Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Darkest Dungeon Recenzja gry

Recenzja gry 21 stycznia 2016, 15:00

autor: Adam Zechenter

Redaktor. Historyk. Miłośnik strategii, gier sieciowych i dobrej literatury.

Recenzja gry Darkest Dungeon – wciągającego jak diabli RPG nie dla mięczaków

Nadeszła najtrudniejsza gra ostatnich miesięcy. Darkest Dungeon to hardkorowe RPG, które albo się kocha... albo nienawidzi.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

PLUSY:
  1. głębia rozgrywki;
  2. mroczny, gotycki klimat;
  3. wyrazista, oryginalna oprawa graficzna;
  4. świetny narrator;
  5. wyjątkowo wysoki poziom trudności;
  6. imponująca zawartość, w tym tryb New Game+.
MINUSY:
  1. niekiedy topornie działająca myszka;
  2. losowość czasem powoduje, że mamy poczucie niesprawiedliwości;
  3. wprowadzenie mogłoby lepiej tłumaczyć niuanse rozgrywki;
  4. trochę drobnych błędów na starcie (po tylu miesiącach testów...).

Niecałe dwa lata – tyle zajęło deweloperom z kanadyjskiego studia Red Hook spełnienie obietnicy ogłoszonej za pośrednictwem Kickstartera. Pokazali wtedy szerokiej publiczności jedno z najmroczniejszych RPG ostatnich lat – Darkest Dungeon. Tytuł trafił następnie do steamowego programu dla gier we wczesnym dostępie i przez wiele miesięcy był konsekwentnie rozwijany i stale poprawiany, jak na porządne early access przystało. Autorzy dodawali nowe postacie, przedmioty i mapy, a także wprowadzali kolejne zasady obowiązujące w rozgrywce. Dzięki temu mieliśmy poczucie, że sprawy idą w dobrym kierunku, zapowiedziana więc ostatecznie premiera przyciągnęła uwagę całych zastępów fanów gier RPG. Z drugiej strony w trakcie fazy wczesnego dostępu pojawiły się krytyczne opinie na temat gry, a większość z nich sprowadzała się do stwierdzenia, że tytuł jest po prostu zbyt trudny, za bardzo losowy i nad wyraz niesprawiedliwy. Postanowiliśmy sprawdzić, jak to jest faktycznie, przygotujcie się więc na ponurą wyprawę do złowrogiego lochu.

Recenzja gry Darkest Dungeon – wciągającego jak diabli RPG nie dla mięczaków - ilustracja #2
Kosmiczna bestia w iście lovecraftowskim stylu.

Narracja to klucz do mrocznej opowieści

Recenzja gry Darkest Dungeon – wciągającego jak diabli RPG nie dla mięczaków - ilustracja #3

To dzięki pracy dwóch osób Darkest Dungeon robi tak niesamowite i porażające wrażenie, a w ponury świat gry można dość łatwo wsiąknąć. Wayne June wcielił się w stale towarzyszącego nam narratora. Jego komentarze, wygłaszane niskim, posępnym głosem, łatwo zapadają w pamięć i doskonale wpisują się w gęsty jak smoła klimat rozgrywki, zwłaszcza gdy celnie przedstawiają aktualną sytuację (np. „Even the cold stone seems bent on preventing passage” – po natrafieniu na przeszkodę). Pod względem genialnego wykorzystania roli narratora Darkest Dungeon stoi tuż obok takich tytułów jak Bastion czy Transistor. Za kapitalny styl graficzny odpowiada zaś Chris Bourassa, fan gier fabularnych i Thiefa 2.

Witajcie w miasteczku Hamlet – miejscu, gdzie diabeł wcale nie mówi dobranoc, tylko wyskakuje zza rogu i morduje całą Waszą drużynę. To właśnie do tej ponurej i podupadającej mieściny docieramy zaraz na samym początku przygody – istnieniu wspomnianej miejscowości, przywodzącej nazwą na myśl Szekspirowskiego bohatera, stale zagrażają potwory, demony i wszelkiego rodzaju plugastwo. Naszym zadaniem staje się więc skompletowanie ekipy – równie dzielnych, co gotowych marnie zginąć śmiałków, którzy odważą się wyprawić do skażonych regionów, gdzie zmierzą się z diabelskimi pomiotami. W tytule recenzji znajduje się termin „RPG”, trzeba jednak doprecyzować, że w przypadku Darkest Dungeon mamy do czynienia ze specyficzną odmianą tego gatunku. Jest to dungeon crawler doprawiony wieloma elementami znanymi z gier typu roguelike. W produkcjach tego rodzaju historia zazwyczaj pełni rolę drugorzędną względem mechaniki rozgrywki. W Darkest Dungeon jest tak i zarazem tak nie jest. A to dlatego, że opowieść, którą poznajemy w tle (m.in. za pośrednictwem genialnego narratora), choć nie wpływa na rozgrywkę, dobrze uzasadnia to, co robimy, a do tego przedstawiona jest w tak przekonujący sposób, iż śledzimy ją z niebywałą przyjemnością. Jeśli w ogóle można w ten sposób powiedzieć o tak mrocznej i przygnębiającej historii.

