowcem, kierowcą, a nawet astronautą. Wraz z premierą Super Mario Odyssey okazuje się, że ta bardzo sympatyczna postać może zostać właściwie każdym. Wystarczy odpowiednie wsparcie „kapeluszowatego” Cappy’ego, odrobina niekończącej się inwencji twórców i już. Oto najlepsza platformówka od dawien dawna i jedna z najlepszych gier tego roku.

Rzut beretem

Recenzja gry Super Mario Odyssey – Mario jest super! - ilustracja #1
Mario w pięknych okolicznościach przyrody w Kaskadowym Królestwie.
PLUSY:
  1. kapitalne projekty poziomów;
  2. kilkanaście fajnych światów z unikalnymi mechanikami;
  3. przejmowanie ciał napotykanych stworów w udany sposób urozmaica rozgrywkę;
  4. dbałość o detale;
  5. sprawiająca frajdę kooperacja dla dwóch osób;
  6. sterowanie Joy-Conami w trybie TV;
  7. wielogodzinny, ciekawy i pozbawiony mikropłatności endgame.
MINUSY:
  1. sterowanie w trybie mobilnym nie jest tak fajne jak w przypadku zabawy na telewizorze.

Gdyby wśród najpopularniejszych postaci gier wideo odbywały się zawody w rzucie beretem, Mario nie dałby nikomu najmniejszych szans. Widzieliście na materiałach promocyjnych jego dziwną czapkę wyposażoną w parę oczu? To właśnie Cappy, nasz najlepszy przyjaciel w trakcie kolejnej pogoni za Bowserem i porwaną przez tego gbura księżniczką Peach. A także ukochaną Cappy’ego, co zwiększa determinację nowego przedstawiciela Marianowego świata.

Bo w pełnym niesamowitych atrakcji Super Mario Odyssey to właśnie nowa mechanika związana z czapką stanowi największą zmianę w stosunku do poprzednich gier pokazujących bohatera wymyślonego przez Shigeru Miyamoto w trójwymiarowym środowisku. Pierwszy był Super Mario 64 na Nintendo 64 i jeżeli doszukiwać się jakichś konotacji nowej odsłony z poprzednimi częściami, to właśnie z tą. Z tą pierwszą, która raz jeszcze zdefiniowała świat platformówek.

Zyskując nowego przyjaciela, Mario zaczyna dysponować nową mocą. Wystarczy rzucić nakryciem głowy w spotkane istoty, by w ten sposób przejąć ich ciało, którym od tej pory możemy sterować. Pamiętający wiekowego Messiaha pewnie uśmiechną się pod nosem i z politowaniem pokiwają głową, że to już było, ale po pierwsze, wiadomo, że co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr, a po drugie, nowe dzieło Nintendo czyni to milion razy lepiej, za każdym razem zmieniając mechanikę poruszania się postaci i fizykę gry, w zależności od tego, w kogo akurat postanowimy się wcielić. W sumie do nawiedzenia jest ponad pięćdziesiąt różnych istot, a to już robi spore wrażenie.

Recenzja gry Super Mario Odyssey – Mario jest super! - ilustracja #2
Bowser zamierza ożenić się z księżniczką Peach. Mario po raz kolejny nie może do tego dopuścić!

Mario za bardzo ślizga się po lodowej powierzchni i ciężko pokonać nim wąskie kładki? Od czego jest błąkający się w pobliżu goomba, dla którego przejście po lodzie to jak spacer po wyasfaltowanej dróżce. Wskakując na kolejne goomby, zyskujemy możliwość dotarcia do wyżej położonych półek. Posągowi goście kręcący się gdzieś po pustyni pomogą przejść po niewidocznych dla Mario, zawieszonych w przestrzeni chodnikach dzięki użyciu specjalnych okularów, a wystrzeliwane z dział pociski (bullet bille) umożliwiają przebicie się przez grube mury. Aby nie skończył nam się tlen pod wodą, możemy wejść w ciało cheep cheepa, zaś napotkany dinozaur rozdepcze kolczaste i upierdliwe „przeszkadzajki” na miazgę. Takich atrakcji trafia się dużo, dużo więcej. Warunkiem opanowania innej istoty jest noszenie przez nią jakiegoś kapelutka, co stanowi jasną informację, że taki ancymon gdzieś na pewno okaże się przydatny.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

Czarny Wilk Ekspert 17 czerwca 2018

(Switch) Fenomenalny projekt poziomów oraz świetny pomysł na tryb kooperacji czynią Odyseję fantastyczną platformówką, przy której można spędzić dziesiątki godzin wspaniałej zabawy. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich posiadaczy Nintendo Switcha.

9.0
Recenzja gry Ori and the Will of the Wisps – mały duszek, wielka gra
Recenzja gry Ori and the Will of the Wisps – mały duszek, wielka gra

Recenzja gry

Ori and the Blind Forest było grą wybitną. Jego twórcy zapewne zdawali sobie z tego sprawę i wiedzieli, że aby sequel dorównywał pierwowzorowi, konieczne jest dokonanie kilku zmian. Czy to się udało?

Recenzja Luigi’s Mansion 3 – gry, która was nie interesuje, ale z którą świetnie byście się bawili
Recenzja Luigi’s Mansion 3 – gry, która was nie interesuje, ale z którą świetnie byście się bawili

Recenzja gry

Przyjaciele ze świata Mario i Luigiego trzykrotnie odwiedzali nawiedzoną posiadłość i wciąż nie nauczyli się, że to nie najlepszy pomysł na urlop. I dobrze! Bo Luigi's Mansion 3 to dobra kontynuacja na platformie Nintendo Switch.

Recenzja gry The Legend of Zelda: Link's Awakening – nowoczesny oldschool z szacunkiem dla oryginału
Recenzja gry The Legend of Zelda: Link's Awakening – nowoczesny oldschool z szacunkiem dla oryginału

Recenzja gry

Gier z serii The Legend of Zelda nigdy za wiele. Tym razem Nintendo po raz kolejny sięga w przeszłość, by przywrócić blask jednej z najlepszych mobilnych przygód Linka, powstałej w 1993 roku na Game Boya Link’s Awakening.