Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Publicystyka

Publicystyka 24 października 2018, 15:41

autor: Czarny Wilk

Bez umiaru pożre gry oraz filmy, nie pogardzi też soczystym komiksem albo dobrze upieczonym serialem.

Dlaczego już nie gramy w bijatyki? Sukces, upadek i powolny powrót

Choć bijatyki radzą sobie ostatnimi czasy całkiem nieźle, to do złotych czasów czy wyników najpopularniejszych gier wciąż im daleko. Dlaczego dawniej jeden z najpopularniejszych gatunków gier dziś walczy o to, by wyjść z niszy?

Po bardzo chudych latach miłośnicy bijatyk ostatnio znów mają w czym wybierać – tylko w tym roku mogliśmy cieszyć się udanymi debiutami m.in. takich pozycji, jak Street Fighter V: Arcade Edition, Dragon Ball FighterZ, Fighting EX Layer i BlazBlue: Cross Tag Battle, a do grona niezłych tegorocznych gier tego typu dołączył też niedawno Soulcalibur VI. Również przyszłość rysuje się w dość jasnych barwach – pod koniec roku pojawi się kolejny Super Smash Bros., a na początek przyszłego zaplanowano premierę Dead or Alive 6.

Jest więc całkiem dobrze, choć do okresu, gdy był to jeden z dominujących konsolowych gatunków, wciąż daleko. Za wielki sukces uznaje się, gdy przedstawiciel nawalanek przekracza granicę dwóch milionów sprzedanych egzemplarzy, co stanowi ułamek rezultatów osiąganych przez najpopularniejsze mordobicia w czasach PlayStation i PlayStation 2 czy współcześnie przez największe growe hity.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego dawniej szalenie popularny gatunek, który na pierwszy rzut oka wydaje się mieć olbrzymi potencjał nie tylko, jeśli chodzi o luźną zabawę, ale także na scenie e-sportowej, wciąż nie potrafi wyjść z niszy? Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie.

Seria Tekken ma na koncie łącznie aż 47 milionów sprzedanych egzemplarzy. Z tej liczby zaledwie trzy miliony należą do najnowszego Tekkena 7 z 2017 roku. Dla porównania – zarówno Tekken 3 wydany na PSX, jak i Tekken 5 z PS2 trafiły do ponad ośmiu milionów graczy każdy.

W przyszłym roku dostaniemy m.in. kolejną odsłonę cyklu Dead or Alive 6. - 2018-10-24
W przyszłym roku dostaniemy m.in. kolejną odsłonę cyklu Dead or Alive 6.

Sprzedaż wybranych bijatyk z ostatnich lat:

Gra

Sprzedaż

Data premiery

Dane z

Mortal Kombat X

5 mln

14 kwietnia 2015

12 października 2015

Tekken 7

3 mln

2 czerwca 2017

20 października 2018

Street Fighter V + SFV: Arcade Edition

2,1 mln

16 lutego 2016

30 czerwca 2018

Dragon Ball: FighterZ

2 mln

26 stycznia 2018

2 lutego 2018 (tydzień po premierze)

Injustice 2

1,5 mln

16 maja 2017

2 sierpnia 2017

Marvel vs. Capcom: Infinite

1 mln

19 września 2017

31 grudnia 2017

Prostota kontra głębia

Mocno upraszczając, można rzec, że w bijatyki gra się na dwa sposoby – wciskając na oślep wszystkie przyciski z nadzieją, że coś z tego wyjdzie, albo wiedząc, co się robi. Ta pierwsza metoda sprawia pewną frajdę, ale jest to rozrywka bardzo płytka i krótkotrwała – do tego sprawdza się jedynie w zabawie przeciwko sztucznej inteligencji albo innym graczom stosującym podobną „taktykę”. Osoby, które w ten sposób poczynają sobie w nawalankach, jeśli nie zdecydują się na poważniejsze podejście do tematu, szybko się daną grą znudzą. Albo odpalą tryb online, zostaną rozsmarowane przez pierwszego lepszego gracza rozumiejącego mechanikę rozgrywki i zniechęcone rzucą pad w kąt.

