Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Publicystyka

Publicystyka 18 lipca 2018, 16:52

autor: DM

Strzelam i jeżdżę – wirtualnie i w realu. Później o tym piszę – krytycznie lub z zachwytem.

Wzlot i upadek – czy ultra realistyczne symulatory to jeszcze gry komputerowe?

Gry lotnicze przeszły przemianę od niezwykle popularnych produkcji z dobrym balansem zabawy i realizmu do skomplikowanych symulatorów dla garstki pasjonatów. Czy rzeczywiście wejście (lub powrót) do świata komputerowego lotnictwa jest aż tak trudne?

Kilka dni temu zapowiedziano Modern Air Combat – nową wersję symulatora samolotów bojowych z serii DCS World (dawny Lock On) – i… nic, cisza w eterze. Ani branżowe portale, ani media społecznościowe nie rozgrzały się do czerwoności od komentarzy, co pokazuje aktualne miejsce tego gatunku w świecie gier. Gatunku, który 20 lat temu dominował na rynku, a każda premiera tytułu ze stajni MicroProse czy serii Jane’s Electronic Arts była równie mocno oczekiwana jak dziś kolejne odsłony Battlefielda i Assassin’s Creed.

Później jednak nieliczne już gry lotnicze zmieniły się albo w proste strzelanki obsługiwane przyciskami pada albo kobylaste programy, do których nie ma co podchodzić bez dwóch specjalnych joysticków i znajomości dziesiątków przycisków obsługiwanych klawiaturą ze wszystkimi możliwymi altami czy shiftami. Jak doszło do wzlotu i upadku gier lotniczych? Czy współczesne symulatory o dużym poziomie realizmu i skomplikowania to jeszcze gry komputerowe?

Modern Air Combat

To kolejna odsłona symulatora samolotów bojowych zapoczątkowana w 2003 roku przez Lock On: Modern Air Combat (LOMAC) autorstwa rosyjskiego studia Eagle Dynamics – obecnego monopolisty na rynku symulatorów współczesnych maszyn. Twórcy przez cały czas rozwijali swój produkt, który z czasem doczekał się dodatku Flaming Cliffs, by w końcu wraz z premierą symulatora śmigłowca Black Shark zmienić się w platformę DCS – Digital Combat Simulator.

Jego podstawa stała się darmową bazą dla płatnych modułów z konkretnymi modelami samolotów. Wśród nich są te z dawnego Lock On i Flaming Cliffs – tzw. „low fidelity”: z niską ceną, bez klikalnych kokpitów, proste w obsłudze za pomocą samej klawiatury. Oprócz nich są też dużo droższe samoloty „high fidelity”, w których wiernie odwzorowano prawie wszystkie systemy i przełączniki w kabinie.

Nadchodzące Modern Air Combat będzie zawierać wszystkie samoloty z Flaming Cliffs oraz wiele modeli „high fidelity”, ale z nową, uproszczoną formą obsługi na wzór maszyn „low fidelity”. Zakres różnic nie jest jeszcze znany.

W marcu tego roku zmarł założyciel studia Eagle Dynamics – Igor Tishin. Społeczność skupiona wokół DCS wyraziła swój żal m.in. w formie upamiętniających go skinów na samoloty w grze. - 2018-07-19
W marcu tego roku zmarł założyciel studia Eagle Dynamics – Igor Tishin. Społeczność skupiona wokół DCS wyraziła swój żal m.in. w formie upamiętniających go skinów na samoloty w grze.

Lot Ikara

Na początku lat 90. to właśnie symulatory lotu określano mianem najbardziej immersyjnych gier. To one wyznaczały nową jakość grafiki oraz realizmu, przyspieszały postęp technologiczny i zmuszały do ulepszania komputerów. Grę lotniczą musiał mieć w swoim portfolio każdy liczący się wydawca: Electronic Arts, Activision, Domark (znany dziś jako Square Enix), słynąca z przygodówek Sierra i wiele nieistniejących już firm. W swoim najlepszym okresie symulatory oferowały sporo frajdy jako zwykłe gry, jednocześnie zapewniając ogromne poczucie realizmu i autentyczności.

