Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Publicystyka

Publicystyka 24 października 2018, 15:41

autor: Czarny Wilk

Bez umiaru pożre gry oraz filmy, nie pogardzi też soczystym komiksem albo dobrze upieczonym serialem.

Dlaczego już nie gramy w bijatyki? Sukces, upadek i powolny powrót

Choć bijatyki radzą sobie ostatnimi czasy całkiem nieźle, to do złotych czasów czy wyników najpopularniejszych gier wciąż im daleko. Dlaczego dawniej jeden z najpopularniejszych gatunków gier dziś walczy o to, by wyjść z niszy?

Po bardzo chudych latach miłośnicy bijatyk ostatnio znów mają w czym wybierać – tylko w tym roku mogliśmy cieszyć się udanymi debiutami m.in. takich pozycji, jak Street Fighter V: Arcade Edition, Dragon Ball FighterZ, Fighting EX Layer i BlazBlue: Cross Tag Battle, a do grona niezłych tegorocznych gier tego typu dołączył też niedawno Soulcalibur VI. Również przyszłość rysuje się w dość jasnych barwach – pod koniec roku pojawi się kolejny Super Smash Bros., a na początek przyszłego zaplanowano premierę Dead or Alive 6.

Jest więc całkiem dobrze, choć do okresu, gdy był to jeden z dominujących konsolowych gatunków, wciąż daleko. Za wielki sukces uznaje się, gdy przedstawiciel nawalanek przekracza granicę dwóch milionów sprzedanych egzemplarzy, co stanowi ułamek rezultatów osiąganych przez najpopularniejsze mordobicia w czasach PlayStation i PlayStation 2 czy współcześnie przez największe growe hity.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego dawniej szalenie popularny gatunek, który na pierwszy rzut oka wydaje się mieć olbrzymi potencjał nie tylko, jeśli chodzi o luźną zabawę, ale także na scenie e-sportowej, wciąż nie potrafi wyjść z niszy? Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie.

Seria Tekken ma na koncie łącznie aż 47 milionów sprzedanych egzemplarzy. Z tej liczby zaledwie trzy miliony należą do najnowszego Tekkena 7 z 2017 roku. Dla porównania – zarówno Tekken 3 wydany na PSX, jak i Tekken 5 z PS2 trafiły do ponad ośmiu milionów graczy każdy.

W przyszłym roku dostaniemy m.in. kolejną odsłonę cyklu Dead or Alive 6. - 2018-10-24
W przyszłym roku dostaniemy m.in. kolejną odsłonę cyklu Dead or Alive 6.

Sprzedaż wybranych bijatyk z ostatnich lat:

Gra

Sprzedaż

Data premiery

Dane z

Mortal Kombat X

5 mln

14 kwietnia 2015

12 października 2015

Tekken 7

3 mln

2 czerwca 2017

20 października 2018

Street Fighter V + SFV: Arcade Edition

2,1 mln

16 lutego 2016

30 czerwca 2018

Dragon Ball: FighterZ

2 mln

26 stycznia 2018

2 lutego 2018 (tydzień po premierze)

Injustice 2

1,5 mln

16 maja 2017

2 sierpnia 2017

Marvel vs. Capcom: Infinite

1 mln

19 września 2017

31 grudnia 2017

Prostota kontra głębia

Mocno upraszczając, można rzec, że w bijatyki gra się na dwa sposoby – wciskając na oślep wszystkie przyciski z nadzieją, że coś z tego wyjdzie, albo wiedząc, co się robi. Ta pierwsza metoda sprawia pewną frajdę, ale jest to rozrywka bardzo płytka i krótkotrwała – do tego sprawdza się jedynie w zabawie przeciwko sztucznej inteligencji albo innym graczom stosującym podobną „taktykę”. Osoby, które w ten sposób poczynają sobie w nawalankach, jeśli nie zdecydują się na poważniejsze podejście do tematu, szybko się daną grą znudzą. Albo odpalą tryb online, zostaną rozsmarowane przez pierwszego lepszego gracza rozumiejącego mechanikę rozgrywki i zniechęcone rzucą pad w kąt.

WRZUĆ ŻETON

Każdy gracz, którego dzieciństwo przypadło na lata 90., pamięta automaty na żetony, na których graliśmy między innymi w Mortal Kombat i Street Fightera. Trzeba przyznać, że klasyczne bijatyki świetnie pasowały do tej platformy. Potwierdzają to wyniki finansowe. Capcom miał sprzedać 200 tysięcy automatów ze Street Fighterem II (lepsze rezultaty osiągnęły tylko Space Invaders i Pac-Man).