Recenzja gry Darkest Dungeon – wciągającego jak diabli RPG nie dla mięczaków - ilustracja #4
To nie był dobry dzień na zwiedzanie lochów.

No dobrze, Darkest Dungeon ma zdecydowanie mroczny klimat – ale jaki dokładnie? Zacznijmy od mocnego stwierdzenia – uważam, że autorzy ze studia Red Hook przygotowali jedną z najpiękniejszych, choć zarazem najbardziej niepokojących, gier RPG ostatnich lat. Malowane ręcznie grafiki wykończono z dużą pieczołowitością, a wielość różnych szkiców symbolizujących np. ataki czy obronę powoduje, że oprawa – choć w zasadzie statyczna – wcale się nie nudzi. Sam klimat zaś to ciekawy miks mrocznej gotyckiej opowieści z silnymi inspiracjami twórczością H. P. Lovecrafta. Na drodze stają nam m.in. mackowate demony z innego wymiaru, obślizgli ryboludzie czy trujące, agresywne grzybostwory. W odróżnieniu od realiów, w których zwykle osadzał swoje historie wspomniany mistrz horroru, w przypadku Darkest Dungeon mamy do czynienia z bardziej klasycznym dark fantasy, a więc rzeczywistością rodem z XVI/XVII wieku, zahaczającą momentami o estetykę opowieści i filmów spod znaku płaszcza i szpady.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

moir Ekspert 14 lutego 2017

(PC) Mroczny klimat, świetna narracja, niepokojąca (i arcyciekawa) historia, a przede wszystkim poziom trudności i mechanika rozgrywki, czynią Darkest Dungeon jedną z najlepszych i najoryginalniejszych produkcji ostatnich lat. Sztandarowy przykład obrazujący jak ważna jest, zwłaszcza w dobie nacisku na graficzne wodotryski, grywalność. Podobnej produkcji ze świe... pochodnią szukać. Chapeau bas.

9.0

DalethTichy VIP 24 lutego 2020

(PC) Świetny roguelike z elementami RPG, taktyki i strategii. Twórcy postawili na wyróżnianie się z tłumu. Udało im się to dzięki charakterystycznej grafice inspirowanej m.in. komiksami Mika Mignoli (Hellboy) i udźwiękowieniu, w którym na plan główny wychodzi narrator - Wayne June.

8.0
Recenzja Expeditions: Rome - ach, gdyby ta gra była równie dobra, jak długa...
Recenzja Expeditions: Rome - ach, gdyby ta gra była równie dobra, jak długa...

Recenzja gry

Expeditions: Rome to historyczne RPG, które zabiera nas na wyprawę do starożytnego Rzymu. Szkoda tylko, że przygoda ta nie jest krótsza, bo w trakcie 50 godzin zabawy wychodzi na jaw zbyt wiele jej słabości.

Recenzja gry Kroniki Myrtany - pełnoprawny Gothic od fanów dla fanów
Recenzja gry Kroniki Myrtany - pełnoprawny Gothic od fanów dla fanów

Recenzja gry

Kroniki Myrtany oficjalnie dołączają do pierwszego i drugiego Gothica jako te gry, do których wracam najczęściej. Tak, są aż tak dobre, że nawet będąc darmową modyfikacją, zasługują na recenzję.

Recenzja gry Pokemon Brilliant Diamond - remake bezpieczny, ale dobry
Recenzja gry Pokemon Brilliant Diamond - remake bezpieczny, ale dobry

Recenzja gry

Pokemon Brilliant Diamond (oraz jej siostrzana edycja Shining Pearl) to odświeżona wersja gry z 2006 roku. Szkoda tylko, że twórcy nie zdecydowali się na więcej zmian i zaserwowali nam bardzo bezpieczny remake.