Filmomaniak.pl Newsroom Filmy Seriale Obsada Netflix HBO Amazon TvFilmy

Filmy i seriale

Filmy i seriale 12 sierpnia 2021, 09:30

autor: Karol Laska

10 filmowych kontynuacji, które były lepsze od poprzednich części serii

Denerwują Was sequele, bo uważacie, że to odgrzewane kotlety próbujące w mało kreatywny sposób powtórzyć sukcesy oryginałów? Zmienicie zdanie, gdy zobaczycie naszą listę kontynuacji, które pokazują sobą świeżość, jakość i prawdziwą moc.

Do mowy codziennej przebił się dość pokracznie brzmiący neologizm „sequeloza”, który jednak celnie pokazuje miejsce, w którym utknęła współczesna popkultura. Co prawda nie zamierzam używać tego słówka więcej niż raz, ale warto sobie o nim co jakiś czas przypominać, kiedy zobaczycie w sieci trailer nowego filmu z serii, który na pierwszy rzut oka wygląda jak odtwarzanie znanych już wcześniej schematów, ale pod ręką innych wykonawców.

Żyjemy bowiem w czasach, gdzie kontynuacja goni kontynuację, nie wspominając już o prequelach, remakea’ch czy rebootach. Zaraza ta dotknęła nie tylko świat filmów, ale i gier, komiksów czy seriali, a powód jej istnienia jest jeden – chęć łatwego zarobku.

Istnieją jednak wyjątki w tym morzu bolesnych kalek, i dobrze by było o nich nie zapomnieć. Sequel nie oznacza od razu porażki i naciągania na kasę, czasem za tym określeniem stoi ciekawa wizja artystyczna i chęć przedstawienia światu świeżej historii w znajomych realiach. Bądźmy więc dziś pozytywni i skupmy się na kontynuacjach, które zdecydowanie wyróżniają się na rynku filmowym swoim oryginalnym podejściem do znanych uniwersów bądź atrakcyjną rearanżacją występujących wcześniej narracji.

Legion samobójców. The Suicide Squad (The Suicide Squad)

  1. W czym lepszy od poprzedniej części: we wszystkim – od pomysłu na poprowadzenie wątku fabularnego poprzez realizację aż po reżyserski polot
  2. Reżyseria: James Gunn
  3. Rok premiery: 2021
  4. Gdzie obejrzeć: w kinach

O Legionie samobójców z 2016 roku opowiada się naprawdę ciężko. Był to bowiem do bólu schematyczny i niepotrzebnie mroczny film, ponadto reżyserska wizja Davida Ayera miała zostać zabita przez producentów, którzy obawiali się po odbiorze pierwszego zwiastuna komercyjnej klęski filmu. Ich ingerencja w postprodukcję nie wyszła dziełu na dobre ( do dziś jest ono uważane za jednego z najmniej wyrazistych reprezentantów kinowego uniwersum DC.

Kiedy więc zapowiedziano kontynuację tegoż dzieła, w głowach fanów zaczęły tlić się myśli typu: „Po co? Dlaczego? Błagamy, nie torturujcie nas już więcej”. Nastawienie widzów zmieniło się jednak o 180 stopni, kiedy ogłoszono, że tym razem za kamerą stanie James Gunn – reżyser, który zdążył za sprawą dwóch odsłon Strażników Galaktyki udowodnić swój reżyserski talent i zamiłowanie do komiksowych ekranizacji.

Wziął się więc za Legion samobójców. The Suicide Squad (który swoją drogą wyszedł w kinach parę dni temu) i pokazał, że dostając do rąk ten sam źródłowy materiał co Ayer, potrafił uczynić z niego jeden z najbardziej szalonych, oryginalnych i radosnych filmów superbohaterskich, jakie powstały. Jasne, dużo tu spektakularnej akcji upiększanej latającymi w tę i we w tę flakami czy mózgami (te układają się nawet w ekspozycyjne napisy), ale za tym formalnym chaosem i krzykiem stoi dużo włożonego serducha. I tym razem nie chodzi o ludzkie organy. Postacie potraktowane zostały bowiem z wielką miłością, a relacje między nimi napędzają pokręconą fabułę. Wspaniałe widowisko przekraczające granice dobrego smaku nie raz, nie dwa.

TWOIM ZDANIEM

Wolisz filmy Marvela czy DC?

77,9%
Marvela
22,1%
DC
Zobacz inne ankiety