Na początku lat 90. takie obrazy oglądało się na kanałach informacyjnych 24 godziny na dobę. - 2018-07-19
Na początku lat 90. takie obrazy oglądało się na kanałach informacyjnych 24 godziny na dobę.

Ta ogromna popularność gier lotniczych nie była przypadkowa – wtedy po prostu wszystko im sprzyjało. Bez żadnej przesady można tu wymienić nawet sytuację geopolityczną świata, kiedy to pod koniec zimnej wojny ciągle pamiętano o groźbie ataku bombowcami któregoś mocarstwa. Zaraz po jej zakończeniu rozpoczęła się I wojna w Zatoce Perskiej, którą poznaliśmy głównie z telewizyjnych transmisji startów i lądowań setek samolotów bojowych oraz nagrań precyzyjnie uderzających bomb i pocisków. W popkulturze, po ogromnym sukcesie filmu Top Gun, pojawiały się jego liczne klony i popularne technothrillery w postaci takich obrazów jak: trylogia Żelazny Orzeł, Ogniste ptaki, Jeszcze raz Pearl Harbor, Firefox, Lot Intruza, Lot Czarnego Anioła czy Ślicznotka z Memphis.

Era pecetowego symulatora

Wszechobecne samoloty okazały się również świetnym tematem na grę wideo i na dobre zagościły na domowych komputerach – dominującej wtedy platformie do grania. Każdy chciał poczuć się jak Tom Cruise w filmie Top Gun, przepędzić eskadrę rosyjskich bombowców strategicznych swoim myśliwcem albo niszczyć rakiety SCUD w Iraku. Klawiatury komputerów oraz popularne jeszcze joysticki (wywodzące się przecież z kabiny pilota) idealnie się do tego nadawały. W tamtych czasach gry były też jeszcze dość niszowym hobby – grali głównie ci, którzy potrafili okiełznać komputer komendami DOS-a, a więc mieli już sporą wiedzę techniczną i nie odstraszała ich obszerna klawiszologia symulatora. Generalnie – im dłuższa była instrukcja, tym lepiej postrzegano daną grę.

Wektorowa grafika w A-10 Cuba! Activision. Wtedy każdy liczący się wydawca musiał mieć swój symulator. - 2018-07-19
Wektorowa grafika w A-10 Cuba! Activision. Wtedy każdy liczący się wydawca musiał mieć swój symulator.

Początek lat 90. to istna „złota era” lotniczych simów, napędzających wtedy rozwój grafiki na pecetach. Symulatory dostawały wysokie oceny w prasie, a ich twórcy (jak Andy Hollis) uznawani byli za najbardziej wpływowe osoby w branży. Deweloperzy prześcigali się w sposobach zastępowania jednokolorowych wektorowych trójkątów czymś bardziej autentycznym. Pojawiło się cieniowanie Gourauda w grze Harrier Jump Jet, „fotorealistyczne” burzowe niebo w F-15 Strike Eagle III, fraktalowe kaniony i doliny w pamięciożernym Comanche’u oraz tekstury i wciągająca fabuła w dławiącym się na każdym komputerze Strike Commanderze Chrisa Robertsa (tego od Star Citizen).

Kolejne stopnie graficznego zaawansowania przełamywano w EF2000, z cudownie odtworzoną Norwegią i ciemniejącym wraz z wysokością niebem, oraz grach wykorzystujących prawdziwe zdjęcia satelitarne terenu (Jane’s USAF, Flight Unlimited). Symulatory rozwijały się też pod względem realizmu. W coraz większej liczbie tytułów występowała już opcja tankowania w powietrzu, dynamiczne kampanie uzależniające kolejne zadania od wyników poprzednich, coraz lepszy model lotu i wierniejsza obsługa systemów pokładowych (Falcon 4.0), w czym akurat przodowali programiści ze Wschodu (Su-27 Flanker, Ił-2 Sturmovik).

W symulatory lotnicze:

37,1%

kiedyś grywałem/łam, ale nie za dużo

24,5%

kiedyś dużo grywałem/łam

21,5%

nigdy nie grałem/łam

16,8%

ciągle gram

War Thunder

War Thunder

Tom Clancy's H.A.W.X.

Tom Clancy's H.A.W.X.

Digital Combat Simulator World

Digital Combat Simulator World

IL-2 Sturmovik: Battle of Kuban

IL-2 Sturmovik: Battle of Kuban

Realizm ponad wszystko! Kingdom Come i Mafia to czeska szkoła gier
Realizm ponad wszystko! Kingdom Come i Mafia to czeska szkoła gier

Grając w Kingodme Come można doznać sporego deja vu. Przecież w tę grę graliśmy już lata temu - tylko nie rozgrywała się w średniowieczu! Czy nowy RPG studia Warhorse zapisze się w historii gier, tak jak jego wielcy poprzednicy?

Rap, zamieszki i trupy – GTA: San Andreas a historia gangów Los Angeles
Rap, zamieszki i trupy – GTA: San Andreas a historia gangów Los Angeles

Twórcy serii Grand Theft Auto słyną z dbałości o najdrobniejsze detale w swoich grach, z pomysłowych, czasem zaskakujących skojarzeń z realnym światem. Nie inaczej jest w kwestii ponurego świata gangów w fikcyjnym Los Santos i prawdziwym Mieście Aniołów.

Komentarze Czytelników (68)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
18.07.2018 17:07
sasuke284
16
Chorąży

arma się liczy?

18.07.2018 17:49
odpowiedz
1 odpowiedź
szejk18
19
Pretorianin

ciekawy jestem kto zerka na sciage combosow przed walka z bossem :)

18.07.2018 17:53
odpowiedz
soulldelsol
13
Pretorianin

@sasuke284, nie :) nadal nie ten poziom skomplikowania, zwłaszcza jeśli idzie o pojazdy. Ale lubię i szanuję :) a co do symulatorów lotniczych, cóż, prawie 20 lat bez przerwy mam na kompie tandem EnemyEngaged z allmods (przenoszę z komputera na komputer jak kończą żywot) :) DCS również (z kilkoma modułami) i jak dla mnie to już dawno przestały być gry. Tak jak Kerbal Space Program i Universe Sandbox nie są DLA MNIE grami jako takimi (choć może kerbale są najbliżej gier ze wszystkich).

Jedyne co martwi to fakt, że sam gatunek jest mocno wyspecjalizowany, przez co mało jest produkcji (marzy mi się Silent Hunter VI z wszystkimi teatrami i całym światem dostępnym, z grafiką na poziomie V a gameplayem na poziomie IV otwartym na mody to sobie poradzimy :D), na szczęście te co są, są na naprawdę wysokim poziomie.

post wyedytowany przez soulldelsol 2018-07-18 17:54:21
18.07.2018 19:24
odpowiedz
8 odpowiedzi
prosiacek
94
Konsul

@DM
Jak DCS nie ma konkurencji? A BMS?

Szanuję za podpis pod screenem z F5 :)

post wyedytowany przez prosiacek 2018-07-18 19:49:06
18.07.2018 19:59
😉
odpowiedz
2 odpowiedzi
T_bone
187
CMDR

GRYOnline.plNewsroom

Pozdrawiam wszystkich co jeszcze grają w simy i nie utracili przy tym całej zawartości portfela :D