WRZUĆ ŻETON

Każdy gracz, którego dzieciństwo przypadło na lata 90., pamięta automaty na żetony, na których graliśmy między innymi w Mortal Kombat i Street Fightera. Trzeba przyznać, że klasyczne bijatyki świetnie pasowały do tej platformy. Potwierdzają to wyniki finansowe. Capcom miał sprzedać 200 tysięcy automatów ze Street Fighterem II (lepsze rezultaty osiągnęły tylko Space Invaders i Pac-Man).

Jak zapewne zauważyliście, dziś tego typu urządzenia nie są już popularne, co oznacza zarówno brak dochodów, jak i reklamy, jaką były maszyny stojące w sklepach, kinach i salonach arcade.

Wspomniane poważniejsze podejście do tematu wymaga jednak treningu – a jeśli chcemy odnosić jakieś sukcesy w rozgrywkach sieciowych, to nawet całkiem konkretnego. Nie wystarczy samo opanowanie specjalnych ataków wybranej postaci – trzeba także, przynajmniej w podstawowym stopniu, poznać umiejętności innych grywalnych bohaterów, by wiedzieć, przed czym się bronić, oraz zaznajomić się z bardziej zaawansowanymi systemami gry. To oznacza godziny spędzone na treningu i walkach.

Często musi minąć wiele dni, nim w końcu zaczniemy w miarę dobrze radzić sobie w sieci. I choć osiągnięcie takiego poziomu jest ekstremalnie satysfakcjonujące, niewielu dzisiejszym graczom chce się poświęcać aż tyle czasu jednemu tytułowi – wolą więc gatunki prostsze i mniej od nich wymagające.

Injustice 2 zaraz po uruchomieniu w przystępny sposób uczy podstaw systemu walki. - 2018-10-24
Injustice 2 zaraz po uruchomieniu w przystępny sposób uczy podstaw systemu walki.

Twórcy od dawna zdają sobie z tego sprawę i starają się jakoś temu zaradzić, nie zawsze jednak proponowane rozwiązania okazują się trafione. O ile tworzenie rozbudowanych, przystępnych samouczków, krok po kroku zaznajamiających z zaawansowanymi mechanikami to bardzo dobry pomysł (takie znajdziemy m.in. w Injustice 2 czy Dragon Ball FighterZ), tak już czynienie samej rozgrywki dużo prostszą poprzez wprowadzanie automatycznych combosów (Dragon Ball FighterZ, Marvel vs. Capcom: Infinite czy od drugiego sezonu Tekken 7) albo w ogóle skrajne trywializowanie wykonywania ataków specjalnych (Fantasy Strike, SNK Heroines: Tag Team Frenzy) niekoniecznie przyciąga nowych graczy, za to zniechęca gatunkowych wyjadaczy, co wydaje się być drogą donikąd.

Za porażkę obwiniać możemy tylko jedną osobę

Myślę, że bardzo istotną rzeczą powodującą, że granie online w bijatyki pozostaje w cieniu większych tytułów, jest też sam charakter pojedynków, w których walki toczą się jeden na jednego. Jeśli przyjrzymy się bliżej sytuacji na arenie e-sportowej i w ogóle grom sieciowym, zauważymy, że wśród najpopularniejszych produkcji dominują przede wszystkim te nastawione na zabawę drużynową.

Wiąże się to między innymi z dość prostym mechanizmem psychologicznym. Otóż, kiedy przegrywamy w grze zespołowej, łatwo jest zrzucić winę na pozostałych członków ekipy. Nieważne, czy robimy to werbalnie, jawnie krytykując naszych towarzyszy, czy zachowujemy to dla siebie. Możemy nawet nie zdawać sobie z tego sprawy, ale podświadomie często wydaje nam się, że to nie nasz brak umiejętności jest przyczyną niepowodzeń, tylko nieudolność innych. To zwyczajny mechanizm obronny umysłu, dzięki któremu czujemy się trochę lepiej w obliczu klęski.

ORDERY, PUNKTY, LECZENIE

W grach single player gracz zawsze wygrywa. W grach sieciowych jest inaczej. Na szczycie rankingu plasuje się jeden zwycięzca, a pod nim mnóstwo sfrustrowanych przegranych, a przecież żaden twórca nie chce, żebyśmy czuli się sfrustrowani. Właśnie dlatego w wielu produkcjach nagradzani jesteśmy za specjalne osiągnięcia, leczenie towarzyszy, podrzucanie im amunicji i tak dalej. Dzięki temu każdy może się w czymś specjalizować i każdy może mieć poczucie, że dobrze mu idzie, nawet jeśli jego drużyna przegrywa.

