Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Publicystyka

Publicystyka 3 września 2018, 16:09

Walka dziesięciolecia – Pillars of Eternity II: Deadfire vs Divinity: Original Sin II

Musiało do tego dojść. Dwaj odnowiciele gatunku nie mogli się wiecznie unikać i wreszcie stają naprzeciw siebie. W prawym narożniku namaszczone przez starą gwardię Pillars of Eternity II, a w lewym zawodnik wagi ciężkiej - Divinity: Original Sin II.

Myśleliśmy, że już takich zawodników nie robią. Że odeszli na dobre i możemy ich sobie co najwyżej pooglądać na podkolorowanych powtórkach spod znaku Enhanced Edition. Że nie pora i nie miejsce na poczciwych dziadków, że zastąpili ich Shepard, Geralt czy Szarzy Strażnicy z Dragon Age. Przyszedł jednak taki czas, że z młodych gniewnych wyrośli starzy wkurzeni. I wrócili. Zmotywowani przez legendarnych trenerów, na crowdfundingowym dopingu, ale oto są – tytani reprezentujący nową starą szkołę RPG.

Chwilę zajęło, nim pojawili się prawdziwi czempioni. Pierwsza generacja w tej nowej fali nie była do końca udana, a konkurencji się namnożyło. Shadowrun: Returns, Wasteland 2, Torment: Tides of Numenera, wreszcie pierwsze Pillarsy i Original Sin. To te dwa ostatnie tytuły, mimo mankamentów, znalazły się najbliżej ideału, do którego wzdychało pokolenie graczy wychowanych na Baldur’s Gate i Falloucie.

Zawodnicy wchodzą na ring

Pewnie dlatego to właśnie te tytuły doczekały się najgłośniejszych sequeli – zawodników, którym kibicował cały growy świat. Do ich spotkania musiało w końcu dojść, obie gry były wielokrotnie ze sobą porównywane, zwłaszcza że wyszły w kilkumiesięcznym odstępie. Nie jest to jednak walka na śmierć i życie, raczej towarzyski, choć intensywny, sparring.

Obsidian i Larian wyrażały się o sobie nawzajem pochlebnie, bo też nasza branża nie skłania do agresji. Z drugiej strony duże kontrowersje wzbudził transfer pomiędzy rundami. Chris Avellone, który odpowiadał za fabułę pierwszego Pillars of Eternity, zmienił klubowe barwy i pomógł Larianowi stworzyć drugą część Original Sin.

Na walkę przyszło wielu znamienitych ekspertów, którzy komentować będą poczynania zawodników. Dość dygresji, bo oto rozpoczyna się sześciorundowe starcie. Właśnie zabrzmiał pierwszy gong.

Runda pierwsza – świat

RPG tańczą wokół siebie, wymieniają nieśpiesznie pierwsze ciosy, bardziej, by wybadać przeciwnika niż poczynić spustoszenie. Divinity przypuszcza kilka śmiałych ataków z doskoku, ale druga połowa rundy zdecydowanie należy do Deadfire. Pillarsy po kilku zręcznych unikach zaczynają metodycznie i bezwzględnie okładać konkurenta – aż do momentu, gdy rozdziela ich sędzia przy akompaniamencie dzwonka kończącego etap.

Choć pozory mogą mylić, początek meczu należy zdecydowanie do zawodnika Obsidianu. Tak, świat Divinity: Original Sin II jest spory, piękny i pełen ciekawych pomysłów urozmaicających klasyczny sztafaż fantasy. Wyspa, na której zaczynamy, to więzienny horror, który podbija emocjonalną stawkę, ale jeśli spojrzeć na wszystko z boku, jest to jednak tylko typowe fantasy z kilkoma ciekawymi rasami. W dodatku nie mamy do czynienia z jedną wielką mapą, a z czterema – niemałymi, fakt – aktami, do których już nie wrócimy.

Tymczasem Pillars of Eternity II przenosi nas w renesansowe, pirackie klimaty, inspirowane Karaibami i Ameryką Południową, proponując intrygujący zestaw bogów, ras, wierzeń i mitów. Co więcej, przemierzamy tu otwarty świat wzorowany na konstrukcji pierwszych Falloutów. Możemy podpłynąć praktycznie wszędzie, gdzie pozwala mapa.

Z eksploracją związany jest też kolejny element obu gier – statek. Pod tym względem Pillarsy rządzą. Wprawdzie w Divinity możemy ze swoją łajbą porozmawiać, ale w Deadfire stanowi ona nasz środek transportu, schowek oraz twierdzę. Rekrutujemy załogę, dbamy o uzbrojenie i stan sprzętu. To bardziej interaktywny składnik rozgrywki, zmieniający jej przebieg, w dodatku ma istotny wpływ na ekonomię gry. Punkt dla Pillarsów.

Hubert Sosnowski

Hubert Sosnowski

Rozmiłowany w szopach i thrash-metalu facet skazany na klawiaturę. Pisania artykułów uczył się pracując dla portalu Dzika Banda. Jego teksty publikowano na kawerna.pl, film.onet.pl, zwierciadlo.pl oraz w polskim Playboyu. W 2017 roku dołączył do GOL jako autor tekstów o grach i filmach. Obecnie jest szefem działu filmowego i portalu Filmomaniak.pl. Żyje "kinem środka" i mięsistą rozrywką, ale nie pogardzi ani eksperymentami, ani "Szybkimi i wściekłymi". W grach szuka dobrej historii. W miłości do Baldur's Gate 2 został wychowany, ale na widok Unreal Tournament, Dooma, czy dobrych wyścigów budzi się w nim dziecko. Opublikował opowiadania w miesięczniku Science Fiction Fantasy i Horror oraz pierwszym tomie Antologii Wolsung. Kiedyś w końcu napisze książkę, naprawdę! Od 2012 roku gra i tworzy larpy, zarówno w ramach Białostockiego Klubu Larpowego Żywia jak i komercyjne przedsięwzięcia w stylu Witcher School. Coś tam ćwiczył, ale dawno i nieprawda. Przerzucił się na ciastka.

więcej

TWOIM ZDANIEM

Proste pytanie - Pillars of Eternity II czy Divinity: Original Sin II?

Pillars of Eternity II
44,3%
Divinity: Original Sin II
55,7%
Zobacz inne ankiety
Divinity: Original Sin II - Definitive Edition

Divinity: Original Sin II - Definitive Edition

Pillars of Eternity II: Deadfire

Pillars of Eternity II: Deadfire

Zapomniane RPG – wspominamy gry, które zasługują na trochę miłości
Zapomniane RPG – wspominamy gry, które zasługują na trochę miłości

Nie wszystkim dobrym grom RPG udało się przebić do zbiorowej świadomości, tak jak Wiedźminowi czy Baldur's Gate - a wciąż zasługują na uwagę. Dlatego dziś pogadamy o pominiętych, ale wartościowych grach tego gatunku.

“Fani RPG nie chcą być traktowani jak idioci” – o Divinity: Original Sin 2 rozmawiamy z szefem Larian Studios

Divinity Original Sin był jedną z największych niespodzianek 2014 roku. Oprócz Edycji Rozszerzonej Larian pracuje także drugą częścią udanego RPG-a, podczas pobytu w Larian Studios udało nam się zdobyć trochę nowych informacji na jego temat.