Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 16 maja 2016, 14:05

autor: Draug

Gracz, fantasta, bibliotekarz. Entuzjasta dobrych opowieści, intensywnych strzelanin i samochodówek.

Recenzja gry Doom - nowe szaty króla strzelanin

Brak „czwórki” w tytule nowego Dooma nie jest przypadkowy. Najpewniej właśnie tak wyglądałby król FPS-ów, gdyby id Software zapoczątkowało swoją największą markę w 2016 roku. Wprawdzie nie jest to już rewolucja, ale wzór do naśladowania – jak najbardziej!

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

PLUSY:
  1. rewelacyjne walki – szybkie, krwawe i pompujące adrenalinę;
  2. świetnie zaprojektowane lokacje – zróżnicowane, rozległe i klimatyczne;
  3. odpowiednio długa kampania;
  4. kapitalne sekrety do odkrycia;
  5. ciekawa narracja, mimo oczywistej fabuły;
  6. bardzo ładna oprawa graficzna i ostra, pasująca do Dooma muzyka;
  7. niezły system ulepszeń (np. broni) – choć mógłby być bardziej przemyślany;
  8. multiplayer – dla tych, którzy nie oczekują godnego spadkobiercy Quake’a III;
  9. SnapMap – dla tych, których zadowolą nieskomplikowane wyzwania.
MINUSY:
  1. okazjonalne wysypywanie się gry;
  2. brak opcji ręcznego zapisywania stanu rozgrywki;
  3. duże wahania płynności animacji;
  4. multiplayer – dla tych, którzy nie ścierpią miksu Quake’a III i Call of Duty;
  5. SnapMap nie jest narzędziem moderskim z prawdziwego zdarzenia.

Ile to czasu czekaliśmy na nowego Dooma? Dwanaście lat minęło od premiery „trójki”, a myślę, że niektórzy mogliby liczyć i dwadzieścia dwa lata, uznając – tak jak niżej podpisany – trzecią część za groteskową parodię cyklu, którą chciałoby się wymazać i z pamięci, i z kart historii. W tej sytuacji najnowsze dzieło id Software można byłoby uznać za grę bardziej wytęsknioną i okupioną większą ilością łez nawet niż Half-Life 3. W końcu Valve Software nie robiło nikomu wielkiej nadziei i nie zapowiadało kolejnej odsłony przygód Gordona Freemana po to, by po paru latach ogłosić zawieszenie prac, a potem rozpoczynać je od nowa – a taki właśnie scenariusz miał miejsce w przypadku czwartego Dooma. Co gorsza, mimo smakowitego zapisu rozgrywki z E3 2015, w ostatnich tygodniach przed premierą wiara fanów znów została wystawiona na próbę, gdy zaproszono ich do multiplayerowych beta-testów. Więc jak ostatecznie wyszedł ten Doom? Cóż, tryb wieloosobowy nadal stanowi pokraczną krzyżówkę Quake’a III: Areny i serii Call of Duty... A tak poza tym to rewelacyjna strzelanka. Studio id Software wróciło do gry w wielkim stylu.

Jednak zanim przejdę do rozpływania się nad nową „Zagładą”, nadmienię jeszcze, że omawiany tytuł składa się z trzech odrębnych modułów – kampanii solowej, trybu wieloosobowego oraz rozmaitych atrakcji skupionych wokół edytora SnapMap. Najważniejsza jest oczywiście pierwsza z owych części i to jej poświęciłem najwięcej miejsca w recenzji – do niej też odwołuje się gros plusów i minusów, które widzicie po prawej stronie. Ustępy dotyczące multiplayera i SnapMapa znajdziecie w dalszej części tekstu.

Zagłada do czterech razy sztuka

Zacząć wypada od nakreślenia tła fabularnego gry. Wszyscy wiedzą, o co tu chodzi – XXII wiek, placówka badawcza korporacji UAC na Marsie, inwazja demonów z piekła rodem i samotny żołnierz, który staje przeciw potworom. Ale id Software też wie, że my wiemy. Dlatego czwarty Doom oszczędza nam długich wstępów, pogadanek o świetlanej przyszłości ludzkości i jakże zaskakujących scen przedostawania się demonów do naszej rzeczywistości. Ba, oszczędza nam nawet typowego dla współczesnych gier samouczka. Zabawa zaczyna się w samym sercu akcji – nie mija nawet pół minuty od kliknięcia opcji „Nowa gra”, a nasz kosmiczny komandos już trzyma pistolet w garści i ma przed sobą pierwsze dwa nacierające na niego potwory. Nie wiesz, że do wykonywania ruchów służy WSAD, a strzela się lewym przyciskiem myszy? Twój problem. Wprawdzie deweloper później tłumaczy bardziej złożone aspekty rozgrywki (np. system ulepszeń broni), ale na początku otrzymuje się jasny przekaz: lepiej, żebyś wiedział, na co się pisałeś, uruchamiając ten tytuł. Mamy tu zresztą do czynienia z jedną z wielu cech, które upodabniają „czwórkę” do pierwszych dwóch odsłon serii.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

Saint GutFree Ekspert 19 stycznia 2018

(PC) Można się nad Doomem rozpływać w wielu aspektach: oglądając przepiękne projekty poziomów, strzelając z prawdziwie potężnych broni czy eksplorując etapy w poszukiwaniu niezliczonych znajdziek. Najważniejsze jednak, że deweloperzy z id Software pozostali skupieni na jednym w każdym elemencie tej gry, zarówno w kampanii, jak i w nieco słabszym multiplayerze – ten tytuł miał nade wszystko dawać masę frajdy, i to właśnie robi. Prawdziwie oldskulowy, intensywny, krwawy i szalenie satysfakcjonujący FPS, który jakikolwiek realizm zastępuje szalonym tempem i rozczłonkowywaniem demonów piłą mechaniczną.

9.0

GeneticsDDC Ekspert 29 października 2016

(XONE) Recenzja gry Doom.

10

Danteveli_ Ekspert 22 maja 2016

(PC) Należę do ludzi, którzy wychowali się na Doomie. Tytuł ten należy do bardzo wąskiej grupy produkcji do których można zawsze powracać. Śmiem nawet powiedzieć, że jest to najlepsza gra FPS jaka kiedykolwiek powstała. Dlatego też nowa gra o tym samym tytule ma przed sobą niełatwe zadanie. Czy id Software potrafi jeszcze tworzyć genialne gry? Czy Doom 2016 będzie chociaż w połowie tak dobry jak pierwowzór?

8.5
Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders
Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders

Recenzja gry

Czy po trzech częściach serii jest jakiś sens w wydawaniu prequela, który w dodatku jest spin-offem i to izometrycznym? Wbrew pozorom, zdecydowanie tak. Szkoda tylko, że ta część nie wyszła jako pierwsza, bo mogłoby to pomóc całej marce.

Recenzja gry Sniper: Ghost Warrior Contracts – snajper trafia za czwartym razem
Recenzja gry Sniper: Ghost Warrior Contracts – snajper trafia za czwartym razem

Recenzja gry

Sniper: Ghost Warrior Contracts to w zasadzie Hitman, który zamiast przebrań, ma tylko karabin snajperski. I generalnie takie połączenie całkiem nieźle działa.

Recenzja gry Terminator: Resistance – Roboty ciosane z drewna mają swoją duszę!
Recenzja gry Terminator: Resistance – Roboty ciosane z drewna mają swoją duszę!

Recenzja gry

Nowy Terminator jest zaskakująco satysfakcjonujący. Nie chodzi jednak o przeciętny film Tima Millera, a świeżutką grę krakowskiego studia Teyon – dewelopera, który w branży gamingowej "zabłysnął" dzięki niechlubnemu Rambo: The Video Game.