Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Jagged Alliance: Flashback Recenzja gry

Recenzja gry 29 października 2014, 10:49

autor: Gambrinus

Recenzja gry Jagged Alliance: Flashback - duńska wyprawa na dno

Fani serii Jagged Alliance od 1999 roku czekają na powrót turowego symulatora partyzanta. Niestety, najnowsza część, ufundowana na Kickstarterze, to kompletny niewypał.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

PLUSY:
  1. Niezłe niektóre animacje – widać odrzut broni, solidny ragdoll;
  2. dobre udźwiękowienie broni.
MINUSY:
  1. Wiele brakujących elementów i smaczków serii;
  2. nieprzemyślane mechanizmy zarówno w warstwie strategicznej, jak i taktycznej;
  3. prymitywna Sztuczna Inteligencja;
  4. czasem frustrująco trudna, innym razem banalnie prosta rozgrywka;
  5. brak optymalizacji.

W maju 2013 roku ludzie ze studia Full Control dwoili się i troili, by wskoczyć na wznoszącą falę udanych dużych akcji kickstarterowych. Obiecywali, przekonywali, dawali słowo, a nawet uciekli się do lekkiego szantażu, zapewniając, że akcja crowdfundingowa to ostatnia nadzieja na wskrzeszenie serii Jagged Alliance. Duńczykom musiał spaść kamień z serca, kiedy rzutem na taśmę gra zebrała nieco ponad minimalny próg 350 tysięcy dolarów. Półtora roku później wyraźnie widać, że kwota ta była za mała, aby przygotować na czas produkt spełniający wymagania wiernych fanów partyzanckiego cyklu.

Jagged Alliance: Flashback mocno stara się naśladować charakterystyczny styl wypracowany w latach dziewięćdziesiątych przez Sir-Tech. Mamy kreację bohatera polegającą, niczym w genialnej „dwójce”, na wypełnianiu absurdalnego testu osobowości. Jest i małe bananowe państewko, oczekujące wyzwolenia spod jarzma drobnego, ale bezwzględnego watażki. Wracają także znane twarze najlepszych najemników z organizacji M.E.R.C. Ivan, Shadow czy Scully aż grzeją się do mokrej roboty. Cóż z tego, jeśli większość elementów odpowiedzialnych za sukces oryginału we Flashback zrealizowano słabo... albo nie zrealizowano wcale.

Recenzja gry Jagged Alliance: Flashback - bubel sfinansowany przez fanów - ilustracja #2
Patrzcie no na te modele postaci... Silent Storm z 2003 roku wyglądał lepiej.

Przede wszystkim kuleje mechanika starć turowych. Widać tu nie tyle wpływ poprzedniczek, co ostatniego X-COM-a. Gra jest przy tym niby bardzo czytelna, z wyraźnie rozpisanymi szansami na trafienie i z oznaczeniami osłon, ale cóż z tego, jeśli przy tym potrafi być nielogiczna i łamać zasady wypracowane już przez pierwowzór z 1994 roku. Absurdalnych sytuacji zliczyć tutaj nie sposób. W jednym przypadku mój najemnik, leżący za skrzyniami, został trafiony przez przeciwnika schowanego za... kilkutonowym kamerdolcem. W Jagged Alliance taka sytuacja nie miałaby miejsca, gdyż animowana kula fizycznie nie przebyłaby pierwszej, a co dopiero drugiej osłony. We Flashback liczby nie przekładają się na to, co widzimy na ekranie. System po prostu umożliwia sytuację, w której przy tak kuriozalnej pozycji strzeleckiej i tak jest pewna szansa na zadanie obrażeń. Problemy z obliczeniami spotykamy na każdym kroku – a to mamy 110 procent pewności, że trafimy, a innym razem poświęcanie całej tury na przymierzenie podnosi szansę na sukces względem niechlujnego strzału z biodra z 61 na… 64 punkty procentowe. Pal to licho, gdyby gra klimatem nadrabiała niedoróbki mechaniki. Niestety, Flashback na łopatki rozkładają koszmarne skrypty sztucznej inteligencji, a raczej ich brak.

Recenzja gry Jagged Alliance: Flashback - bubel sfinansowany przez fanów - ilustracja #3
Wróg wyjątkowo ukrył się za osłoną.

Komputerowy przeciwnik nie potrafi dosłownie nic. Wrogowie nie wykazują żadnego pomyślunku, czy to przy wyborze celu do odstrzelenia, czy to przy flankowaniu, czy przy wykorzystywaniu adekwatnej broni do danej sytuacji taktycznej. Adwersarze nie kryją się za osłonami, nie starają się wymanewrować naszej grupy, a jedynie prą jeden z drugim przed siebie, jak najszybciej dążąc do konfrontacji. Ostatnio z Hedem wspominaliśmy na tvgry.pl pierwsze Jagged Alliance i podczas przygotowań do programu byliśmy zaskoczeni, gdy ostrzeliwany przeciwnik zrobił w tył zwrot i zaczął uciekać w kierunku gęstych krzewów. We Flashback nic takiego nie ma miejsca. Żeby sprowokować przeciwnika do podejścia bliżej wystarczy wychylić się zza osłony i natychmiast się schować. Gamonie nie spoczną w staraniach, aby znowu mieć nas na oku... wychodząc na otwartą przestrzeń i dając się odstrzelić przez poukrywanych dobrze najemników.

Recenzja Gloria Victis: Siege Survival - średniowieczne This War of Mine
Recenzja Gloria Victis: Siege Survival - średniowieczne This War of Mine

Recenzja gry

Na pierwszy, drugi, a nawet trzeci rzut oka, Siege Survival jest klonem This War of Mine. Grupa cywilów próbuje przetrwać w oblężonym mieście. Dalej zaczynają się różnice, które sprawiają, że nowa polska gra jest zarówno lepsza, jak i gorsza.

Recenzja gry Endzone: A World Apart - radioaktywny city-builder
Recenzja gry Endzone: A World Apart - radioaktywny city-builder

Recenzja gry

Survivalowy city builder w wykonaniu studia Gentlymad to tytuł ze wszech miar godny uwagi, aczkolwiek pod pewnymi warunkami. Jakimi? Dowiecie się z naszej recenzji.

Recenzja gry Twierdza: Władcy wojny - solidnie, ale czy to wystarczy?
Recenzja gry Twierdza: Władcy wojny - solidnie, ale czy to wystarczy?

Recenzja gry

Twierdza: Władcy wojny otwiera nowy rozdział w historii Firefly Studios i przenosi nas w nowe dla serii klimaty. Czy to wystarczy, żeby Stronghold: Warlords zdobyło serca graczy?