Jak zapewne zauważyliście, dziś tego typu urządzenia nie są już popularne, co oznacza zarówno brak dochodów, jak i reklamy, jaką były maszyny stojące w sklepach, kinach i salonach arcade.

Wspomniane poważniejsze podejście do tematu wymaga jednak treningu – a jeśli chcemy odnosić jakieś sukcesy w rozgrywkach sieciowych, to nawet całkiem konkretnego. Nie wystarczy samo opanowanie specjalnych ataków wybranej postaci – trzeba także, przynajmniej w podstawowym stopniu, poznać umiejętności innych grywalnych bohaterów, by wiedzieć, przed czym się bronić, oraz zaznajomić się z bardziej zaawansowanymi systemami gry. To oznacza godziny spędzone na treningu i walkach.

Często musi minąć wiele dni, nim w końcu zaczniemy w miarę dobrze radzić sobie w sieci. I choć osiągnięcie takiego poziomu jest ekstremalnie satysfakcjonujące, niewielu dzisiejszym graczom chce się poświęcać aż tyle czasu jednemu tytułowi – wolą więc gatunki prostsze i mniej od nich wymagające.

Injustice 2 zaraz po uruchomieniu w przystępny sposób uczy podstaw systemu walki. - 2018-10-24
Injustice 2 zaraz po uruchomieniu w przystępny sposób uczy podstaw systemu walki.

Twórcy od dawna zdają sobie z tego sprawę i starają się jakoś temu zaradzić, nie zawsze jednak proponowane rozwiązania okazują się trafione. O ile tworzenie rozbudowanych, przystępnych samouczków, krok po kroku zaznajamiających z zaawansowanymi mechanikami to bardzo dobry pomysł (takie znajdziemy m.in. w Injustice 2 czy Dragon Ball FighterZ), tak już czynienie samej rozgrywki dużo prostszą poprzez wprowadzanie automatycznych combosów (Dragon Ball FighterZ, Marvel vs. Capcom: Infinite czy od drugiego sezonu Tekken 7) albo w ogóle skrajne trywializowanie wykonywania ataków specjalnych (Fantasy Strike, SNK Heroines: Tag Team Frenzy) niekoniecznie przyciąga nowych graczy, za to zniechęca gatunkowych wyjadaczy, co wydaje się być drogą donikąd.

Za porażkę obwiniać możemy tylko jedną osobę

Myślę, że bardzo istotną rzeczą powodującą, że granie online w bijatyki pozostaje w cieniu większych tytułów, jest też sam charakter pojedynków, w których walki toczą się jeden na jednego. Jeśli przyjrzymy się bliżej sytuacji na arenie e-sportowej i w ogóle grom sieciowym, zauważymy, że wśród najpopularniejszych produkcji dominują przede wszystkim te nastawione na zabawę drużynową.

Wiąże się to między innymi z dość prostym mechanizmem psychologicznym. Otóż, kiedy przegrywamy w grze zespołowej, łatwo jest zrzucić winę na pozostałych członków ekipy. Nieważne, czy robimy to werbalnie, jawnie krytykując naszych towarzyszy, czy zachowujemy to dla siebie. Możemy nawet nie zdawać sobie z tego sprawy, ale podświadomie często wydaje nam się, że to nie nasz brak umiejętności jest przyczyną niepowodzeń, tylko nieudolność innych. To zwyczajny mechanizm obronny umysłu, dzięki któremu czujemy się trochę lepiej w obliczu klęski.

ORDERY, PUNKTY, LECZENIE

W grach single player gracz zawsze wygrywa. W grach sieciowych jest inaczej. Na szczycie rankingu plasuje się jeden zwycięzca, a pod nim mnóstwo sfrustrowanych przegranych, a przecież żaden twórca nie chce, żebyśmy czuli się sfrustrowani. Właśnie dlatego w wielu produkcjach nagradzani jesteśmy za specjalne osiągnięcia, leczenie towarzyszy, podrzucanie im amunicji i tak dalej. Dzięki temu każdy może się w czymś specjalizować i każdy może mieć poczucie, że dobrze mu idzie, nawet jeśli jego drużyna przegrywa.