Bijatyki są pod tym względem bezlitosne – kiedy przegrywamy, za nasze porażki jesteśmy odpowiedzialni wyłącznie my sami i jakich sztuczek byśmy nie próbowali stosować, musimy się z tym pogodzić. To potrafi demotywować i nie każdy ma dość samozaparcia, by z kolejnych upadków wyciągać wnioski i dalej brnąć naprzód, wierząc, że ciężki trening w końcu się opłaci.

Street Fighter V nie wybacza – brak umiejętności w trybie online wychodzi na jaw bardzo szybko. - 2018-10-24
Street Fighter V nie wybacza – brak umiejętności w trybie online wychodzi na jaw bardzo szybko.

W grach z tego gatunku nie stosuje się także znanych z MMORPG poziomów doświadczenia czy przedmiotów wzmacniających postać, pozwalających przekuć czas poświęcony na rozgrywkę w dominację nad osobami grającymi krócej. Oczywiście są wyjątki – z rozwiązaniami z RPG z w miarę niezłym skutkiem eksperymentowało chociażby Injustice 2 – ale w pojedynkach rankingowych wszelkie dające tego typu przewagę elementy są zawsze domyślnie wyłączone. Tu liczą się tylko nasze umiejętności, które trzeba stale udoskonalać. Jeśli gramy długo, ale nie analizujemy i nie poprawiamy własnych błędów, możemy przez dziesiątki godzin niczego się nie nauczyć.

POPRAWA REPUTACJI TO ZA MAŁO

Street Fighter V debiutował w 2016 roku w atmosferze kontrowersji – gra była krytykowana za małą liczbę dostępnych postaci, niewielką ilość trybów rozgrywki oraz poważne problemy z kodem sieciowym. Capcom przez kolejne dwa lata pracował nad poprawą swego dzieła, co zostało zwieńczone debiutującą w styczniu wersją Arcade Edition, będącą już świetnym, rozbudowanym tytułem. Choć zarówno fani, jak i recenzenci zostali usatysfakcjonowani, nie przełożyło się to na znaczącą poprawę sprzedaży – w tym roku wzrosła ona zaledwie o kilkaset tysięcy egzemplarzy.

TWOIM ZDANIEM

Kiedy ostatni raz kupiłeś sobie jakąś bijatykę?

W ciągu ostatnich 5 lat
30,3%
W tym roku
29,4%
Nigdy nie kupiłem żadnej bijatyki
25,2%
Dawniej niż 10 lat temu
10,2%
W ciągu ostatnich 10 lat
4,7%
Zobacz inne ankiety
Tekken 7

Tekken 7

Mortal Kombat X

Mortal Kombat X

Mortal Kombat

Mortal Kombat

Soulcalibur VI

Soulcalibur VI

Marvel vs. Capcom Infinite

Marvel vs. Capcom Infinite

Street Fighter V: Arcade Edition

Street Fighter V: Arcade Edition

Injustice 2: Legendary Edition

Injustice 2: Legendary Edition

Fighting EX Layer

Fighting EX Layer

Kudłaty, uspokój się. Shaggy w Mortal Kombat 11 to zły pomysł
Kudłaty, uspokój się. Shaggy w Mortal Kombat 11 to zły pomysł

Nowa internetowa moda wdziera się z butami tam, gdzie zdecydowanie nie jest jej miejsce – do najnowszej odsłony cyklu Mortal Kombat.

Najciekawsze bijatyki 2018 roku – nie tylko Soulcalibur VI
Najciekawsze bijatyki 2018 roku – nie tylko Soulcalibur VI

Po wspaniałym 2017 roku dla fanów bijatyk, podczas którego otrzymaliśmy m.in. Injustice 2, Guilty Gear Xrd Rev 2 i Tekkena 7, 2018 r. zapowiada się nawet lepiej.

Najlepsze bijatyki – redakcyjne top 15 serii bijatyk
Najlepsze bijatyki – redakcyjne top 15 serii bijatyk

Cztery bijatyki z uznanych serii debiutujące na rynku w ciągu jednego miesiąca – takiego dobrobytu nie mieliśmy w gatunku od dawna. Z tej okazji sprawdziliśmy, w jakich grach najbardziej lubimy w redakcji prać się po twarzach.