Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Publicystyka

Publicystyka 22 listopada 2017, 16:52

autor: Jakub Mirowski

Miłośnik gier dla jednego gracza – niby przez lepszy klimat, ale tak naprawdę jest słaby w multi.

Mroczne widmo mikrotransakcji – u progu narodzin gier jako usługi

Mikrotransakcje coraz śmielej wkradają się w świat wysokobudżetowej interaktywnej rozrywki, przynosząc twórcom krociowe zyski. Zastanówmy się, czy gracze mogą z nimi wygrać (nie mogą) i jaka jest ich przyszłość (ponura).

Mało jest w dzisiejszej branży słów, na które gracze reagują gorzej niż „mikrotransakcje”. W naszej bardzo… ekspresyjnej społeczności to alegoria całego zła toczącego współczesną interaktywną rozrywkę, przykład chciwości wielkich wydawców i bezczelny zamach na portfele. Szczególnie w obliczu ostatnich wydarzeń – kontrowersji wokół takich tytułów jak NBA 2K18, Forza Motorsport 7, Śródziemie: Cień Mordoru czy przede wszystkim Star Wars: Battlefront II – o mikrotransakcjach mówi się coraz częściej, zazwyczaj w bardzo negatywnym kontekście. Ale porzućcie wszelką nadzieję na to, że wyrazy niezadowolenia graczy skłonią deweloperów i wydawców do zaniechania podobnych praktyk. Z biznesowego punktu widzenia byłby to strzał w kolano. Nie, mikropłatności nigdzie się nie wybierają. Wręcz przeciwnie – wszystko wskazuje na to, że będzie ich wyłącznie więcej.

Awantura o mikrotransakcje w Star Wars: Battlefront II uświadomiła wielu osobom, że płatności wewnątrz gry na dobre zadomowiły się w produkcjach z segmentu AAA. - 2017-11-22
Awantura o mikrotransakcje w Star Wars: Battlefront II uświadomiła wielu osobom, że płatności wewnątrz gry na dobre zadomowiły się w produkcjach z segmentu AAA.

W tym tekście skupiamy się naturalnie na przykładach mikrotransakcji w grach z segmentu AAA – to najgłośniejsze i najchętniej krytykowane przypadki. Ale cała idea tak naprawdę zaczęła się rozwijać głównie w mniejszych, darmowych produkcjach lub tytułach na urządzenia mobilne. Dziś nawet w dziełach niezależnych deweloperów można znaleźć skrzynki z łupami za prawdziwe pieniądze lub inne rodzaje zakupów wewnątrz gry – chociażby w Depth, theHunter czy Heroes & Generals.

Trwający już kilkanaście miesięcy zalew wysokobudżetowych tytułów, w których dodatkową zawartość można odblokować za prawdziwe pieniądze, jest bowiem zwiastunem nowego podejścia do gier wideo, które dąży do tego, by zmienić je z produktów w usługi. Nie jest to bynajmniej świeży pomysł – pojawił się bowiem już w pierwszych latach tego wieku, a stoi za nim Edward Castronova, pisarz i profesor uniwersytecki, specjalizujący się w zagadnieniach ekonomicznych w interaktywnej rozrywce. „Musimy przestać uważać gry komputerowe za zabawki i zacząć o nich myśleć w ramach usługi rozrywkowej” – stwierdził w jednym z wywiadów, a jego słowa wkrótce się sprawdziły.

Pod koniec 2005 roku Xbox Live Marketplace dało wydawcom dodatkowe możliwości monetyzacji ich produktów poprzez udostępnianie nowej, płatnej zawartości do tytułów będących już na rynku. Chyba najbardziej niesławnym przykładem z tamtego okresu jest złota zbroja dla konia w The Elder Scrolls IV: Oblivion Bethesdy Softworks. Gracze pieklili się, widząc przedmiot wprowadzający kosmetyczną wizualną zmianę dla wirtualnego wierzchowca za 2,5 dolara, i głośno dawali znać, co sądzą o podobnych praktykach. Problem w tym, że choć po dziś dzień nieszczęsna zbroja przywoływana jest jako przykład chciwości twórców, sprzedała się naprawdę dobrze. Bethesda z pewnością widziała komentarze społeczności, twierdzące, że działania firmy to nieśmieszny żart, jednak wyniki finansowe mówiły co innego.