Bijatyki są pod tym względem bezlitosne – kiedy przegrywamy, za nasze porażki jesteśmy odpowiedzialni wyłącznie my sami i jakich sztuczek byśmy nie próbowali stosować, musimy się z tym pogodzić. To potrafi demotywować i nie każdy ma dość samozaparcia, by z kolejnych upadków wyciągać wnioski i dalej brnąć naprzód, wierząc, że ciężki trening w końcu się opłaci.

Street Fighter V nie wybacza – brak umiejętności w trybie online wychodzi na jaw bardzo szybko. - 2018-10-24
Street Fighter V nie wybacza – brak umiejętności w trybie online wychodzi na jaw bardzo szybko.

W grach z tego gatunku nie stosuje się także znanych z MMORPG poziomów doświadczenia czy przedmiotów wzmacniających postać, pozwalających przekuć czas poświęcony na rozgrywkę w dominację nad osobami grającymi krócej. Oczywiście są wyjątki – z rozwiązaniami z RPG z w miarę niezłym skutkiem eksperymentowało chociażby Injustice 2 – ale w pojedynkach rankingowych wszelkie dające tego typu przewagę elementy są zawsze domyślnie wyłączone. Tu liczą się tylko nasze umiejętności, które trzeba stale udoskonalać. Jeśli gramy długo, ale nie analizujemy i nie poprawiamy własnych błędów, możemy przez dziesiątki godzin niczego się nie nauczyć.

POPRAWA REPUTACJI TO ZA MAŁO

Street Fighter V debiutował w 2016 roku w atmosferze kontrowersji – gra była krytykowana za małą liczbę dostępnych postaci, niewielką ilość trybów rozgrywki oraz poważne problemy z kodem sieciowym. Capcom przez kolejne dwa lata pracował nad poprawą swego dzieła, co zostało zwieńczone debiutującą w styczniu wersją Arcade Edition, będącą już świetnym, rozbudowanym tytułem. Choć zarówno fani, jak i recenzenci zostali usatysfakcjonowani, nie przełożyło się to na znaczącą poprawę sprzedaży – w tym roku wzrosła ona zaledwie o kilkaset tysięcy egzemplarzy.

TWOIM ZDANIEM

Kiedy ostatni raz kupiłeś sobie jakąś bijatykę?

W ciągu ostatnich 5 lat
30,6%
W tym roku
29,5%
Nigdy nie kupiłem żadnej bijatyki
25,1%
Dawniej niż 10 lat temu
10,2%
W ciągu ostatnich 10 lat
4,6%
Zobacz inne ankiety
Mortal Kombat X

Mortal Kombat X

Mortal Kombat

Mortal Kombat

Tekken 7

Tekken 7

Soulcalibur VI

Soulcalibur VI

Street Fighter V: Arcade Edition

Street Fighter V: Arcade Edition

Marvel vs. Capcom Infinite

Marvel vs. Capcom Infinite

Injustice 2: Legendary Edition

Injustice 2: Legendary Edition

Fighting EX Layer

Fighting EX Layer

Najciekawsze bijatyki 2018 roku – nie tylko Soulcalibur VI
Najciekawsze bijatyki 2018 roku – nie tylko Soulcalibur VI

Po wspaniałym 2017 roku dla fanów bijatyk, podczas którego otrzymaliśmy m.in. Injustice 2, Guilty Gear Xrd Rev 2 i Tekkena 7, 2018 r. zapowiada się nawet lepiej.

Najlepsze bijatyki – redakcyjne top 15 serii bijatyk
Najlepsze bijatyki – redakcyjne top 15 serii bijatyk

Cztery bijatyki z uznanych serii debiutujące na rynku w ciągu jednego miesiąca – takiego dobrobytu nie mieliśmy w gatunku od dawna. Z tej okazji sprawdziliśmy, w jakich grach najbardziej lubimy w redakcji prać się po twarzach.

Komentarze Czytelników (36)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
24.10.2018 17:06
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
Sarefx
21
Chorąży

Ciekawy artykuł, ale z tezą, że

"Zakup kolejnych season passów nie okazuje się więc opcją, tylko niemal przymusem, jeśli chcemy grać „na serio”.

Zgodzę się, że Capcom i Street Fighter przegięli konkretnie z ich polityką DLC, ale uważam, że stawianie Tekkena 7 i SFV w jednej linii nie jest do końca uczciwe. Tekken 7 przy premierze miał 36 postaci (37 licząc bonusową Elize za pre-order). Jest to i tak największy roster w historii serii. Od premiery doszły 4 dodatkowe postacie, które poza season passem można kupować oddzielnie po 20zł (postacie z season pass 1 często są też w promocjach po 10). Poza tym w rzeczywistości, przy takich grach wybiera się tak naprawdę góra kilka postaci i je się "mainuje" i ogrywa. Kupowanie postaci DLC nie jest w żaden sposób konieczne przy Tekkenie, ilość postaci jaka daje "podstawka" spokojnie powinna większości starczyć. Oczywiście rozumiem o co autorowi chodziło mówiąc "na serio" - że nie możemy ich wybrać przeciwko sobie w trybie treningowym i nauczyć się blokowania/kontrowania ich zagrań. Zgodzę się, że tutaj może być problem, ale w rzeczywistości postacie z DLC są tak rzadko spotykane, że moim zdaniem 99% graczy Tekkena może się bez tego obyć.

Teraz wracając czemu uważam, że niesprawiedliwe jest stawianie Season Passów Tekkena 7 i SFV. Jak wspomniałem Tekken 7 miał na start 36 postaci, od czasu premiery doszło 4 (+ 4 dodatkowe mają wyjść w przeciągu roku). Teraz porównajmy z SFV. SFV jeśli się nie mylę miał na start 16 postaci. W ciągu dwóch lat od premiery doszło ich w 3 paczkach DLC aż 18. Dla mnie to kompletna patologia, że w zaledwie dwa lata od premiery ilość postaci z DLC przewyższyła podstawową grę dlatego uważam, że porównanie season passów z obu tych gier jest niezbyt uczciwe.

Co do tezy

"Z tego względu w przypadku bijatyk dużo zdrowszy byłby system znany chociażby z Overwatcha, gdzie kupować można elementy kosmetyczne, a nowe postacie otrzymuje się za darmo. Niestety, twórcy niespecjalnie preferują taki model biznesowy."

Zgodzę się, że taki system byłby zdrowszy, ale w praktyce jest nierealny, ponieważ skórki w bijatykach nie są aż tak popularne jak w MOBAch czy OW. Powiem więcej sporo, że tak powiem "zatwardziałych" graczy bijatyk baaardzo nie lubi skórek, bo zaburzają im przejrzystość gry/postaci. Przy takim modelu raczej dochodów dużych by z tych płatnych skórek nie było. Twórcy wiedzą, że za target mają bardziej "zatwardziałych" graczy, których skórka nie skusi, ale nowa postać to już i owszem. Dodatkowo uważam, że stworzenie postaci do bijatyki wymaga więcej pracy (a więc i dodatkowych kosztów) niż stworzenie postaci do takiego LoLa czy OW (biorąc dodatkowo pod uwagę fakt, że w przypadku bijatyk balance patche są ograniczane do minimum).

Co do samego upadku bijatyk jako gatunku to głównie powodem jest rozwój innych gatunków gier, które mają "łatwiejszy punkt wejścia". Bijatyki podzieliły los RTSów, które też kiedyś były niesamowicie popularne a dzisiaj zostały zepchnięte na dalszy plan. Po prostu bijatyki (i RTSy) nie są grami typu "pogram sobie 30 min - 1h dziennie i będę się dobrze bawił", a ta cecha w dzisiejszych czasach jest bardziej ceniona. Poza tym kiedyś bijatyki były popularniejsze, bo są świetnymi "grami kanapowymi". W dawnych czasach przychodziło się do kolegi, który jako jedyny z grupy znajomych miał konsolę i młóciło się w bijatykę, bo ta pozwalała zaangażować dwóch graczy jednocześnie. Teraz kiedy internet i konsole są tak powszechne takie spotkanie są co raz rzadsze a jeśli już to zwykle gra się na nich w FIFĘ, która od tamtych czasów bardzo się rozwinęła i jest o wiele prostsza do podłapania niż taki Tekken czy SF.

Tak czy inaczej, bardzo fajny artykuł :).

post wyedytowany przez Sarefx 2018-10-24 17:07:11
24.10.2018 17:28
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Kamook
58
Konsul

"zaledwie trzy miliony należą do najnowszego Tekkena 7 z 2015 roku" Siódemka jest z ubiegłego roku i jak na rok obecności to świetny wynik jak na tak niszowy w gruncie rzeczy już gatunek. Na 8 milionów tekken 3 i 5 miały chyba "nieco" więcej czasu, nie uważasz?

post wyedytowany przez Kamook 2018-10-24 17:29:48
24.10.2018 18:17
😉
2
odpowiedz
jacux
30
Chorąży

Bo teraz gramy w battel royale ?
Moda się zmieniła ;)

24.10.2018 18:37
1
odpowiedz
Janczes
127
You'll never walk alone

ostatnie co kupilem to soul calibur 4 na ps3.. a najlepiej gralo mi sie w tekkena revolution i tekkena 3 na ps1

24.10.2018 18:44
odpowiedz
adam11$13
66
Phantom Thief

Mnie osobiście bijatyki strasznie nudzą i służą tylko do rozerwania się ze znajomymi przy kanapowych rozgrywkach. W sumie jedyną bijatyką jaka naprawdę mi się spodobała i którą uważam za świetną było wspomniane wyżej Dragon Ball Z: Budokai Tenkaichi 3. Mimo, że kompletnie nie interesuję się światem DZ (nigdy nie wciągnąłem się w anime/mangę DZ) to jednak odkrywanie kolejnych ruchów i "uczenie się" postaci, sprawiało mi i moim znajomkom ogromną frajdę.

24.10.2018 18:49
odpowiedz
DanuelX
80
Kopalny

W mortala czy SF2 graliśmy z kumplami po szkole. Teraz nie chodzę do szkoły a kumple zajęci to na co mnie bijatyki?

24.10.2018 18:57
odpowiedz
zanonimizowany425280
118
Legend

najbardziej istotny jest tutaj przymus treningu, zeby nie dostac w sieci wpierdolu. gry maja duzo trudniejsza do abjuzowania mechanike, nizeli jakis CoD ktory tez czesto jest stawia na gracza a nie druzyne. najzabawniejszy jest zawsze hajp towarzyszacy bijatykom, ktory robia casuale odpadajacy po jakims tygodniu. historia zatacza kola za kazdym razem.

jestem bardzo ciekawy wynikow nowego super smasha.

[1] budokai tenkaichi to nie bijatyka tylko arena fighter

24.10.2018 19:11
odpowiedz
Hydro2
120
Legend

Bo wszystko od capcoma ma denuvo

24.10.2018 20:57
2
odpowiedz
1 odpowiedź
DM
149
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

Dlaczego dawniej szalenie popularny gatunek, który na pierwszy rzut oka wydaje się mieć olbrzymi potencjał nie tylko, jeśli chodzi o luźną zabawę, ale także na scenie e-sportowej, wciąż nie potrafi wyjść z niszy?

Moim zdaniem odpowiedź tkwi głównie w Hollywood. Popularność bijatyk wzięła się z ogromnej fali popularności filmów kung-fu w latach 80, która dzięki Van Dammowi objęła też trochę 90. To był istny szał. Filmy w tym klimacie na VHS były równei popularne co Rambo, Polska importowała do kin wietnamskie i koreańskie filmy z latającymi po drzewach mnichami, Bruce Lee był obiektem kultu, jak dziś youtuberzy i gra o tron, a w gazetach drukowano lekcje karate.
Sam, jak miałem w coś grać u kuzyna na Amidze, to odpalaliśmy Inter Karate czy coś w tym stylu, a potem jeszcze Mortal Kombat nakręciło temat samo z siebie, ale ten rozpęd kiedyś musiał się skończyć wraz odejściem filmów i tamtych gwiazd.

post wyedytowany przez DM 2018-10-24 20:58:23
24.10.2018 21:01
odpowiedz
berial6
99
Donut Hole

Z jednej strony artykuł ma rację, ale też i jest kompletną bzdurą. Ciężko w sumie określić, czy bijatyki to gatunek na wymarciu z jednego prostego powodu- nie są one wydawane tak jak inne tytuły. Jak policzyć SF5 względem SF4? Czwórka została wydana łącznie 4 razy, piątka raz (arcade edition to nic innego jak s1+s2 pass). Tekken wyszedł naprawdę niedawno, wiekszość pewnie nadal czeka na obniżkę lub nie interesuje ich lekkie podbicie rostera względem szóstki czy tag2.
FighterZ sprzedaje się jak ciepłe bułeczki.
O MvC: Infinite nie mówimy, bo to porażka na całej linii. Nawet twórcy stracili w tę grę wiarę tak bardzo, że wprost obrażali fanów mówiąc, że "nie chcą postaci, tylko funkcję", w sumie pojechali tym najbardziej po swoim dziale designerów
Mortali w ostatnim czasie wyszły aż cztery- MK9, X, Injustice 1 i 2, w krótkich odstępach czasu. Plus agresywna polityka DLC, zwłaszcza w przypadku Injustice 2, do tego odpychające animacje i design mk10 i injustice2.

No i największy czynnik- bijatyki to nie jest gatunek, w którym porzuca się poprzednie gry w momencie premiery nowych odsłon. Tona ludzi nadal gra w SF4, najbardziej ogrywaną na turniejach częścią Smash Bros jest Melee. Do tego bijatyki w ostatnim czasie stały się o wiele droższe i ryzykowne w produkcji, a co za tym idzie- o wiele droższe.

Albo może ludzie tęsknia za urokiem 2D sprite'ów i nie chcą kupować nowych odsłon, bo wyglądają 'zbyt inaczej'?

Street Fighter V nie wybacza – brak umiejętności w trybie online wychodzi na jaw bardzo szybko. A ja powiedziałbym, że akurat SF5 jest najbardziej przystępną 'dużą' bijatyką. Gigantyczne okienka między ciosami pozwalające na banalne wyprowadzanie serii, brak żonglowania wrogiem i uproszczone wprowadzanie ruchów.

Ale największym czynnikiem tutaj jest to, że obecnie większość graczy to casuale. To nie lata 80 czy 90, gdzie typowy dzieciak miał w sobie zaparcie, by przejść battle toads bez poradników. Większość 'nowych' od bijatyk się odbije, bo wymagają czasu. Z resztą, wystarczy spojrzeć nawet i na golowe forum o soulsach czy monster hunterach, by zobaczyć, że jeśli gra wymaga więcej niż kilku godzin nauki mechanik, to jest za trudna i prościej się przerzucić do innego, mniej wymagającego tytułu. A bijatyki opierają się przecież na tym, że są to gry wymagajace dziesiątek godzin nauki, niekiedy nawet i do pojedynczej klatki animacji.

post wyedytowany przez berial6 2018-10-24 21:04:47
25.10.2018 02:30
odpowiedz
rzurzu
9
Legionista

nie gralem w injustice, ale jezeli tam jest "szarza do tylu" to gratuluje :D:D:D:D:D:D:D
tekken 7 wymiata

25.10.2018 08:57
😡
odpowiedz
Nerka
97
Generał

Grałem sporo w Injustice 2 i grał bym dalej gdyby się nie wyłączała w losowych momentach!!!

25.10.2018 09:15
odpowiedz
Kitmax
1
Junior

A gry które są jakby bijatykami drużynowymi należą do tego gatunku ?
Bo moim zdaniem gra w gatunku bijatyk powinna być bijatyką nie zależnie od jej trybów rozgrywki . Tak jak Naruto tu Boruto s.....
Jest to świetna gra która powinna być moim zdaniem nazywana bijatyką a nie odsuwana na 2-3plan tak jak to w encyklopedii gry-online znajdziemy ją w gatunku gry akcji . A po za tym zapewne jest bardzo dużo podobnych gier które biorą garściami od bijatyk to co najlepsze (czyli walkę) po czym wplatają ją w inną formę rozgrywki tak jak for honor czy po część smite .
Dlatego za pewne gry z Gatunku czysto "Bijatyckiego" odeszły w niepamięć .

25.10.2018 09:19
odpowiedz
xittam
104
Konsul

Street of Rage 2 nigdy się nie nudzi, a mortale, tekkeny, virtua fightery itp potrafią być nużące.

25.10.2018 09:41
😜
odpowiedz
JackieR3
8
Senator

Jakoś nigdy mnie do mordobicia nie ciągnęło.Uważam że najpierw trzeba rozmawiać a potem dopiero lać.

25.10.2018 10:11
odpowiedz
kwiść
105
Generał

GRYOnline.plRedakcja

Jak Riot Games nadal inwestuje w studio, które kupili kilka lat temu, to mogą trochę namieszać na rynku bijatyk. Podczas finałów mistrzostw LoLa może być jakaś zapowiedź.

25.10.2018 12:01
odpowiedz
Rzepa88
6
Junior

Osobiście brakuje mi bijatyk (platformowych) w stylu Fingting Force ( z PSX),Def Jam Fight 4 NY ,albo starsze Double Dragon , Final Fight miały dużo lepszy klimat. W tekkena skończyłem grać na 5 .

25.10.2018 13:41
odpowiedz
zanonimizowany1274263
0
Legionista

Zdecydowanie brakuje ale bijatych "chodzonych" jak Cadilacs & Dinosaurs czy D&D.

kilka lat temu jakieś studio miało robić FRANKO 2 ale po tym co widziałem na skrinach to dobrze, że umarła koncepcja. Pani graficzka kompletnie nie czuła klimatu Franko.

Może jakiś polski developer weźmie się za DOMANA2: Grzechy Ardana
Z rozwojem postaci i lootem rodem z diablo.

post wyedytowany przez zanonimizowany1274263 2018-10-25 13:41:57
25.10.2018 18:33
odpowiedz
SagittariusA
5
Legionista

Proste... bo bijatyki są teraz po prostu słabe i robione dla dzieciarni, albo dla azjatyckich no life'ow, których rajcuje 20 hit combo w powietrzu, ja jednak nie lubie cukierków, lolitek oraz podziwiania areny z lotu ptaka przez 2/3 rundy p... taki "odLOT"

Pograł bym w stare dobre Mortale 1 - UMK3 w wersji HD jak i Tekkeny 2 - 5DR: w szczególności w spatchowaną (jfls, infi juggles, roster) 4ke (z dodanym 1v1 force mode) z dobrym online bo te nowe kompletnie mnie nie interesują.

Ideałem byłby Mortal 1/2 lub T2/3 w HD z rozbudowanym i zaktualizowanym wachlarzem ciosów.

post wyedytowany przez SagittariusA 2018-10-25 18:37:43
26.10.2018 12:59
odpowiedz
1 odpowiedź
bolek2018
10
Pretorianin

Prawda jest taka że bijatyki są nudne a za razem wymagające by mieć satysfakcję z gry w multiplayer. Ludzie nie mają czasu i ochoty na "ćwiczenia" całymi wieczorami. Dodatkowo zaczęli wsadzać ingerujące w grywalność Denuvo, które ostatnimi czasy bardzo popsuło rozgrywkę między innymi w Injustice 2. W szczególności widać to w bijatykach gdzie rozgrywka jest bardzo dynamiczna a DRM spowodował mikroprzycięcia spowodowane ciągłym wywoływaniem triggerów.

26.10.2018 13:17
odpowiedz
Carbon Cabron
17
barczysta barista

Kto nie gra ten nie gra... ja tam pykam od czasu do czasu w Tekkena 7, w For Honor (uważam, że to też bijatyka) grywam regularnie, a teraz przyszedł czas na Soulcalibur VI... także nie ma co narzekać.

26.10.2018 20:15
odpowiedz
Ghost2P
98
Fuck Society

Mnie ten gatunek zwyczajnie przestał kręcić, jak byłem baaardzo młody to bijatykami byłem niesamowicie zafascynowany.
Dzisiaj zagram parę rundek i jest meh nie chce się dalej, to samo z samochodówkami mam

Obecnie tylko gierki z fajną fabuła, singlem się dla mnie liczą

post wyedytowany przez Ghost2P 2018-10-26 20:15:36
26.10.2018 21:14
odpowiedz
Cobrasss
135
Senator

Po prostu bijatyki są trochę przestarzałym gatunkiem. Popatrz na Side Scrolling shootery. Gatunek nie jest już tworzony masowo ale po trochu żyje w twórcach niezależnych.

27.10.2018 00:12
odpowiedz
Bluegrass
0
Chorąży

Dlaczego nie gramy już w nic sensownego, to jest lepsze pytanie. Jedyna nadzieja obecnie w indie games i crowd fundingu. Dlaczego np. konsole to obecnie totalne dno? Konsola to powinien być sprzęt który możesz podłączyć do prądu w szopie, włożyć płytę i grać do upadłego z kumplem w gierki na split-screenie itp. Jak to obecnie wygląda? Zupełnie na odwrót. Kupujesz konsolę i grę, nawet nie odpalicz bez dostępu do sieci. Jak podepniesz pod sieć i odpalisz to dwie godziny ściągania paczy. Multuplayer tylko przz net. To jest żałosne. Nie mówiąc już o tym, że gierki takie same jak na PC. Arcade umarł. NIe wiem gdzie trzeba mieć rozum, żeby obecnie kupować konsole. Dla dwóch trzy trzech exclusiwów? Straciły wszystkie atuty. Ogólnie - rynek gier to obecnie żal w dupie. Portwele motłochu, a nie graczy zdecydowały o tym jak to wygląda.

post wyedytowany przez Bluegrass 2018-10-27 00:15:56
27.10.2018 16:17
odpowiedz
Teqnixi
52
Pretorianin

Akurat że gatunek stal się niszowy to dobry znak. Podobnie jak niszowe stały się mmo w dawnym stylu. Ludziom szkoda czasu na żmudne uczenie się mechanik gier czy też grindowanie żeby mieć jakiekolwiek szanse online. Raczej nikt nie powinien tęsknić za takimi rzeczami. Prawdziwe życie dostarcza wystarczająco skomplikowania, a próg wejścia w jakieś battle royale, moby czy inne cody jest dużo mniejszy niż w te prawie już wymarłe gatunki.

28.10.2018 19:59
odpowiedz
Astarothwwo
1
Junior

A ja czasem pogram .. nie są to już te lata co się szlo do kolegi i godzinami grało w Tekken 3 , MK 2, MK 3 itd... w Tekkena 7 tez grałem ale to już nie jest to samo .. nie wiem inny klimat .... przyzwyczajenia ... według mnie poszło to nie w te stronę co miało .. na obecna chwile wole pograć na emu w SF II lub MK2 , MK3

29.10.2018 22:53
odpowiedz
GAMEMASTER8927
6
Legionista

Według mnie w mordobicia nie gramy z kilku powodów:
-Samych mordobić na rynku jest mniej niż kiedyś
-Technologia idzie do przodu, gry nie ograniczają się do kilku aren z powtarzalnymi ciosami
-Gracze mają inne preferencje
-Jest wiele ciekawszych gier i mordobicia są niszowym gatunkiem

18.11.2018 14:55
odpowiedz
zgrywus_PL
1
Junior

Osobiście lubie bijatyki zwłaszcza SF5 grając online.
Grajac online ta gra swietnie rozwija: refleks, umiejetność przewidywania koncentracje, wyciagania wniosków ze zwycięstw, porażek a także z popełnianych błędów. Są to cechy które doswiadczamy równiez w prawdziwym życiu. I nie mówie tutaj tylko odnośnie sf5 ale kazdej innej bijatyki i kazdej innej rywalizacji na wysokim czy też amatorskim poziomie. Grając w tą bijatykę mój mózg nigdy nie śpi:)

18.11.2018 15:30
odpowiedz
kil69
152
Senator

W obecnej formie moim zdaniem bijatyki nie mają przyszłości. Przymus wykucia całej masy ruchów by grało się przyjemnie. Mimo dwojenia i trojenia się twórców tutoriale nadal są dla nowych niezrozumiałe (z tych bijatyk, które kupiłem (bo były po 10zł) i "coś" grałem najlepszy był w Injustice 2 - mimo to nie byłem w stanie go ukończyć...

Ponadto bijatyki opierają sie tylko na nomen omen biciu. Nie umiesz strzelać ? no problem w choćby takim battlefieldzie znajdziesz 100 innych rzeczy, które możesz robić na mapie i będziesz równie, a może i nawet bardziej przydatny od tego co tylko strzela headshoty.

11.02.2019 16:07
odpowiedz
niko_belluci
0
Junior

Wszyscy ciągnął na odgrzewanych kotletach. Zamiast wprowadzić coś oryginalnego jak chodzona bijatyka, ale nie tylko z dwoma przyciskami od uderzeń jak dla niepelnosprytnych, można przecież zrobić tyle fajnych kombinacji przycisków. Wszystkie mordobicia można zaadoptować do chłodzonej bijatyki.
Wyobraźmy sobie mortala i możliwość walki z wieloma przeciwnikami w jakims mieście które można zwiedzać każdym z bohaterów. Dużo rzutów i kombinacji ciosów i każdy chce to mieć.Wątpie by któryś z was przeszedł obok tej gry obojętnie.
Taki street fighter, cały czas to samo, ile można to ciągnąć? Niech zrobią bijatykę w rzucie izomerycznym, przecież te postacie mają tak mały wachlarz uderzeń że spokojnie wystarczy na niezłe chodzone mordobicie.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze