Filmomaniak.pl Newsroom Filmy Seriale Obsada Netflix HBO Amazon TvFilmy

Filmy i seriale

Filmy i seriale 21 marca 2021, 09:30

autor: Marek Jura

Niedawno wieczny student, teraz jeszcze wieczniejszy fan RPG. Próbuje być Kingiem, ale nie potrafi.

Sztuczki filmowe z horrorów, które zawsze straszą

Filmowe horrory straszą nas już od dobrych 100 lat. Dziś efekty specjalne z Nosferatu mogą bawić, ale takie Lśnienie czy Omen wciąż przerażają. Być może dlatego, że twórcy skorzystali z kilku sprytnych zabiegów, które sprawdzają się do tej pory.

Nie każdy z nas boi się tego samego. Niektórych najbardziej przerażają slashery, inni czują ciarki na plecach, kiedy widzą wycinane organy dowolnego rodzaju i koloru w kinie gore. Wielu z nas boi się też osaczenia przez prześladowcę, poczucia, że znaleźliśmy się w sytuacji bez wyjścia. Większość widzów przyprawiają o dreszcze częściowo przegniłe zwłoki wstające z grobów. Aaa… I są jeszcze jumpscare’y…

Jumpscare’y

  1. Gdzie to zobaczycie: Obecność, Ring, Rec
  2. Przyprawi Was to o: Palpitacje serca

To zabieg stary jak świat, przynajmniej ten horrorowy. Kiedy oglądamy sobie na wygodnej kanapie spokojną scenę, podziwiając krajobrazy / urodziwych bohaterów / kurz na ramce ekranu (niewłaściwe skreślić), nagle z głośnym rykiem lub sykiem wyskakuje wprost na nas wyjątkowa przerażająca maszkara. Najlepiej martwa albo przynajmniej cokolwiek gnijąca. Możemy sobie potem wyrzucać, że nabraliśmy się na tak prostą sztuczkę, ale cóż, to działa na każdego.

Kiedyś wyglądało to trochę inaczej. Starsze horrory w większości stosowały zabieg stopniowego kumulowania napięcia. Zaskoczenie podczas oglądania takiego horroru było trochę mniejsze. Potem pojawiły się klasyczne jumscare’y, podczas których oglądający byli przyprawiani o zawał nagłym wyskakiwaniem straszydła, co często okraszone było głośnym efektem dźwiękowym. Gdy widzowie zdążyli się już do tego przyzwyczaić, dawne jumpscare’y ustąpiły miejsca… antyjumpscare’om. Czyli scenom, w których napięcie jest kumulowane, spodziewamy się zobaczyć coś przerażającego, a tymczasem nie dzieje się nic. Albo okazuje się, że za dziwne dźwięki odpowiada zabłąkany pies czy kot. Bohaterowie i widzowie mogą wtedy odetchnąć z ulgą… I właśnie w tym momencie twórcy serwują właściwego jumpscare’a.

Ci z nas, którzy oglądają dużo horrorów, mogą być jednak gotowi również na to. Dlatego w ostatnich latach niektórzy twórcy idą jeszcze krok dalej, rezygnując całkowicie z jumpscare’a kilka razy z rzędu. Taki zabieg jest powtarzany kilkukrotnie, aby widz przestał spodziewać się czegokolwiek… I właśnie wówczas zostaje on znienacka przyprawiony o palpitacje serca przez pierwszego lepszego nieumarlaka. Prymitywne? Może. Ale jeśli zabieg ten nie jest przedawkowany, to spełnia swoje zadanie nawet w horrorach psychologicznych.

Jumpscare’y, choć bazujące na bardzo podobnym schemacie, nie zawsze są takie same. Ciekawym zabiegiem jest urwanie go, zanim widz zdąży rozpoznać oblicze wyskakującego znienacka potwora. Nieprzyjemniaczka widać wówczas tylko na kilku klatkach. Wystarczająco dużo, by widz się przestraszył, i wystarczająco mało, by zauważył… niedostatki charakteryzacyjne.

TWOIM ZDANIEM

Co w horrorach przeraża Cię najbardziej?

Coś innego
62,7%
Demony (w tym diabeł)
19,3%
Duchy
10,6%
Mordercy
4,6%
Kosmici
2,9%
Zobacz inne ankiety