Gracze głosują przecież portfelami i w przypadku mikrotransakcji, choć odzew ze strony najaktywniejszej części społeczności jest generalnie negatywny, wyniki są jednoznaczne: wprowadzenie opcji dodatkowego płacenia za zawartość gry stanowi prawdziwą żyłę złota. W badaniach przeprowadzonych w ubiegłym roku przez firmę analityczną NPD aż 78% pytanych byłoby skłonnych wydać prawdziwą kasę na takie rzeczy jak broń czy ulepszenia. Zaledwie o jeden procent mniej badanych przyznało, że dzięki dodatkowym płatnościom może zwiększyć przyjemność płynącą z rozgrywki. Dla porównania tylko 68% ankietowanych zauważyło niebezpieczeństwo zmieniania się gier w pozycje pay-to-win właśnie za sprawą mikrotransakcji.

Trzeba bowiem zachować rozsądny dystans do tego drażliwego tematu. Tak naprawdę mikropłatności, jeśli są zaprojektowane w odpowiedni sposób, nie muszą psuć balansu rozgrywki i sporo graczy może ich nawet nie zauważać. Dopóki są to wyłącznie kosmetyczne ulepszenia, jak skórki czy elementy ubioru, trudno się do nich przyczepić – ostatecznie wyjątkowo rzadki kapelusz czy ekskluzywny wzór na karabinie nie sprawi nagle, że ktoś zacznie lepiej celować czy zadawać większe obrażenia. Niestety, w ostatnich latach deweloperzy i wydawcy zaczynają coraz śmielej przekraczać tę granicę.

Praktycznie każdy wielki wydawca broni mikrotransakcji stwierdzeniem, że są one całkowicie opcjonalne, a cała zawartość jest dostępna także bez płacenia. Fakt – ale wówczas trzeba poświęcić długie godziny na mozolny grind. - 2017-11-22
Praktycznie każdy wielki wydawca broni mikrotransakcji stwierdzeniem, że są one całkowicie opcjonalne, a cała zawartość jest dostępna także bez płacenia. Fakt – ale wówczas trzeba poświęcić długie godziny na mozolny grind.

Bez wydawania prawdziwej gotówki w Forzy Motorsport 7 graczy ma czekać mozolne zbieranie wirtualnej waluty, za którą można odblokować nowe wozy (ważna uwaga: mikropłatności ciągle nie włączono). W Śródziemiu: Cieniu wojny rekrutowanie legendarnych orków do armii to kwestia długiego grindu… albo dodatkowo płatnych skrzynek. O najbardziej bezpardonowy przykład inwazyjnych mikrotransakcji postarało się jednak Electronic Arts przy okazji Star Wars: Battlefront II. W teorii całą zawartość w grze da się zdobyć bez kolejnych wydatków. W praktyce, aby zyskać dostęp do wszystkich kart – dających nowe uzbrojenie, zdolności czy postacie (w tym kultowych bohaterów, takich jak Luke Skywalker lub Darth Vader) – trzeba poświęcić łącznie pół roku na grę. Alternatywa to wydanie równowartości 7500 złotych na kryształy. Za podobną kwotę kupicie Xboksa One X, PlayStation 4 Pro, Nintendo Switch oraz telewizor 4K razem wzięte.

Star Wars: Battlefront II

Star Wars: Battlefront II

Call of Duty: WWII

Call of Duty: WWII

Need for Speed: Payback

Need for Speed: Payback

Śródziemie: Cień Wojny

Śródziemie: Cień Wojny

Skrzynki hazardu – ile razy będziemy musieli płacić za jedną grę?
Skrzynki hazardu – ile razy będziemy musieli płacić za jedną grę?

Płatne skrzynki z zawartością w grach za pełną cenę to już nic nowego. Kontrowersje zaczyna budzić to, co się w nich znajduje, oraz wykorzystywanie naszych skłonności do hazardu. Czy to kolejny sposób na to, byśmy za jedną grę zapłacili więcej niż raz?

Kup pan kota w worku – czy pre-ordery szkodzą grom i graczom?
Kup pan kota w worku – czy pre-ordery szkodzą grom i graczom?