18.07.2018 20:52
odpowiedz
damianyk
69
Konsul

Sprawa z symulatorami ma wiele wspólnego z wczorajszym artykułem o długości gier. Chodzi o ograniczenie czasowe. Żeby opanować pilotaż trzeba posiedzieć nad grą wiele dni, a żeby być dobrym to trzeba wylatać na jednym modelu samolotu setki godzin. Kto ma na to czas? Na dodatek do współczesnych symulatorów nie ma co podchodzić bez joysticka z przepustnicą, a obecnie to i bez TrackIR; symulatory to też, przyznajmy szczerze, nadzwyczaj drogie programy. Na rynku nie ma gier które pozwoliłyby na miękkie wejście w świat simów, bezbolesne sprawdzenie czy ta zabawa jest dla mnie. Więc jeśli zwykły gracz ma w perspektywie wydać kilka stów i ślęczeć kilka miesięcy (z reguły zbierając baty) żeby się przekonać że to jednak nie jego bajka, to nic dziwnego że symulatory to zabawki dla zamkniętej społecznosci. Podobnie zresztą rzecz ma się z simracingiem.

18.07.2018 20:56
odpowiedz
3 odpowiedzi
Big Boss_88
24
Pretorianin

Ja gram dużo w symulatory. U mnie top 3 to: Xplane 11, DCS i Condor 2. Do takich symulatorów i wogole symulatorów lotniczych trzeba mieć
1. Sprzęt (konfiguracja oraz dobrej jakości joysticki i wolant)
2. cierpliwośc
3. Kochać samloty

18.07.2018 21:27
odpowiedz
1 odpowiedź
JK.96
2
Junior

Bardzo fajnie zapowiada się "RB-D2 - Project Wingman".

post wyedytowany przez JK.96 2018-07-18 21:29:38
18.07.2018 21:39
odpowiedz
1 odpowiedź
hara kiri
11
Centurion


soulldelsol-za eech masz plusa;)

18.07.2018 22:27
odpowiedz
1 odpowiedź
krzysbielsko
5
Junior

Nie zgadzam się, ma konkurencję, bo jest jeszcze seria X-plane.

18.07.2018 22:37
odpowiedz
hara kiri
11
Centurion


soulldelsol ano dynamiczna kampania zjada wszystkie dcsy na sniadanie.
Polecam watek Javelina, zrobil calkowicie nowe realistyczny model lotu dla wszystkich helikopterow. Spokojnie mozesz sciagac, to wersja stabilna.

19.07.2018 00:09
😂
1
odpowiedz
Cobrasss
129
Senator

Deadly Skies III od Konami to nie sim to przyznam zaskoczyłem się roosterem maszyn. Bo prócz odrzutowych i VTOLi jest parę wirnikowych z okresu 2 wojny światowej.

:) Już to widzę w autentycznym simie ha ha.

19.07.2018 00:31
odpowiedz
2 odpowiedzi
yadin
100
Legend

PlayStation One była chyba nieźle zaopatrzoną konsolą w tego typu gry. Nawet nie pamiętam tytułów - były na jedno kopyto. symulatory to z pewnością nie były. Za to przyjemnie się latało. Do symulatorów zniechęciły mnie właśnie bardzo realistyczne symulacje: wciskanie wszystkich guzków potrzebnych do uruchomienia maszyny, działanie przepustnicy, mała ilość amunicji. Akurat w tego typu grach realizm nie przełożył się na wysoką sprzedaż. Dziś nawet nie sięgam po takie rzeczy. Zresztą po co, skoro model latania w GTA V z Trevorem jako szmuglerem narkotyków dostarczał mi wystarczająco dużo frajdy.

19.07.2018 09:44
odpowiedz
ZrewolwerowanyKaloryfer
2
Junior

Zagrywałem się w F-22 Lighning 3 jak szalony. To były czasy!

19.07.2018 10:51
odpowiedz
9 odpowiedzi
DM
143
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

U mnie ostał się jeszcze fragment kolekcji: :)

btw
Spróbowałem BMSa i niestety tak jak myślałem - na każdym kroku czuć, że to domowy mod ciosany w drewnie. Dużo udało im się poprawić, ale przy DCS to nadal wygląda jak pudrowany trup.
I jeszcze te menusy jak domowa strona www z lat 90. - tylko comic sans brakowało :)

post wyedytowany przez DM 2018-07-19 10:52:09
19.07.2018 18:00
1
odpowiedz
Electric_Wizard
27
Pretorianin

Nie uważam żeby rynek symulatorów lotniczych stał się z biegiem lat dla wybrańców. Zawsze taki był. Byl dla zapaleńców, bo albo kogoś to kręci, albo nic z tego nie będzie. Po prostu te gry były kiedyś bardziej widoczne, bo sam Microsoft był ikoną tej tematyki. Inaczej też wyglądała dystrybucja gier, gry były tańsze, a symulatory lotnicze lądowały na półkach sklepowych jak każda inna gra bo półki nie były zarezerwowane dla hitów. Zaryzykuje też stwierdzenie że wspomniany MS był kołem zamachowym tej tematyki.

Lubię serię Sturmovików od pierwszych części, a od kilku lat siedzę w War Thunderze na symulacji i bawię się świetnie. Pomimo że WT bywa mocno w…nerwiający, to jednak jest tym czego potrzebuje. Zbiera maniaków latania i pozwala im walczyć ze sobą na przytomnych zasadach.
Czasem też sprawdzę coś nowego, ale jakoś np. taki DCS kompletnie mi nie podchodzi. Robiłem do niego kilka podejść i za każdym razem się odbijałem.

Nie wiem czy chce żeby ta gałąź gier się rozrastała i stała popularniejsza. Popularność często niesie uproszczenia i kiepską jakość, a jak coś jest dla każdego to jest dla nikogo. Lepiej żeby latanie pozostało dla orłów. Wiem to brzmi trywialnie.

Ps. Dobry tekst i dobry temat. Oby więcej takiej publicystyki.

19.07.2018 21:16
odpowiedz
DM
143
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

Nie powiedziałbym, że Microsoft był jakąś siłą napędową i ikoną. On raczej gonił wszystkich, bo ze swoim cywilnym FS rzeczywiście oferował produkt dla nielicznych wybrańców i dopiero pod koniec wypuścił Combat Flight Simulator, podczas gdy najwięksi już od prawie 10 lat trzepali simy kolejnych eFów rok w rok, jak CODa dziś.
Też się odbijałem od DCSa, ale problemem okazał się mało przyjazny Su-25, trzeba zainwestować w jakiś nieradziecki moduł, żeby się przekonać ;)
W Warthunderze walcze na razie ze sterowaniem, gra nie dość, że nie uruchamia się z launchera, to jeszcze strasznie nieprzyjazna i zaśmiecona w każdym calu.

20.07.2018 00:45
odpowiedz
3 odpowiedzi
indominus
8
Pretorianin

Czy jest jakiś sensowny symulator śmigłowca?

Kiedyś, dawno, dawno temu grałem W Lock On. To była dobra zabawa, chociaż akurat myśliwce to nie jest to co lubię najbardziej. Natomiast do śmigłowca chętnie bym zasiadł. Czy jest jakiś program w tym temacie, który się liczy?

20.07.2018 08:56
odpowiedz
hara kiri
11
Centurion

Soulldelsol No ale po co to? Woli grac w to drewno dcs,to niech gra. Jesli ktos wychowal sie na Dynamic campaign,to kijem nie tknie dcsa,ktory jest najgorszym symulatorem jaki wyszedl ever.
Król jest jeden bms i eech,reszta to jakis zart ;) Btw jaki masz nick na simhq?

post wyedytowany przez hara kiri 2018-07-20 09:06:54
20.07.2018 09:56
odpowiedz
zychomir
9
Konsul

przy Il2 czy DCS świetnie się bawię - więc tak, jest to dla mnie tak samo gra jak np. SimCity czy Doom.

a że próg wejścia jest wysoki? no cóż, w niektórych planszowych strategiach też jest, a jednak nikt nie uważa ich za materiał ćwiczebny dla Ministerstwa Obrony.

21.07.2018 18:27
odpowiedz
1 odpowiedź
hara kiri
11
Centurion

DM odpowiem tutaj , bo nie dzialaja mi odpowiedzi do postow.
"Trochę muszę też odszczekać "pudrowanego trupa" bo okazało się, że BMS chodzi mi tylko w niskich rozdzielczościach, pomimo, że w ustawieniach jest 1080p i wszystko niby tak jak powinno, co daje nadzieję na lepsze wrażenia, ale jednocześnie potwierdza jakość a'la mod ;)"

Czyli potwierdza sie to , co napisal prociacek- jestes ignorantem w kwestii BMSa, grales w to godzine, a moze nawet mniej, i na tym wypadaloby zakonczyc dyskusje.
Zreszta to samo mozna powiedziec o twoich opiniach o eech.
Tak swoja droga to dcs ma skrot digital COCKPIT simulator.
bo to tylko symulator kokpitu, wszystko inne w tej grze nie istnieje.
W bmsie trzeba poswiecic kilkaset bitych godzin nauki, zeby sobie dac rade w kampanii. Tego nie przeskoczysz.
A w dcsie kampanie mozesz robic po kilkunastu godzinach ogrania.
Graj sobie w tego arcadowego dcsa, ale please nie pisz juz takich bzdur, ze bms i eech to pudrowane trupy.

post wyedytowany przez hara kiri 2018-07-21 18:36:01
23.07.2018 11:14
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Kaczmarek35
4
Konsul

A pamięta ktoś symulator śmigłowca
Gunship 2000 z 1991 ? Gra była na Amidze/Pc.

23.07.2018 11:45
😊
odpowiedz
3 odpowiedzi
T_bone
187
CMDR

GRYOnline.plNewsroom

Marzy mi się, żeby chociażby Killerfish Games (twórcy Cold Waters https://store.steampowered.com/app/541210/Cold_Waters/) spróbowali swoich sił w zrobieniu "symulatora lotniczego" na modłę starego Microprose, gdzie realizm byłby podstawą do stworzenia fajnych mechanik rozgrywki, a nie celem samym w sobie, wszystko w sosie generowanych kampanii i trybu kariery.

Po prawej fota z weekendu, najlepsza rzecz w symulatorach lotniczych, czyli turlanie się uszkodzoną maszyną do bazy :D

23.07.2018 12:22
odpowiedz
4 odpowiedzi
DM
143
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

U mnie weekend niczym lot widokowy

post wyedytowany przez DM 2018-07-23 12:23:18
23.07.2018 14:44
odpowiedz
1 odpowiedź
JackieR3
11
Generał

Mnie sie przypomniała pewna gra ale zapomnialem tytułu.Podobno była używana w programie szkolenia amerykańskich żołnierzy.Taki taktyczny shooter FPS z tym że nasze zadanie polegało nie na strzelaniu tylko dowodzeniu dwóm czteroosobowym drużynom.Akcja się działa w jakimś wyimaginowanym kraju bliskowschodnim .Próbowałem w to grać [ było chyba CDA] ale szybko odpadłem z moim taktycznym myśleniem.Ktoś kojarzy tytuł ? Nie chodzi mi o "American Army " bo to zdaje się była sieciówka.

post wyedytowany przez JackieR3 2018-07-23 14:47:20
23.07.2018 14:58
😂
odpowiedz
hara kiri
11
Centurion

Etam... fajnie sie gra w dcsa. Robisz 10 raz ta sama kampanie. O,zaraz mnie zaatakuja dwa migi. Za 5 minut wykryje mnie sam. Po lewej zgrupowanie pojazdow do zbombardowania. Jak je zaatakuje,to nadleca trzy helikoptery. Uff misja udana,tyle wrazen,emocji niespodziewanych sytuacji ;D

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze