Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Publicystyka 14 stycznia 2001, 02:08

autor: Rysław

Jak hartowała się stal, czyli o lokalizacji Baldur’s Gate 2 słów kilka

Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, ile wysiłku kosztuje przygotowanie lokalizacji, a czasami nawet czym w ogóle jest ten proces. Co na przykład różni lokalizację od tłumaczenia? Często te dwa terminy są mylone, a oznaczają zupełnie inne rzeczy.

Już od dłuższego czasu widać na naszym rynku tendencję do wydawania gier w polskich wersjach językowych. Proces ten zapoczątkowany został dość dawno temu (pierwszą grą zlokalizowaną na język polski było Syndicate), ale obecnie można zauważyć coraz więcej spolszczonych tytułów na półkach. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę z tego, ile wysiłku kosztuje przygotowanie lokalizacji, a czasami nawet czym w ogóle jest ten proces. Co na przykład różni lokalizację od tłumaczenia? Często te dwa terminy są mylone, a oznaczają zupełnie inne rzeczy. Mówiąc krótko, lokalizacja to proces polegający na całkowitym, kompleksowym przekształceniu programu, tak aby wszystkie jego elementy występowały w pewnej określonej wersji językowej (w naszym przypadku oczywiście po polsku).

Aby dokonać pełnej lokalizacji należy zatem nie tylko przetłumaczyć tekst, ale też dokonać nagrań oraz odpowiednio osadzić wszystko w kodzie programu. Do tego dochodzi przetłumaczenie wszelakiego rodzaju instrukcji, plików pomocy, napisanie instalatora, przygotowanie polskich czcionek, opracowanie pudełka i ewentualnie innych elementów. Nie jest to bynajmniej łatwa praca i stworzenie dobrej lokalizacji pochłania mnóstwo czasu i pieniędzy. Wydaje się jednak, że jest to opłacalny proces, gdyż spolonizowana gra zyskuje od razu znacznie więcej nabywców. Co ciekawe, lokalizacja często pozwala również na zmniejszenie ceny gry, gdyż jej producent ma pewność, że program nie będzie sprzedawany w krajach innych niż docelowy i czasami zgadza się na obniżenie opłat licencyjnych. W tym artykule chciałbym bliżej przedstawić proces tworzenia polskiej wersji na przykładzie gry Baldur’s Gate, nad lokalizacją której spędziliśmy prawie 4 miesiące.

Samej gry chyba nie muszę przedstawiać, gdyż większość osób albo o niej słyszała, albo miała już okazję zagrać. Lokalizacja pierwszej części BG była swego czasu największym tego rodzaju przedsięwzięcięm na polskim rynku, a od tego czasu zdążyliśmy dodatkowo zdobyć sporo doświadczenia przy spolszczaniu Planescape: Torment. Teraz, od samego początku naszym głównym celem było jak najszybsze zlokalizowanie gry, aby przerwa pomiędzy zachodnim a polskim wydaniem była jak najmniejsza (przypomnę, że w przypadku Tormenta trwało to niestety aż 5 miesięcy). Dlatego też zwiększyliśmy liczbę tłumaczy, biorącą udział w tym projekcie.

Pod koniec lipca 2000 roku wiedzieliśmy już w jakim składzie będziemy pracować. Większość tłumaczy sprawdziła się już przy opracowywaniu polskiej wersji Tormenta, ale doszło jeszcze kilka osób, aby przyspieszyć pracę. (W sumie tłumaczy było 14 - Michał Bojko, Marcin Bojko, Sławek Dymczyk, Radek ‘Regis Vercore’ Gieła, Krzysztof Gonciarz, Marek Król, Piotr Pajerski, Maciek ‘Alvarez’ Pyrkowski, Bartek Walczak, Mirek Wiącek, Leszek Smutek, Marcin Zaród, Łukasz Zieliński, oraz niżej podpisany). W tym czasie otrzymaliśmy też pierwszą wersję tekstów do tłumaczenia. Zostały one podzielone na 14 części i rozesłane do tłumaczy. Zdecydowaną większość tekstów stanowiły dialogi, zaś na resztę składały się wszelakie teksty opisowe, komunikaty, dziennik bohatera i masa pomniejszych plików.

Początkowo wydawało się, że liczba stron do przetłumaczenia będzie znacznie mniejsza niż w przypadku Planescape: Torment, jednak z czasem okazało się, że sytuacja prezentuje się zgoła odmiennie i stron tych było w sumie ponad 3600. Co ciekawe, dopiero po premierze gry w USA otrzymaliśmy końcowe wersje plików do tłumaczenia, niekiedy w sposób znaczny różniące się od tych otrzymanych wcześniej. Jak łatwo wyliczyć, każdy z tłumaczy musiał opracować około 300 stron czystego tekstu. Pierwotnie zakładaliśmy, że tłumaczenie potrwa do połowy września, jednak trwało to dłużej, tak że praca dobiegła końca dopiero w październiku. Przyczyn ku temu było kilka, jak chociażby nagłe zwiększenie ilość tekstu do przetłumaczenia i fakt późnego otrzymania finalnych plików. Wydaje mi się jednak, że przetłumaczenie tak wielkiej ilości tekstu w ciągu 2,5 miesiąca jest niezłym wynikiem. Niestety w paru miejscach odbiło się to troszkę na jakości tłumaczenia, która nie zawsze jest tak wysoka, jakbyśmy sobie tego życzyli.

Baldur's Gate II: Cienie Amn

Baldur's Gate II: Cienie Amn

Neverwinter Nights

Neverwinter Nights

Icewind Dale

Icewind Dale

Wrota Baldura

Wrota Baldura

Icewind Dale: Serce Zimy

Icewind Dale: Serce Zimy

Wrota Baldura: Opowieści z Wybrzeża Mieczy

Wrota Baldura: Opowieści z Wybrzeża Mieczy

Staruszek Baldur's Gate – dlaczego jest to RPG nie do pobicia?
Staruszek Baldur's Gate – dlaczego jest to RPG nie do pobicia?

Dwadzieścia lat na karku, a staruszek Baldur wciąż jest mocnym punktem odniesienia dla innych gier video. To nic, że wiele patentów już się zestarzało, a gatunek ewoluował. Ciężko skopać z tronu tytuł, który zdefiniował pokolenie graczy.

Komentarze Czytelników (26)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
14.01.2001 02:08
zanonimizowany14
38
Legend

Czekamy na wasze opinie na temat artykułu Jak hartowała się stal, czyli o lokalizacji Baldur’s Gate 2 słów kilka

14.01.2001 18:47
Adamus
😃
odpowiedz
Adamus
215
Gladiator

Na wstępie chciałem pochylić czoła przed Tobą Rysławie i innymi pracującymi nad lokalizacjami gier (a zwłaszcza cRPG) i podziękować za to że przyczyniliście się do rozpropagowania tego gatunku (razem z CD Projektem oczywiście) wśród dużej rzeszy graczy. Pisze to jak człowiek już od ponad dziesięciu lat grający w cRPGi i uważający ten gatunek za najciekawszy i najbardziej wciągający. Mogę zrozumieć oburzenie rożnych osób na to ze tego typu gry są (w ich mniemaniu) poprzez lokalizacje profanowane, bo mnie samemu tez nie wszystko się w tym podoba. Przykładem chociażby ten przez Ciebie wskazany beholder, jest to tłumaczenie wręcz najdokładniejsze z możliwych ale jak mnie starego cRPGowca razi to szkoda gadać (nie wiem czy nie lepiej by było nie tłumaczyć nazw własnych) Albo zaczepieni przechodnie którzy nieraz odzywają się ni z gruszki ni z pietruszki. I takich przykładów można mnożyć, ale... Udało mi się np. zarazić syna moich znajomych pasja do tego gatunku gier i tylko dzięki Waszej pracy może poznawać świat FR i przeżywać w nim przygody. Piszą ludzie że oni nie muszą mieć lokalizowanych gier bo znają tak angielski ze swobodnie mogą grac w PT. OK., tylko czy taką znajomością języka może się poszczycić każdy dwunastolatek jak w przypadku mojego znajomego? Niestety większość Polskiego społeczeństwa język angielski zna słabo, albo wcale (jest to pozostałość po „kochanej komunie” gdzie to jedynym słusznym językiem był język „przyjaciół” zza Buga). I pomimo tego że coraz więcej osób swobodnie dogaduje się po angielsku, jestem zdecydowanie za lokalizacjami. Powinna być tylko uważam furtka dla tych którzy wola wersje oryginalne w postaci jednoczesnego sprzedawania obu wersji. Ja sam pomimo tego że raczej nie miałem dużych problemów językowych z ukończeniem takich tytułów jak seria M&M, Diablo czy np. ostatnio Wizards & Warriors, miałbym spore problemy z BG czy PT (można by grac, tylko jak wtedy rozsmakować się w subtelności dialogów?) I z duża sympatią podszedłem do wersji polskiej, pomimo pewnych niedociągnięć. Ale nawet krytykując nie mogę nie zauważyć ogromu pracy i pośpiechu z którego to zapewne większość tych błędów wynikło. Dlatego mogę tylko jeszcze raz podziękować i prosić o więcej i lepiej.

14.01.2001 19:24
odpowiedz
Prestidigitator
55
Konsul

Wydaje mi się, że te wszystkie uwagi o błędach to jest zwyczajne czepianie się i wynika to z tego, że każdemu się wydaje, że on to mógł zrobić lepiej (wyjątek Diablo II, tu wszelkie czepianie jest jak najbardziej usprawiedliwione), a tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy jak dużo pracy trzeba poświęcić na efekt końcowy i jak niekiedy trudno jest dobrze przetłumaczyć jakiś idiom czy nazwijmy to określenia kulturowe (tzn. chodzi mi o to,że na przykład nikt w Polsce nie wie kto to jest Brian Boltano dlatego w South Parku przetłumaczono go na Zbigniewa Bońka(sic!)). Oczywiście nie twierdzę, że tłumaczenia gier są doskonałe trzeba jeszcze wiele rzeczy poprawić ale wszystko zmierza w dobrym kierunku.

14.01.2001 20:48
Ryslaw
😃
odpowiedz
Ryslaw
163
Patrycjusz

--->[Adamus] Dziekuje za mile slowa. Na pewno postaramy sie, zeby bylo jeszcze lepiej, bo sporo jeszcze mozna poprawic. --->[Prestidigitator] - akurat czepianie sie naszej pracy przy Diablo2 jest w ogole nie usprawiedliwione. Gwarantuje, ze w danej sytuacji nie mozna bylo tego zrobic lepiej. Gdybysmy lokalizacje robili w Polsce to wszystko byloby w porzadku, a tak wyglad D2PL zalezal od calkowicie niekompetentnego irlandzkiego programisty, ktory spapral co tylko bylo do spaprania.

15.01.2001 00:28
😊
odpowiedz
Prestidigitator
55
Konsul

Ryslaw nie mam pojęcia kto czym się zajmował przy polskiej wersji Diablo. Chodzi mi o efekt końcowy (nazwijmy go mało profesjonalnym ;-) ), którego trzeba się czepiać, żeby więcej takich produktów nie było (a jeżeli Irlandczyk pracuje nad wersją polską to chyba jest to jakieś nieporozumienie). Jestem za powstawaniem polskich wersji wszystkich gier nawet ze znikomą ilością tekstu ale pod warunkiem, że gra wtedy zyska, a nie straci względem wersji oryginalnej.

15.01.2001 13:14
Cubituss
odpowiedz
Cubituss
129
Generał

--->[Prestidigitator] - czemu uważasz lokalizację Diablo 2 za mało profesjonalną? To znaczy konkretnie - co ci się nie podobało?

15.01.2001 13:31
😃
odpowiedz
Prestidigitator
55
Konsul

Nazwy potworków, dialogi mimo, że mówione i wyswietlane na ekranie w ogóle nie dochodziły do pokładów mojej świadomości. Wiem, że tłumacz to nie literat ale mimo wszystko można się trochę postarać, żeby tekst gładko "wchodził", no i głosy niektórych osób.

15.01.2001 21:50
👍
odpowiedz
zanonimizowany11
10
Legionista

Ja sam miałem wiele zarzutów co do polonizacji gier, choć najmniej do CD Projektu, jednak dopiero po przeczytaniu artykułu zrozumiałem, jakie trudności można przy tym napotkać. Nie przyszło mi do głowy, że przy objętości jaką zajmuje tekst np. w BG II nie jest on używany "1 do 1", ale że ten sam fragment tekstu może pojawiać się w różnych miejscach z różnym kontekstem. Rozumiem teraz jaki kawał dobrej roboty odwalił zespół tłumaczy. Nadal jednak uważam, że jeśli ktoś NAPRAWDĘ dobrze zna angielski, to wersja oryginalna jest ciekawsza.

16.01.2001 18:11
NicK
😃
odpowiedz
NicK
172
Smokus Multikillus

Tekst tego artykułu jest bardzo pouczający dla człowieka nie znającego problemu od "środka". Mimo, iż to co przeczytałem nie było dla mnie zaskoczeniem, to jednak wcześniej nie wyobrażałem sobie tego w taki sposób - w tym sensie, że nie roztrząsałem sprawy od podszewki. Cały artykuł czyta się bardzo przyjemnie, można poznać wiele kruczków, jest parę interesujących przykładów, itp. Niestety cały czas podczas czytania, miałem dziwne wrażenie, jakby był on (artykuł) napisany jako "wytłumaczenie się" ze zbyt wielu drobnych wpadeki, a wszystkie opisy prcesu lokalizacji stanowiły tylko świetny ku temu pretekst. Zbyt często moim zdaniem kładzie się nacisk na "jak to trudno" i "ile to sprawia kłopotu". Toż wcale nie trzeba specjalnie tego podkreślać, bo wynika to z samej treści. Kończąc: czepiam się ;)

19.01.2001 10:33
😊
odpowiedz
zanonimizowany91
28
Pretorianin

A propos czepiania się i wytłumaczenia wpadek. 13 osób tłumaczących jedną grę to dużo, ale z ich pozostawaniem w kontakcie coś chyba jednak było nie w porządku. Podam tylko jeden przykład - wpadkę, która najbardziej mnie uderzyła (nie ma wielkiego wpływu na przyjemność czerpaną z gry, ale świetnie ukazuje problem tłumaczenia): W jednym z zadań dla świątyni Helma, konkretnie pozyskania usług znanego rzeźbiarza, należy ww. rzeźbiarzowi dostarczyć pewną ilość rudy. No właśnie, pewną ponieważ jej ilość występuje w grze w trzech miejscach - w rozmowach z rzeźbiarzem i handlarką rudą oraz w dzienniku - i za każdym razem jest to inna ilość. Prawdopodobnie (mam nadzieję) wynika to z faktu tłumaczenia tych trzech fragmentów przez 3 różne osoby. Jedna pozostawiła oryginalne 200 funtów, druga "przetłumaczyła" to w miarę dokładnie na 90 kilogramów, a trzecia nie tylko "przetłumaczyła", ale i zaokrągliła i wyszło jej 100 kg. Aż dziwne, że żaden z testerów nie zwrócił na to uwagi - w końcu wystarczyło wykryć chociaż jedną z aż trzech niezgodności.

19.01.2001 10:42
👍
odpowiedz
zanonimizowany91
28
Pretorianin

Sorry, mój poprzedni post mógł wywołać wrażenie, że na temat lokalizacji BG2 mam podobne zdanie, jak Prestidigitator nt. lokalizacji Diablo II. To nie tak. Podziwiam ogrom pracy w to włożonej, a liczba błędów nie jest zbyt duża - na pewno nie przekracza statystycznej średniej, ale lokalizacje BG1 i Tormenta postawiły poprzeczkę tak wysoko (prawie bez błędów, chociaż w Tormencie zdziwiła mnie literówka występująca w pierwszym dialogu w grze - z Mortem, zaraz po przebudzeniu - chyba w trzeciej albo czwartej kwestii, to chyba beta testerzy mogli wykryć), że po BG2 jednak widać chyba zbyt duuuużą ilość tekstu i pośpiech konieczny do wydania go na początku grudnia.

24.01.2005 14:24
👍
odpowiedz
zanonimizowany207083
0
Konsul

Swietny art, dziwne ze dopiero teraz go zauwazylem przegladajac archiwum GOL-a :>

Ryslaw, ktore kwestie w BG 2 sa wypowiadane przez Ciebie? :P

24.01.2005 14:26
piokos
😱
odpowiedz
piokos
91
27 do 1

Dlaczego ten wątek mi się sam podwiesił??? Ja go nie chcę mieć na górze!

24.01.2005 14:27
😈
odpowiedz
zanonimizowany207083
0
Konsul

Buhahaha, chyba coś popsułem :D

24.01.2005 14:27
Mortan
odpowiedz
Mortan
150

Daczego nie moge tego odwiesic ? Fajnie, przeczytam sobie, ale bez przesady :D

24.01.2005 14:28
Stranger.
odpowiedz
Stranger.
144
Spookhouse

GRYOnline.plTeam

Spokojnie, wyslalem juz alert :)

24.01.2005 14:28
Vein
odpowiedz
Vein
82
Sannin

poco mi to podwiesiliście ? czy w tym artykule jest naprawde cos waznego dla forumowiczów że musi to wisieć na górze ? mnie ine interesuje BG2 ani jego lokalizacja, tak jak większość forumowiczów wiec prosze zdejmijcie to.

24.01.2005 14:29
😜
odpowiedz
zanonimizowany207083
0
Konsul

Vein -> czytaj lolku co sie stalo, a nie plujesz sie bez powodu

24.01.2005 14:30
Mortan
👎
odpowiedz
Mortan
150

Jotun --> sam jestes lolek, nie dosc ze popsules to jeszcze sie tych chwalisz

24.01.2005 14:31
😊
odpowiedz
zanonimizowany177233
1
Generał

Kto to jest Admin [Admin] ?
Domyślam się ze jest Adminem(:P), ale który to?

24.01.2005 14:32
😁
odpowiedz
zanonimizowany207083
0
Konsul

Luzer -> kiedys tak wygladaly komentarze.

Mortan -> bo to nobilitujące ;D

24.01.2005 14:34
Mortan
😊
odpowiedz
Mortan
150

Mortan -> bo to nobilitujące ;D

"wady wielkich ludzi są pociechą matolow"

24.01.2005 14:35
Lechiander
👍
odpowiedz
Lechiander
67
Fuck Black Hole

Nie moge przeczytać całego artykułu z oczywistych względów. Chcę tylko wyrazić uznanie wobec ogromu pracy, która została włożona w spolszczenie BG2. Postępy widać wyraźnie od czasy BG1 i PT. To tyle. :-)

Aha, pozdrówcie "odtwórczynię" roli Aerie. To jak grała "głosem" w znacznej mierze przyczynił się do rozwinięcia fabuły w kierunku chyba wiadomym. :-P :-)) I za to (m.in.) dziękuję ślicznie! :-)

24.01.2005 14:38
😈
odpowiedz
zanonimizowany207083
0
Konsul

Mortan -> Troche ni w pipke, ni w oko ten twoj cytat. Uwazasz ze ktokolwiek przejalby sie taka blahostka? Albo co wiecej, uznal to za wade? :P

24.01.2005 14:40
Mortan
😃
odpowiedz
Mortan
150

tak, np osoba,ktora uwaza ze cos takiego jest dla niej "nobilitujace" :>

24.01.2005 14:45
😈
odpowiedz
zanonimizowany207083
0
Konsul

1) sztywny jestes
2) zwazaj na emotki ( ;D )
3) czytaj ze zrozumieniem (blahostka to podwieszenie watku w tym przypadku mastah :P)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze