Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 9 maja 2017, 17:54

autor: Przemysław Zamęcki

Gra we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonuje.

Recenzja gry Prey – Bio(System)Shock, czyli eksperyment udany

Pierwszy Prey powstawał jedenaście lat. Drugi Prey, który teraz jest pierwszym, ukazał się na rynku jedenaście lat po debiucie owego pierwszego pierwszego. Trochę to zagmatwane, niemniej niczego nie ujmuje bardzo dobremu dziełu twórców serii Dishonored.

Recenzja powstała na bazie wersji PS4. Dotyczy również wersji PC, XONE

PLUSY:
  1. piękny hołd złożony klasyce gatunku;
  2. wysoki poziom trudności;
  3. wybory moralne;
  4. dowolność postępowania;
  5. świetny system rozwoju umiejętności postaci;
  6. niemal nieobecny backtracking w wątku głównym;
  7. żadnych poważnych bugów w trakcie rozgrywki;
  8. bardzo przyjemny polski dubbing.
MINUSY:
  1. nadmierny backtracking w przypadku misji pobocznych;
  2. długie ekrany wczytywania;
  3. spartolone hakowanie;
  4. oprawa graficzna mogłaby być lepsza.

Wbrew pozorom kosmos nie znosi próżni. Jednak zapełnienie tej nieograniczonej przestrzeni ciekawymi opowieściami jest trudne i – co oczywiste – nie wszystkim się udaje. Arkane Studios nie miało więc prostego zadania. Tym bardziej że marka Prey to wręcz modelowy przykład tego, jak nieraz potrafi wydłużyć się proces dewelopingu i jak często mamy do czynienia ze zmianami koncepcyjnymi dotyczącymi jednej gry. Przygody Czirokeza Tommy’ego powstawały jedenaście lat. Druga część rodziła się w bólach i projekt po trzech latach od jego ujawnienia został ostatecznie skasowany.

Twórcy z Arkane przejęli inicjatywę, ale – zamiast ciągnąć historię kosmicznych portali – postanowili obrać własny kierunek i pokazać coś innego. Złożyć hołd nieśmiertelnej serii System Shock, zwrócić uwagę młodszych fanów BioShocków, a wszystko to doprawić wrażeniem zaszczucia wprost z Dead Space. Przede wszystkim zaś rozpocząć zupełnie nową opowieść.

Recenzja gry Prey – Bio(System)Shock, czyli eksperyment udany - ilustracja #1
Stylizowane grafiki w korytarzach Talosa I budują atmosferę. Zupełnie jak w serii BioShock.

PrejoBajoSystemSpejs

Prey pod żadnym względem nie jest nowatorski. Ani nawet oryginalny. Arkane „ukradło” tytuł starej marce, w roli głównego bohatera lub bohaterki występuje osoba z amnezją (zupełnie jak Jack w BioShocku), system rozwoju postaci został zaczerpnięty z System Shocka 2, a za miejsce akcji obrano stację kosmiczną opanowaną przez tajemniczą pozaziemską formę życia – niczym w Dead Space. Istny konglomerat idei, mechanik i sposobów narracji, który trzeba było ogarnąć na etapie przygotowywania projektu. Złożenie tego wszystkiego w całość, mając za przykład przełomowe wzorce, musiało być nie lada wyzwaniem. I komu jak komu, ale twórcom serii Dishonored warto było zaufać, bo produkt końcowy, pomimo kilku wpadek, na pewno można uznać za jeden z tegorocznych hitów.

Recenzja gry Prey – Bio(System)Shock, czyli eksperyment udany - ilustracja #2
Zwykłe fantomy to na początku rozgrywki potężni wrogowie. Z czasem stają się niczym więcej jak tylko natrętnymi muchami.

Gabe Newell w kosmosie

Nazywasz się Morgan Yu i budzisz się na stacji kosmicznej Talos I, na której wraz z bratem Aleksem przeprowadzacie testy na neuromodach – wszczepach, dzięki którym każdy człowiek może natychmiast zyskać dodatkowe umiejętności. Na przykład w kilka sekund nauczyć się śpiewać niczym operowa diwa albo poznać sekrety rusznikarstwa czy opanować obchodzenie systemów zabezpieczeń. Te niesamowite urządzenia mogą zmienić ludzkość, ale jednym z sekretów naukowców badających tę problematykę jest fakt, że w przypadku usunięcia neuromoda człowiek traci pamięć.

W wyniku badań, czy też innych tajemniczych wydarzeń, w takiej właśnie sytuacji znajduje się Morgan. Nieświadomie ciągle przeżywa jeden i ten sam dzień pełen różnych testów, które za zgodą brata o aparycji Gabe’a Newella przeprowadza na nim zespół naukowców. Dzieje się tak do czasu, aż stację opanowuje obca forma życia – tyfony. Z pomocą zaprogramowanego przez samego bohatera (przed utratą pamięci) tajemniczego operatora musimy zniszczyć stację, aby istoty te nie mogły przedostać się na Ziemię.

Recenzja gry Prey – Bio(System)Shock, czyli eksperyment udany - ilustracja #3
Prey nie boi się iść w retrofuturyzm, czym tym bardziej narzuca skojarzenia z BioShockami.

Powyżej przedstawiłem krótki opis wciągającej fabuły gry. Oczywiście nie będzie żadnym spoilerem, jeśli dodam, że tak naprawdę nic nie jest takie, jakie się na pierwszy rzut oka wydaje, a klucz do zrozumienia wydarzeń zachodzących na Talosie I stanowi uważna eksploracja lokacji, czytanie e-maili, porozrzucanych notatek i odsłuchiwanie znalezionych plików dźwiękowych. „Shockowy” standard. Odnajdywane wiadomości uzupełniają się i układają w spójną historię, co wymaga jednak mozolnego składania tych fragmentów w całość. Trochę niczym detektywi tworzymy różne teorie na temat tego, czego jesteśmy świadkami. W przeciwnym wypadku, jeśli będziemy tylko przeć do przodu bez zastanawiania się nad meandrami fabuły, powstanie chaos, w którym trudno będzie wyłapać jakiś sens.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

Draugnimir Ekspert 24 kwietnia 2018

(PC) Prawie do samego końca wierzyłem, że nie dam Preyowi oceny niższej niż 9.0. Fabuła, klimat i projekt Talosa I trzymały mnie przy ekranie do utraty przytomności, przez nieprzewidywalność tyfonów w żyłach ciągle wrzała mi adrenalina, a złożoności i świetności mechaniki nie mogłem się nadziwić. Niestety, w drugiej połowie gry diament pokryły rysy – backtracking, nadmiar niezbyt porywającej walki przy skromnym wachlarzu broni i wrogów, wreszcie trefne wybory moralne, które dzielą graczy na lepszych i gorszych. Ale to i tak w zasadzie chyba najlepszy spadkobierca System Shocka, jaki mógł powstać.

8.5

Saint GutFree Ekspert 7 marca 2018

(PC) Przez początkowe godziny Prey co rusz rzuca gracza na kolana. Wyjście poza symulację, kosmiczny spacer do dźwięków spokojnej muzyki, spotkania z ukrywającymi się pod postacią przypadkowych przedmiotów mimikami, pierwsza wizyta w Arboretum – z dzieła Arkane styl i atmosfera wypływają hektolitrami. To jednak nic w porównaniu do ogromu możliwości, jakie daje ten tytuł. Od obsługiwania przycisków zabawkowymi bełtami aż po tworzenie sobie armii zabójczych operatorów, Prey zawsze daje do zrozumienia, że każdy problem ma tu kilka rozwiązań, a naszą eksplorację ogranicza tylko własna kreatywność.

9.0

U.V. Impaler Ekspert 9 maja 2017

(PS4) Mokry sen fanów System Shocka 2 i duchowy spadkobierca tamtego klasyka. Świetny klimat, przyzwoita fabuła i ogromna swoboda działania połączona z rozbudowaną mechaniką rozgrywki to największe zalety tej gry. Choć graficznie nie robi ogromnego wrażenia (zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę, że pracuje na silniku CryEngine) i sporo można zarzucić feelingowi strzelania, to i tak w akcji tytuł ten sprawuje się znakomicie. Jedna z najlepszych gier tego roku, która podobnie, jak większość "lookingglassowych" tytułów (Deus Ex, Dishonored) zostanie w pełni doceniona jedynie przez nielicznych.

9.0
Recenzja gry Oddworld: Stranger's Wrath HD – Dziki Zachód, jakiego nie widzieliście
Recenzja gry Oddworld: Stranger's Wrath HD – Dziki Zachód, jakiego nie widzieliście

Recenzja gry

Mimo piętnastu lat na karku, Stranger's Wrath wciąż trzyma się nieźle, głównie dzięki nietuzinkowym mechanikom strzelania i ciekawie wykreowanemu światu. Ale port na Switcha mógł być lepszy.

Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders
Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders

Recenzja gry

Czy po trzech częściach serii jest jakiś sens w wydawaniu prequela, który w dodatku jest spin-offem i to izometrycznym? Wbrew pozorom, zdecydowanie tak. Szkoda tylko, że ta część nie wyszła jako pierwsza, bo mogłoby to pomóc całej marce.

Recenzja gry Sniper: Ghost Warrior Contracts – snajper trafia za czwartym razem
Recenzja gry Sniper: Ghost Warrior Contracts – snajper trafia za czwartym razem

Recenzja gry

Sniper: Ghost Warrior Contracts to w zasadzie Hitman, który zamiast przebrań, ma tylko karabin snajperski. I generalnie takie połączenie całkiem nieźle działa.