Pre-ordery, a także ich pochodne w postaci platform crowdfundingowych czy systemu wczesnego dostępu (Early Access), to narzędzia potencjalnie fajne i z ciekawą historią, ale zbyt często wykorzystywane są na szkodę gier i graczy.

Komentarze Czytelników (70)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
22.11.2017 17:56
10
odpowiedz
11 odpowiedzi
Niebieskiej żaby kły
13
Centurion

No więc tak...
1. Jest cała masa gier nie-AAA, od niezależnych producentów, które mogą dostarczyć masę frajdy (ostatnio np. grywam dość dużo w Great Permutator oraz... szachy), gdzie nie ma mikrotransakcji i mnóstwa DLC. Jak ktoś nie może znieść tego, moim zdaniem, chorego trendu, zawsze jest wyjście w postaci takich oraz starszych gier - co już wiele osób pisało wcześniej.
2. Przydałby się dużym korporacjom kop w tyłek - czyli kryzys branży. Wiadro zimnej wody na ich chciwe łby.
3. Obecna sytuacja będzie się pogłębiać, ponieważ ludzkie pragnienie bycia lepszym od innych bardzo łatwo wzniecić i jest ono świetnym polem uprawnym do Eurogabenów, Eurosoftów, Dolartsów i innych.
4. Można wreszcie i z tego skorzystać - ale nieco inaczej. Zniechęcić się do wirtualnej rozrywki. Poczytać książkę. Wyjść na spacer. Spotkać się ze znajomymi (z nimi można też pograć, ileż jest świetnych gier planszowych!).
5. Oto, jak się kończy pogoń za pieniądzem i żerowanie na ludzkiej chciwości.

P.S. Po Elexie ludzie jechali, że zły i niedobry, że brak DLC to tylko chwyt marketingowy itd. A to w porządku gra. Przyszły trendy, na które sami łożyli - i też mają pretensje. Polska zawiść jest zasmucająca.

post wyedytowany przez Niebieskiej żaby kły 2017-11-22 18:07:38
22.11.2017 20:45
7
odpowiedz
2 odpowiedzi
Szatek iks de
52
Pretorianin

Ahhh, Nie ma to jak wrócić do starszych hitów, albo nadrabiać zaległości zamiast przejmować się tym szambem- grami wydmuszkami dla debili, których jedynym celem jest wydymać konsumenta na wszystkie możliwe sposoby ^^

22.11.2017 17:53
2
orangon
4
Legionista

Tylko że "śmieszna czapka" nie jest tak szkodliwa jak np. karty z batlefronta2. Osobiście nie mam nic do skinów ale takie p2w to już przegięcie

22.11.2017 17:56
10
odpowiedz
11 odpowiedzi
Niebieskiej żaby kły
13
Centurion

No więc tak...
1. Jest cała masa gier nie-AAA, od niezależnych producentów, które mogą dostarczyć masę frajdy (ostatnio np. grywam dość dużo w Great Permutator oraz... szachy), gdzie nie ma mikrotransakcji i mnóstwa DLC. Jak ktoś nie może znieść tego, moim zdaniem, chorego trendu, zawsze jest wyjście w postaci takich oraz starszych gier - co już wiele osób pisało wcześniej.
2. Przydałby się dużym korporacjom kop w tyłek - czyli kryzys branży. Wiadro zimnej wody na ich chciwe łby.
3. Obecna sytuacja będzie się pogłębiać, ponieważ ludzkie pragnienie bycia lepszym od innych bardzo łatwo wzniecić i jest ono świetnym polem uprawnym do Eurogabenów, Eurosoftów, Dolartsów i innych.
4. Można wreszcie i z tego skorzystać - ale nieco inaczej. Zniechęcić się do wirtualnej rozrywki. Poczytać książkę. Wyjść na spacer. Spotkać się ze znajomymi (z nimi można też pograć, ileż jest świetnych gier planszowych!).
5. Oto, jak się kończy pogoń za pieniądzem i żerowanie na ludzkiej chciwości.

P.S. Po Elexie ludzie jechali, że zły i niedobry, że brak DLC to tylko chwyt marketingowy itd. A to w porządku gra. Przyszły trendy, na które sami łożyli - i też mają pretensje. Polska zawiść jest zasmucająca.

post wyedytowany przez Niebieskiej żaby kły 2017-11-22 18:07:38
22.11.2017 17:58
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
TheSkrilex
23
Chorąży

A ja się nie zgodzę ze stwierdzeniem, iż sprawa Batrlefronta II nie zaszkodzi zjawisku mikrotransakcji. Jak najbardziej zaszkodzi i Bogu dzięki. Sprawa zyskała rozgłos dzięki szybkiej i głośnej reakcji graczy, i poprzez to wszelakie komisje ds. Hazardu bądź szychy w firmach takich jak Disney mogły to zauważyć i zareagować. Mało tego, jak na razie owe mikrotransakcje zostały tymczasowo wycofane (zobaczymy na ile). Jeśli społeczność graczy zorientowała się iż jej głos nie jest taki nieznaczący to według mnie tym bardziej ludzie będą reagować na podobne rzeczy :]

22.11.2017 18:03
odpowiedz
Super Kotlet
130
Schabowy

Moim zdaniem fajną opcją jest forma abonamentu jak Origin Access, szkoda że na Steam czegoś takiego nie ma.

22.11.2017 19:56
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Ummon
14
Legionista

Najpierw byłem smutny, jakie to prawdziwe, ale potem sobie przypomniałem, że od lat nie kupiłem żadnej gry Ubi/EA/Activision. Nadzieja w:
1. Odmiennym modelu biznesowym - EUIV, Warhammer Total War, pomimo że dojące gracza dosyć mocno są bardziej uczciwe - dostajesz to za co płacisz.
2. Pomimo że pewnie maksymalnie połowa gier z Kickstartera dochodzi do zakładanego skutku, to i tak istnieje wystarczająco duża grupa graczy chętnych finansować produkcje w ten sposób. Nie wyobrażam sobie zeby zapłacili za płatną grę Free-to-Play.
3. System Sellery - Sony nie po to rękami Naughty Dog robi świetne gry, żeby je psuć mikropłatnościami. Te gry mają sprzedawać konsole, a nie zarabiać sobą. Takie tytuły będą.
4. Japończycy - 3 z 5 gier które najbardziej mi się podobały w czasie ponad rocznej przygody z PS4 były Japońskie. Tam jakoś mikropłatności nie chcą się tak szybko zadomowić, a gry są świetne. (dwa 10/10 na Switcha, może trzeba kupić?)
5. Specjalizacja rynku - to oczywiste że najwięksi zajmują najbardziej profitową niszę. Co nie znaczy że nie będą też co jakiś czas atakować także bardziej wyspecjalizowanej niszy graczy który gardzą mikropłatnościami. Mimo że zysk niższy, to jednak jest.

A jak te nadzieje okażą się złudne (pewnie co najmniej część z nich jest) to zostanie zająć się czymś innym. Kiedyś myślałem ze będę grał w gry do końca życia, teraz nie jestem taki pewien.

22.11.2017 20:38
3
odpowiedz
3 odpowiedzi
kilerro26
5
Junior

Nie zgadzam sie ze stwierdzeniem ze my gracze nie mozemy z nimi wygrac. a niby kto w te gry gra my czy tworcy? omijajmy takie tytuly jak im akcje na wall street poleca to zobaczymy. juz dawno nie kupilem gry ea wlasnie dlatego ze leca w kulki. ostatnia byl bf4 a i tam nie kupowalem zadnych pakietow dlc itp. walic pazernych moneygraberow

22.11.2017 20:40
4
odpowiedz
Vader
156
Legend

Trzeba aktywnie protestować krytykować, atakować. Firmy boją się zepsutej reputacji i pomimo częstej aroganckiej postawy tak naprawdę potrafią się ugiąć pod naporem krytyki. Dobrą rolę spełniają serwisy informacyjne o grach, które potrafią zdobyć się na jawną krytykę takiego systemu.
Bo są też takie, które próbują nam wmówić, że mikrotransakcje to jak terroryzm, trzeba zaakceptowac i przywyknąć bo taki u nas klimat.

22.11.2017 20:45
7
odpowiedz
2 odpowiedzi
Szatek iks de
52
Pretorianin

Ahhh, Nie ma to jak wrócić do starszych hitów, albo nadrabiać zaległości zamiast przejmować się tym szambem- grami wydmuszkami dla debili, których jedynym celem jest wydymać konsumenta na wszystkie możliwe sposoby ^^

22.11.2017 21:00
4
odpowiedz
Dharxen
21
Konsul

Polecam olać to szambo i grać w starsze gry, które wcześniej się ominęło.

22.11.2017 21:01
odpowiedz
1 odpowiedź
SpecShadow
51
wiZARD of OZ

u progu narodzin gier jako usługi
Narodzin? A Steam to co niby jest? Wypożyczalnia gier video, video i programów etc. To że jest dożywotnio nie znaczy że trend dopiero się rodzi.
On już dawno dorósł i nie da się go usunąć.

22.11.2017 21:46
odpowiedz
1 odpowiedź
A_wildwolf_A
140
Generał

gry jako usługa ? spoko, będzie reklamacja gry bo usługa została, źle wykonana bo nie mam z niej satysfakcji bo są w niej błędy, które powoduje u mnie frustrację

23.11.2017 00:46
2
odpowiedz
Niebieskiej żaby kły
13
Centurion

Pomyślałem sobie jeszcze o Need for Speed: Most Wanted (2005). Gra została tak zaprojektowana, żeby wraz z postępem fabuły/rozgrywki móc zdobywać coraz lepsze wozy, kolejne części mapy były odkrywane, wyzwania coraz trudniejsze, ale i bardziej satysfakcjonujące... A wszystko to zostało idealnie przemyślane, żeby zajęło graczowi określoną ilość czasu (nie za dużo, nie za mało, w sam raz) oraz tak, by przy jednokrotnym przejściu gry odblokować tylko część wozów z każdej klasy (by gra zachęcała do powrotów - ja przeszedłem pięć razy), co zostało zwalone w NFS Carbon, gdzie opłaca się mieć tylko jedną klasę pojazdu na przejście gry (tam: exotic, muscle albo tuner).

I wyobraziłem sobie tę samą grę z mikrotransakcjami.

Dokładnie ten sam gameplay. Dokładnie te same trasy. Tylko że albo zapłacisz za, np., czas premium i ukończysz grę w czasie, jaki był na to potrzebny 12 lat temu, albo grinduj... i przejdź tę grę w czasie cztery razy dłuższym.

Może NFS MW 05' nie jest idealnym przykładem, bo w tę grę można grać i grać i grać i się nie nudzi, chcę tylko oddać, jak bardzo odrażający jest system ułatwiania gry za pomocą gotówki - od tego powinny być kody. Płacić można za duże, solidne dodatki. Albo grosze (GROSZE!) za kosmetyczne zmiany - dobry przykład to Euro Truck Simulator 2. Oprócz pełnoprawnych dodatków ma również małe DLCki - kupiłem cześć z nich. NA PROMOCJI! Bo tylko wtedy moim zdaniem ma to jakąkolwiek rację bytu (jakieś 4-8zł za sztukę, łącznie przez lata wydałem na te "kosmetyki" ze 30zł i takie kwoty za "wyciętą", ale nie niezbędną lub wyjątkowo przydatną zawartość, jestem w stanie jeszcze zapłacić). I tylko dlatego sobie na nie pozwoliłem, że prócz tych małych gówienek devsi wciąż tę grę wspierają, dając aktualizacje albo duże DLC - niech mają dodatkową premię od usatysfakcjonowanego gracza. Dużo mnie nie kosztowała i w ogóle nie wpływa na tempo rozgrywki - czysta kosmetyka. Choć i tak wolałbym ją już w podstawowej wersji gry...

post wyedytowany przez Niebieskiej żaby kły 2017-11-23 00:51:51
23.11.2017 05:05
1
odpowiedz
1 odpowiedź
SageHeppy
2
Legionista

Szczerze to chyba nie wiele możemy zrobić bo zawsze znajdą się gracze którym to nie przeszkadza, albo wręcz odpowiada co uniemożliwia skuteczne przeprowadzenie jakiegokolwiek strajku czy 'głodówki' :/ Ciężko jest głosować portfelem bo o dziwo devi zawsze wyjdą na swoje, no prawie.

post wyedytowany przez SageHeppy 2017-11-23 05:08:45
23.11.2017 06:39
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
alexiel19
32
Centurion

Tak jak poprzednicy napisali:
1.Olać nowe gry
2.Grać w starsze tytuły(PS2.PS3)
3.Grać w gry japońskie

23.11.2017 06:49
2
odpowiedz
Wonny Delikates
2
Chorąży

No nie wiem - od kilu lat gry (poza wyjątkami) są tak wtórne, że gracze w wieku 24 lata + nawet pewnie nie zwracają na nie uwagi - nie ma się czym nakręcać, jedna czy dwie gry rocznie są warte uwagi - reszta to miazga dla gówniarzy z gimnazjum (sorry - nikogo nie chcę obrażać ale patrząc na poziom współczesnych pozycji zdecydowanie widzę, że adresowane są do ludzi o niskim IQ, których nie stać jeszcze na samodzielne myślenie wynikające z doświadczenia).

23.11.2017 08:06
3
odpowiedz
3 odpowiedzi
antena333
0
Chorąży

Skąd takie artykuły skoro cała redakcja popiera tą popapraną nowoczesnością.

Jeden mówi, że gry były kiedyś gorsze https://tvgry.pl/wideo.asp?ID=7248
Drugi wystawia gniotowi ocenę 9 https://www.gry-online.pl/S020.asp?ID=12318

Dzisiejsze gry są jak najgorsze kaszanki sprzed 20-15 lat, a co było kaszanką w tamtych latach? Trudno mi powiedzieć ponieważ nie znam z tamtego okresu tak słabych gier pod każdym względem jak teraz ukazujące się co chwilę gnioty za dziesiątki milionów dolarów.

post wyedytowany przez antena333 2017-11-23 08:07:05
23.11.2017 09:29
1
odpowiedz
conrad_owl
12
Konsul

Nie wiem jak inni, ale ja mam pracę, przyjaciółkę, rodzinę, psa, lubię wycieczki np. plaża w weekend, do zamku, łyżwy, kino, biegam trzy razy w tygodniu... Na gry mam czas, sporo czasu poświęcam grom.
Na PS4 mam już ponad 20 tytułów po półtorej roku od zakupu konsoli (bo po co na premierę gdy miałem wciąż masę gier do przejścia na x360). Większość to edycje extended, Goty itp. Nawet Wiedźmin 3 kupiłem w goty. Wciąż przede mną większość Krwi i Wina. Wydaje mi się, że normalni ludzie, nawet zapaleni gracze nie mają czasu na przechodzenie tytułu AAA zaraz po premierze. Nikt nie przejdzie każdej gry z popularnych gatunków jeśli nie siedzi godzinami przed sprzętem. Dla mnie mikrotransakcje to nie problem. Zagrywam się w Overwatch godzinami od czerwca. Ani jednej skrzynki nie kupiłem. Mam fun, może też jestem facetem i ciuszki mnie nie kręcą? Miesiąc po premierze kupiłem nowego CoD. Dla multi, singla i tylko dlatego że lubię ten styl i chce się dobrze bawić. Nie zakupię ani jednej skrzynki, nie zakupię też season passa - bo takowy do Black Ops3 kupiłem i mapy z dlc pojawiały się losowo, rzadko i nie można było w menu wybrać tylko map dlc. Zatem uczę się sam na swoich błędach, uczę się jak devsi projektują gry i nie wydam kasy na skrzynki bo po co mi różowy karabin? Po co mi mapa skoro trzeba grać trzy godziny by raz się pojawiła, a i tak jakiś łoś wyjdzie wtedy z meczu? Ja polecam olać premiery, nie wierzę by ktokolwiek normalny miał na tyle czasu, by mieć wszystko za sobą i tylko czekać na nowe. Czekajcie na wersję Goty, nie kupujcie skrzynek i będzie dobrze. To od was zależy co zrobią devsi. Uważacie, że jak w sklepie sprzedadzą gówno jako chleb to ludzie kupią gówno? Inteligentni pójdą do innego sklepu. A debile co płacą za ajfon mając tylko 20zł doładowania bez neta na miesiąc czy ci noszący markowe Vansy, bluzy North Face itp - niech oni wyglądają tak samo, niech kupują to samo. Co mnie to obchodzi? Ja jestem wyjątkowy, oryginalny i nie widzę sensu kupować gry, gdy co miesiąc jest jeden interesujący tytuł, a mnie czasami pół roku zajmuje przejście jednej gry. Życie jest za krótkie na jedno hobby.

23.11.2017 12:57
odpowiedz
Marokso
2
Legionista

W sumie może to i dobrze że Belgia chce zakazu kupowania skrzynek w UE. Może się skończą wrzeszcie mikrotranzakcje

23.11.2017 13:33
😊
4
odpowiedz
2 odpowiedzi
czekoladowyjoe
26
Pretorianin

Moi drodzy, pomijając całą masę rozsądnych argumentów, które już zostały podane w komentarzach chciałem dodać:
GRY NIE SĄ KONIECZNE DO ŻYCIA.
Gry usługi? Piniondze, piniondze więcej piniendzy! Mogę nie grać. Gdybym *musiał* grać to znaczy, że byłbym uzależniony. A tak, albo znajdę sobie inne hobby, albo pogram w coś, co nie będzie miało tych opcji o które się rozchodzi i tyle.

23.11.2017 17:23
odpowiedz
4 odpowiedzi
Ernest1991
6
Konsul

Od początku tego roku: Horizon, RE7, NioH, Nier, Persona 5, Uncharted Lost Legacy, The Evil Within 2, Prey, Zelda, Super Mario Odysey, Yakuza Kiwami, Wolfenstein 2, AC: Origin, Gravity Rush 2, Yakuza 0, Styx, Dirt 4, Outlast 2, Dawn Of War 3, Injustice 2, Destiny 2, PES 2018, Tekken 7, Hellblade i wiele innych porządnych gier. A jednak znajdą się ludzie dla których gry się kończą, branża zeszła na psy i nie ma w co grać. Dla normalnego gracza jest ogromny wybór na cały rok, a i tak normalny gracz tego nie ogra. A czemu normalny? Bo nienormalni są Ci co nazywają szrotami kilka gier z mikrotranzakcjami i wiecznie płacza o te mikro i inne lootboxy. Zamiast olać to się jeden z drugim użala nad marnym losem gracza. Można zacznijcie lepiej się oglądać za grami, a płaczecie jak by gry były dla was wszystkim. Tak, to jest fajne hobby. I jak wyżej wymieniłem jest masa świetnych gier, które NORMALNY gracz nie jest w stanie ograć w rok. A nienormalny niech dalej płacze, nie ma wyboru i widzi problem u innych, a nie u samego siebie:D

23.11.2017 21:53
odpowiedz
Spalony24
31
Chorąży

Ja powiem tak, już sam fakt konieczności wykupowania subskrypcji w PS4 i XBOX One aby mieć możliwość grania w sieci jest zamachem na portfel. Wiele kultowych gier zmusza gracza do takiego zakupu, gdyż brak jest możliwości grania offline. Im więcej będzie gier nakłaniających do mikropłatności tym szybciej ludzie wrócą z konsoli na PC i do piractwa, gdzie od razu wszystko jest odblokowane (gdzie serwery oficjalne ustępują pirackim)

24.11.2017 05:34
📄
odpowiedz
TraXsoN
52
Pretorianin

Coś trwa ale z czasem zanika i chyba przez te mikro-transakcje gry powoli tracą trend wzrostowy. Ale to długoletnia inwestycja i możliwym jest że coś ulegnie zmianie.
W sumie to gry pojawiły się stosunkowo nie dawno i jesteśmy pierwszym pokoleniem testującym ten system.A jak wiadomo z czasem robi się nudno.

24.11.2017 07:53
2
odpowiedz
not2pun
34
Generał

świat sie zmienia, elektroniczna rozgrywka się zmienia, można i zmienić hobby na inne.

24.11.2017 15:00
😱
2
odpowiedz
Absolem
52
Pretorianin

Ja uważam, że branżę czeka kryzys mimo wszystko. Bardziej w dalszej przyszłości, niż w bliższej, ale w końcu nastąpi pęknięcie, gracze nie wytrzymają i zaczną się odsuwać od takich praktyk. Mikrotransakcje to tylko kolejna moda, z czasem inne firmy wykorzystają je jako element promocji swoich gier bez mikrotransakcji i znudzonych i zmęczonych graczy to przekona. Może nie znikną całkowicie, ale sytuacja się ustabilizuje, a producenci osiągną złoty środek pomiędzy zyskiem, a zadowoleniem konsumentów. Jesteśmy świadkami okresu przejściowego, kiedy to i gracze i producenci trochę jeszcze błądzą na ślepo, nie do końca wiedząc jak dopasować się do branży więc kombinują często przekraczając czerwoną linię. To normalne.

post wyedytowany przez Absolem 2017-11-24 15:01:16
24.11.2017 22:15
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
yadin
95
Senator

Od ponad 10 lat mam taką zasadę: kupować tylko najlepsze tytuły na rynku. Wychodzi mi na to, że kupuję nie więcej jak 2-3 gry rocznie za własne pieniądze. Ostatnie jedyne DLC jakie zdarzyło mi się kupić, to dodatki do "Sniper Elite 4". Mikropłatności omijam, a gry z mikropłatnościami w ogóle ignoruję. Jeśli rynek zostanie tak ustawiony, aby z każdej gry wyciskać nie po 239 zł, ale 500-600 lub więcej, wtedy przestanę grać.

24.11.2017 23:36
😜
odpowiedz
WolfDale
5
Konsul

W grach jest mikro, mikro i przykro!

25.11.2017 12:26
odpowiedz
gressart
11
Legionista

niestety tak będzie wyglądać przyszłość. gra to będzie graficzna wydmuszka, fabuła na poziomie kopa z półobrotu i fura kasy wydawana na mikrotransakcje. urzędy jakoś nie palą się do zabrania się za gry mobilne i i online ze wszelkimi spinami, grabami, skrzynkami i innymi takimi. a jest się za co brać, bo to czystej krwi hazard, a nawet gorzej. jeśli ktoś myśli, że tam jest "losowość" to się grubo myli. wszystko jest ustawione, bazuje na algorytmach, które decydują ile gracz ma wydać zanim zgarnie coś wartościowego. także jest to nie tylko hazard, ale i bezczelne oszukiwanie graczy. nie dawajcie się na to nabrać tym zdziercom. wiem, że i tak się dacie ;)

26.11.2017 21:17
📄
odpowiedz
3 odpowiedzi
topyrz
49
pogodnik duchnik

To co powinna zrobić cześć graczy zaangażowana w dyskusję, to uświadamianie niemej, pasywnej większość. Trzeba tłumaczyć dlaczego złe są mikrotransakcje, przedsprzedaż itp. Inaczej rynek się nie zmieni, jeżeli większości się nie uświadomi.

Nie zgadzam się też ze zdaniami, że sami sobie jesteśmy winni. Otóż nie, ja nie brałem i nie będę brał udziału we wspieraniu chamskich form monetyzacji. Odpowiedzialność za stan rzeczy należy do graczy ignorantów, którzy nie mają wystarczająco dużo wyobraźni, aby zdać sobie sprawę, jak niby nieznaczącą wpłatą na loterii mogą dać sygnał wydawcy, że są gotowi do dojenia jak krowy i strzyżenia jak owce.

27.11.2017 14:14
2
odpowiedz
Hexor
4
Legionista

Ja mam coraz większy dystans do tego wszystkiego. Jest tyle fajnych klasyków i kilku letnich tytułów że naprawdę nie ma co uczestniczyć w tym pędzie. Gry i ich kolejne części szybciej wychodzą niż człowiek zdąży zagrać.

29.11.2017 11:23
odpowiedz
StarySalceson
6
Legionista

Ja właśnie zacząłem wycieranie z kurzu pudełka na półce, a jest tego sporo. Gracze są naprawdę potężną społecznością i siłą, która może naprawdę bardzo dużo, a to czy mikrotranzakcje się przyjmą czy nie zależy tylko od graczy. Jestem na 1000% pewien że każdy gracz ma na tej swoje półce dużo do odkurzenia, więc do roboty i dać dobrego kopa takim krwiopijcom jak EA czy UBISYFEK. Dzisiaj po wielu latach odpaliłem Call of Cthulhu i nie mogę się oderwać pomimo że koło samochodu ma 10 rogów.

post wyedytowany przez StarySalceson 2017-11-29 11:37:01
Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze