
Ciekawe jak dużo nowych regionów dodadzą. W Attila Półwysep Iberyjski miał ich 15, na tym co pokazali jest na oko nie więcej niż 20, czyli coś na poziomie z Europy Universalis II. Tylko tam Iberia odstawała pod tym względem od reszty kontynentu. Gdyby jednak w Medievalu III granulacja regionów była na poziomie Francji czy Niemiec z mapy obok, to myślę że byłoby to optymalne pod model rozgrywki z Total Warów. Zakładając, że miejsca potraktowane w EU2 po macoszemu (np. Grecja, Anatolia, czy Palestyna) byłyby podzielone w równym stopniu, bo taka np. Ziemia Święta dobrze żeby miała chociaż te kilka regionów, a nie samą Jerozolimę, co pozwoliłoby lepiej przedstawić krucjaty itd.
Mocne powiększenie mapy poprzez jej zbliżenie jest oczywiście bardzo dużym plusem (koniec z miastami zajmującymi wizualnie pół regionu i prawie stykającymi się z miastami z sąsiednich regionów) ale nadal nie rozwiązuje problemu płytkości rozgrywki, gdy połowa państw w grze to tak naprawdę państwa-miasta z jednym regionem, co dobrze widać np. w modach do Attili konwertujących ją do średniowiecza. Dlatego takie coś jak opisane wyżej to moim zdaniem niezbędne minimum.
I jeszcze dali wszystkim zawiedzionym dodatkowy policzek w twarz ogłaszając DLC, które bardziej niż do dwójki pasuje tematycznie do trójki i równie dobrze mogłoby być właśnie do niej, z takimi samymi frakcjami itd.
Creative Assembly ma nowy silnik Warcore, pozwalający deweloperom osiągnąć rzeczy, które wcześniej były dla nich niemożliwe.
Jak chociaż przyzwoita SI przeciwników?

Kolejna odsłona mogłaby po prostu stanowić połączenie najlepszych cech najlepszych odsłon serii.
Jedynka nadal króluje pod względem stylistyki, muzyki, sposobu poprowadzenia kampanii głównej i ogólnie klimatu gry. Krzyżowiec na przestrzeni lat okazał się od niej mimo tego popularniejszy, a to dzięki większej ilości różnorodnych trybów rozgrywki, rodzajów jednostek, lepszej dynamiki walk i ogólnie grywalności. Dwójka broni się zaś, mimo wad, rozbudowanymi łańcuchami produkcyjnymi, nowymi mechanikami rozgrywki i ogólnie ekonomią, jak również nienajgorszą fabułą, ze zwrotami akcji uwzględniającymi decyzje gracza.
Fajnie byłoby zobaczyć połączenie tego wszystkiego w nowej odsłonie retro 2D. Jako nowy setting idealnie pasowałby motyw zakonu krzyżackiego, łączący ten chłodny i tajemniczy (ale jednocześie też sielankowy i idylliczny) klimat jedynki, grywalność krzyżowca opartą o motyw krucjat (w tym przypadku północnych), zapewniający różnorodność kultur i rodzajów jednostek, czy wreszcie rozbudowaną ekonomię z dwójki, wpasowującą się w ogólny rozwój cywilizacyjny państwa zakonnego.
epoka wiktoriańska nie byłaby raczej zbyt ciekawa - strasznie mała różnorodność jednostek by tam była (x wariantów typa z karabinem + artyleria i jakaś tam kawaleria która w późniejszym etapie byłaby do wywalenia przez broń palną)
Dorzuciłbym jeszcze do tego:
- Great War (I Wojna Światowa)
- Civil War (Wojna Secesyjna)
Co do zaś I WŚ to niby zgoda, bo sam myślałem czy by nie dopisać, ale wolałem nie wymieniać, bo w sumie nie wiem jak miałoby to wyglądać w Total Warowym wydaniu.
O ile część bitewną jeszcze można sobie wyobrazić jako coś skręcającego w stronę starć z The Great War: Western Front, tak już część na mapie strategicznej trudno by było przedstawić, bo jednak znany z Total War styl z wędrującymi od prowincji do prowincji armiami, które ścierają się po drodze w walnych bitwach, jest raczej nie do pogodzenia z realiami gdzie walki toczą się na ciągłej lini frontu po całej granicy, a efektem tych walk nie jest przejmowanie całych prowincji o raz, a przesuwanie linii frontu o kilka km na jakimś odcinku. Oczywiście można by to zmieniać i dostosowywać mechaniki gry do realiów epoki, ale czy to byłby wtedy jeszcze Total War?
Jakby nałożyć na oś czasu wszystkie historyczne Total Wary to wyjdzie że zostały cztery główne luki, w których albo nie było jeszcze nic, albo poruszony był tylko jakiś ich niewielki wycinek, czy to w formie budżetowego dodatku z nową kampanią, czy nawet pełnoprawnej odsłony, ale ograniczonej tematycznie do jakiegoś zamkniętego regionu, z pominięciem reszty znanego wówczas świata.
1. Epoka Achemenidów (VI-IV wiek p.n.e.) - część okresu między Pharaoh a Rome: powstanie i rozkwit Imperium Achemenidów, upadek Babilonu, Scytowie, Grecja klasyczna, wojny perskie, wojny peloponeskie (przedstawione już w dodatku Wrath of Sparta do Rome II), powstanie Republiki Rzymskiej (przedstawione już w dodatku Rise of Republic do Rome II), Etruskowie, ostatni rodzimy faraon starożytnego Egiptu, upadek i podbój Imperium Achemenidów przez Aleksandra Wielkiego (przedstawione już w dodatku Alexander do Rome I).
2. Wczesne średniowiecze (VI-X wiek) - okres między Attilą a Medievalem: czasy Justyniana (częściowo przedstawione już w dodatku The Last Roman do Attili), Persja Sasanidów, podboje arabskie, Imperium Franków (przedstawione już w dodatku Age of Charlemagne do Attili), Chazarowie, powstanie Rusi, epoka wikingów (przedstawione już w dodatku Viking Invasion do Medievala I) itd.
3. Wczesna nowożytność (XVI-XVII wiek) - okres między Medievalem a Empire: wielkie odkrycia geograficzne i początek kolonizacji świata (częściowo przedstawione już w dodatku Kingdoms do Medievala II), wojny włoskie, podboje osmańskie, wojny religijne w Europie z wojną trzydziestoletnią na czele, upadek dynastii Ming, okres Sengoku w Japonii (przedstawione już w obu Shogunach), Indie Mogołów, "Ogniem i Mieczem" itd.
4. Epoka wiktoriańska (XIX wiek), okres po Napoleonie: rewolucja przemysłowa, finał kolonizacji świata, Wiosna Ludów, wojna krymska, wojna secesyjna, restauracja Meiji (przedstawione już w dodatku Fall of the Samurai do Shogun 2), zjednoczenie Niemiec i Włoch itd.
Pod newsem z prezentacji przydałaby się taka ankieta:
Na jaką nową, historyczną odsłonę Total War najbardziej czekasz:
• Pharaoh II
• Cyrus (VI-IV wiek p.n.e.)
• Rome III
• Attila II
• Dark Ages (VI-X wiek)
• Medieval III
• Pike & Shot (XVI-XVII wiek)
• Empire II
• Napoleon II
• Victoria (XIX wiek)
• Inna
Ciekaw jestem jakie byłyby wyniki. Wiem, że nieraz były już tutaj podobne ankiety, ale chyba nie było żadnej z takimi opcjami, bo a to wybór tylko pomiędzy nowymi tytułami, a to wybór tylko wśród istniejących podserii z kolejnym numerkiem, albo w ogóle wymieszane jeszcze z tymi fantasy itd. Jeśli jednak była jakaś dość podobna to ktoś może podrzucić link.
Tym bardziej, że jeśli chodzi o GSG od Paradoxu to wyszło wtedy Hearts of Iron II, które popularnością cieszy się poniekąd do dziś, gdyż na przestrzeni lat powstało kilka pobocznych gier z serii na jego bazie (Arsenal of Democracy, Iron Cross i Darkest Hour), a ostatnia z nich, jako ta najlepsza i najbardziej rozbudowująca pierwotną formułę, nadal jest wspierana i mimo 20 lat od premiery pierwowzoru, wciąż raz na jakiś czas otrzymuje patche z poprawkami i dodatkową treścią.
2005 rok to był chyba najbardziej świetlany rok dla klasycznych RTSów. Apogeum tego gatunku. Dostaliśmy Age of Empires III i Kozaków II, czyli najbardziej ambitne i rozbudowane (żeby nie powiedzieć najlepsze) odsłony swoich serii. Dostaliśmy też Twierdzę II, która swoich poprzedniczek może nie pobiła, ale nadal pod wieloma względami wniosła powiew świeżości do cyklu i broni się nimi do dziś. Honorowo można jeszcze wspomnieć zapomniane Empire Earth II, jakby komuś, mimo premiery nowych odsłon trzech wiodących marek gatunku, nadal było mało.
Ogólnie zgoda, że fajnie byłoby zobaczyc coś w bardziej rysunkowym stylu, najlepiej takim stylizowanym trochę pod epokę w której toczy się rozgrywka, w stylu starych map itp.
Problem w tym, że dla twórców gier rysunkowy styl na ogół sprowadza się do komiksowej, infantylnej pstrokacizny, niczym w chińskich gierkach na telefon. Jeśli wraz z przejściem na rysunek mielibyśmy dostać też zmianę ogólnej stylistyki gry na taką kolorową dziecinadę jak np. w Cywilizacji VI, to zdecydowanie wolę gdy PDX trzyma się jednak tego swojego pseudorealizmu w tanim 3D.
Trochę słabo wygląda ten widok mapy terenowej z wrastającymi na siebie miasteczkami. Całe Włochy miejsce przy miejscu zabudowane domkami. Mam nadzieję, że na mapie politycznej nie będzie tego widać (w poprzedniczce niby było, ale tam mieliśmy mniej prowincji, a co za tym idzie mniejszą gęstość rozmieszczenia miast, dzięki czemu to tak nie raziło).
Nie przekonuje mnie też cofnięcie daty startowej o ponad sto lat, do 1337 roku. Przy rozpoczynaniu rozgrywki w 1444 ten najciekawszy fragment rozgrywki (powiedzmy pierwsze 100-150 lat) wypadał akurat na początku epoki nowożytnej, na ogół gdzieś tak do połowy/końca XVI wieku, zanim poznikały mniejsze państwa, a świat został podzielony pomiędzy duże bloby (włącznie z państwem gracza). W dalszych etapach rozgrywka się już nudziła i ciekawiej było zacząć nową rozgrywkę, innym państwem, znowu ogrywając wspomniany okres.
Przesuwając się sto lat do tyłu, zamiast ogrywać na tej zasadzie początek epoki nowożytnej, czyli okres wielkich odkryć geograficznych, upowszechnienia broni palnej itd to ogrywać będziemy schyłkowe średniowiecze, czyli zupełnie inny okres.
Bo w tak głębokie przemodelowanie całego systemu rozgrywki, aby moment zanim ten mający jeszcze ręce i nogi stan początkowy nie rozjedzie się całkowicie, za sprawą głupkowatej, niezbalansownej SI, trwał choćby dwa razy dłużej (ale bez spowolnienia ogólnego tempa rozgrywki), to coś mi się nie chce wierzyć.
Mogę się założyć, że na pewno nie będziemy mieli np. dobrze zaimplementowanego rozpadania się Złotej Ordy, stanowiącej w 1337 wielki, żółty blob zajmujący kawał mapy. Zbalansowanego tak, aby w większości rozgrywek, bez ingerencji gracza jego przebieg wyglądał podobnie i finalnie kończył się na ogół w sposób zbliżony do tego historycznego.
Albo osłabią ją za bardzo i np. Litwa zamiast zatrzymywać się historycznie na podboju Rusi, będzie w większości rozgrywek mocno rozrastać się na wschód, aż nie trafi na jakiegoś bloba z Azji Środkowej, analogicznie rozrastającego się na zachód. Albo osłabią ją za mało i w większości rozgrywek będzie się utrzymywać jako taki żółty blob blokujący powstawanie i rozwój Rosji na wschód.
No nie ma opcji żeby to dobrze zbalansowali. Tak jak nie umieli zbalansować rozpadu Timurydów i podboju Indii przez Mogołów w czwórce, gdzie mieliśmy na ogół po prostu szybki podział Indii na 2-3 główne bloby z którychś z państw startowych. Albo zamiast podboju Chin przez Mandżurów, w większości rozgrywek było albo utrzymywanie się dynastii Ming do końca gry, albo jej szybki rozpad na drobnicę z której wykształcały się potem 2-3 główne bloby, też trwające już do końca rozgrywki.
Dlatego też, mimo iż wydłużony czas gry brzmi ciekawie, to lepsza była jednak data startowa, gdzie chociaż te podstawowe zmiany i podziały kształtujące potem przebieg epoki nowożytnej już się dokonały. Tutaj za bardzo cofnęli się w średniowiecze.
Ktoś mógłby powiedzieć, że wystarczy odpalić rozgrywkę z późniejszą datą. Niestety raz, że w czwórce było to zrobione na odwal się i kompletnie niezbalansowane (technologie, drzewka itd) w stosunku do tych głównych, oficjalnych scenariuszy, a dwa że chyba nie wiadomo jeszcze, czy na nowym silniku w ogóle będzie możliwość wyboru dowolnej daty startowej.
W opcjach można jedynie przełączyc aby AI w pierwszej kolejności podążało ścieżką historyczną, czyli starało się trzymać pierwotnego ciągu wydarzeń (w zależności od poczynań gracza).
Nie ma natomiast żadnego podziału scieżek alternatywnych na te, które od biedy łapią się pod hasło "historia alternatywna" i na pozmyślane przez twórców bzdury (stworzone pod bardziej odjechany model rozgrywki, gdzie modyfikatory szaleją i na świecie dzieje się co chce), ani też żadnego magicznego ustawienia, po którym te drugie znikają z gry, więc jak ktoś chce sobie rozegrać w miarę autentyczną rozgrywkę, z większymi lub mniejszymi odchyleniami od znanej historii, ale jednak w granicach zdrowego rozsądku, to zostaje z niczym, bo ma do wyboru albo ścisłą historyczność, albo totalny odlot. To w tym złego.
Gdyby te wszystkie oderwane od rzeczywistości wymysły twórców nie udawały historycznych, tylko stanowiły osobny scenariusz, jak np. w dodatku Armageddon do HoI2, to by nie było problemu i każdy grałby sobie w to co chciał. A pomysły pokroju tego indyjskiego "Imperium Jedwabnego Szlaku" są właśnie jak żywcem wyjęte z tego dodatku.
Historia alternatywna to nie jest każda bzdura jaka przyjdzie ci do głowy, a np. przejęcie władzy w Polsce przez rosyjskie środowiska emigracyjne, ogłoszenie jakiegoś kozaka dońskiego królem Polski i wykorzystanie jej (z racji bycia kiedyś częścią carskiego imperium) jako przyczółka do wyzwolenia reszty białej Rosji od ZSRR (i to wszystko w kilka lat) do takich bzdur się właśnie zalicza.
I tu nie chodzi o to, aby nie było w ogóle ścieżek alternatywnych, tylko aby twórcy przestali przepalać czas i zasoby na tworzenie takich wyssanych z palca głupot jak wyżej, zamiast tego tworząc coś w miarę realnego, lub chociaż autentycznego w odbiorze. W przypadku Polski spokojnie można było dodać wiele sensownych scieżek alternatywnych, bez konieczności odpływania w bezmiar wyobraźni niezbyt rozeznanych w specyfice regionu twórców, co widać chociażby w niektórych modach, gdzie drzewka focusów biją na głowę te oficjalne.
Występująca losowo inwazja kosmitów też dawałby "pewną niepewność i zmienność do rozgrywki (a byłoby to mniej więcej równie autentyczne co Romanowowie obalający sanację i wracający na tron Polski u progu II WŚ), co nie oznacza z automatu, że dodawnie czegoś takiego to dobry pomysł. Chociaż biorąc pod uwagę przyjęty kierunek rozwoju, to nie zdziwię się, jak PDX za jakiś czas pójdzie w coś podobnego.
Zamiast wyzwolenia Indii spod brytyjskich rządów, Paradox umożliwi jednak przekształcenie Indii w Imperium Jedwabnego Szlaku.
Abstrahując już od powodu oburzenia chińskich graczy, to tragedią jest już sam fakt, że PDX ostatnio masowo wymyśla takie oderwane od rzeczywistości bzdury i umieszcza w swoich grach, byle przygłupy na Twitchu mogły potem nakręcić sobie kolejną szaloną kampanię, nabijać wyświetlenia i promować dalej grę. Jakieś mininum autentyzmu? A po co to komu...
Ta gra to i tak już tylko sam meme content. Zamiast skupić się na rozwoju realnych alternatywnych ścieżek, to idą w bzdury typu opisane w artykule robienie światowej potęgi industrialnej z Afganistanu w 5 lat... Odkąd zorientowali się, że takie debilizmy mają wzięcie na Twitchu, wśród klienteli oderwanej od mobilnych gierek, gdzie podbija się świat Luksemburgiem itd., to jest już tylko coraz gorzej. Trzeba czekać, aż skończą wypluwać kolejne DLC i ktoś wtedy stworzy moda kastrującego grę ze wszystkich takich bzdur, zastępując je czymś mniej spektakularnym, ale za to bardziej autentycznym i trzymającym się realiów epoki.
Pomijając już nawet samą jakość grafiki, to te infantylne modele jakichś krasnoludków dodatkowo odrzucają od tej gry.
Teraz tylko czekać aż nowe Age of Mythology czeka to samo. Dokończą to DLC z Chińczykami, co je już mają rozgrzebane i też już raz opóźniali (a które to tak na prawdę będzie tylko uzupełnieniem brakujących treści z oryginału, czego nie dowieźli na premierę) i na tym się skończy.
Skoro nie opłacało im się rozwijać AoE3, mającego obecnie o połowę więcej graczy niż AoM, to tym bardziej nie będą wspierać i tego. Widocznie Retold za słabo się sprzedało i po tym fiasku zapadła decyzja o porzuceniu w ogóle rozwoju całej gałęzi serii jadącej na silniku Bang Engine (tj. właśnie AoE3 i AoM).
Czyli z serii zostają żywe już tylko AoE2 i AoE4.

Mi to ciągle się marzy Twierdza w klimatach krucjat północnych i zakonu krzyżackiego. Stylistyka, muzyka i jakość kampanii z jedynki, dynamika walk, różnorodność jednostek i tryby rozgrywki z krzyżowca, budynki, łańcuchy produkcyjne i dodatkowe mechaniki z dwójki. No czego chcieć więcej... ^^
Coś mało strategii w tym zestawieniu. Jako że Twierdzę już ktoś z komentujących wymienił (jak w ogóle można było tego nie dać?!), to od siebie może dorzucę inny tytuł, z którym też sporo osób mogło spędzić wiele godzin, a jeszcze się nie pojawił: Europa Universalis II
W Civil War grało się calkiem nieźle, jak na tak niszowy tytuł. O powstawaniu American Revolution nawet nie miałem pojęcia. Na GOL zero newsów o tym (choćby o premierze). No ale za to kolejne śmieciowe newsy o Wiedźminie 4 się mnożą...
Ogłoszono też, że zapowiedziany w lutym dodatek do AoE3 (dodający Duńczyków i Polaków) został przesunięty na 2025 rok (miał wyjść pod koniec tego roku). O tym też moglibyście skrobnąć newsa.
Fajnie, że powstaje jakiś nowy RTS w starym stylu, szkoda tylko, że twórcy jako sztandarową cechę wybrali sobie największą wadę gier typu Empire Earth, czy Rise of Nations, czyli właśnie to rozciągnięcie osi czasu gry na różne epoki. Lepiej jak gra dobrze przedstawia jedną epokę, niż kilka ogólnikowo. Jest to jeden z powodów, dla których seria Age of Empires się wybiła i do dzisiaj jest popularna, a wyżej wymienione odeszły w zapomnienie już lata temu.
Ja to bym bardziej pograł w jakiś spin off serii typu Civilization IV: Colonization.
Największą bolączką całej serii jest bowiem dla mnie ten rozwleczony na tysiąclecia okres rozgrywki, w którym każda epoka potraktowana jest bardzo ogólnikowo (ze względu na ich ilość), a przechodzenie między nimi tworzy nagłe skoki o kilkaset lat i absurdalne miksy epok, typu rycerze vs czołgi itp. No po prostu nie da się czegoś takiego traktować poważnie.
A szkoda, bo sama formuła rozgrywki jest ciekawa i jak chyba żadna inna, przyjemnie przedstawia temat eksploracji i zasiedlania mapy.
Dlatego też, takie ograniczenie się we wspomnianym dodatku tylko do okresu kolonizacji było właśnie strzałem w dziesiątkę. Z jednej strony, nadal bardzo dobrze pasuje do formuły rozgrywki, z drugiej zaś, zawężenie się do jednej epoki pozwala na lepsze jej oddanie w grze (jak w Total Warach czy grach Paradoxu) i przy okazji likwiduje te wszystkie te psujące immersję absurdy jak wyżej.
A takie kilkaset lat (zamiast kilku tysięcy) to nadal na tyle dużo, aby z zachodzących na przestrzeni tego czasu zmian spokojnie dało się wymodelować pasującą do formuły rozgrywki ścieżkę rozwoju, zapewnić odpowiednią różnorodność jednostek, budynków, grywalnych nacji itd. Kwestia tylko bardziej szczegółowego zagłębienia się w jedną już epokę i jej poszczególne etapy składowe.
Wspomniany dodatek pod tym wzgledem akurat też był dość ogólnikowy, no ale to z racji niskiego budżetu (w końcu to tylko samodzielny dodatek) i właśnie fajnie byłoby teraz zobaczyć coś bardziej rozbudowanego z takim podejściem.
Ale bym pograł w taką nową retro produkcję w ramach serii. Z taką piękną i mega klimatyczną grafiką 2D urzymaną w stylistyce oryginału, ale już na współczesnych rozdzielczościach. No i do tego jeszcze jakieś świeże miejsce akcji, pasujące do tematyki gry (tj. budowania zamków).
Np. tzw. krucjaty północne wydają się być tutaj strzałem w dziesiątkę. Miałoby to w sobie trochę z jedynki, ten taki chłodny klimat dziewiczych pustkowi północnej Europy, ale też trochę z krzyżowca, gdy jako rycerze (Krzyżacy) walczylibyśmy z poganami (tyle że Bałtami zamiast Saracenów).
Budowanie takiego zamku z czerwonej cegły, gdzieś pośród pruskich lasów i jezior, przy sielankowej, ale też nieco tajemniczej, średniowieczej muzyce jak w jedynce... To byłoby coś pięknego.
Oczywiście to tylko jedno z potencjalnych miejsc akcji. Równie ciekawy mógłby być np. temat rekonkwisty (Chrześcijanie vs Maurowie) albo Bliskiego Wschodu, ale kilkaset lat wcześniej (wczesne podboje arabskie przeciwko Bizantyjczykom i Sasanidom).
Co by nie wybrali, ważne aby ograniczyli się do jednego miejsca i okresu, aby nie tworzyć bzdurnych miksów jak w tej ostatniej, azjatyckiej części, gdzie wymieszali sobie beztrosko Mongołów, Wietnamczyków, Japończyków itd, bo przecież wszyscy są z Azji...
Co do rozgrywki to już samo przeniesienie i delikatne doszlifowanie łańcuchów produkcyjnych z dwójki (plus jakichś pojedynczych ciekawszych elementów z następnych części) byłoby dość satysfakcjonujące. A jakby to jeszcze trochę rozbudować, to już w ogóle miód.
No tylko że to jedynie nierealne marzenia, bo z tego co widać, to żaden z decydentów w obecnym Firefly Studios nie rozumie przyczyn fenomenu pierwszych odsłon serii, czyli pewnie kolejny raz dostaniemy to tandetne, plastikowe 3D i (sądząc po tytule) jakiś generyczny koncept średniowiecza zrodzony w ich głowach, będący zlepkiem elementów z różnych miejsc i czasów (z racji ograniczonego budżetu). Rozgrywkowo oczywiście po linii najmniejszego oporu, czyli po prostu ten ich bazowy szablon po raz n-ty, z jakimiś tam, marginalnymi różnicami. A całość żenująco reklamowana przez tego pajaca co im oficjalny kanał na YT prowadzi.
Na prawdę nie spodziewam się niczego ciekawego po tym studiu w jego obecnym stanie osobowym. Dostaniemy co najwyżej taki niskobudżetowy śreniak bez polotu, do odpalenia na kilka wieczorów i odinstalowania. Tak jak przez ostatnie 20 lat...
Ja to zawsze lubiłem pomysł z tymi animowanymi menu z historycznych Total Warów i dopasowaną do tego muzyką charakterystyczną dla danej tematyki, np. z chórem i kościelnymi organami dla średniowiecza:
https://youtu.be/0jBc4OjWORw&t=273

Jedynka ze swoim ze swoim ubogim gameplayem nie oferuje niczego czego nie oferowałaby dwójka (szczególnie, że mamy już dodatek przenoszący AoE1 do AoE2). Trójka zaś, jako gra o trochę bardziej złożonym gameplayu, uderza już do innej grupy odbiorców, która na ten moment jest co najmniej 3 razy mniejsza.
Skoro więc mniej skomplikowane i łatwiejsze do opanowania dla niedzielnego klikacza AoE2 jest dużo bardziej popularne, a do tego tworzenie nowych frakcji (będących główną atrakcją wszystkich tych DLC) do AoE2 to w dużej mierze zwyczajne kopiuj-wklej jednego, prostego szablonu, podczas gdy w AoE3 każda nowa frakcja wymaga odrobiny researchu, wymodelowania całego uniklanego rostera jednostek (a nie 1-2), wymyślania dziesiątek kart z unikalnymi bonusami (a nie 1-2) i zbalansowania tego wszystkiego podług już istniejących mechanik (gdzie wszystko wszystko zazębia się ze sobą na mnóstwo sposobów), to trudno się dziwić, że wolą iść w bezpieczne, tworzone niskim kosztem dodatki do dwójki niż przeznaczać dużo większe zasoby na nową treść do trójki, która jeszcze na dodatek ostatecznie sprzeda się gorzej.
Jeśli nawet eksperyment z przejściem na model pseudoF2P nie pomógł tej grze przyciągnąć na dłużej większej bazy graczy (która w parę miesięcy od chwilowego skoku, wynikającego z racji wspomnianego wydarzenia, wróciła praktycznie do punktu wyjścia) to raczej nie ma co liczyć na jakieś dodatki do AoE3. Tym bardziej, że ekipa odpowiedzialna za dotychczasowe dodatki została podobno w dużej mierze przerzucona do powstającego na tym samym silniku AoM Retold.
Głównym problemem tej gry (nie licząc głupkowatej SI i kilku innych mankamentów trapiących wszystkie Total Wary) jest jej umiejscowienie. O ile dobór epoki jest całkiem ok, to już ograniczenie się do samego Egiptu i Anatolii to zwyczajny strzał w stopę. To tak jakby wyszło Rome III i zamiast niemal całej Europy i Bliskiego Wschodu oraz szerokiego wachlarza różnorodnych frakcji do wyboru na całym tym obszarze, miało świat gry ograniczony tylko do samej Italii i kawałka Maghrebu, z dwoma grywalnymi frakcjami, tj. Rzymem i Kartaginą, ale poszatkowanymi na kilka mniejszych stronnictw każde, że niby jest jakiś wybór.
Brzmi jak poroniony pomysł, prawda? No to w TW Pharaoh równie poroniony pomysł właśnie doszedł do skutku...
Niskie oceny graczy w ogóle więc nie dziwią. Teraz to tylko ciekawe czy sprzedaż będzie na tyle niska, że porzucą to od razu, czy jednak będą to jeszcze próbowali jakoś rozszerzać kolejnymi DLC (oczywiście wycenionymi jak za zboże), bo zapewne taki był pierwotny plan.
Tak czy siak, gra to klasyczna próba skoku na kasę, ot żeby zarobić a się nie narobić. Przy takim podejściu pozostaje więc tylko życzyć twórcom niepowodzenia.
Jak dla mnie epoka brązu może być bardzo fajna w roli dziury do wstrzelenia się z jakimś nowym okresem w serii. Lecz co z tego, jak już widać pojazd po budżecie i dostaniemy tylko Egipt, Lewant oraz Anatolię zamiast całego Bliskiego Wschodu. A gdzie np. Mezopotamia z ikonicznymi dla tych czasów cywilizacjami jak Asyryjczycy czy Babilończycy? Już nie mówiąc o mniej oczywistych jak Elamici, jeszcze dalej, w Iranie. Z drugiej strony tak samo, mamy najprawdopodobniej pominiętych Greków itd.
Zamiast możliwie najlepiej wykorzystać i tak okrojony (w porównaniu do takiego Rome czy Medievala) obszar gry i rozszerzyć mapę powiedzmy od Grecji na zachodzie do Iranu na wschodzie oraz od Morza Czarnego na północy do Sudanu na południu (otrzymując w miarę naturalne i zamknięte granice świata gry) to zrobili taki bieda wycinek, z raptem 3 kulturami podzielonymi na mniejsze frakcje.
Dla mnie to trochę marnowanie potencjału tego okresu. Niby pozapowiadali już po kilka DLC z nowymi frakcjami, ale jakoś nie wyobrażam sobie aby miały one powiększyć mapę gry niemal dwukrotnie, tak aby dodać wszystkie wyżej wymienione obszary i kultury do gry. W zasadzie to w ogóle nie ma pewności czy będą one jakkolwiek rozszerzać mapę, równie dobrze mogą dodać te kilka frakcji w obrębie aktualnych granic świata gry.
Podsumowując, wcale nie czuję się zawiedziony doborem epoki (jak wielu liczących na kontynuację którejś z istniejących serii), ale podejściem twórców do wykorzystania jej potencjału już tak. Oczywiście mogło być gorzej i mogli np. dać tylko sam Egipt, ale mimo wszystko na ten moment tytuł zapowiada się raczej biednie i słabo, na wzór tych samodzielnych DLC opatrzonych dla zmylenia kupującego dopiskiem "Saga".
ludzie pokazywali, że wolą kupować tak, bo wygodniej
Gdyby był wybór wersja cyfrowa Steam z pobieraniem z neta i przyspawaniem się do ich launchera vs wersja pudełkowa z instalacją z płyty, bez żadnych launcherów, DRMów itd, a ludzie w obliczu takiego wyboru wybieraliby wersję cyfrową to można by się pokusić o podobne stwierdzenia co twoje. Jednak, jako że takiego wyboru nie było to tego typu tezy są zbyt daleko idące, tym bardziej że w równoległym świecie konsoli jakoś dalej królowały pudełka.
36zł dobra cena
Teraz tylko niskim kosztem natrzaskać więcej takich dodatków i już każdy zainteresowany, kupując je na premierę wyda wielokrotność wartości gry. Niby nic odkrywczego, ale wydaje mi się, że cena 15-20zł za DLC (jak w przypadku poprzedniego dodatku) była bardziej adekwatna do takiej polityki wydawniczej.
Epic jest spoko - wchodzisz, dodajesz darmową grę, wychodzisz, zapominasz, odpalasz bez żadnych launcherów grę zakupioną na GOG i grasz
Poprawione.
Jeśli chodzi o te afrykańskie cywilizacje z AoE III to póki co na filmiku widzieliśmy dwie i są to Etiopczycy oraz Hausowie (można poznać po flagach). Możliwe jednak, że to nie koniec i będzie ich więcej.
To było jeszcze w czasach gdy 1600AF był świeżo na rynku z cenami 350-400zł. Do tego tania płyta pod AM4 - 250zł i RAM 250-300zł. Cudu żadnego w tym nie ma, wystarczy co jakiś czas zaglądać na Peppera i wyłapywać promki z polskich sklepów.
Nawet z niedawnych promocji można sklecić coś podobnego w takich cenach:
https://www.pepper.pl/promocje/plyta-glowna-msi-b450m-pro-vdh-max-303879 - 224zł
https://www.pepper.pl/promocje/hyperx-16gb-2x8gb-3200mhz-cl16-fury-307388 - 249zł
https://www.pepper.pl/promocje/ryzen-3-3100-w-sklepie-rtveuroagd-304457 - 439zł
Z przesyłkami wychodzi 950zł, ale to przed droższy procesor, bo 1600AF już niedostępny. Ogólnie to wiadomo - budżetówka, ale jak ktoś ktoś ma czas i cierpliwość to można popolować na coś lepszego. Tyle że w twoim przypadku takie coś zbytnio nie ma sensu, skoro chcesz w przyszłości wrzucać tam mocniejsze flaki to już by się przydała np. płyta z lepszą sekcją zasilania, bardziej kręcący się RAM itd. A tak w ogóle to czemu akurat 2600X?
Po przesiadce z i5 4460 i 8GB DDR3 1600MHz na R5 1600AF (praktycznie to samo co 2600 bez X) i 16GB DDR4 3200MHz (karta bez zmian - GTX 1060) zniknęły problemy ze spadkami FPS w grach (np. Kingdom Come czy wspomniane przez ciebie Origins). Ogólna wydajność też trochę wzrosła ale ważniejsze jest właśnie to, że znacząco zmalał rozrzut FPSów i są bardziej stabilne, skupione wokół średniej wartości, no i sam minFPS jest dużo wyższy, dzięki czemu nie ma już freezów i przycinek.
Przy czym ja na nową płytę, ryzena i ram do tego wydałem łącznie 900zł, co po odjęciu 400zł za stare podzespoły dało 500zł wkładu własnego na taką modernizację. Ale to było na początku roku, teraz pewnie drożej. No i jak chcesz szykować się pod 2080 to przydałby się mocniejszy procek (a co za tym i płyta) niż w moim przypadku, więc koszty dalej rosną, do tego mocniejszy zasilacz - znowu koszty rosną, itd itp. To już jak uważasz.
uproszczeniu drzewka technologi
W trójce teoretycznie wygląda to bardzo podobnie, z tym że takie ogólne szablony są trzy (podział na Europejczyków, Indian i Azjatów) i w obrębie każdego występują większe odstępstwa niż zawsze tylko dwie inne technologie i kilka zmienionych modyfikatorów na start. No i tutaj to tylko początek tematu, bo dochodzi do tego jeszcze nowa mechanika dostaw z metropolii, w postaci kart na przesyłkę surowców, jednostek i ulepszeń.
Każda nacja posiada metropolię, w której może przebierać we własnym, rozbudowanym drzewku ponad 100 różnych kart z przesyłkami, z czego kilkadziesiąt to są karty unikalne dla danej nacji, wliczając w to po kilkanaście unikalnych ulepszeń na nację, co samo w sobie już znacznie przerasta to z czym mamy do czynienia w dwójce. Z takich kart układa się potem wedle własnego widzimisię różne talie (podczas jednej rozgrywki można używać tylko jednej wybranej na początku talii, będącej zbiorem 25 kart). Zupełnie inaczej wygląda talia do szybkiej rozgrywki na rush, inaczej do długiej z czasem pokoju, inaczej na mapach z wodą, inaczej na mapach z tubylcami itd. Ilość możliwych kombinacji kart w postaci własnych talii jest bardzo duża, a co za tym idzie i ilość różnych strategii.
Karty zużywamy za doświadczenie (nowy "surowiec") zdobywane na różne sposoby stopniowo przez całą rozgrywkę, więc nie możemy wykorzystać wszystkich naraz i liczy się nie tylko ich dobór ale i kolejność wykorzystania oraz to jak szybko zbieramy doświadczenie, co również zwiększa złożoność rozgrywki. Mamy też szereg innych mechanik jak najemnicy, rozsiane po całej mapie skarby z surowcami/jednostkami/ulepszeniami zbierane odkrywcami (co premiuje eksplorację), szlaki handlowe dostarczające surowców i wioski tubylców dostarczające kolejnych unikalnych jednosetk i ulepszeń (co premiuje walki o kontrolę terenu). Samych plemion tubylców jest w grze kilkadziesiąt, a każde posiada po jedną-dwie unikalne jednostki i kilka unikalnych ulepszeń (to tyle co grywalne nacje w dwójce...). Nowości i sposób ich zazębiania się ze sobą jest tyle, że złożoność trójki ponad dwójkę nie podlega żadnej dyskusji.
Jest tylko jeden problem, wśród nowych mechanik są pewne chybione pomysły, a wśród nich jest np. levelowanie metropolii. Nie mamy dostępu od początku do wszystkich kart w metropolii (żeby układać sobie z nich talie) ale odblokowujemy je z czasem za doświadczenie z rozgrywek. Aby skorzystać ze wszystkich możliwości jakie oferuje nowa mechanika trzeba więc trochę pograć i odblokować lepsze karty (docelowo wszystkie). No i tutaj pies pogrzebany bo zamiast zachęcać do gry spowodowało to, że większość niedzielnych graczy odpadała już na tym etapie, sądząc, że to wszystko co ta gra oferuje i sprowadzając cały, jakże ważny element rozgrywki do tego co do ułamka jaki dostali na początku, czego przykładem może być kwitowanie mechaniki jako "zrzuty zaopatrzenia" jak u kolegi.
Na oficjalnym forum gry jednym z głównych postulatów użytkowników było właśnie wywalenie levelowania metropolii przy okazji tworzenia Edycji Ostatecznej i udostępnienie wszystkiego od początku, chociaż wątpię czy twórcy zdecydowali się na taki krok.
--------------------
Dodatkowo dwójka działała na zasadzie systemu "papier/kamień/nożyce" - nawet najsilniejszą jednostkę można było pokonać słabym żołnierzem (np konnica vs pikinierzy), dzięki czemu nie dało się spamować tymi samymi jednostkami (z małymi wyjątkami) bo odpowiednią taktyką łatwo było je pokonać.
AoE3 wszystko jest na zasadzie - lepsze staty, lepsza jednostka i spamowanie jednym typem wojaka nie było żadnym problemem.
Nieprawda. W grze była tylko jedna taka jednostka u jednej z nacji, co było po prostu skutkiem jej źle zbalansowanych statystyk (do zlikwidowania jednym patchem), a nie mechaniki gry samej w sobie. W pozostałych przypadkach spam jednym typem jednostki jest tak samo słabym pomysłem jak w poprzedniczce i większości innych gier tego typu.
Szkoda, że tylko dwie nowe nacje. Liczyłem, że dodadzą po jednej dla każdej z trzech grup kulturowych, a dodali tylko dla dwóch (Europejczycy, Indianie) pomijając Azjatów.
Gdyby oprócz Szwedów i Inków byli jeszcze Koreańczycy to byłbym usatysfakcjonowany, a tak pozostaje trochę niedosyt (chociaż z drugiej strony i tak dobrze, że w ogóle coś dodali bo mogli pójść na łatwiznę i olać temat, wcale bym się nie zdziwił).
Dla mnie trójka w porównaniu do dwójki to za duże uproszczenie rozgrywki
Ciekawe niby w jakim aspekcie, skoro trójka była pod chyba każdym względem bardziej złożona od dwójki (za co zresztą jej się oberwało swego czasu).
Spod czyjego jarzma niewoli się uwolnili?
Raczej po prostu miała być na rynek azjatycki. Zapominasz, że tam mają inne poczucie estetyki i takie stylistyczne paskudztwo to u nich w pełni akceptowalna norma.
To studio nie ma już wiele wspólnego z twórcami pierwszych odsłon serii, a obecna ekipa całkowicie nie rozumie przyczyn ich fenomenu, dlatego też jest tak jak mówisz i raczej nie ma już co liczyć na poprawę.
ludzie to chcieliby od każdej gry hitu technologicznego na miarę Crysisów
W tym przypadku to wręcz przeciwnie, fanom Twierdzy w zupełności wystarczyłoby skromne, lecz estetyczne 2D z rozdzielczością podbitą do 4K.
To twórcy uparli się uszczęśliwiać graczy grafiką 3D, która w każdej ich grze wygląda po prostu obrzydliwie (pod wieloma względami gorzej niż pierwsze odsłony serii), dlatego też są za to krytykowani (tym bardziej, że ten sam temat powtarza się od lat przy okazji każdej z ich gier).
Nie muszą być frakcje, wystarczy że rozwiną swój pierwotny pomysł robiąc grupy kulturowe. W Krzyżowcach miałeś podział na dwie osobne kultury Saracenów/Krzyżowców różniących jednostkami, tytułami i niektórymi budynkami. Można pójść dalej i dodawać kolejne tego typu (zależy od umiejscowienia gry).
Na Dalekim Wschodzie można było spokojnie rozbić na całkiem osobne kultury nomadów ze stepu (łucznicy konni i ogólnie kawaleria), mieszkańców właściwej części kontynentu (machiny oblężnicze i ciężka piechota), dżungli na południu (lekka piechota i słonie bojowe) czy gór/wysp (mnisi i zabójcy). Na szybko masz już cztery różne kultury, do tego dla każdej grupy po kilka tytułów dla przeciwników w trybie potyczki, typu Chan, Kagan, Bej, Dajmio, Szogun, Wang itd itp. Na koniec każdą rozwinąć w innym kierunku, żeby grało się nimi całkiem inaczej (zarówno ekonomicznie jak i militarnie). Wszystko pozostaje logiczne i zgodnie z pierwotną koncepcją z poprzednich części, a różnorodność jest zwiększona.
Zamiast tego twórcy zrobili jedną kulturę "Azjatów" mieszając wszystko ze sobą, co ma tyle sensu co wymieszanie ze sobą konkwistadorów, kozaków i wikingów w jednej frakcji "Europejczyków", a wynika to po prostu z ignorancji twórców i szczątkowej wiedzy w podejmowanym temacie. No ale to tylko Firefly Studios, nie wymagajmy nie wiadomo czego...

Steam i Epic to jedno zło. A ekskluzywne gry to zawsze wina wydawcy danej gry, nikt mu pistoletu do głowy nie przykłada i do niczego nie zmusza, sam, w pełni świadomie ogranicza mój wybór.
Dlatego na przykład nie kupuję nic od SEGI odkąd zmusza mnie do korzystania ze Steam (moja ostatnia gra od nich to Medieval II) a wszystkie Total Wary od lat są ekskluzywnymi tytułami na tej platformie. Z mojej perspektywy jako gracza jakieś konszachty między sklepem a wydawcą nie mają żadnego znaczenia, efekt końcowy jest zawsze taki sam - wydawca ogranicza mi wybór do jednego sklepu i dzięki temu może pożegnać się z moimi pieniędzmi za swoje gry. A to dlaczego to robi to już jego problem.
Jedyną akceptowalną formę tego typu działalności ma dla mnie GOG, który nie zmusza mnie do korzystania ze swojego launchera, mogę sobie kupić grę, pobrać instalator na dysk i zapomnieć o istnieniu sklepu jak i całej platformy.
A wojenki bojówek Steama i Epica to jeden wielki festiwal hipokryzji, który najlepiej podsumowuje ten obrazek -->

Tfu na wszystkie Social Cluby, Epici, Steamy i resztę gówna przez którą w 2019 roku nie można po prostu zainstalować gry i odpalić (jak np. Wiedźmina 3 z GOGa) tylko trzeba męczyć się z jakimiś przymusowymi launcherami.
Psy szczekają, karawana idzie dalej.
Krzykacze ujadający dzisiaj na Epic są skazani na taki sam los jak ci którzy ujadali na Steam te 10-15 lat temu, kiedy to na pudełkach gier zaczęły pojawiać się znaczki Steam z informacją, że aby w ogóle zainstalować kupioną grę należy posiadać stałe połączenie z internetem i konto na tej platformie.
Nic nie zmienili, nikt o nich nie pamięta, ot tyle że kiedyś tam sobie pogadali i powylewali żale poklepując się nawzajem po plecach w swoich kółkach wzajemnej adoracji. Ciekawe ilu z nich nadal wytrwale bojkotuje Steama w wierności tradycyjnym formom dystrybucji.
Co z tego, że wydali HoI IV w 2016 roku jak gra będzie grywalna może za 2 lata kolejnych DLC i uzupełniania wyciętej/pominiętej/brakującej treści. Potem jeszcze drugie tyle czekania aż cena całego pakietu spadnie do poziomu w którym po dodaniu promocji typu -50% gra ze wszystkimi DLC będzie kosztowała tyle ile nowa gra AAA.
I tak się nie gra tylko czeka aż dokończą dany tytuł więc wolałbym żeby wydawali to te kilka lat później ale za to w całości i dopracowane, potem jeszcze tylko poprawiając balans w darmowych patchach jak to miało miejsce w ich starszych grach.
Wydawanie gier na raty nigdy nie jest niczym dobrym. Paradox jest o tyle bezczelny że za każdą taką ratę każe sobie słono płacić, a cała gra ze wszystkimi DLC potrafi kosztować ponad 1000zł...
To tak jakby twórcy Hitmana, którzy swego czasu wpadli na genialny pomysł wydawania każdej misji z gry osobno dodatkowo jeszcze życzyliby sobie opłaty w wysokości kilkudziesięciu zł za każdą taką misję, jednocześnie nie udostępniając możliwości zakupienia całego pakietu wszystkich misji (czyli po prostu całej gry) w normalnej cenie gry AAA.
Tak że przy polityce DLC Paradoxu widzę tylko dwa rozwiązania. Albo na premierę danej strategii mamy dwie opcje zakupu - gołą podstawkę w cenie około 100zł oraz pełny pakiet podstawka + wszystkie przyszłe DLC (czyli po prostu cała gra) w cenie jak za grę AAA, albo odejście od niej i wydawanie gier parę lat później ale już w pełnej, dopracowanej wersji bez większych DLC (tak jak to robi np. R* wydając swoje gry rzadko ale z przytupem).
Wszystkie inne podejścia są antykonsumenckie i świadczą o bezczelnym podejściu do klienta, czego klasycznym przykładem jest ten typowo korporacyjny bełkot pana z artykułu.
Definitive Edition do Age of Empires II ma dodawać cztery nowe nacje do gry.
Mam nadzieję, że wersja dla Age of Empires III też będzie dodawała jakieś nowe nacje. Powiedzmy, że chociaż ze trzy (dla każdej z grup cywilizacyjnych po jednej). Jakie są wasze typy na taką sytuację?
Moje (kolejność według prawodopodobieństwa):
Europejskie: Szwecja/Polska/Wenecja (z tych chyba tylko Szwecja miała jakieś kolonie przez chwilę)
Amerykańskie: Inkowie (tutaj zdecydowanie bo ich chyba najbardziej zabrakło w oryginale)
Azjatyckie: Korea/Persja/Syjam (za każdym coś przemawia)
Cóż... Musimy czekać na więcej informacji.
Koncepcja przeniesienia akcji gry na Daleki Wschód jest ciekawa i stwarza spory potencjał jeśli chodzi o wykorzystanie różnych nietypowych, średniowiecznych maszyn oblężniczych z Chin czy ogólnie Azji. W dodatku stanowi jakiś tam powiew świeżości dla serii.
Tylko dlaczego twórcy po raz kolejny muszą uparcie brnąć w to paskudne 3D, które w każdej ich grze wygląda tragicznie (do tego stopnia, że Krzyżowiec II jest brzydszy od pierwszej części mimo, że obie gry dzieli ponad 10 lat).
Mając na koncie tak świetną grę jak pierwsza Twierdza z bardzo klimatyczną stylizacją oraz dopełniającą atmosfery muzyką, od tylu lat mają problem aby zrobić porządną grę w skromnym lecz estetycznym 2D z rozdzielczością podbitą do 4K.
Tyle razy ile byli krytykowani za to, tyle razy co ich nowe gry okazywały się finansowymi porażkami, tyle razy głos graczy i fanów serii spływa po nich jak po kaczce i dalej uparcie brną w swoje, teraz jeszcze dorzucając do pieca i okraszając wszystko, okropną, komiksową stylistyką rodem z tanich indyków na steamie albo gierek na telefon.
Obecnie widać u nich ewidentne papugowanie trendów i decyzji większych graczy - przeniesienie akcji do Chin czy zmiana stylistyki na dziecinną i komiksową niczym w Total War: Three Kingdoms (gdzie jakkolwiek zbędnie tak zostało to zrobione z umiarem i ostatecznie nie przeszkadza jakoś bardzo) albo Cywilizacji VI (gdzie zostało to zrobione tragicznie i skreśla całą grę na starcie). Widocznie ktoś tutaj nie chcąc ryzykować chciał się wpasować w obecne trendy, z tym że takie papugowanie zawsze wychodziło Firefly Studios fatalnie.
Widać też przy tym, że decydujący głos przy tworzeniu koncepcji gry i jej podstawowych elementów oraz założeń mają tam osoby zapewne niebędące nawet graczami, podejmujące decyzje na podstawie słupków i analiz rynku od różnorakich "specjalistów" teoretyków z branży (również niebędących graczami i nierozumiejących przyczyn fenomenu pierwszych części serii oraz tego za co gracze je pokochali).
Nie znajduję innego wytłumaczenia dla brnięcia (wbrew wyraźnemu feedbackowi ze strony fanów) w takie schematy i typowe pułapki, na których wielu producentów już połamało sobie zęby (na dodatek zupełnie niepotrzebnie), a które dla przeciętnego gracza już od pierwszych zapowiedzi są oczywistym strzelaniem sobie w stopę i od razu skreślają dany tytuł w jego oczach.
Potem tacy twórcy po utopieniu jakiejś ilości funduszy dalej brną w obranym kierunku robiąc dobrą minę do złej gry i albo spotykają się z powracającymi cyklicznie falami hejtu albo w najlepszym przypadku z totalną obojętnością i cichym przejściem swojej gry całkowicie bez echa. Na koniec zaś przychodzi czas robienia kontynuacji - wtedy jest wielka refleksja i oglądamy filmiki gdzie przyznają jak to nie mieli racji, jak to różne rzeczy były nieprzemyślane i chybione, po czym dalej robią takie same albo analogiczne błędy i kolejny raz dostajemy bubel.
Ileż to studiów wpadło już w taki schemat... Szkoda, że twórcy Twierdzy również się do tego grona zaliczają i cyklicznie udowadniają nam to już od prawie 15 lat.
gra w stylu Heroes of Might and Magic 2
Brzmi fajnie - szkoda tylko, że gra ma oprawę graficzną z takim brzydkim pixelartem (czyli ogólnie z pixelartem).

Mało tego, że ze wszystkimi dodatkami to jeszcze z 3 nowymi kampaniami oraz 4 nowymi frakcjami (Bułgarzy, Kumanowie, Litwini i Tatarzy).

W 0:27 mamy ewidentnych Węgierskich Husarzy (Magyar Huszar) z nowym skinem.
https://ageofempires.fandom.com/wiki/Magyar_Huszar
W 0:47 są zaś zwykli randomowi Husarze (Hussar) dostępni dla wszystkich nacji.
https://ageofempires.fandom.com/wiki/Hussar_(Age_of_Empires_II)
Oznacza to mniej więcej tyle, że nie ma mowy o żadnej "polskiej frakcji", a jedynie przeniesieniu tego co znamy ze zwykłej dwójki z różnymi wizualnymi poprawkami dla niektórych jednostek.
Zachęcają do częstszego piracenia gier wprowadzaniem jakichkolwiek platform. Nie chcę mieć żadnej i tyle.
Gdyby twórcy słuchali graczy to nie byłoby w ogóle Steama (a przynajmniej nie w takiej formie jak dzisiaj) bo przecież uwiązanie graczy z biblioteką Steam odbyło się w podobny sposób tylko z racji mniejszego wówczas rozwoju mediów społecznościowych gracze mieli dużo mniej środków wyrazu by dosadnie dać do zrozumienia twórcom co myśleli widząc te 10-15 lat temu na pudełku z grą znaczek Steam i informację o tym, że aby w ogóle zainstalować zakupioną grę będą musieli posiadać stałe połączenie z internetem oraz konto Steam.
TL;DR
Steamowe ofiary syndromu sztokholmskiego w geście rozpaczy spamują tytuł negatywnymi ocenami na ich platformie wybranej czym tylko utwierdzają odpowiednich decyzentów w przekonaniu o słuszności decyzji co do współpracy z inną platformą i przynajmniej początkowego wydania gry poza Steamem.
Godziwy następca Gothica i murowana gra roku. Elex (nie mówiąc o jego dziadku Gothicu) kładzie na łopatki przereklamowanego Wiedźmina z nudną fabułą gdzie przez pół gry biegamy za jakąś paniusią tylko po to żeby się dowiedzieć, że jest gdzie indziej. Tutaj mamy świetną, wielowątkową i pełną zwrotów akcji fabułę, dobrze napisane dialogi a nie jak w wieśmaku pisane pod gimbazę gdzie co drugie słowo to k#$%@ itp. A już system walki, frakcji czy rozwoju postaci to już w ogóle nie zostawiają na nim suchej nitki. Polecam wyjadaczom gatunku którzy od gier oczekują czegoś więcej niż pustego prowadzenia za rączkę okraszonego piękną, nic nie wartą graficzką. 10/10
Wracam do gry :P