IW2 był faktycznie liniowy ale kompletnie nie czułem, że mogę gdzieś dłużej zboczyć z głównej drogi i coś eksplorować. Wręcz odwrotnie. Jak patrzyłem na mapę świata to mnie brała żałość, że tyle niewykorzystanego potencjału. Czuć było, że gra jest okrojona mocno i jak dla mnie to było DLC a nie nie pełnoprawna gra.
te muppety, świnka piggy itp to było takie żenua wybijające z ogladania, że głowa mała
Taki interaktywny serial w stylu troche cyberpunk edge runners. Mnie osobiście znudziła ta gra (walking sim Niezwyciężony bardziej mnie wciągnął) i wolałbym już po prostu gdyby był w 100% takim serialem do obejrzenia.
Tylko Disciples II (aczkolwiek cz.1 to był też kawał dobrej gry). Świetny system walki i o wiele bardziej myślałem, zastanawiałem się nad ruchem niż w późniejszych odsłonach. W ogóle szkoda, że gry, które wypracowały swój unikatowy klimat i mechaniki są na siłę upodobniane do głównych trendów. I nagle się okazuje, że zamiast zyskać to tracą (tracą bazę a wcale nowych tak nie zyskują zwolenników). Tak więc wolałbym prawdziwy powrót tej świetnej gry a nie kolejne wyobrażenia producentów.
Oceniam tą grę na 6,5. Obserwowałem projekt od początku (tak samo jak grę News Tower). Lubię indyki by poklikać i się odprężyć. Na początku gry potestowałem (wersje demo i wczesne). Miałem je na liście życzeń. Jak pojawiła się okazja (po wielu, wielu miesiącach) by trochę taniej kupić to kupiłem.
Różnica pomiędzy tym co widziałem wcześniej a wersją kupioną była znaczna. Liczyłem, że z fajnej gry z lekkimi brakami w zawartości (by lepiej i treściwiej spędzić te godziny) zrobią lekkie ulepszenia, takie pogłębienie z zachowaniem pierwiastka zabawy, spójności, lekkości ale w przypadku Hollywood Animal zrobili grę, która bardzo szybko mnie znudziła i irytowała (np. naloty policji, punkty reputacji u "osobistości" w tym świecie itp, rozdanie nagród). Chodzi o to, że gra na pewnym etapie ewidentnie nadaje się do przyspieszenia czasu a tu mamy wstawki hamulcowe. Ogólnie do gry, która mi się podobała dodano wypełniacze ale frustrujące bardziej niż urozmaicające.
Co do News Tower problem jest trochę inny. Jest więcej ale niepotrzebnie (w sensie to co dodali). Nawet bym powiedział, że wolałem formę gry sprzed tych "usprawnień". Chodzi o to, że gra jest już tak napuchnięta, że i tak nie da się z wszystkiego skorzystać. A jak się chce to wchodzimy w etap bezmyślnego klikania. I znów jest też kilka hamulcowych rzeczy co irytują.
Obie gry irytują bo po początkowym ułożeniu wymagają przyspieszenia czasu a twórcy dodają sprzeczne mechaniki. A granie bez przyspieszenia jest pozbawione sensu.
Podsumowując: perspektywiczne indyki na początku ale niedopieczone okazały się na końcu źle upieczone. Mam wrażenie, że twórcy nie wiedzą gdzie ma być linia końcowa i przez to nie są w stanie zrobić projektu spójnego i zamkniętego. Obie gry polecam na znaczniejszych przecenach (obecnie 50 złotych/ grę to za dużo - ja wydałem byście Wy nie musieli. Jak gry będą za 20 złotych to wtedy już można rozmyślać).
Posiadałem Amiga CDTV. Piękny sprzęt a napęd CD był wspaniały (szczególnie po moich męczarniach z Atari na slow). System amigaOS był naprawdę fajny i generalnie dopiero Amiga zachęciła mnie do prób programowania/ korzystania z programów graficznych itp. Gry na Amidze wyglądały świetnie (w porównaniu do PC). Fajny sprzęt ogólnie. Upatruję upadek Amigi (rynek polski) jednak z przewagą PC: łatwość z jaką domowe skrzynki można było rozbudowywać, zmieniać to była bajka a Amiga? Poradniki jak coś dolutować. Różnica kolosalna a pamiętajmy, że więcej zarobi się na milionie zwykłych graczy niż tysiącu twórców. I tak to było, jest i będzie.
- 2003: "SW: KotOR to najlepsza gra w świecie Gwiezdnych wojen, jaką możesz obecnie zdobyć."
- 2025 tamto stwierdzenie nadal jest aktualne
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
- Freelancer - jakże to była/ jest świetna gra. Kompletnie nie mój typ a zakochałem się. Świetna przygoda, idealny balans pomiędzy zwykłą latajką a bardziej profesjonalnym symulatorem, SF pełną gębą i totalnie fajna platforma pod mody. Ograłem tony godzin w oryginalną i zmodowaną wersję. W sumie nawet dzisiaj fajnie się w nią gra. Kurcze. Nie znalazłem do dnia dzisiejszego podobnej gry.
Single player TAK ale nie na 100-300 godzin. Mnie już przerażają kombajny. Najlepiej mi się gra w produkcje na 6-20 godzin. Tu niektórzy pisali, że odeszli z multi bo wiek, czas, dzieci. A u mnie to tak ogólnie- mniej dużych gier single i mniej multi wymagającego mega uczestnictwa (co chwila zmiana mety, przepustki, fomo, trenowanie umiejętności). Multi, które nie wymusza aż tak to z chęcią. Podsumowując: dawno nie miałem sesji przed kompem takiej na np. 5 czy więcej godzin, tak by się wczuć w jakieś RPG. Zazwyczaj gram po 60-120 minut. Robię parę godzin przerwy i znów może na godzinkę. I bardzo wyostrzyło mi się podejście do gier: dość szybko wyrzucam z kompa - nie mam czasu i chęci czekać 10 godzin z nadzieją, że się coś zmieni, że gra się rozkręci, zainteresuje. Jak nie to nie.
Antyk (szczególnie Grecja) i Japonia (Sengoku-jidai szczególnie) oraz starożytny Egipt. To są moje ulubione okresy w grach (strategia, przygoda itp). Jak sądzę, dla perdyliardów graczy na świecie również. Sam bym kupił AC: Shadows właśnie z tego względu. A także dlatego, ze AC: Odyssey bardzo mi się podobało. Nie każdy potrafi zrobić grę gdzie po prostu przyjemnie się "zwiedza" i chłonie namiastkę ducha dawnych dni. Ubi gdzieś się pogubił. Zresztą nie tylko oni. Dla mnie szczytem graficznym był właśnie Odyssey oraz RDR2 (2018-2019). Wyrazisty. Później Valhalla i inne gry kombajny wprowadziły jakieś ziarno. Grafika grafiką ale też nie czuć duszy. Wszystko to takie ala starfildy - kopiuj wklej lokacje, przygody itp. Oczywiście to nie tylko wina w branży. Ja sam w sumie już mam dość kombajnów. Może miałbym dość później ale branża przyspieszyła ten proces. Teraz wolę gry na 5-10 godzin. Jedynym od lat wyjątkiem od tych moich odczuć jest KCD (1 i 2) - wspaniała gra.
1) Polecam. Ocena 8/10
2) Jeżeli kogoś interesuje rozwinięcie pkt 1 to zapraszam do dalszej lektury.
3) Grafika, muzyka, świat. Unikam słowa klimat bo ostatnio źle mi się to kojarzy, gdyż recenzenci nadużywają tego terminu i stosują go jako puder do trupa. NIEMNIEJ:
a) świetna grafika, kolorystyka - przyjemna dla oczu i świetnie przedstawiająca świat a przez to czynnik dodający klimatu. Na minus - na wysokich ustawieniach tnie się i ewidentnie nie nadążało mi z rysowaniem podłoża (tylko ono stanowiło problem) - zakładam, że przez liczne efekty na podłożu. Nie było to częste ale zauważalne.
b) muzyka to super podpunkt - totalnie wsiąkałem w świat przy tej muzyce w tle. Dźwięki mechanizmów (jazda łazikiem itp.) super ale zbyt uboga - dawało się dość szybko wyczuć powtarzające elementy. Całościowo to bardzo solidny świat podbudowujący klimat.
c) świat jako otoczenie ogólne (flora, fauna, miejsce) - jak na liniową grę to nie odczułem bardzo ograniczenia. W moim przypadku to co dostałem wystarczyło. A wystarczyło bo byłem zachęcany przez fabułę do kroczenia tą linią więc nie szukałem na siłę wrażeń. Kilka razy się zgubiłem. Wiele lokacji jakże odmiennych od siebie a jednak całościowo świat na pierwszy rzut oka monotonny. Doceniam, że udało się pokazać różnorodność w takiej monotonii. To idealnie oddaje też ducha tej powieści sf (jako totalny psycho fan sf tak to odebrałem). Czyli znów - czynnik budujący klimat
4) bohaterowie, postacie, głosy (mowa)
Nie ma tego dużo ale w mojej ocenie to najwyższa próba złota. Może właśnie dlatego, że jest tego mało to doszlifowano to maksymalnie. Z drugiej strony MUSIANO to zrobić bo w zasadzie mnie przy grze utrzymywały emocje bijące z tych głosów (tu taki mały spoiler - my głównie słyszymy a nie widzimy). Tak wiec kolejny bdb podpunkt w grze. I kolejny dodający dużo do klimatu.
5) Fabuła
Jest dość prosta - w ramach pisanych liter to nowelka, opowiadanie dłuższe w czasopiśmie ale na pewno nie samodzielny twór. Na tyle dużo by poczuć dosyt na tyle mało by nie zmęczyć. Czy jest ciekawa? Dla mnie tak. Czy dobrze poprowadzona? Dla mnie tak z zastrzeżeniem, że
o wiele bardziej bym docenił gdyby graczowi dać na tyle dużo informacji by sam się mógł domyśleć wielu rzeczy.
Oczywiście nie chodzi mi o każdego gracza ale o gracza, który lubi sf (i to bardzo). Według mnie gra nie jest dla każdego a właśnie głównie dla pewnej grupy osób lubiących sf. Tu mam według mnie niewykorzystany potencjał. Czyli szkoda, że nie było trochę dłużej, trochę głębiej.
6) Gameplay
Walking Sim. Ok. Ale niezły bo dość urozmaicony. Czego mi zabrakło? Więcej i lepszych zagadek. Tu niedosyt. Dość duży.
Kolejny niedosyt to:
7) Świat jako uzupełnienie fabuły (frakcje, dane techniczne pojazdów, badania, notatki, technikalia świata itp. itd.). Ubogo - takie minimum niezbędne by się nie zatrzymać. Tu ogromny niedosyt.
8) Problemy
Czasem musiałem wczytać bo coś w skrypcie nie zaiskrzyło i nie odpaliło kolejnej sekwencji zadań. Wspomniane problemy z rysowaniem podłoża. No i zacięcia (brak płynności) przy gwałtownym poruszaniem głową bohaterki.
9) Liniowość
Ogólnie mi nie przeszkadza ale osobiście uważam za słaby chwyt dawanie wyboru gdzie się pójdzie jak to nie ma znaczenia bo gra i tak doprowadza do tego samego momentu.
No i zakończenia. Wolałbym by jednak było tylko jedno. Akurat cała gra przekonała mnie do tego, że twórcy tej gry daliby radę zrobić jedno ale takie dające kopa w przemyślenia zakończenie. Mogliby nawet skonsultować z pisarzami sf (i tak wydali kupę hajsu na tę grę więc kilka stówek nie zmieniłoby wiele). Te, zakończenia, które są nie podobają mi się z dwóch powodów:
- w zależności czy coś znajdziesz czy nie to możesz użyć na końcu w wykreowania nowego zakończenia (a mówimy o grze liniowej)
- pozostałem zakończenia nie wprawiły mnie w zadumę
10) polonizacja
brak języka polskiego (dźwięk) kompletnie mnie nie zasmucił. To co dostajemy w j. angielskim jest świetne.
8) Podsumowanie
Generalnie gra mnie wciągnęła. Coś ma w sobie, że chciałem iść dalej i zobaczyć jak się będzie toczyć historia. Idealnie skrojona w czasie. Jestem zadowolony jakbym przeczytał dobrą, krótką książkę sf. Niemniej zabrakło mi pewnych elementów przykuwających na dłużej do danej lokacji (przemyślane zagadki). Chociażby z tego względu, że przepięknie przedstawiono nam obcy świat. Uwzględniając pewne niedociągnięcia techniczne gry wyszła mi ocena 8/10. Solidny produkt.
Odpychający remaster (wzbudził we mnie taką niechęć, że szybko odinstalowałem). Ja jak gram w starą grę to nigdy jej nie oceniam według współczesnych norm (chodzi o grafikę). Po prostu tak już mam, że bezwiednie nie zwracam na to uwagi. Za to po prostu zachwycam się (lub nie) samą rozgrywką. W przypadku remasterów starych gier to jednak z automatu włącza mi się ocenianie według współczesnych norm. I uważam, że to bardzo słuszne.
1) Czy są w stanie zrobić taką grę? Są w stanie (jako naprawdę nieliczni na całym świecie) 2) Czy jednak warto być nieufnym? Po technicznej wpadce (w mówiąc wprost - po tym jak oszukali ogrom graczy) w pierwszym Cyberpunku to całkiem zrozumiała jest doza nieufności. 3) Kolejnym czynnikiem dającym nadzieję jest to w jakim stanie jest obecnie Cyberpunk (z dodatkiem). No po prostu miodzio. 4) Ale znów mam czynnik poddający w wątpliwość ten sukces czyli silnik gry. No niby da szansę by było lepiej technicznie ale czy da szansę by poczuć tą magię i głębię? Do tej pory w sumie wszyscy się wysypali na tym silniku i wręcz powiem tak: Epic Games powiniem za darmo brać udział w produkcji Cyberpunka 2 bo naprawde potrzebują dowodu, że da się zrobić mega grę na tym silniku. 5) Co by nie było - trzymam kciuki!
miałem coś napisać do redakcji GOL ale najwłaściwszym komentarzem będzie "sam podałem się ostrej autocenzurze"
niestety - już wielu na yt po 5-8 godzinach grania mówi, że to łajno. Tak wiec 100 lat to ee.. chyba nie
Gra mi się podobała (do 2/3 bo później nagły przypływ znudzenia). Dość niedawno ją ogrywałem i jestem w totalnym szoku, że ktoś wpadł na pomysł, że ta gra potrzebuje odświeżenia. Przecież ona w obecnym stanie wygląda lepiej i płynniej chodzi i ma mniej bugów niż 99,9% gier wydawanych obecnie. Co za marnotrastwo sił i środków. Wersję odświeżoną kupi jakiś "AUTOCENZURA".
Kupiłem preordera wersję gold bo jedynka była świetna i wszystko wskazywało, że dójka też taka będzie (chwilę tylko ograłem dwójkę bo mam nawał pracy w tym tygodniu). Niemniej Vavra to kłamca i osobiście oburzam się, że pewna grupa graczy krytykująca jest mieszana z błotem a niesłusznie. I nie chodzi o jakąś postać z ciemniejszą karnacją bo mógłbym przyjąć za duże prawdopodobieństwo, że pojedynczy osobnik mógł trafić w tamtych czasach no ale nikt mi nie wmówi, że narracyjnie kupy się trzyma to, że cz1 bohater umarłby jakby zjadł jagody bo ma srogie uczulenie a w cz2 zajada się jagodami garściami i uważa, że są wspaniałe i zawsze je jadł i nigdy nie leczył alergii bo jej nigdy nie miał. Podkreślam - nie chodzi mi o wątek nie hetero jako możliwość bo ma gdzieś te przepychanki ale o logikę a Vavra według mnie z logiki zrobił tanią kurtyzanę.
przez takie wysokie oceny jakie dawano grom typu Dragon Age Veilguard to ocena 9/10 w przypadku KCD2 wygląda jak splunięcie w twarz. Obrzydliwe jest to jak zamiana profesjonalizmu na ideologię doprowadziło do deprecjacji pojęć, ocen, znaczeń, odbioru. Ha tfu.
no cóż - jedynka tyle razy przechodzona, że już najwyższy czas na 2kę. Jaram się. I się tego nie wstydzę
wstępnie 8/10 - świat Diuny jest skomplikowany (hard sf zmiksowany z "magią") + olbrzymi świat, zależności frakcji/ rodów itp. Taki świat jest prawie niemożliwy do ukazania tak by zadowolić zdecydowaną większość widzów. Filmy typowo (mono) hard sf czy fantasy (smoki itp) dużo łatwiej ukazać (w sposób przekonujący dla widzów). Dlatego uważam, że serial Diuna jest zadziwiająco dobry.
Czas robi zabawne rzeczy z percepcją. Niegdyś wielu patrzyło na Dragon Age’a 2 jak na najgorsze RPG z serii, ale minęły lata, wyszło mnóstwo crapu, szajsu, szamba, kartonu oraz gruzu i można przyznać, że przy wszystkich problemach, jakie ta gra ma – na paru polach bije resztę serii na głowę.
Co za brazyliada zmieszana z trudnymi sprawami. W ogóle te disco wyszło tak dobrze bo robili ją totalnie rozsypani emocjonalnie ludzie nie wiedzący ile kosztuje chleb i jak złożyć długopis. Nawet grosza bym nie wpłacił na wyciąganie takich ludzi z szamba bo to grosz stracony (bo ich się nie da uratować przed nimi samymi).
Móc wybrać klasę (np. wojak, czarodziej itp) i mieć misje małe i epickie w którym przewijają się najważiejsze postacie, pomagamy im itp. Oraz móc w końcu zarządzać własnym zamkiem (np. Czerwonego Barona) lub lożą (coś jak w BG2 dla klas) z unikalnymi misjami. I to by był WIEDŹMIN a nie wiedźminek
Gra roku to żart z jednej strony a z drugiej... dopracowana, kompleta, bez bugów, dająca zabawę oraz w końcu recenzenci mogli ją przejść i zrozumieć
Gra roku to żart z jednej strony a z drugiej... dopracowana, kompleta, bez bugów, dająca zabawę oraz w końcu recenzenci mogli ją przejść i zrozumieć
Gra będzie się nazywała DOGE COIN i będzie polegać na graniu na kurs tej krypto. Wymagania sprzętowe minimalne za to portfelowe maksymalne.
Broken ambitions. Pasująca nazwa. Raz, że do tej całej geopolityki a dwa, że ten projekt będzie dla każdego czyli dla nikogo. Wolałbym aby najpierw dopieścili warstwę strategiczną a jak fundament będzie wspaniały to można nadbudować. Inaczej to się nie uda (i dlatego też ta nazwa będzie pasować). I w mojej opinii ten projekt się nie uda (dużo łatwiej zrobić rts niż tak rozbudowaną grę strategiczną - przynajmniej to o czym mówił J. Bartosiak)
1) Tak jak napisano - nikt się już nie szarpie z denuvo i nie robią cracka. Wystarczy się jednak uzbroić w cierpliwości i za 6-12 msc zaczynają być niezłe promki. 2) ten komentarz o tym, że dla pirata denuvo to nie problem to pierdolety wydestylowane i radzę ich nie brać pod uwagę
Moje ukochane gry z tamtego okresu (wspomniane w artykule):
- Heroes 3
- Etherlords (cz.1 bardziej niż cz.2)
- Disciples 2 (cz.2 bardziej niż cz.1)
(opisuję wrażenia przy normalnym poziomie trudności)
Heroses 3 - Bardzo podobał mi się wtedy. Lekki, przyjemny, bezstresowy. Nie da się przegrać mimo popełnionych dużych błędów (trzeba się naprawdę postarać). Dla mnie to nieangażująca za bardzo mój umysł przygoda. Tempo rozgrywki było żwawe na każdym etapie. Gra wręcz zachęcała by szybko eksplorować mapę i posiadanie pustych armii do zbierania ciekawych znajdziek to w sumie norma.
Etherlords 1 - totalnie się zakochałem w tamtym czasie tym bardziej, że byłem ostrym graczem i kolekcjonerem kart Magic The Gathering.
Gra dość rozbudowana na poziomie ogólnym (zarządzanie królestwem, eksploracja) ale walki to sztos. Można było przegrać mając ogromną przewagę ale pecha w doborze kart lub na odwrót czyli wygrać teoretycznie nie mając szans. Mózg pracował na pełnej parze. Niemniej świat nie zachęcał do wielkich eksploracji (mocny bohater długo pilnował stolicy a słabi nie przebijali się bo byli za słabi). Generalnie tempo rozgrywki było bardzo nierówne (mówię o etapie gry - rozpoczęcie, rozwój, finalizacja).
Disciples 2 - top 1 w mojej ocenie jeżeli chodzi o tamte czasy. Każdy ruch był wyważony (czasem zły kierunek eksploracji we wczesnym etapie mógł mieć swoją wagę przez całą rozgrywkę). Każda bitwa (sama decyzja o rozpoczęciu!) to też poważniejsza decyzja. Sam przebieg bitwy to pocenie się by nie przegrać ale pocenie się by jednostki przeżyły i zebrały doświadczenie. Piękne grafiki, piękne stolice. Mała ilość budynków ale drogie więc też człowiek długo się zastanawiał co kupić (by umożliwić dalszy rozwój jednostek). Tu był podobny aspekt w Heroes 3 ale jednak o lżejszym, mniej stresującym znaczeniu. Mało artefaktów ale jednak robiły robotę (a nie to co pisze autor, że w sumie miały małe znaczenie). Sam wybór czy gramy jako np. wojownik czy mag (mówię o globalnej postaci) miało swój potężny wpływ na rozgrywkę przez cały czas. Ulubiony bohater (klasa) to kolejna decyzja dużo bardziej stresująca niż w Heroes 3 bo wymagająca więcej uwagi i mająca potężny wpływ na rozgrywkę. W sumie gra była tak skonstruowana, że dosłownie wszystko miało znaczenie. Ale też przez to satysfakcja była ogromna.
Co do drzewek/ jednostek - nie było tego dużo ale zamiast ilości dostaliśmy potężną jakość. Różniło się to między sobą bardzo, wpływ na bitwę ogromny a i ogromnie cieszyło oko (szczególnie te wielgachne jednostki na dwa pola).
Samo układanie armii, składu dawało ogromną satysfakcję. Wymagało to przemyśleń i widzenia na swój sposób przyszłości. Po prostu przewidywało się gdzie się chce dojść pod koniec danego scenariusza. Tu trochę podobny był Etherlords - zbierałeś karty by ręka pod koniec była bardzo spójna i zabójcza. Heroes 3 to po prostu latanie po zamkach i miejscówkach i zbieranie pospólstwa. Jedynie w Heroes 3 jak ktoś chciał trochę bardziej pokombinować to zajmował się rozwojem bohatera i pilnowaniem by odpowiednie umiejętności wchodziły.
Podsumowanie (bo bym pisał i pisał)
- Heroes 3 to warcaby
- Etherlords to próba przejścia na poziom szachów
- Disciples 2 to rasowe szachy
Ps:
w tym roku ograłem każdą z tych gier. Moje wrażenia:
- Heroes 3 - są świetne, dają nadal mnóstwo satysfakcji. Spędziłem dużo godzin.
- Etherlords - wszystko oprócz walki oceniam dużo gorzej niż kiedyś (gra za wolna przez to nudząca). Same walki nadal dobre ale zbyt proste/ schematyczne przez co na długo ta gra mnie wciągnęła.
- Disciples 2 - bardzo "zszarzało". Gra za wolna, świat zbyt pusty. Nie dałem rady długo pograć.
Z tych 3 gier najładniej zestarzał się Heroes 3. Dość ładnie (mimo grafiki 3d) zestarzał się Etherlords. Za to Disciples 2 mocno mnie zawiódł w odbiorze w tym roku. Tu poczułem ewidentną potrzebę odświeżenia graficznego gry.
Ps2:
- Heroes 4 - wolałem od 3 ale w tym roku miałem odbiór jak Disciples. Za pusto, za wolno.
- zresztą każdą inną odsłonę Heroes (czyli 5, 6,7 ) to mam taki odbiór - za pusto, za wolno.
- Disciples 3 - nadal przepiękny ale nadal mnie nie angażuje jak Disciples 2 kiedyś (a nawet teraz).
25 pln za edycję kompletną przy tak dużej, dobrej i dopracowanej (prawie bo nadal pojedyncze bugi się zdarzają) grze to jeden z najlepszych wyników "jakość&ilość&czas/cena" na rynku gier rpg więc nie dziwię się takim sukcesom. Czekam na KCD 2!!
Nawet nie wiedziałem, że o tyle lat się postarzałem. Pamiętam ten trailer- od razu dałem w ulubione, byłem podjarany. A teraz? Mam to gdzieś kompletnie..
to niech larian produkuje kolekcjonerki i po sprawie. Po nasyceniu rynku scalperzy naturanie znikną
Hmmm... może zagram jeszcze raz. Ach, te UBI. Za chwilę wywalą tęczę i będą ją palić. Desperacja. A zamiast zrobić jakiś ip jak Cyberpunk gdzie wszystko można wrzucić i jest to tak naturalne dla świata to nie...Ach, te UBI...
PRE ORDERY pokazały, że są bardzo stratni. Zresztą mamy kumulację złych czynników i UBI (pewnie z żalem) dosłownie musiał przenieść premierę. Gdyby nie zrobił tego to teraz po prostu by firma upadła. Tak więc mamy teraz festiwal gładkich korpo gadek w ramach akcji Damage control.
Jestem zadowolony z tego, że nie zrobili po prostu kolejnego Frostpunka 1. Bo jedynka już była pełna, kompletna i wyczerpała temat. Frostpunk 2 to jest coś co mi przypadło do gustu. /// są gry np. Disciples 1 gdzie powstaje Disciples 2 i niby to samo ale o wiele lepiej ale później powstaje Disciples 3, które powinno być jak dwójka w stosunku do jedynki a jednak doszło do rewolucji, która nie przypadła do gustu. Po prostu są epoki graficzne. Frostpunk 1 wygląda nadal świetnie i dlatego zrobienie remastera graficznego nie byłoby sukcesem. A tak mamy Frostpunk 2, który bardzo otwiera przeróżne drogi dla 11 bit. I z tego punktu widzenia według mnie to sukces. A wracając do zabawy na giełdzie. Kiedyś zainwestowałem kilkadziesią tysięcy. W ciągu tygodnia straciłem z 30% by ostatecznie w ciągu 6 msc zyskać 80% (od wkładu a nie od spadku). Fajnie. Ale się ostro spociłem i nadal niezbyt przyjemnie wspominam ten okres. :D
Spiders robiło takie nieoszlifowane diamenty (czasem mocno zanieczyszczone). Gry trudne w odbiorze przez swoje niedorobienie ale przypominało to dobrze remontowane mieszkanie, z pomysłem, z dekoratorem wnętrz ale gdzieś w 3/5 zabrakło kasy i mamy smutne pustki.
przy tych minusach to wiele ocenianych gier na GOL to minimum 8 a nawet GOTY. Nie rozumiem z czego wynika te 7,5 (nie mówię, że to źle - mówię, że nie przekonuje mnie uzasadnienie)
Jak sobie przypomnę w jakie gry (przy rpg stojącychj) w ostatnich 10 latach grało mi się najprzyjemniej to Mass Efect trylogia odświeżona oraz Kindom Come. Wsiąkłem na maksa. Chyba zmęczyła mnie formuła ultra klasyczny rpg (gdzie BG3 to kwintesencja chociaż w wielu aspektach przebija jeszcze Pathfinder: Kingmaker). Więc jak dostanę rpg korytarzowe ale dopracowane, misje unikalne, świetne rozmowy, uproszczenie rpgowe, 3d itp - biere (chciałbym mieć gierę na momenty jak będę miał mało czasu by się odstresować). I to jeszcze w świecie Dragon Age. Ale wiecie co? Zrobić prostego Mass Efecta to jest bardzo trudna rzecz. Więc mam wątpliwości w sukces. Ps// Czekam na Kingdom Come II. I w zasadzie tylko na to czekam. I przygotuję czas wolny by całość skonsumować od razu.
Kocham Icewinda, wspominam mile BG2, PT to sztos ale Arcanum to gra ewidentnie zasługująca na pociągnięcie tematu. Larian już zrobił kilka gier i kolejna w tym samym stylu to już nie rozwój a regres. BG3 to szczyt. Czas na kolejny 8 tysięcznik i Ultima to nie jest dobry kierunek. Arcanum to część korony 8 tysięczników. Świetna gra, motyw i mechanika. Unikalność. Coś wartego przerzucenia do współczesności. tym bardziej, że mamy Ench edycje IW/BG/PT więc.. po co? Ultima to też nic nowego . Betrayale (świetne) ale też to nic nowego. Tak.. Arcanum to by było coś..ps: BG3 to już ostatnia gra w stylu klasycznych crpg jaką kupiłem. Po dekadach już się ograłem tym motywem. Teraz jedynie w co mam ochotę zagrać to PT. Fallout 2 dla mnie na ten moment już nie jest grywalne. Aracanum również. Brakuje odświeżenia jakiegoś (jakaś ench ed). Ale to te 3 gry wyłamujące się poza standardowe czary i smoki mają to coś co jeszcze mnie porusza.
W niektórych elementach cz. 2 była dla mnie regresem w stosunku do cz.1. Najważniejsze to za dużo "parkuna" w sekwencjach. Po połowie gry kompletnie porzuciłem misje poboczne/ eksplorację i UMĘCZYŁEM wątek główny. Czułem się wypalony. Cz.1 wkurzała tym backtrackingiem ale po 40% gry była naprawdę przyjemna. W cz. 2 dorzucili kilka "dobroci" (rozwój kantyny, ogródek, pierdoły) ale szczerze? To traktuję jako test i oczekuję czegoś o wiele lepszeszego. W BG2 własności/ twierdze dostarczały o wiele więcej radości a mówimy o grze sprzed dekad. Czego oczekuję w cz.3? Po pierwsze: oczekuję, że powstanie. Po drugie: pójście w kier KOTOR czyli można iść ścieżkami dobra/zła (wybory istotne!). Mniej (o wiele!) parkuna, trochę więcej logicznych, walki i ciekawi towarzysze w drużynie (W kier NW czyli max 2 towarzyszy by nie zaburzać immersji). Za to mają dawać kopa w wczucie się w świat. Jak twierdza to prawdziwa i dająca przyjemność (oj przytuliłbym posiadłość) a jak nie to precz z pośrednimi protezami. Generalnie osobiście czekam i wyobrażam sobie KOTOR na grafice z upadłego. Eh...
Prawie każda z nich była u mnie w topce. Ciężko mi by było wtedy i teraz wybrać top 1.
tia... pływający koń jest super. Jak się przyjrzeć niektórym stopklatkom to tragedia. Z drugiej strony niektóre fragmenty to sztos. Mam wrażenie, że niedopracowali trailer ale ze względu na zawirowania wokół firmy ktoś dał zielone światło na niedorobiony produkt reklamowy.
Jedyna, sensowna decyzja. Widać, że są tam ludzie z "jajami". Szkoda, że nie ma ich na planowaniu i produkcji.
Płacisz za 3 dni wcześniejszego ogrania, wchodzi patch i cofa spędzony czas (kupiony wcześniejszy dostęp za grube cebuliony) do zera. BRAWO! Pokrzwydzonych mi nie szkoda
Tą recenzją sobie zaszkodzilićie (a i tak morale czytelników było wystawione już wcześniej na niejdną próbę i nie wiem, czy wytrzymają tę). Wasze usprawiedliwianie wad, błędów czy niedorobionych mechanik w ogóle mnie nie przekonuje. Przekonałoby mnie np. brak przeciąganie ciał (bo słaba kobieta) ale z usprawiedliwieniem, że istotny jest moment, miejsce ogłuszenia tak by ciało nie było widoczne od razu (ale to trzeba by było przeprojektować tak lokacje by móc wyciągać oponentów na dość długiej ścieżce z kilkoma miejscówkami do ogłuszenia i zaczynać od najdalszej). Całość musiałbaby być spójna ale idąc w głębię i rozbudowę gry. Sami stwierdziliście nie raz, że gra jest maksymalnie uproszczona. I wszystko co się dzieje będzie spójne ale w dążeniu do dna czyli łatwizny. Mi w tej grze brakuje po prostu opcji: włącz auto grę. By gra sama się przechodziła a ja bym sobie pił kawkę i patrzył w ekran jak w serial (dla nie rozumiejących przesłania wyjaśniam: te zdanie było ironią i kpiną ze stanu obecnych wielu gier z segementu pseudo AAA). Dodatkowo za grę dla noworodków mam zapłacić wywrotkę cebuli. To jest totalnie słabe. Gdyby ta gra była bazą (dlc dodadzą planety itp), dać po prostu strzelca lub jedi/sith (czyli dużo uczciwej, prostej nawalanki). Ująć wszelkie skradanki. Zamienić tonę zbierangeo badziewia na coś sensownego to grze wyszłoby to na dobre pod każdym względem. Proste ustawienie trudności (siła i ilość przeciwników) i mamy zakres gry od noworodka po graczy wymagających. Prosty wybór facet/kobieta. Kilka setów ubrań do zdobycia. Wtedy, wtedy można by przełknąć te 8/10 (bo nadal są problemy - jazda ścigaczem i masa doczytywanych tekstur, drzewa to bujają się jakby był wszędzie wieczny huragan itp itd). Nadal cena byłaby problemem ale trudno. Poczekałbym z rok i kupił na obniżce. A to co jest teraz to totalne plucie w twarz graczom. Ze strony Ubi i Waszej. Ps: AC Odyssey daliście 7,5. A gra jest ogromna (perdyliardy lokacji) i generalnie jak tak patrzę sobie na gameplaye i recki outlaws i przypominam sobie swoje odczucia (zdecydowanie pozytywne z momentami znużenia) gdy ogrywałem AC Odyssey to zadaję sobie pytanie: Gdzie my do #$%%^ nędzy skończymy z tym pudrowaniem trupa? Jest coraz mniej, gorzej i drożej.
Kolejna gra, której nie kupię. 350 cebulionów a nawet 250 to jest ogromna cena za kupowanie czegoś w ciemno. Dema sensownego nie będzie. Jedyne pytanie to czy będzie denuvo czy nie? Wtedy może dostanę odpowiedzi.
Manor Lords - co do szukania dziury w całym pokroju AleXa. Ok - może to ciągle EA. Ale gra na tym etapie jest kompletna. Zresztą teraz to już po kilku łatach a ja odnoszę się do wersji na dzień wyjścia na Steam. A ona była kompletna na wstępie kiedy wyszła. Ograłem ją z przyjemnością. Gra w zależności od sposobu gry od 10 do 25 godzin. Później to były nudy tego samego. Gra wystawiona bazowo za rozsądną cenę. A można kupić po obniżkach. W stosunku do Senua Saga i innego tego typu gier to inny poziom kosmosu (stosunek wydanych pieniędzy do spędzonego czasu). Wiadomo, że nie ma co porównywać różnych gatunków i generalnie ocenianie jest subiektywne ale mam wrażenie, że krytycy za mocno krytykują. Sam nie wiem na ile ta gra (wersja EA) powinna być oceniona. W swoim gatunku to pewnie max 8/10 (zaniża mała zawartość). Z drugiej strony jakość (grafika, dźwięki, rozwiązania itp) mówi mi, że 8/10 to zaniżenie oceny. Ale na pewno 3/10 to buractwo a nie ocenianie.
Zaskakujące ale Jedi: Fallen Order bardziej mi się podobał. Ilość czasu potrzebne na przejście, skondensowanie historii, ilość parkuru, ilość zagadek logicznych - generalnie proporcje. Jedynie gorzej było z backtrackingiem (do około 40% gry po później znów Fallen Order był lepszy niż ta nowa odsłona).
Na plus (ogólnie)
- jedno z lepszych wejść (początków) w świat gry
- pełna polonizacja
- piękny świat
- dość przyjemny wątek główny (lepszy niż w niejednym serialu Disneya w świecie SW)
- kilka ale nieźle nakreślonych, charakterystycznych postaci
- w moim przypadku bardzo płynna gra na mocniejszych ustawieniach
- niektóre przyjemne zagadki logiczne
Na plus (świat SW)
- bardzo dobrze odwzorowane uniwersum (czuć klimat sw) na wielu poziomach
- w mojej ocenie jedna z największych postaci SW ukazana w sposób najlepszy/ czołówka. Nie chcę spoilerować ale końcówka SW Jedi Fallen to był sztos
Na minus (ogólnie)
- męczący backtraking - do połowy gry bo później to miło się grało. A w czym mnie to męczyło? Po przemyśleniu to po prostu cięło mi fabułę, chłonięcie świata. Pewnie bym tego nie rozważał w negatywnym odcieniu gdyby zastosowano szybką podróż taką jak w jedi survivor.
- (bardzo subiektywnie) - brakowało mi lepszego dopasowania (głównie ubranie) wyglądu swojej postaci. Jedynie dlatego, że twórcy sami umożliwili lekki lifting elementów to tak narzekam. Bo albo więcej albo nic. Ta ilość zastosowana przez twórców jest bezsensu i niesatysfakcjonująca w ogóle.
Na plus/ minus
- poziom łatwy - dość przyjemne, dość liczne walki/ Machanie mieczem i lasery. To się ładnie ogląda i nie męczy
- poziom trudny - przy odradzaniu się przeciwników i przy tym backtrackingu jest to wielce upierdliwy i męczący aspekt.
Podsumowanie: do gry podchodziłem 3x. 20% Ukończenia, później ok 40% ukończenia a za 3 razem łyknąłem całość w zachwycie. To wynikało z tego męczącego, odrzucającego backtrackingu ale mniej więcej w tych 40 % ukończenia zaczynamy w pełni grać i... jest dobrze. Może to nie KOTOR (1/2) ale i tak ta gra dala mi wiele przyjemności i mogłem się zanurzyć w świat SW. Jako wstęp do serii - bardzo dobra z kilkoma minusami ale też z wieloma nadziejami na przyszłość w kolejnych odsłonach.
Grę ocenię na 8,5 bo to solidny produkt na wielu poziomach, bez większych wad. Oczywiście nie jest to wybitna produkcja, wielowymiarowa. Ktoś mógłby powiedzieć, że to prosty samograj, gra jest dość płytka, zbyt casualowa i do kotleta. Ja bym powiedział, że niezobowiązująca ale i tak w pewnym momencie mnie wciągnęła i chciałem ją przejść by zobaczyć całość. Od długiego czasu jestem smerfem marudą i po Wiedźminie 3 to wciągnął mnie ME trylogia i teraz rodząca się nowa seria (ogrywam właśnie survivora) potrafiła wciągnąć mnie w świat. I to jest największy plus.
UWAGA: trzymam kciuki za to by ta gra była top 1 w tym roku pod wieloma względami w wielu kategoriach. Ale to nie będzie gra dla mnie w 100%. Za to mam nadzieję, że ten (oby) sukces spowoduje, że otrzymam grę w stylu KOTOR w szacie (już wydane jedi fallen/ survivor albo (jeżeli dowiezie) to outlaws) i ogromny świat (kilka rozwiązań z freelancera bym przytulił chętnie) i z przyprawą z ac odysey (niedopracowany ale jakże ciekawy system walk frakcji ai na świecie i jak to zmienia nasze cele) + sith/jedi/gwiezdne miecze. GRA BAZA. Myśliwce ale też i krązowniki, kilkaset systemów (na początku kilka planet do odwiedzenia a po czasie dokładane możliwości). Takie EVE w świecie GW i tryb solo jako król a całe te kooperacje i multi to w wyznaczonych rejonach dla chętnych by się sprawdzić na arenie. Why not. Obecnie jedynie UBI jest w stanie dać nam totalny świat. Problem jest taki, że to musi być projekt no 1 z myślą o dekadzie w rozwoju (te dodatkowe zawartości). Ja bym taką porzadną bazę kupił i za 500 cybulionów a dlc (dokładające 1 ale porzadnie zrobioną planetę z xxx misjami) po kilka dyszek. Pewnie wyszłoby na dekadę tona cybulionów jak w CK2 (czy już rozpędzającym się CK3) ale sądzę, że dałoby się przyciągnąć perdyliardy graczy do takiej ogromnej bazy. Obecnie nadchodzącą mini bazą będzie Duna. Zobaczymy - czekam i na nią z niecierpliowścią. Ps: Cyberpunk miał być tą megabazą w świecie CP i ... wyszło jak wyszło.
Przez takie rzeczy i bzdury (i o wiele więcej niż można sobie wyobrazić) porzuciłem tą grę. Szkoda bo mi się podobała ale zamiast urozmaicić HISTORYCZNY kanon gry (jeszcze więcej misji, operacji w tym część do zrobienia totalnie solo - w ogóle trybu solo vs boty bardzo brakuje w tej grze) to poszli w skórki, majtki, gatki, stringi itp itd.
znana recenzja Kingdom Come Deliverance "But there's also a big problem. There are no people of colour in the game..." - tak mi się to skojarzyło
no kto by pomyślał? 95% oglądania i 5% słabej akcji. Kolejna fantastyczna (dla recenzentów) gra i słabiutka dla graczy.
ileż ja mam ocen do zmiany na golu ALE UWAGA - nie da się. Więc zostaje te żałowanie, które odczuwa autor.
1) Kupiłem grę na bardzo mocnej obniżce więc nie czuję się pokrzywdzony (nawet jakby teraz upadła) 2) grę w pełnej cenie nie polecam - za te pieniądze można kupić kilka potężnych i skończonych tytułów (na obniżkach). 3) tu wkleję od
1) mogli sprzedać Marsjanom. Do momentu jak sedno firmy się utrzymuje (główni polscu pracownicy, myśl, zamysł, projekty itp) to nadal uważam, że taka firma powinna być przez nas dopingowana bo..
2) przyjemnie zagrać jest w grę skrojoną na nasz rynek. Może się łudzę, ale jak mam do czynienia z polskimi twórcami to mimo, że celują w świat (super!) to wydaje mi się, że z mlekiem matki wypili i nie zapomnieli tego polskiego podwórka a więc szansa, że gra mi się spodoba jest duża i...
3) na podstawie ostatnich lat śmiem twierdzić, że polskie gry są "światłem przewodnim" na światowej scenie i wyszło naprawdę kilka mocnych pozycji.
Ps: co to bylby za piękny świat gdyby ktoś w Polsce zrobił grę taką jak Kingdom Come Deliverance. Mamy mnóstwo ciekawych momentów historycznych, legend.
Mam dość taplania się w oparach 2 wojny światowej i fantasy. SF wychodzi nam bdb.
ps: rozbicie dzilnicowe i alternatywna historia typu złącznie dzielnic. Od zera do bohatera (awansować na rycerza, zaślubić dalszą kuzynkę księcia, objąć dziedzinę po śmierci księcia dziedzina najmniejsza, najsłabsza i jechać w RPG z mixem warbanda do 100 wojów i powoli podbijać, rozwijać a wszystko z widokiem jak w Kingdom Come; silnik U5 bo to potężna baza i możliwość rozwoju produktu).
Gra świetna i spędziłem w niej mnóstwo czasu ale mam swoje do niej "ale". Według mnie, za bardzo miała wąskie ramy, ten tzw. margines błędu. I zaczynało to wyglądać, nie jak zła decyzja ale jak brak odgadnięcia jedynej, słusznej drogi przejścia jaką wymyślili twórcy. Kiedyś dałbym jej 9/10 (jako niedościwadczony gracz) ale obecnie ze względu na ukryty w niej silny schematyzm dałbym 5-6/10. Żebyście mnie dobrze zrozumieli: gra musi pozwolić Nam przegrać ale w długotrwałej rozgrywce nie może być tak, że maly błąd (pójdę jeden kwadrat w lewo a nie w prawo) oznacza przegraną. Przegrana to ciąg kilku złych decyzji. Po złej potyczce wychodzimy osłabieni by w kolejnej (lub następnej) mięc ogromne szanse na przegraną ale nie może być tak, że ciągle czycha na nas nokaut. A Incubation to wieczna walka z nokautem (pojedynacza misja ale też i te mikro zarzadzanie czyli w co dać ten uciułany punkcik, wziąć 2 słabszych czy jednego silniejszego itp). Ta gra jest sztucznie trudna. Nie naturalnie trudna. Nie wiem jak to dobrze opisać. Mam nadzieję, że doświadczeni gracze zrozumieją.
Niemniej sam zamysł gry i te umiejętnie wplecione logiczne zagadki to poezja.
Dziękuję za ten artykuł bo przypomniała mi się gra, która dostarczyła mi mnóstw zabawy. Jedynka lepsza od dwójki bo oprócz walk było jakieś zarządzanie, wybór. Dwójka dopracowała walki ale generalnie człowiek czuł się jak w tramwaju - skręcić się nie da i jechało się wytyczoną drogą przez twórców. Świetne połączenie stylów i mi (zbierałem i grałem - magic the gathering - przez lata) gra ta spodobała się od razu. Uważam, że jest ona przykładem tych gier, które z jakichś powodów "nie zassały". Nie ten miesiąc premiery, za słaba reklama itp itd. Nie wiem jaka była przyczyna ale nie rozeszła się echem na jakie zasługiwała. Mam wrażenie, że obecnie na taką grę (w identycznej odsłonie jak jedynka) jest mnóstwo miejsca - niby prosta a jednak nie; niby rozbudowana a jednak nie. Na drugim biegunie współczesnych gier mamy mega kombajny symulatory. Z miłą chęcią zagrałbym we współczesne Etherlords (bo faktycznie te walki były świetne).
w sumie się nie dziwię - teraz jest górka a za chwilę to ta gra (nawet jakby nadal było zainteresowanie) to byłaby sprzedawana po o wiele niższej cenie.
1) Wartales to gra na 8 (nudny endgame) i ocena od graczy 4.0 to żart. 2) co do HW3 - demo mnie rozczarowało. Hype padł i może kiedyś kupię za mega przecenę. 3) Stare HW1 to jeden z piękniejszych okresów w moim życiu gracza (efekt wow na tak wielu poziomach, że echo tych chwil mam w umyśle i sercu do dnia dzisiejszego). 3a) HW Raider Retreat - to takie nietypowe demo - kilka misji z głownej gry zakończone unikalną misją tylko dla tego dema. Oh. jakie to było dobre. Także pod względem wycięcia i zamknięcia historii. Jak matrioszka. 3b) HWC - to trudna miłość - gra pewne rzeczy odświeżyła, super fajny wstęp do misji 1, kilka misji sztos, udźwiękowienie mega dobre (krzyki..eh :D) ale chyab chciałem czegoś innego i dla mnie ciężka ta była gra by samemu się napędzać i ograć więcej razy niż musiałem (czyli więcej niż przejście gry- w przypadku innych np. może byc to próg platyna itp) 4) HW2 podobało mi się z tym, że został zniszczony pewien duch, element z HW1 (za chwilę o tym) 5) Wersja remastered z jednej strony cudo ale z drugiej cios w moje serce. Jeszcze HW2R ok ale przerzucenie mechaniki do HW1 by w wersji remastered mieć skalowanie (i pewne zmiany co do możliwości przejęcia statków wroga, zaczepy itp) spowodowało, że z monumentalnej gry polegającej na walce o przeżycie by zacząć tworzyć wielkim wysiłkiem swoją potęgę (ileż misji powtarzałem, by mieć więcej na przyszłe) wyszła kupa w wersji HW2 gdzie po prostu się odhaczało misje. Na zakończenie sprzedać co się da, zacząć od zera by w skalowaniu mieć słabego wroga, surowców na mapie dużo i jazda. 6) zrobiłem platynę HWR ale się nie cieszylem 7) Desert of Kharak - doceniam klimat, dźwięk , poszerzenie uniwersum ale to nie moje klimaty jednak i ewidentnie gra robiona pod multi gdzie fabuła i misje solo to takie zmuszenie by dać (na szczęście zrobiono to dobrze). Generalnie ta gra pokazała mi gdzie to pójdzie i .. 8) HW3 mnie nie zawiódł (jak pisałem grałem w demo) gdyż ewidentnie widać tam silny nacisk na multi (a ja biedny gracz solo) 9) wymienię (bo zasługuje) HW mobilne. To naprawdę dopracowana gra mobilka z mikropłatnościami i powiem wam, że jak to ograłem (ładnych parę godzin - bez kasy) to wraz z tym nieszczęsnym demem HW3 odkochałem się od serii HW. 10) odkochałem się w końcu też od serii TW (3k i szczególnie faraon). 11) szkoda tych miłości ale dzięki temu mam w sercu więcej miejsca na inne gry.
Kupiłem i jestem mega zadowolony. Dla mnie ML to współczesne Setlersy. A tam nie było mega ekonomii pogłębionej i nie było oblężeń zamków i pogłębionych mechanik walk. W stosunku do setlersów ML jest pogłębiony ale nadal to nie są poziomy eksperckie. Ale za to jest to udany mix. Na tyle dużo różnych rzeczy, że razem tworzą tą przyjemną mieszankę. Pamiętam Zeusa i Faraona. Ah te "walki". Niemniej były. I były ważne (w Zeusie sam tworzyłem mapy by jak najwięcej polis było do podbicia) i stawiałem na bogów z wojskiem by mieć więcej radochy. I ML też daje radochę (można sobie sztucznie wydłużać granie). Więc co chcę od ML? Dość dużej szczypty The Guild (polityka, relacje międzyludzkie (małżeństwo, dziecko), więcej kolejnych gałęzi produkcyjnych). I to by była dla mnie podstawka pełna. Później rycerstwo, więcej zamków (tak by bawić się godzinami w budowanie kolejnego Malborka). Oraz! uwaga! Pełne patrole wojskowe sterowane ai (poszczególne patrole miejskie z pochodniami w stylu Kinfdom Come Deliverance i np. mały zagon rycerski patrolujący drogi pod chorągwią). Wtedy miałbym coś na kształt mojej pięknej makiety pociagów (kumacie o co chodzi). W takiej grze bym spędził setki godzin. Mikro świat. Czego bym unikał? Przesady czyli perdyliardy excela i mechanik ekonomicznych oraz uj wie jak wielkich bitew na styl TW. Wtedy załamie się gra. Według mnie.
kupiłem , ograłem, jestem MEGA zadowolony. Gdyby nawet gra upadła dzisiaj to miałbym mniejsze poczucie wydy..ania niż przy wielu topowych markach i producentach (ale tego niech nie czyta Grzegorz tylko niech rozwija grę). Co bym dodał: mapka na 20 pól, 4 max graczy (np 3si i gracz). Sojusze i prosta polityka (nie przekombinować!) czyli rozbudowana dominacja + małżeństwo byłoby ok jak najbardziej czyli: Manor Lords + The Guild (ta skala i ten poziom ekonomii i polityki właśnie). / to byłaby dla mnie pełna podtsawka wtedy. Resztę czasu czyli rozwój w formie dlc: zamki, więcej budynków surowców ekonomii, konnica rycerstwo itp. Ale na pewno unikałbym bardzo głębokiego rozwoju na jakimkolwiek kierunków bo ta gra mnie urzeka, że umiejętnie łapie kilka srok za ogon. Pamiętacie setlersów? Tam też niby wojsko niby ekonomia ale nie super rozwinięte i miało to swój urok takiego niezłego mixu. Pewnie dlatego Manor Lords tak mi się podoba - nowa szata, nowa odsłona starego ducha dobrych gier.
Cóż mogę napisać? Z wielkich tytułów (a gram od czasów Atari) RPG (lub z domieszką RPG) to jedynie KCD 1 nadal skutecznie mnie kusi (przeszedłem wiele razy i ciągle mnie i zachwyca i zaskakuje). Na obecnym etapie każda nowa gra to maksymalnie 1 podejście i nie mam ochoty wracać (nawet cudowny BG3). Ze starych tytułów tak jak pisałem: tylko w KCD 1 jestem w stanie z uśmiechem się zanurzyć. I wiem, że KCD 2 to będzie dla mnie perełka. I wiem, że będę marudził, że teraz by się przydało wydać wersję łączoną by płynnie mieć w 1 rozgrywce i KCD 1 i 2. Eh...
Serial dobry. Ale ja jestem wychowany na F1 i F2 więc oczekuję innej palety barw. Rdza to rdza wieloletnia (dodatkowo przykryta kurzem) a nie sztuczna (świeża). Za to serial to bardzo kolorowa, żywa paleta barw. Nie umiem odbierać tego świata inaczej niż "sztuczny". Dodatkowo stare F to większe poczucie beznadziei i zniszczenia i wypaczenia. W oparach sf. Serial zaś znów bardziej radosny i świat odbieram w oparach fantasy. Jak napisałem - serial dobry. Ale nie czuję tego "F". Może "f". Z przyjemnością obejrzę sezon 2. Pozdrawiam.
Śledziłem H3 i już jakiś czas przestałem się jarać i oczekiwać jak jakiś fanatyk (Wspaniałe H1, bardzo dobre H2). .
Frostpunk 1 był zachwycający ale na początku. Przerobienie kilku misji z rzędu bardzo szybko ze mnie wyssało chęć do gry. Nie było w nim tej iskry bożej czyli coś co miał Faraon i Zeus. Co do dwójki to sobie daruję - jest wiele innych gier wyspecjalizowanych w takiej skali gdzie dużo lepiej wszystko jest oddane. A co do systemu rad to w Endless Space usiłowali coś takiego wprowadzić i mi się średnio spodobało. Generalne to dobry przykład ten ES. Jedynka była dobra ale z brakami i wystarczyło tylko ulepszyć pewne aspekty a zrobiono wielkoskalową ES2 ale w moim odczuciu wyszła po prostu ogromna ale wydmuszka. Gdzieś czar prysł i z gry, która pobudzała wyobraźnię (ES1) zrobiła się nudna, kolejna strategia (ES2).
1) TAK!!!! TAK !!!! TAK!!!! 2) KCD 1 na początku zabugowany; trochę mnie odtrącał ale jak podszedłem do niego za 3 razem i ukończyłem tak ukończyłem go xxx razy i jest u mnie na szczycie gier RPG. 3) Jak najbardziej można historię ciągnąć dalej. Pytanie tylko jak dużo dadzą realizmu a jak dużo własnej fikcji. Ps: Nadal jestem w stanie w KCD 1 natrafić na smaczki, których wcześniej nie widziałem.
nie będę nikogo oszukiwał a tym bardziej siebie. Jaram się jak czarownica na stosie w oczekiwaniu na te cudo.
Wspaniała, cudowna, fantastyczna 8,5/10 ale ewidentny crap to już gra roku/dekady. Jak w ocenach crapów brakowało mi uzasadnienia, argumentów na + tak tutaj odwrotnie. Gdzie minusy (oprócz tego, że dali ciała z serwerami)?
film jest nudny/ co do "reżysera" Snydera - gość nie ma talentu. Nic sam nie wnosi do kina. On tylko kradnie koncepty i miksuje ale nieumiejętnie. Snyder to nowotwór. Złośliwy.
/// Co do moich preferencji: mam coraz mniej czasu na wielkie odsłony. Zaczynam szukać gier AA i A. Zamknięte małe projekty ale jakości jajka Faberge. Nie potrzebuje potężnej fermy zwykłych.../// Lubię 11 bit. Dobre, solidne gry AA które odcisnęły ślad w historii . TWM super (ale męcząca po jakimś czasie), Frostpunk (znów super i znów męcząca po jakimś czasie; szkoda, że od razu nie dali trybu otwartego - później jak dali to już nie to samo, emocje opadły). Niezwyciężony - jest dla mnie za nudny od samego początku. The Thaumaturge - kupię na 100% (nie mam teraz czasu na gry - jestem totalnie zmęczony/ praca dociska). Ograłem demo - gra dla mnie. Nie czekam na Frostpunk 2 (jak dla mnie 1 odsłona jest bdb i można się zamęczyć grając w nią i nie trzeba innych odsłon).
Sweet Baby Inc detected https://store.steampowered.com/curator/44858017-Sweet-Baby-Inc-detected/?appid=1934570
1) tak duża konkurencja mmo, że wątpię aby to miało przetrwać (tylko na pvp na dodatek). Zapewne w 1 tygodniu czy miesiącu jakieś ostre piki będą ale później zjazd.
2) już czuję te mikro transakcje (chociażby te schematy by szybko odbudować się po tych resetach)
3) generalnie mamy kilka frakcji a głównie to 3. O jakich walkach o władzę mówimy? Jeden z 10k klanów fremenów będzie miał prawo do walki o Diunę? O przywództwo w walce? No bo chyba nie porobią xxx frakcji w Atrydach? Albo Harkonenach? Nie wiem ..jakoś mi się to nie spina. I nie zachęca.
Generalnie szkoda - ale to nie gra dla mnie
Chcę faceta nekromantę (moja ulubiona postać z d2) i generalnie nigdy nie lubiłem predefiniowanych płci. Czemu wojownik a nie wojowniczka albo czarodziejka a nie czarodziej. Przecież to powinno móc się wybierać. I jak czytałem wątek na razie nie planują nic robić w tej kwestii. Czemu tego nie zrobiono od początku? Nie wiem..
Dziękuję za recenzję. Gra indywidualnie, subiektywnie może być 10/10 ale obiektywnie (kierując informacje do każdego gracza) to 5,5/10 jest oceną uczciwą. Pozdrawiam.
ps: generalnie liczę na to, że rok 2024 będzie dla każdego z nas (czytelników, graczy, redakcji) o wiele przyjemniejszy, satysfakcjonujący i po prostu mniej kontrowersyjny niż 2023. Dużo zdrowia każdemu życzę!
ps2: ja osobiście w tym roku mam na liście ok 30 gier, które naprawdę mają ogromną szansę bardzo mi się spodobać (część już ograłem i mam 100% satysfakcji - celnych strzałów). Rok 2023 był określany często jako najlepszy ever dla graczy (aczkolwiek ja osobiście byłem średnio zadowolony) ale proszę Państwa - dużo wskazuje na to, że 2024 będzie jeszcze lepszy.
1) Dal mnie top AC to Odysey. Ta Valhalla to nudna jest mocno. Grafika w Odysey bardziej mi się podoba. Fajnie się pływa statkiem, fajne są bitwy, fajna główna oś i te prawdziwe, duże questy (wieloetapowe). Za dużo fedexowych questów - w sumie dla mnie bardzo psujących odbiór gry. Ogromny świat. Brakuje dopracowania systemu przejmowania prowincji (by faktycznie miało się wpływ a nie świat wracał do ustalonego balansu). Generalnie gra AC Odysey to bardzo, bardzo dobry fundament do rozbudowy w przyszłych projektach (ale nastała Valhalla więc niewykorzystana wiedza jaką posiadł UBI).
Dlaczego piszę o tej grze? Bo widać, że Ubi jak chce to potrafi. Jak chce. Więc jak zechce to z Skull&Bones zrobi bdb grę.
2) i tu przechodzimy do części najważniejszej - oceny. Uważam, że nie ma sensu dawać łagodnych ocen bo gra może będzie dopieszczona. Bo może być a nie musi. Oceniać powinniśmy tu i teraz. Bo za łagodne traktowanie gier wielkich studiów doprowadza do wielkiego krzywdzenia słabszych studiów. I oczywiście do ogromnej krzywdy wyrządzanej graczom. Bo kupują produkt mając fałszywą wiedzę (bo fałszywa recenzja). Widzę, że rok 2023 nadwyrężył rynek recenzencki i w 2024 mamy dużo bardziej posuniętą ostrożność w ocenach (albo wręcz wstrzymywanie się i pisanie przed-recenzenckich materiałów). I to doceniam.
3) Mimo to, chcę byście WY RECENZENCI nie bali się pisać, że jak jest drewniana gra z wadami to Wam się podoba. Bo to jak najbardziej ok. Nie trzeba się tłumaczyć ogromnie, przepraszać, kajać. Nie. Można napisać spokojnie recenzję 6/10 ale kurcze - ta gra mimo to mi się podoba.
ps: KDC, które kocham nigdy nie mógłbym na premierę ocenić na 10/10 bo było tak dużo bugów krytycznych (niszczących wielogodzinne postępy), że szkoda gadać. Obecnie gra jest prawie dołatana i oczywiście w moim serduchu to top topów RPG ale nadal tylko 8,5 - 9/10 ze względu na stan techniczny.
ps2: W cyberpunku miałem bugi, jeszcze więcej ich naoglądałem się na yt ale sam, osobiście nie miałem ani jednego krytycznego buga powodującego straty w rozgrywce.
O tych bugach piszę, by pokazać, że nawet w tej kwestii można różnie oceniać gry. I, że można też dobrze uzasadnić swoją wysoką ocenę w przypadkach gier z dużą ilością niekrytycznych bugów.
Bo mi osobiście w recenzjach z 2023 przeszkadzała ich płytkość czyli brak dobrego uzasadnienia danej oceny.
Piszę to bardziej do redakcji GOL. Wyrażam wsparcie i swój punkt widzenia. Może to pomoże w Waszej pracy.
Clicker hero - grałem w to. Takie gry, które można zostawić na włączonym kompie na noc. Przyjść rano i zgarniając każde osiągnięcie odinstalować. Jeżeli jeszcze rozumiem "granie" w to jak się ma darmówkę to nigdy nie zrozumiem jak można na to wydać kasę. Te gry kompletnie nic nie wnoszą. Nic. Jedyny zysk to te trofea (karty, punkty w lv na koncie steam czy jakieś tam rankingi). Jest jakaś grupka osób co to kupuje w takich celach (i nadal nie rozumiem tego parcia).
1) mam platynę i jak czytam, że gra prosta na hardzie i nudna to czytam niskiej jakości trolowanie.
2) 6 milionów kopii z czego mnóstwo za śmieszne, absurdalnie wręcz małe pieniądze (od bardzo długiego czasu gra jest na wiecznej promce i ceny oscylują za edycje kompletną około 20-25 pln). To oznacza, że gra nie przyniosła aż takiego zysku jak nam się wydaje a szkoda bo to gra w której:
a) mnóstwo wysiłku by przedstawić nam autentyczny teren, autentyczne miejsca (fajne są filmiki pokazujące miejsca prawdziwe, które są w grze dobrze odwzorowane)
b) mamy ruiny zamku a w grze go odbudowali badając mocno temat więc to nie fantazje
c) liczne obiekty sakralne, freski itp
d) dobrze oddany duch tamtych czasów - możemy po prostu wejść w maszynę czasu i .. żyć jak za dawnych lat
e) mechaniki ala survivalowe
f) potężna praca by oddać nam jak najwierniej sposób walki broniami różnego rodzaju. Mechanika toporna (nabiera rumieńców po niezłym szkoleniu/ używaniu) ale sam nie wiem jak lepiej to ukazać.
g) fajne systemy perkowe - jak coś używasz to się to rozwija i odblokowują się kolejne ulepszenia. I nie są to tylko perki + 0,0000000001% do obrażeń bronią x. Większość jest naprawdę ciekawych.
h) Główna fabuła bardzo dobra z minusem. Pod koniec gra trochę gubi tempo i przyspiesza dziwnie. Aczkolwiek mogę to zrozumieć bo.. realne zagrożenie. Chodzi mi o to, że po tym przyspieszeniu jest.. koniec. Szkoda ogromna. Wolałbym by przenieść to do wcześniejszych aktów tak by jeszcze móc się zrelaksować i na spokojnie zobaczyć ekran końcowy.
i) bardzo fajne misje poboczne. Malo jest typowego fedexu. Nie wiem czemu, ale w tej grze mimo wielu przewijających się postaci to jakoś byłem w stanie zainteresować się nimi. Zapadają w pamięć. Nawet te 3 planowe.
j) emocje: humor, wzruszenie, satysfakcja itp itd.
k) Tak w ogólności bez podziału: dodali bardzo fajne dlc do tej gry
Początkowo sama gra nie wzbudziła mojego zainteresowania. Tylko i wyłącznie z powodu perspektywy. Lubię trzecią (styl ala Wiedźmin 3) bo lubię widzieć swoja postać (na szczęście w tej grze są liczne scenki z udziałem mojej postaci i osładzają mi ten brak). Opuściłem więc premierę i grę kupiłem jak już któraś łatka wyszła. Chodzi o to, że to nie była gra mojego 1 wyboru. Ot, jakaś tam na liście do zobaczenia kiedyś.
I miałem 1 krytyczny bug (wymagający załadowania wcześniejszych postępów). Gra mnie zachwyciła. Zagrałem drugi raz i ... gra mnie zachwyciła znów. Czymś innym. Czymś lepszym to znaczy tym tłem. Tymi relacjami w warstwach społecznych. Tym, jak jestem traktowany (jaki ubiór, biedny czy nie, postęp fabuły bo to awans społeczny tez był równoległy, brudny zakrwawiony, pijany). Gra ma tyle głębi w tak wielu miejscach, że jestem do dzisiaj totalnym fanem tej produkcji.
Gra nadal potrafi mieć bugi. Nie zawsze pomaga pełne odinstalowanie i ponowna instalacja ale ta gra ma tyle możliwości i tyle drobnostek, że mimo platyny nadal nie uważam, że wycisnąłem z niej wszystko.
Polecam!
ps: czego mi w tej grze brakowało? Nie mówię o rzeczach które znajdą się w KCD 2. Chodzi tu o rozszerzenie KCD 1. Przejąć w posiadanie 1 zamek (ta wioska z DLC fajna ale to za mało). Zarządzać. Wyjechać z zamku z 2 przybocznymi w moich barwach rodowych. Taka wisienka na torcie (też w ramach zakończenia naszej drogi w głównym wątku).
ps2: Z miłą chęcią zagrałbym w KCD 2 w którym zawarto KCD 1. To by było coś...
Ktoś produkuje hita. Inni się podpinają pod trend. Ostatnie wagoniki przegrywają. Po prostu trzeba albo ryzykować i być innowacyjnym albo dużo lepiej przemyśleć projekt. Większość gier, które padły (mały sukces, mały zwrot kasy czyli drama) to właśnie źle przemyślane projekty lub te ostatnie wagoniki. Patrząc na gry, które odnoszą sukcesy to często mamy niby wygraną w totka ale to po prostu był dobry, przemyślany strzał albo "odgrzany kotlet" najwyższej jakości podany w cudownej nowej odsłonie z przesmacznymi przystawkami. Po prostu brakuje dobrego rozeznania w rynku. Cała reszta (jakość gry itp, reklama) to są rzeczy drugorzędne. Przy słabym, niedorobionym fundamencie nie ma gry, która odniesie sukces. Najwyżej to będzie piękna katastrofa i mnóstwo graczy z poczuciem, że zostali oszukani.
i ok. Lepiej dowieźć produkt niż dać kaszanę (pewnie historia inkwizytora wstrząsnęła polskim światkiem). A gra (ograłem demo The Thaumaturge) naprawdę przypadała mi do gustu.
No nie wiem. Co rozumiemy przez grafikę? Ja od indyków nie oczekuję AC Odysey na full opcjach. Grafika ma być przyjemna i generalnie jak to idzie w kierunku Synergy (z nadchodzących) czy Faraon lub Zeus (z tych dawnych) mi to wystarczy.
Za to gra ma być przemyślana. Spójna. Każda mechanika zamknięta (rozbudowana w drzewie olbrzymim lub prosta sadzonka - ma być zamknięta/ dokończona i skorelowana z wszystkim w grze).
Duże studia mają kasę na super grafę więc indyki muszą z nimi wygrywać na IQ. Proste. Najgorzej mają pełnoprawne odsłony AA bo już kosztują swoje i trudno przebić się tak by zarobić (a często są modlitwy o zwrot nakładów). Najlepiej mają mikro studia/ 1 osobowe - jak mi zrobią Revenous Devil, The Pale Beyond czy Thea the Aweking (ja nazywam takie gry A+) to kupię i mam zabawy na 10-50 godzin. I to dobrej zabawy.
Za śmieszne pieniądze (dla mnie ale przy xxx sprzedanych kopiach to przy niskim nakładzie twórca ma niezły zysk).
Tak więc nie ma złotej rady. Czasem sprawdzi się coś nowego, prawie coś nowego a czasem odgrzewany kotlet podany z nowa surówką.
Ode mnie rada (od gracza a nie twórcy). Gra kompletna. Nawet mały projekt ale przemyślany. Im bardziej rozdmuchane rzeczy tym większa szansa na pogubienie się. Grafika przyjazna a nie ultra. I postawcie na muzykę/ dźwięki bo to jest tanie a w takich grach mocno podbije odbiór. Nie róbcie cut scenek i innych topowych akcji rodem AAA bo nie uda Wam się (twarze drętwe, brzydkie, ruchy nijakie, zero mimiki itp itd).
Pozdrawiam indykotwórców i indykożerców.
Ps: moje progi kupna (pełnoprawne, dobre, te które wysondowałem i chcę) na premierę: AAA - 200 do 240, AA 80 do 120, A+ 40 do 60 złotych. Jak coś u mnie nie chwyci to poczekam nawet 4 lata by kupić za 5-50 złotych (A+ do AAA).
Piszę to, bo mam wrażenie, że twórcy jakoś słabi są w biznesplany i kalkulacje a później są przykre informacje, że to czy inne studio upadło.
To nie są pełne wrażenia. Grę mam prawie splatynowaną (z nowym darmowym dodatkiem).
Napiszę o kilku kwestiach:
1) system posterunków jest niesamowicie irytujący (drogie w budowie/ odbudowie, łatwo AI niszczy). One są dla mnie sztucznie wydłużające tury i w globalnym rozrachunku nie są game changerem i mogłyby nie istnieć (i już na starcie gra o oczko lepsza by była).
2) Kolejna kwestia to już same bitwy - jak dla mnie wszystko dzieje się jakby było oblane spowalniającą smołą i nie sprawia najmniejszej satysfakcji.
3) System dziedzictwa jest najlepszym elementem gry - faktycznie dający mocny akcent. Na tyle mocny, że można grać tą samą frakcją kilka razy i za każdym razem będzie inna rozgrywka
4) Gra ma wiele mechanik i są one ukryte pośród masy niepotrzebnych informacji. Te niepotrzebne atakują gracza a te potrzebne informacje są schowane.
a) konfederowanie odnawia się co ileś tur. Więc jak uda ci się skonfederować z 1 państwem to znika ta opcja z dyplomacji. Pojawi się po kilku turach!
b) moce korony i aneksja - tak to śmiesznie ukryte, że zeszło się mnóstwo zanim to odkryłem. A jest to na oczach gracza! Panel dyplomacja trochę na prawo od górnej krawędzi okna rozmów.
c) i takich mocy czy opcji potrzebnych a gdzieś zapodzianych jest dużo. Tu przydałby się jakiś lepszy opis w grze z grafiką gdzie to znaleźć.
5) Na niskim poziomie gry AI nie istnieje w zasadzie. Poziom mapy globalnej: tu nic nie działa i jest martwe (odgrywa tylko kilka linijek kodu). Sojusze do niczego się nie przydają. Wrogowie mający 20x przewagę boją się atakować. Wróg mający 20x mniej wojska atakuje przy 0 szansie na wygraną. Prowincje słabo się rozwijają. Generalnie stagnacja. Grałem też kampanię na totalnym hardzie. Niczym to się nie różni w generalnym odbiorze.
6) Totalnie nieciekawy system inwazji (ludów morza). Jak dla mnie cały ten element do wywalenia za to o wiele ciekawsze byłaby pełnoskalowa wojna egipsko - hetycka gdzie albo bylibyśmy częścią wezwaną do świętej wojny albo już władcą koordynującym wojnę. Wszystkie frakcje egipskie w stanie wojny z wszystkimi frakcjami hetyckimi.
7) Bardzo ale to bardzo brakuje mi wpływu naszych działań na mapę globalną. Jest ona płaska i nieciekawa jak we wczesnych TW. Miasta to kwadrat a większość elementów osadzona. Jak zbudujesz cud to musisz klikać strzałki by Tobie pokazać gdzie to jest bo to jest taki "mały" cudzik.
8) Generalnie ta gra to odpust - perdyliardy rzeczy ale głównie to błyszcząca tandeta. Czuć brak spójnej wizji.
9) Kluczyk obecnie można zdobyć za ok 40-50 pln i według mnie jest to moment gdzie można rozpatrywać możliwość zakupu. Ja sam kupiłem przeceniony ale i tak wtedy kosztował stówkę.
10) Gra jest nie do odratowania - tzn. wyjdą jakieś dlc z nowymi frakcjami (te mechaniki z darmowych ludów morza - bardzo spoko bo pozwalają unikać denerwujących rzeczy z podstawki). Gra musiałaby przejść ostry cykl operacji plastycznych - coś dodać, coś ująć. I te coś czasami byłoby czymś znaczącym i dużym.
11) Ta odsłona TW najbardziej przypomina mi Napoleona TW. Z tym, że Napoleon dał mi mnóstwo satysfakcji i był bardzo przemyślaną grą (w stosunku do Faraona).
Pozdrawiam
Demo mnie nie porwało. Mam wrażenie, że grając w jakieś współczesne symulatory (serwis komputerowy, restauracja, renowacja itp itd) powoduje, że wszystko zaczyna wyglądać tak samo i każdy, minimalny defekt w gameplayu czy muzyce czy grafice doprowadza do wzgardzenia tytułem. Niby Unreal jest zbawieniem dla branży ale jednak tęsknię za licznymi autorskimi silnikami bo to dawało różnicę. Może jakby ta gra była na CryEngine i wyglądała jak Kingdom Come Deliverance (ilość szczegółów) to bym miał inny odbiór. A tak to bieda z silnym uczuciem deja vu.
Demo jak dla mnie zaskakująco słabe. W sensie H2 Remaster zamiata. Na plus panel główny gry bo dość przyjemnie i przejrzyście się skacze po rejonach. Szczególnie spodobał mi się skrót historii spajające każdą odsłonę H. Czy nadal czekam na H3? Tak - by wyrobić sobie ostateczne zdanie na kampanii single (jezeli będzie). Czy jaram się? Już nie. Po prostu po wcześniejszych informacjach dotyczących Homeworld 3, po ograniu wersji mobilkowej i po ograniu dema wiem jedno: Homeworld 3 to duża wersja mobilna. Gra usługa. Wydrenowanie marki i przepchnięcie jej w kierunku "easy money". Prawdopodobnie dla marki ta odsłona będzie czymś pomiędzy Diablo Immortal a D4. Tak, że tego.. Ps: po lewej stronie w kolumnie z budowaniem i ulepszaniem statków - widać, że to pod mobilke by ładnie się klikało. Wersja only Pc nie potrzebuje takich ..ułatwień
Diablo Immortal: moje wrażenia jak grałem - dochodzenie do topki,
a)poziom diablo 0/1/2 - pierwszy kontakt, paragon do 180 - ok gra. 4+/5 (tu i ilość graczy do wspólnych rajdów i odległość od topki powodowało, że szybko się rozwijało postać, same przejście gry tzw fabułka i misje spoko. Zaczyna się średnio ciekawy grind)
b)poziom diablo 2/3 - gra w środkowej fazie - totalnie siadła - bardzo mało graczy zdolnych/ chętnych do rajdów w tej fazie. Topka za mocna a słabi za słabi. Ciężki grind. Dodatkowo już się jest blisko topki serwera więc rozwój na każdym polu siada. Mało co wyskakuje a rozwój ekwipunku w trybie free2play zaczyna być absurdalnie odległy. Ta faza to 2+/5
c) nie da się grać w trybie free2play w tym martwym polu. Żeby przeskoczyć (i grać z topką w trybie diablo 3/4) trzeba smarować kasą i kupować losy na szczęcie, że coś się dostanie. Drop normalny słaby. Rozwój ekwipunku wymaga wiele komponentów a ich jest mało wiec komu się chce czekać tygodnie na rozwój odczuwalny? Robienie nawet z topka rajdów to jest męcząca sprawa. Trzeba uważać samemu bo jest sie na hita a w rozbudowanych korytarzach jak topka odleci to jest się w czarnej. Topka się meczy i i my meczymy. Ta faza to czysty rak 0/5 .
Nie mam czasu pisać bo w pracy jestem ale generalnie: gra może się podobać totalnym casualom (30 min na klopie) albo tym co już przeskoczyli do topki, mają te fajniutkie skrzydełka i wydali na grę mnóstwo kasy.
masz wiedzę, czy jak kupię klucz poza steam to ta gra na steam się odblokuje czy nie (po tym jak sam steam już nie sprzedaje)? Czy steam uznaje klucze (np. zagubiony i odnaleziony w szufladzie)?
Mam ogranych tony godzin w Elite. Ono było fantastyczne jak był czynnik eksploracyjny - sam mam ogromną ilość "chorągiewek "pierwszy tu byłem". Później jak już wszystko w sumie było znalezione i zaklepane to gra straciła mnóstwo zawartości a to co zostało nie dało radę pociągnąć. Osobiście u mnie kosmiczne strzelanki to Freelancer (zajefajna fabułą tempo i bardzo przyjemny system walki, zmiany statków, broni). Jest tam też niezły czynnik eksploracyjny. Niestety gra jak ogrywana solo i kończy się fabuła to ma duży spadek radochy. Jak skok w przepaść. Dlatego warto w nią grać wydłużając etapy na siłę. Gdyby EVE nie było już tak odpychające excelowo to wróciłbym do niej. Pozdrawiam!
Nowa Gra Plus jedynie w droższych edycjach gry, czyli Deluxe i Ultimate. Ja bym proponował jeszcze to: w wersji zwykłej nie działa połowa klawiatury a na myszce działa tylko 1 przycisk. W wersji deluxe działa już prawie wszystko a ta ultimate to działa 100%.
Plagiat na 100%
Zastanawia mnie czy naprawdę narysowanie stworka, zwierzaczka itp jest tak trudne? Na tyle trudne by trzeba było kraść?
-Otóż według mnie nie. Wystarczy pójść do pierwszego lepszego przedszkola i po godzinie masz dziesiątki projektów.
-Kradzież ma cel. Tu nie chodzi o optymalizajce kosztów wyprodukowania projektów stworków (bo to wbrew pozorom śmieszna cena). Tu chodzi o czerpanie zysków z odwołania się do znanego produktu.
No ale co do samej gry to pokazuje ona czego gracze oczekują. Szkoda, że ta gra wyszła bo:
-Totalnie ubiła projekty, które wyszły/ wyjdą w okolicach wyjścia Pale Word
-Szkoda, że sami twórcy tej gry nie poszli w uczciwą ściezkę i sami nie stworzyli unikalnego setu stworków. Sądze, ze sukces byłby bardzo, bardzo podobny.
Generalnie przykra sprawa, tym bardziej, że gra "chwyciła" i ma masę zadowolonych odbiorców. Szkoda..
I tak oddzielnie napiszę: spokojnie bym się odnalazł w roli współpracownika przy tym projekcie by móc doradzić jak poprowadzić tą grę by uwolnić jej potencjał. I w przypadku większości gier mnóstwo użytkowników tego portalu, graczy dałoby radę. Czemu mam wrażenie, że twórcy gier sami nie grają, nie są doświadczonymi graczami?
Gra nadal lekko zabugowana. Ostatnio potestowałem mnóstwo indyków, AA i AAA i War Hospital jest na topce. Wyjdzie wersja ostateczna (to co jest to gra bez patcha day 1 - prawie gotowy produkt) i dojdzie przyjemna zniżka (tak by całość kosztowało poniżej 50 pln) to się skuszę. Co do gry: to frostpunk bez budowania (z bardzo ograniczonym budowaniem) - głownie chodzi o zarządzanie. Zarządzanie wszystkim ale głownie zasobami ludzkimi. Szkoda, że bardziej nie poszli w tym kierunku a doszło do rozproszenia (budowanie ulepszeń, według mnie nie wykorzystany potencjał misji zwiadowców ale to akurat bym wywalił najchętniej i więcej dał misji losowych wpływających na szpital typu naloty, więcej uchodźców, śmierć personelu, dodałbym warty samego terenu i w zależności od siły to udany lub nie sabotaż wroga, dodałbym leczenie siebie nawzajem personelu i np. utrata nogi u wypieszczonego chirurga co wpłynie na jego morale i wartość pracy , po prostu bardziej bym zbliżył nas do personelu by w ten sposób lepiej poczuć trudy wojny - bo to co jest to na końcu są cyfry do których się przyzwyczajam nazbyt łatwo itp itd). Te mikrozarządzanie jest ok ale gra ma nierówne tempo: okres nudy i okres totalnego chaosu. Ten okres nudy bym lepiej zagospodarował (np. leczenie dodatkowych pacjentów z innych lokacji w zamian za surowce i wtedy można uwolnić potencjał rozbudowy). Trochę piszę chaotycznie ale ujmując to w skrócie: gra nie ma dobrego balansu. Co do innych zastrzeżeń: totalnie za mała czcionka. Wielu rzeczy po prostu nie widać (np. zarzadzanie zmianami pracy). Ta gra to dobry pomysł, prawie skończony fundament i częściowo zrobiona nadbudówka. Brakuje jej szlifu i większego zdecydowania czym ma być. Na obecnym stanie dam jej 6,5/10 (to dobra ocena - oznacza tylko to, że trafi do pewnej grupy odbiorców). Po poprawkach dałbym jej 8/10 (więcej nie dałbym bo ogranicza ją zamysł a to co jest umieszczone jest w zbyt długim scenariuszu o wolnym tempie - frostpunk ma o wiele lepszą dynamikę i czynnik chęci ogrania ponownie). Gra może być bardzo solidnym tytułem mającym swoją pewnego rodzaju unikalność. I mogła by być grą godną polecenia. Na razie to polecam po prostu obserwować tą grę i patrzeć czy ją dopieścili. Pozdrawiam
To ja bym poprosił Sony nie tylko o zwykłe przeportowanie gier na Pc ale też o dostosowaniu gier na Pc. Prawie zawsze rozpoznam grę, która nie była bazowo na Pc - niby sterowanie ok ale jednak nie za bardzo (te e, f by dialogi wywołać - takie szybkie qte). Sony robi fajne gry ale nie jestem w stanie do końca się w nich odnaleźć z tym sterowaniem.
Pamiętam jak 1 raz zagrałem. Grafika spowodowała u mnie opad szczęki (bo taka dobra). W roku 2024 grafika znów powoduje opad szczęki (bo taka zła). Ciągle nie mogę wyjść z podziwu nad rozbieżnością wspomnień, odbioru w danym czasie i postępu technologicznego zmieniającego perspektywę.
Sekiro na promce (takiej 70%+)? Przytuliłbym. (i tak wiem, błąd redakcji - ale mówię ogólnie jak już temat niechcąco redakcja podjęła)
trochę odrzuca mnie: pierwsza osoba, wygląd gry z czasów skyrima. Za to zachęca: Indiana! Dobrze zrobiony trailer, w tempie. Czuć ten duch z dawnych filmów. Ze względu na toda kłamcę może po 6 msc od wydania zastanowię się czy szukać promki (jak już wielu graczy ogra bo recenzje to obstawiam będą od 9/10 do 10/10 i może dopisek "gra roku")
szanuję za tę wypowiedź - po prostu postawa dorosłej i samodzielnej osoby. Ja kupię ale na promce bo po prostu to nie jest gra typowo dla mnie (ale jestem jej ciekawy po tym jak zobaczyłem jak przebiegał proces produkcyjny). Jedynka za mną chodziła ale się nie zdecydowałem. Tu dostanę jeszcze bardziej dopieszczone audio z piękną grafą więc drugą odsłonę kupię na pewno.
Obejrzałem cały gameplay (podkreślam - oglądałem wiele godzin z / nie grałem w pełną wersję): moje wnioski są takie:
- grafika ładna - na tyle ładna, że cieszy oko. Trochę za "szara". No ale zapewne dzięki temu oczy nie padają po wielu godzinach grania. Grafika w klimacie. Część lokacji z tą głębią wieloplanową - super. Niestety część to meh.
- muzyka i dźwięki - poprawne. Ale sama muzyka mnie wymęczyła dość szybko - zbyt nużąca (wiem, że sam grając bym załączył sobie podkład muzyczny jakiś)
- bosowie - kilku faktycznie - fajne mechaniki, wiele mechanik, wymagający ale do momentu znalezienia pięty achillesowej ale ok. Uznaję, że to topka. Ale wielu innych bosów to kopiuj wklej bez ciekawych mechanik. Ubogich. Na łatwego no-hita.
- to co autor napisał ale w sumie nie napisał. Mechaniki, które się późno odblokowują to też liczne powroty do wcześniejszych lokacji. Jak dla mnie silny backtacking i sztuczne wydłużanie gry
- ale znów - kilka lokacji by wykorzystać te mechaniki - super
- niektóre bardzo ciekawe zagadki logiczne
- co do samej walki - możemy zaspamować zwykłego przeciwnika atakiem i uważam, że po takim długim graniu nie wpada się na bosa przygotowanym. A na bosie już trzeba używać wielu umiejętności.
- co do samych lokacji - można łatwo omijać przygotowane przez twórców przeszkody w lokacji (autor różowo na to spojrzał a ja sam nie wiem - to raczej nie powinno mieć miejsca)
- ogromna responsywność- gra działa płynnie, reagowanie postaci na nasze przyciskanie kontrolera - błyskawiczne. Dobre hitboxy i lepienie się do krawędzi. Gra jest w sumie dopracowana ALE
- ale ma bugi a ten z spadkiem klatek to autor powinien wymienić- mimo, że wiemy że to pewnie szybko załatają.
Recenzja ok ale nadal zalatuje emocjami a nie próbą obiektywnego spojrzenia (za mało jednak tych mankamentów, która gra ma a jak są wymieniane to zmiękczane)
Mimo to - po obejrzeniu gameplayu (wielogodzinnego) gra wydaje się być ok. 8/10 to ocena dość mało kontrowersyjna według mnie.
Pytanie brzmi czy to jest warte te ponad 200 złotych
Pytanie o wersję deluxe czyli ptaka pokazującego skarby - taki płatny cheat
Pewnie gdyby gra kosztowała 150 pln czy 100 pln to była by lepiej oceniania. Jednak jak gra kosztuje tyle co typowy AAA to i powinno się być bardziej krytycznym.
ps: demo było wykastrowane i dawało błędny obraz.
Nie daję swojej oceny bo nie grałem. Wyrażam tylko moje wstępne wrażenia po demie i obejrzeniu gameplayu.
No i brawo gol. Nie ma co się bać ocen niższych niż 7. Co oznacza 5,5 - średnia, przeciętna gra biorąc pod uwagę dużą ilość graczy i ich preferencje (np. RPG i RPG podobne, z elementami RPG, RPG+coś tam). Ale taka ocena oznacza, że gra może znaleźć swój "target", któremu się spodoba. Ja bałbym się gier ocenianych uczciwie poniżej 5. Obecnie boję się gier 8-10. Dziwne czasy.
DAO: różne prologi (każdy ciekawy), bardzo ciekawi bohaterowie (nie poziom PT ale było nieźle), ciekawa główna historia, czasem trącające nuty by poczuć smutek, uśmiech, żal. Grafika - na tamte czasy to była więcej niż zadowalająca. Fajnie było schodzić z rzutu izometrycznego do 3os. Gra dobrze przyjmowała mody. Super muzyka, podkład. O wiele ciekawsze, głębsze romanse. Obóz. Kolekcjonowanie armii i wizualizacja poprzez to swoich wyborów. Gra kompletna. ALE w moim odczuciu to taki KOTOR 2. Czułem, że nie jest dorobiona. Trochę za pusta. Trochę za mało aktywności na zamkniętych mapach. Nie wiele, ale jednak czułem braki. Obecnie wiadomo - grafika mocno trąci starością i jeżeli nadal Fallout 2 wymiata (ładnie się zestarzała ta gra) to te wczesne gry 3d to już tak sobie przez co odbiór może być trudniejszy (dlatego klasyki izometryczne stare i nowe tak dobrze się mają). Na szczęście BG3 jest na tyle ładny, że długo pociągnie nim odrzuci. Pozdrawiam
to jest zabawne by twórcy gry sprzedawali cheaty. Otóż w wersji delux mamy taki fajny amulecik... Pozdrawiam myślących i nie pozdrawiam łykających jak pelikany.
Jest to jedna z gier na które czekam w tym roku. Generalnie w tym roku czekam na większą ilość gier polskiej produkcji niż zagranicznej. Polacy potrafią robić ciekawe, nieoczywiste gry.
Gdyby był turniej tetrisa i ten 13 latek przytuliłby za wygraną i pobicie rekordu (jak na mistrzostwach w starych sportach) milion dolców to inaczej by babka gadała. Mnie osobiście akurat ten rekord (rekord w grze generalnie) nie powoduje opadu szczęki i zawrotu głowy czy chęci wycia z radości czy klaskania. Ale też nie widzę powodu by deprecjonować. Co więcej. Na tle rekordów w księdze Guinnessa to ten rekord jest jednym z najsensowniejszych w historii. Kończąc już: mamy esporty/emistrzostwa/eturnieje/edrużyny i to jest nawet wyróżnione w TGA. To, że coś nie jest w oficjalnych rozgrywkach to nie znaczy, że jest śmieszne. Wśród olimpiad i mistrzostw też nie mamy pełnego zakresu sportów co nie oznacza, że dane "nieobecne" konkurencje są z założenia śmieszne i nic nie warte. Babka po prostu nie ogarnia współczesnych czasów.
Nigdy nie miałem ps - od zawsze pc ale jak czytam komentarze (i artykuł) to wyłania się jakiś zły kierunek odbioru. Osobiście wolę po prostu dopracowane gry (i dobra kontynuacja zawsze na propsie). Nie wiem po co pęd na nowe ip - wolę by większą uwagę skupiać na sprawdzonych ip i je mądrze kontynuować a nie jak to ma miejsce obecnie zarzynać. A sony jakby co to sobie poradzi - po prostu coś zawsze może wykupić z głową na wyłączność. Co do wyboru xboxa czy ps - głupie pytanie w przypadku gracza posiadającego dobry sprzęt pc bo tylko w exy sony nie można wtedy zagrać. I na koniec już tego luźnego komentarza - jako gracz pc w końcu doczekałem się rdr2 na pc więc jestem zadowolony jak misio z beczką miodku. Sony mógłby pomyśleć o większym uwalnianiu exów na pc (po czasie) i dlatego jako gracz pc trzymam kciuki za sony - im więcej dobrych gier tym lepiej dla społeczności graczy (a konkurencja to zdrowa rzecz tylko niektórzy mają niezdrowe podejście do tematu). Pozdrawiam wszystkich.
jakby wyszło to co niby ma wyjść w 2024 to będę miał 5x więcej gier do ogrania niż w 2023. W ogóle dla mnie 2023 to nie fantastyczny rok w gamingu bo nie miałem dla siebie aż tak wielu ciekawych tytułów. I większość z tych nielicznych okazało się po prostu nudna.
Andrzej Wajda ponoć nawet nie zastanawiał się nad znalezieniem dla niej dublerki. Kobieta zdradziła, że reżyser zadecydował, by odurzyć ją lekami oraz alkoholem, co miało ułatwić zagranie jej sceny stosunku z pełnoletnim odtwórcą roli Witka. Fajny artykuł, zestawienie.
Jak i inni wyrażę swoje zniesmaczenie faktem, że jednocześnie daliście D4 9/10 i rekomendację a tutaj opisujecie D4 jako Crap roku. Co do moich odczuć z gier tego roku to TW Faraon jest bardzo słaby. Crapem nie nazwę bo jednak część rzeczy w tym grafika i audio są na wysokim poziomie ale gra jest niedorobiona mechanicznie w wielu miejscach (są to pseudo mechaniki - złote wydmuszki). Męczy, irytuje i nudzi.
z "ciekawszych" gier to mamy odgrzewane kotlety (dawno rozdawane). Nie narzekam - stwierdzam fakt.
W tym roku miałem okazję poanalizować moje podsumowanie na steam (ja już gram w 100% w gry z tej platformy). W każdym aspekcie grubo ponad medianę steama ale w top mam gry, które są albo krótkie albo bardzo, bardzo długie. I to jest wyjątkowy rok bo znalazłem czas na ogranie 2 kobył: AC Odysey (platyna) i ME LE (z tej trylogii mam 98% osiągnięć). Co mi pomaga utrzymać uwagę w grze to osiągnięcia steam ale mimo, że mam 200 gier to zrobiłem platynę na kilku bo naprawdę niewiele gier ma dobrze skonstruowane osiągnięcia. Uważam, że wielu twórców jak wrzuca osiągniecia to je wrzuca bez przemyślenia a to błąd. Dobrze skonstruowane osiągniecia potrafią przykuć uwagę gracza do gry, marki na dłużej. Osiągnięcia steam oraz czas, którego zazwyczaj nie mam (powtarzam -ten rok jest wyjątkowy) powodują, że lubię ogrywać gry dość krótkie. Zresztą temat przykuwania uwagi to jest coś na dłuższe opisywanie. Ja np. potrzebuję też dobrego tempa w grze. Nie lubię jak fragmenty fabuły są oddzielone wielogodzinnym, męczącym grindem.
no i mam teraz zagwozdkę: kupić (super przecena na steam) czy nie kupić. O to jest pytanie!
Co obecnie opłaca się na Steam (obecnie czyli w tym roku) to polowanie na obniżki kompletnych edycji gier AAA (Ultimate czy podobne wersje). Na innych stronkach z tanimi kluczami to ceny kosmos takich wersji a na Steam da się trafić przecenę z 500-700 na 130-180 pln. Co do wersji gołych takich pozycji to już obojętne gdzie się kupi - można tak samo tanio jak na obniżce steam czy nawet taniej. Za to w tym roku widziałem bardzo mało fajnych cen na Steam takich wersji gier, które nie mają dlc i są po prostu sprzedawane na surowo (żadne deluxe, legendary, ultimate czy inne dodatkowe przedrostki). Wtedy warto zaglądać poza Steam. I ostatnia myśl - generalnie w tym roku to tak słabo z przecenami na Steam - Zazwyczaj ponownie jest przecenione to co było jakiś czas temu. Mało jest gier które są pierwszy raz porządnie przecenione.
kupiłem kompletną edycję za dość mniejsze pieniądze niż ta obniżka bazowej wersji - a mimo to jest to jedyny zakup w ostatnich 10 latach co nadal mam poczucie wyrzucenia kasy bez sensu w błoto. Ta gra to piękna, irytująca skorupa mieszcząca wiele mechanik. Część jest fajna ale niedorobiona i generalnie mam wrażenie, że nikt z twórców nie ograł na końcu tej gry. Bo faktycznie - pierwsze 20-40 tur jest super. Ale później to jest jak skok z drapacza chmur prosto na główkę - szybko nas ta gra rozsmaruje swoją nudnością i tymi mechanikami które okazują się jednak niedorobione i nie skorelowane względem siebie. Gra wkurza i nudzi. Szkoda bo skłamałbym mówiąc, że nic tam się w niej pozytywnego nie kryje. Ma potencjał ale nie do odzyskania patchami. Tu po prostu trzeba by ją zaorać i poukładać na nowo te klocki (część wyrzucić, część zmienić, część zostawić). To nie jest spójny projekt. Odradzam tą grę (no chyba, że za 10 pln).
Nic nie jest w stanie zmusić mnie do powrotu do WoTa (10k bitew i rzuciłem jak już kolejna granica dogadzania niektórym grupom graczy mnie wkurzyła). Znerfienie arty, brak już historycznej namiastki kotwicy, dopasowywanie gry pod jęki społeczności (płacącej). Nie. To już jest łajno nie dawny WoT.
Shit happens - szkoda, że TGA 2023 nie miało kategorii "bezczelność" bo by twórcy tego gniota wygrali na 100%
Ok. Teraz możemy mówić, że śmierdziało scamem na kilometr (i niektórzy naśmiewają się z frajerów co kupili) ale trzeba przyznać, że taka sytuacja jednak na rynku gier nie jest powszechna (na szczęście) a dwa, że naprawdę blisko było domknięcia pułapki doskonałej (i oszukania bardzo dużej ilości graczy). Co prawda nie śledziłem dokładnie tematu od dechy do dechy ale chyba punktem przełomowym było ich przegrzanie w reklamowaniu i kopiowaniu od innych twórców. Teraz też jest zasadne pytanie, czy obroną graczy przed scamem mają zajmować się tylko gracze czy jednak znajdzie się odważna redakcja gamingowa, która oprócz standardowych recek, wpisów i pykania w giery też pochyli się nad podejrzanymi tytułami. I jeżeli taki będzie to podepną go na główną (ewentualnie na tyle często będą podbijać temat) by jednak ostrzec jak największą ilość graczy. Bo napisanie kilku artykułów w ciągu roku (przed wybiciem szamba) to trochę za mało. By uniknąć prawniczych bojów z devami wystarczy dać dział - gry budzące kontrowersje i w nim tylko umieszczać takie podejrzane produkcje. Znajdzie się chociaż jedna taka redakcja??
Przyjemna, fajna grafika - przypomina mi to dawne lata i Warcrafta. W ogóle ta gra na pierwszy rzut oka to fundament z Warcrafta tylko dużo dodano ciekawej nadbudówki.
A co powiecie o przemówieniu Swena Vincke? Popychany napisem "streszczaj się" w momencie jak dziękował członkom ekipy w tym zmarłemu w listopadzie twórcy animacji filmowej Jimowi Southworthowi. Z wielkiej chwili (bo gra wygrała, bo sam Swen to ciekawa postać i spełnił marzenia i warto wcisnąć podziękowania dla zespołu ORAZ wspomnienie o zmarłym) zrobiła się minutowa cringowa kupa. Nie jest to oczywiście wina Svena ale organizatora (który odpowiednio wcześniej dla gry roku nie przeznaczył więcej sekund). Dla mnie generalnie wiele nagród jest do wywalenia (cały esport, jacyś youtuberzy) za to część nagród powinno powstać (na zasadzie rozdzielenia strategii od symulacji). TGA w mojej ocenie jest gorsze od Steam Awards (gdzie są lepsze kategorie i głos graczy naprawdę się liczy). TGA zaczyna być jak celebryta urodzony nagle w mediach i znany bo jest pokazywany i o nim się gada - byt już samodzielny ale pusty totalnie. PS: mi się BG3 podoba i dla mnie jest grą tego roku ale proszę w tym wątku nie sprowadzać tego co napisałem tylko do przepychanek czy zasłużyła czy nie bo nie o tym piszę.
Kupiłem - jedne z lepiej wydanych pieniędzy na gry w tym roku. Może to szokujące ale lepiej mi się w nią gra niż w RDR2. Aczkolwiek czuć, że to gra konsolowa po prostu wrzucona na pc. Jest jakiś taki rys ułożenia funkcji, skrótów czy poruszania się/ mechaniki, że od razu wiem, że gra nie była wydawana pierwotnie na pc. Ale wracając do tematu - gra mi dość mocno przypomina Mad Max (pod wieloma względami) a nawet Wiedźmina 3 (misje). Generalnie czerpie z innych produkcji ale te danie wyszło naprawdę fajnie. Brakuje mi w niej trochę więcej zabawy pod kątem ubierania bohatera czy więcej modyfikacji sprzętu. Solidna gra z solidną fabułą główną (pod względem rozwidlenia wątków to przypomina mi to Plague Tale Innocence czyli wiadomo - płytko w sumie) . Niezła baza do wypuszczenia części drugiej. Mega dobre udźwiękowienie (przeciwnicy) a horda faktycznie robi wrażenie. Bardzo przyjemna gra. Osobiście Polecam
1) Nie dziwi mnie, że małe studio nie miało kasy by zapewnić inne języki. Nawet polskie małe studio nie dodaje j. polskiego tylko robi angielski bo to jest po prostu najlogiczniejsze i najbardziej opłacalne.
2) Są gry RPG gdzie dużo jest angielskiego ale raz, że jest podany "pocięty" a dwa, że wczucie się w grę wynika z dość podobnego do gry akcji przechodzenia gry. Są też gry gdzie jest po prostu ściana tekstu i by poczuć świat trzeba czytać. Ta gra wydaje się być właśnie taką ścianą tekstu. Więc nie dla mnie (osoby używającej języka angielskiego w pracy codziennie!). Dla mnie gry to taki odpoczynek po ciężkim dniu pracy. Ta gra nie jest dla mnie (miłośnika RPG). Ale czy narzekam na brak j. polskiego? Nie.
rozumiem argument, że gra robiona na ten sam sprzęt co najładniejsze gry do tej pory więc teoretycznie logika wskazuje, że nie może być ładniejsza. Ale jest coś takiego jak optymalizacja gry i umiejętności w wykorzystaniu zasobów. Przecież wielokrotnie gracze na golu krytykują właśnie to, że mamy top silniki i sprzęty a wychodzą crapy graficzne bo dev był leniwy. Co do samej gry - nie wypowiem się bo nie ograłem ale wiem jedno: jest potrzebne też subiektywne poczucie, że dostaliśmy realny świat - realną puszczę. Wiecie jaka jest różnica pomiędzy łażeniem po nowym lesie a pradawną puszczą? Nie? To idźcie pozwiedzać Polskę. To pomoże też właściwie oceniać gry.
- rok 2024, grudzień: "Premiera Cyberpunk 2077: Legendary Ultimate Complete 2024 Edition"
- rok 2025, styczeń: "Premiera Cyberpunk 2077: Next Gen Legendary Ultimate Complete 2025 Edition"
- rok 2025, marzec: "Premiera Cyberpunk 2077: Next Gen Legendary Ultimate Complete 2025 Spring Edition"
- i tak dalej.. i tak dalej aż do
- Remastered, Remake i kolejne high end super wow pl+ "ediszyn"
spoiler start
(oczywiście trochę się wyzłośliwiam)
spoiler stop
Jedynie przy BG3 nie czuję, że zostałem zrobiony w balona jeżeli chodzi o wydaną kasę. Za to w tym roku zaskakująco dużo dobrych gier ograłem z poprzednich lat (2020-2022). I chyba już nadszedł czas by powiedzieć sobie - nie kupuję gier w roku ich wydania. Dużo lepszą decyzją jest kupienie gry 2-3 letniej, do której już wyszły patche, dlc, itp. Cena do trafienia jest często symboliczna (to też niezły argument).
Nie jestem w stanie opisać jak bardzo czekałem na Starfielda oraz jak bardzo miałem pobudzoną wyobraźnię (moimi wyobrażeniami ale też i zapowiedziami). Dostałem grę, która po prostu nie spełniła moich oczekiwań. I będąc uczciwym - nawet jakby Tod mi nic nie obiecywał to i tak gra nie spełnia moich oczekiwań. A co chciałem? Mieszankę Freelancera + Elite Dangerous.
No ale co mogłoby mnie zachęcić do pozostania w Starfieldzie dłużej i danie tej grze szansy by mnie oczarowała swoim pomysłem. Najwyższej jakości grafika i audio. Pamiętam Skyrima, który w wersji bez modowej mnie zachwycał i często stałem na jakiejś górce i podziwiałem okolicę. Cyberpunk - grę ograłem bo bardzo dużą zachętą była po prostu piękność graficzna tej gry. A Starfield? Szary, bury, odpychający.
-Są gry, w których mogłem się zakochać od razu (Kingdom Come Deliverance, Dragon Age Origins, Planescape Tortment i wiele wiele innych)
-Są gry, które pokochałem po długim czasie, wstępnie je nisko oceniając (Mass Efect 2 - od niego zacząłem i mi bardzo nie podszedł. Ale po latach kupiłem wersję remastered i jak usiadłem do trylogii to w sumie wstałem od kompa jak ukończyłem - cudowna gra).
-Są gry wspaniałe, które ogrywane 10 czy 20 lat temu wprawiały w zachwyt ale obecnie ciężko się do nich przekonać (KOTOR - kiedyś spełnienie moich marzeń obecnie nie przełknę grafiki)
-Są gry niedorobione pod wieloma względami ale mają to coś co przyciąga jak ćmę do ognia (po prostu: Cyberpunk w dniu premiery)
Mógłbym tak wyliczać i wyliczać. Do czego zmierzam? Każdy ma swoje preferencje, każdy ma swoje upodobania, każdy ma swoje marzenia i każdy ma swoje minimalne granice.
Czy Starfield zasłużył na niską notę? W mojej subiektywnej ocenie tak. Z 2 względów.
1) Dużo obietnic. Wizja jakbym ja - konkretnie ja - był zaproszony do programu kosmicznego i miał uczestniczyć w pierwszych podbojach kosmosu dokonywanych przez ludzkość
2) Z pkt 1 wiąże się bardzo silnie pkt2 czyli oprawa audiowizualna z naciskiem na wizualna. My nie rozmawiamy o grach low poly gdzie założenie graficzne jest takie jakie jest i mamy sobie pobudzić umysł by dopowiedzieć i być tym bohaterem w kosmosie. My mieliśmy dostać high end grę gdzie grafika dosłownie nas wrzuca na ostro w inny świat jakbyśmy się wpieli w system jak Neo w Matrixie.
Zamiast tego dostaliśmy .... hamulec. Ja to przynajmniej tak odbieram.
Podsumowując: wiecie ile gier sprzed 20 lat w moim mózgu jawi się jak graficzne perły w koronie? Mnóstwo. Jak je odpalam obecnie to dosłownie śmieję się do siebie. I zastanawiam się, jak sam siebie, bezwiednie, jestem w stanie oszukać i utrzymać w iluzji bo przecież współcześnie te gry to wielki crap graficzny.
Są gry, robione od początku na niskich założeniach graficznych ale stawiające na mechaniki i się pięknie starzeją ale też zrobione współcześnie mają masę wiernych fanów.
Starfield nie jest taką grą.
Jak już wspomniałem - mieliśmy dostać coś wspaniałego, zwieńczenie marzeń. A jednak to się nie stało.
I już zamykając wywód - jestem w stanie uczciwie przyznać to co przyznałem na początku czyli, że Starfield po prostu nie spełnił moich oczekiwań. I to nie jest wina gry (twórców).
Ale mam zarzut, że nie dostałem graficznej perły by chociaż sobie polatać i dopowiedzieć elementy dzięki mojej wyobraźni (pobudzonej po przeczytaniu tysięcy książek, obejrzeniu setek filmów czy ogromnej ilości seriali a także ograniu już niepoliczalnej liczby gier - i to wszystko z gatunku sf). Gra za 350 czy 500 pln, obiecująca tak wiele, wydawana w 2023, kreowana na realistyczną space operę i realistyczną eksplorację kosmosu musi ale to musi mieć jak najbardziej realistyczną grafikę. Czyli Cyberpunk w kosmosie.
I wiecie czego żałuję? Że nie zrobili mini Starfielda na nowym silniku - dopracowane kilka systemów i co jakiś czas w ramach dlc dorzucane kolejne systemy. Gra na długie lata.
I oczywiście - moderzy będą się pocić ale ten mój wspaniały, wprawiający w zachwyt Skyrim już nie jest tym dawnym Skyrimem. Kiedyś taki Skyrim to był szczytem urody i zachwytu. I te mody wydane dość szybko tylko go upiększały. Czułem się jakbym grał w serialu Wikingowie lub po prostu faktycznie żył w grze.
Ale obecnie Skyrim na koksie modowym już nie wprawia mnie w te zahchwyty. Czuję dysonans. Grafika jest sztuczna. Ładna ale nie w sposób realistyczny.
Więc Starfield nigdy, ale to nigdy nie stanie się wielką grą. Bo ma ten tytaniczny wręcz hamulec. I przez to ja osobiście wolę grać albo w stare gry albo w nowe z półki niskiej i jak za dawnych czasów wrzucić na wysoki bieg moją wyobraźnię.
ps: uwielbiam serial The Expanse między innymi za jak nawyższy realizm graficzny. A pamiętacie serial Gwiezdna eskadra - jak go obejrzałem 1 raz w latach 90 to miałem opad szczęki. Te animacje rozpalały mój umysł. A jak ten serial obejrzę w 2023 to ... wiecie (nie będę się wyrażał). Nasz umysł uwielbia samooszukiwanie i to na ogromną skalę :D.
Pozdrawiam.
ps: to jest moja opinia subiektywna czyli opinia 1 gracza. Jak wspomniałem - każdy ma swoje preferencje i granice. I to, że ktoś pokochał Starfielda nie oznacza, że ma niższe gusta czy płytsze wymagania czy bliższe granice. Nie. To oznacza tylko tyle, że po prostu komuś gra się podoba i szanuję ten odbiór.
Mi też od razu przyszedł na myśl Frostpunk (arty postaci w kartach) ale gra oferuje ewidentnie coś innego. Na tyle coś innego niż Frostpunk, że bardziej mam ochotę w nią zagrać niż w Frostpunk2 (bo Frostpunk1 z wszystkimi usprawnieniami jest grą ostateczną i nie czuję potrzeby powrotu).
cytuję "Dostępne są jeszcze dwie droższe edycje – Deluxe oraz Fleet Command, wycenione odpowiednio na 328,90 zł i 368,80 zł. Ta pierwsza zawiera – oprócz „podstawki” – roczną przepustkę sezonową, natomiast ta druga oferuje także cyfrowe dodatki (ścieżkę dźwiękową etc.) i możliwość rozpoczęcia zabawy na 72 godziny przed premierą." Też czekam (mimo wszystko) - niemniej HW3 na pewno nie da mi tego co HW1.
no cóż - serduszka głosowały, pokolenia się zmieniają i takie top też będą się zmieniać. W mojej ocenie ani W3 ani Gothic nie zasługują na tak wysoką pozycję (jestem z pokolenia PT, BG, IWD, NWN) ale jestem w stanie zrozumieć, dlaczego ją otrzymały (na swój sposób były pewnego rodzaju przełomem - kamieniem milowym). Ps: gdybym miał wybrać tylko 1 grę to wybór były oczywisty - IWD 1. Do śmierci będę pamiętał grę ale też i klimat i cudowny głos Pana Talara (narrator - Boże, jak on wprowadzał w klimat!) ale też i cały podkład dźwiękowy (głosy, muzyka).
przepustka sezonowa? wcześniejszy dostęp? zaraz zwymiotuję.. a czekałem bardzo na HW3. Ps: HW2 był dobry ale nie aż tak jak HW1 a remaster jedynki z zastosowaniem systemu z dwójki to zbrodnia - zniszczył istotę zabawy z jedynki. Z pięknej, solowej, epickiej, zachęcającej do ogromnej ilości powtórzeń danej misji gry robi się jakaś kolejna mobilka z nawsadzanymi rakowymi rozwiązaniami (pewnie o te technologie niedostępne w dawnych czasach chodziło).
frostpunk 1 na tym etapie już jest maksymalnym rozwinięciem zamysłu. Jeżeli już to poszedłbym w skalę ale mniejszą - 50 osób max. Każdy ważny, istotny. Trochę inne zarzadzanie czasem. Dzieci, pokolenia. Za to pójście w metropolię - meh (jak dla mnie).
Mi Cyberpunk bardzo przypomina Skyrima - to są ładne gry i samo stanie i patrzenie po okolicy sprawia przyjemność. Niestety Wiedźmin 3 miał o wiele więcej (dla mnie) ciekawszych misji pobocznych niż CP a i nawet wątek główny trzymał poziom. I powiem coś na końcu szokującego. O wiele lepiej bawiłem się (jeżeli chodzi o fabułę, odczuwanie z ekranu gry i dziejących się tam rzeczy) w SW Jedi Fallen. Przysięgam. Zrobiłem platynkę tak nieinwazyjnie i tak przyjemnie spędzając czas, że jestem w szoku. Cyberpunk miał świetny początek i... gdzieś czar prysł. Ale go skończyłem. I do obu gier (czyli CP i Jedi Fallen) nie wrócę ale z dwóch różnych powodów: Jedi Fallen po prostu poznałem dosłownie całe i nie ma sensu wracać bo niczym mnie nie zaskoczy i tych emocji nie poczuję drugi raz. A CP - po prostu nie mam ochoty (takie negatywne odcienie). To trochę jak z Wieśkiem 3 - nie chcę babrać się w dużym świecie by otrzeć się przez moment o jakąś wartościową rzecz. Nie mam na to czasu. i tak na koniec - ileż ja czasu spędziłem w Kingdom Come: Deliverance... eh. I niedługo zacznę kolejny raz przygodę...
1) lubię TW historyczne. Wathamer mi tak średni pasuje ale na pewno zagrałbym z przyjemnością w Lords of the Ring TW.
2) TW historyczne są coraz ładniejszą wydmuszką (z tym, że ładniejszą bym też wziął w taki nawias)
3) Widzę nawet w tej sekcji w komentarzach, że są gracze grający jak ja czyli często przestawiający słupki na mapie. Mi gra w ten sposób sprawiała zawsze przyjemność i były TW gdzie robiłem to częściej lub rzadziej. Dużo bitew osobiście rozegrałem w Shoguna 1 i 2, Rome 1, Medievala 1, Napoleona. Mam każdy TW i w tych pozostałych głównie przestawiałem słupki. Z tego co patrzę to proporcje te nie za bardzo oddają rzeczywistości bo np. grałem 1000h w Shoguna 1 z czego 500 godzin walczyłem osobiście a np. W Rome 2 100 godzin z czego walczyłem osobiście 1. To tak orientacyjnie ale do czego zmierzam. Szczególnie starsze tytuły miały ten unikalny balans pomiędzy mapą taktyczną (świata) a jakością bitew. Jakoś bardziej przypominało to świetnie działającą maszynę złożoną z dwóch elementów. Inne TW (w mojej ocenie) coś miało skopane (mniej lub bardziej) tak, że mnie nie porwały.
4) Uwielbiam pewne okresy i mnóstwo ograłem (z sentymentu) dodatek Wrath of Sparta, który już od pierwszych minut krzyczy nam, że jest wydmuszką. I na dlc dobrze widać, jak kolejne odsłony TW są ... słabe, niedorobione. Charlemagne - nęci wczesnym średniowieczem ale jest nudny (i gracz-ja musi sztucznie podtrzymywać swoje zainteresowanie). Współczesne TW są w miarę ok do rozgrywania bitew ale są kompletnie nieinteresujące jeżeli chodzi o mapę taktyczną (te zarzadzanie i dyplomacja).
5) 3k w mojej ocenie to szczyt włożenie różnych rozwiązań, które wypełniają pustkę po nieistniejącym już (jak w dawnych TW) fundamencie dobrej, przemyślanej gry na poziomie taktycznym.
6) Faraon to lekki powrót ku dawnemu kierunkowi ale to krok na drodze liczącej tysiące kroków (tak daleko w mojej ocenie CA oddaliło serię od korzeni).
7) Pomijam dla rozważań Warhamera - w tej serii nacisk jest na bitwy i zarządzanie to ma być tylko przerywnik pomiędzy bitwami. Tam ten balans o którym wspomniałem jest zachowany dzięki innym proporcjom.
8) Ja osobiście już nie czekam na jakiekolwiek TW. Te niedorobione, które kupowałem, ogrywałem szybko się nudząc i rzucając nimi w otchłań biblioteki gier wyleczyły mnie z TW.
Jedynym, który zachęci mnie do kupienia jeszcze ten ostatni raz TW to wspomniany LOTR TW. Ale na pewno nie kupię już historycznego
9) CA w ogóle nie słucha graczy. Wielu (w tym i ja) miło przyjęło zmiany w postaci fajnego widoku rozbudowywanych miast (i jak stawiasz namioty to widać te namioty na mapie świata) - w najnowszym TW mamy powrót do przeszłości czyli kafelek miasto a w nim (bez zmian już samej wielkości kafelka) różne budynki.
10) Co do samego Faraona - skończyłem cuda i.. nie czułem satysfakcji. W tej grze jest mnóstwo frustracji. A wydawało by się, że to tak piękny temat trudny do złego przedstawienia w grze. W ogóle ta gra to festiwal przeróżnych rozwiązań typu wydmuszka, wkurzających mnie okrutnie.
11) Pamiętacie cutscenki (np. atak ninja w shogunie)? I co - i nico. CA wyprodukowało mnóstwo już TW - w każdym z nich były fajne i mniej rzeczy. Czemu nie mamy ewolucji gdzie każda kolejna odsłona stara się zachować to co najlepsze i dodaje coś nowego (i jak się przyjmie to pojawi się w nowszej odsłonie a jak nie to nie). Mamy za to rewolucje polegającą na tym, że albo gracze łykną albo nie wymysły CA.
rozumiem konstruktywną krytykę ale w wielu przypadkach w różnych miejscach (w tym na golu) spotykam się z jakąś dziecinadą a nie konstruktywną krytyką. Ilość problemów przy tak ogromnej produkcji była zdecydowanie mniejsza niż u konkurencji a jednak bg3 wrzucony jest do tego samego worka. Oprócz patcha ludzie dostają dodatkową zawartość (w dodatku za darmo) ale nie - nie widzimy tego tylko narzekamy, że jak patchują to na pewno potwierdza to nam, że to był bardzo zły produkt za ogromne pieniądze. Gracze mają pretensję do recenzentów, że obecnie stosują skalę ocen gier 7-10 i są łaskawi lub przekupieni bo np starfieldowi dali wysoką ocenę. Nie chcę tutaj wyrażać swoich opinii dot. innych produkcji ale mam prośbę do komentujących by sami spojrzeli w lusterko i zrobili uczciwy rachunek sumienia.
wspaniałe te były 3 początkowe ścieżki do wyboru - ograłem każdą i każda miała kolosalny wpływ na przebieg gry. Zaprawdę powiadam Wam - redzi to mistrzowie (iluzji)
Są gry
1) które mi sprawiają przyjemność
2) są gry które nie sprawiają mi przyjemności
3) wybitne pod względem technicznym, graficznym, muzycznym itp itd
4) totalnie niedorobione technicznie, muzycznie, graficznie itp, itd
W tak uproszczonym ujęciu RDR2 to dla mnie 2 i 3. Gra dopieszczona ale podchodziłem do niej 4x i się odbijam. Za każdym razem tą godzinę później ale generalnie no nie daję rady. Zaczyna mnie bardziej irytować niż sprawiać przyjemność.
Bardzo fajny artykuł. Polska prawie 20 gospodarką świata (z 21 na 20 szansa). Rozumiecie?? G20. A jednak pojedynczy kowalski może czuć się jak ofiara bo: jesteśmy w ścisłym top jeżeli chodzi o ilość godzin w pracy w roku, jesteśmy top 1 w wypaleniu zawodowym a prawie ostatni w wynagrodzeniu. Ja nie widzę problemu w cenie gry, która wzrosła 2x na przestrzeni 10 lat - ja widzę problem w tym, że koszyk żywnościowy w 2 lata wzrósł o 40%. Widzę w tym, że jak zlikwidują tarcze to nie będzie już kłótni o to, że gra kosztuje 300 a warta 200 (może) bo wielu to będzie stać tylko na obejrzenie na yt gameplayu. I tyle. Do czego zmierzam. Nasza sytuacja - ciężko pracujących Polaków nie pozwala kupić zakichanej gry a jesteśmy prawie w G20. Coś tu jest mocno nie halo.
wiele wybaczam ale robienie z ludzi idiotów już nie - błąd techniczny???? Może AI przejęło władzę w Ubi i samo z siebie napisało kodzik i wsadziło dopieszczoną graficzkę by odpalała się w określonym miejscu po określonej czynności.
czekałem na te wystrzały..no nie ma panie! Przydałaby się wciskająca w fotel epic battle music ale nie.. Aczkolwiek (mimo, że gra mnie nie interesuje) to trzymam kciuki by się rozwijała - konkurencja to dobra rzecz (aczkolwiek na razie po Diablo tego nie widać :D)). Teraz liczę na mocnego deva na rynku co zrobi grę kopiącą po zadkach twórców Total War.
o matko - tak brudnego, ciężkiego do zrozumienia angielskiego w grach nie słyszałem od.. nawet nie jestem w stanie sobie przypomnieć. To przypomina jakby Australijczyk z dalekiej prowincji, bez wielu zębów i mówił z bułką w ustach. Totalnie się odechciewa w to grać..
Po pewnym czasie (pierwszym zachwycie i osiągnieciu stanu chłodnej głowy) dochodzę do wniosku, że ES1 bardziej mi się podoba. I wkurza mnie to, że zamiast rozwinąć ES1 to zrobili nową grę i nazwali ją ES2. Dobrym przykładem rozwoju gry jest Homeworld 1 (boże, czemu nie mogę dostać wybiórczej amnezji i zagrać raz jeszcze po raz pierwszy!) i Homeworld (świetnie się bawiłem, jest to jedna z nielicznych gier gdzie zrobiłem platynkę). Nie mówię, że ES2 sama w sobie jest zła ale.. no nie. To nie jest to samo co ES1.
Bardzo czekałem na Starfielda (jako gracz ogrywałem tonami godzin gry takie jak Freelancer, Elite Dangerous a także Skyrim, W3, ME 1,2,3 itp itd). No to co było obiecywane to było po prostu dla mnie. Niestety gra mnie kompletnie nie wciągnęła. Nie mówię, że ona nie może kogoś wciągnąć czy zachwycić nawet - może. Ja po prostu chyba oczekiwałem już czegoś więcej - takiej kompilacji najlepszych rzeczy z najlepszych gier (ah - te zapowiedzi). No jest jak jest - pastwić się nie będę i też wiem, że nie ma szans bym do tej gry wrócił za rok czy 3 jak już wyjdzie tona modów. Nie mam na to czasu. Ledwo ogrywam kilka gier na bieżąco a co mówić od odkurzaniu półek z lat poprzednich. Tym bardziej liczy się pierwsze wrażenie i budowane zaufania do twórcy gier. Po prostu z tej stajni już nic nie wezmę. Za to od Lariana? Shut up and take my money!
Ale ja mam proste rozwiązanie: opcja dla graczy lubiących bardziej ścisłe trzymanie się realiów - wyłącz widoczność skórek. A wtedy fioletowo tęczowa operator (sory - nie umiem w końcówki) będzie zamieniony na zwykłego żołdaka. Natomiast każdy kto chce biegać w kolorze - to niech ma widoczność ON. Mnie bardziej martwią wieczne grzebania w mechanikach i uginanie się producentów gier przed społecznością i tzw. nerfienie. Takie procesy np jak lata temu w WOT czyli ubicie artylerii bo za dużo płaczu. Sam płacz może nie wymusił zmian ale płakali dużo ci bardziej płacący więc.. głosowanie portfelem. Dlatego nie mam zaufania do wszelakiej maści gier MMO i zawsze trzeba być gotowym na to by rozstać się z daną marką. Sama implementacja miliardów skórek tez nie jest zła bo to najbezpieczniejszy z możliwych sposobów zarobkowania przez producentów gier. A pamiętajmy, że gracz darmowy nie utrzymuje serwerów (wprost, pośrednio można łatwo wykazać, że jest potrzebny dla utrzymania zdrowego ekosystemu czyli wypełnienia świata - gracz pay2win nie będzie chciał grać w pustym świecie). Dlatego nigdy nie śmieję się z graczy płacących bo to dzięki nim dane tytuły utrzymują się przez lata na rynku. Ale też niektóre gry robią to źle i jest straszny pay2win. Więc jeszcze raz - skórki? A proszę bardzo. Do woli. Gracz w skórce ma takie same szanse jak ten bez. Pozdrawiam. Ps: w sumie fajny wywód w artykule pokazujący, że mieliśmy wiele okresów hype na dany temat.
Ciekawostka - wszedłem na TGA i niespodzianka! wyzerowało moje głosy. Jak już napisałem - głosy graczy mało znaczą (albo wcale)
A według mnie największą wadą TGA jest rozwodnienie - za mało cukru w cukrze. Kategorie nieliczne i słabe (mówimy o grach) za to youtuberzy czy esport jest bardzo mocno reprezentowany. Ponadto obejrzałem przy okazji oddawania głosu kanały tych youtberów - nosz mech i padaka. Ja wiem, że może już nie jestem nastolatkiem i dlatego odnaleźć mi się w tych propozycjach (całościowo TGA) nie jest prosto. Wolałbym by TGA było jednak bardziej związane z grami literalnie a co do innych rzeczy by powstały inne tego typu wydarzenia/nagrody/nominacje (np. TEA dla esportu czy TIA dla influencerów/streamerów związanych z grami). No i pocieszając się mogę powiedzieć, że i tak mój głos w sumie to tylko kwiatuszek do kożucha bo waży (wraz z innymi głosami) całe 10%. Czyli nie ma co się tym całym TGA zachwycać.
Cordite - a może jednak przestań wypowiadać się z pozycji wysokiego sedesu i zejdź na ziemię - są różni ludzie i mają różne swoje preferencje. Człowiek napisał swoje odczucia względem gry i ma do tego prawo. Czytając Twój komentarz wychodzi na to, że o danej grze powinni wypowiadać się tylko ci co im się dana gra bardzo podoba, podpasowała i oceniają ją 10/10. To jest po prostu bez sensu. Gra ma solidny fundament - jednym nadbudowa się podoba a innym nie do końca. Pisałeś o tych poprawkach - lista dość długa. Może po poprawkach pewne rzeczy są usprawnione i dany gracz miałby już inne zdanie. Ale gry obecnie nie wychodzą dopieszczone. I nie ma co czekać z komentarzami i odczuciami na wersje ostateczną, która może się ukaże za 5 lat.
No niby się pocieszają niektórzy lub lekceważąco machają ręką ale wystarczy sobie wyobrazić KOTORa w szacie z Jedi: Fallen Order. Jeju... na samą myśl mam opad szczęki. Tak więc - wielka, wielka szkoda. W sumie to się dziwię - jest tyle fajnych gier i nie ma co się strasznie silić na wymyślanie fabuły. Bo ona już jest. Mechanika jest. W zasadzie tylko trzeba na nowo ułożyć na nowym silniku. Mniejsze koszty i gwarancja naprawdę wypuszczenia produktu AAA. Ja bym takiego KOTORa w szacie Jedi: Fallen Order kupił w preorderze (czy ja to napisałem? Nie szanuję preorderów ale w takim układzie: Tak!).
Tak jak już w komentarzach wspomniano: kolejne odsłony (zachowujące styl) Icewind Dale, Fallout, Arcanum. Osobiście chciałbym Arcanum bo to naprawdę bardzo ciekawy świat i ciekawe połączenie magii i maszyn (a oryginalna wersja dużo bardziej odstrasza niż oryginalny F2). Co do Fallout (1 i 2) to w sumie wolałbym wspaniały remaster. Najmniej (mimo, że przegrałem setki godzin) chciałbym IWD (1,2). Larian być może dałby mi mroźną perełkę ale mogą pracować tylko nad jedną grą. Coś trzeba wybrać. Tym bardziej, że nie wiem czy byłbym zachwycony liniową fabuła wypełnioną walką w stylu larianowym.
Fajnie by było na zachętę co jakiś czas (nie co rok!) dać ciekawy artykuł za darmo. Inne sposoby stosowane przez GOL wkurzają.
Disco to gra, która dość szybko mnie zmęczyła. Nie rozumiem tych zachwytów nad tą grą a w szczególności nad tym co można tam przeczytać (mnóstwo dialogów i rozmów z wewnętrznym ja). Po 30 minutach ciągłego czytania czułem się, jakby ktoś wcisnął mikser do mojej czaszki i włączył pełne obroty. Przykro mi ale to jest gra, gdzie miałem wrażenie, że obcuję z przerostem formy nad treścią. Moja ocena: 3/10
Gra jest dopieszczona. Jest w niej duża doza artyzmu. Odwzorowanie od detali po ogólność zachwyca. Historia (główna fabuła) więcej niż przyzwoita. ALE. No nie jestem w stanie przejść tej gry. Podchodziłem do niej wielokrotnie i po prostu ten ścisły tryb fabularny gdzie nie mogę sobie zrobić save gdzie chcę i gdy cokolwiek się nie uda (mówię o tzw końcu gry bo poszedłem w lewo nie w prawo) cofa mnie na kilkadziesiąt minut, powoduje, że mam dość. DOŚĆ. Nie wiem jak ocenić tą grę by jej nie skrzywdzić. Wiem i rozumiem, że ma wielu fanów i wysokie oceny w recenzji. Ale jednak ocenię ją biorąc pod uwagę moje odczucia. Plusy wymieniłem, o minusach wspomniałem dodam tylko, że ogromnym minusem będzie/ jest też brak jakichkolwiek chęci do ogrania ponownie (wspomniałem już, że nie przeszedłem - a co tu mówić o ponownym przejściu) dlatego ocenię tę grę na 6/10. Gdyby to była o wiele mniejsza gra to zapewne dałbym 8/10 bo te wady jakoś bym przebolał wiedząc, że mam z nimi się pomęczyć ileś godzin. Ale nie w przypadku tak ogromnej gry z tak wieloma pobocznymi wątkami (a save głównie uzależniony jest od postępu w wątku głównym!). I nie przekonują mnie głosy, że mam dać szansę bo na jakimś etapie będzie lepiej. Tak więc przepraszam fanów i twórców RDR2 ale te wady mnie wykańczają i totalnie zniechęcają.
Szanuję EVE ale już od dawna nie mam ochoty tam wrócić. Jeżeli zrobią to samo to znaczy, że perdyliardy statystyk, chaos dla nowych graczy (piszę o tych za kilka lat) i totalne dzikie zagrania (godzimy się na śmieszną karę systemową by w bezpiecznym systemie pofarmić na graczach) - to to się nie uda. Z drugiej strony mamy leciwe LOTR online i do tej gry można zawsze wrócić i nigdy zagubionym się nie będzie. A i tak rozbudowali wiele rzeczy. Podsumowując - jedna EVE starczy (i niech trwa po wieki) ale liczyłbym jednak na coś innego. I proszę pamiętać, że bez graczy free2play gry mmo (z nielicznymi wyjątkami) nie mają sensu - prędzej czy później takie mmo padnie. Moje ostatnie przemyślenie na teraz: z miłą chęcią zagrałbym w Kingdom Come Deliverance Online. Pozdrawiam
kilka miesięcy później - patrzę a ocena jeszcze spadła. To jest żart. GOL powinien umożliwić pisanie komentarzy bez oceny ale jak ktoś chce wystawić ocenę to komentarz powinien być wymagany. Wtedy poznałbym tych gagatków... miałbym okazję napisać soczysty komentarz
Często kupuję gry w ramach "sponsorowania" danego studia. Co prawda czekam na obniżki ale jednak. 11 bit to jedna z dwóch polskich firm które z takim przeświadczeniem traktuję. Druga to nie CD Projekt a twórcy Thea: The Awakening (w zasadzie polsko angielski zespół). Generalnie 11 bit to w mojej opinii top 1 twórca polski gier. Ich gry wcześniejsze ale i nadchodzące to jest przede wszystkim oryginalny POMYSŁ na grę (a wykonanie jest na wysokim poziomie - żeby nie było). A to się coraz rzadziej zdarza.
Uwaga: to są swobodne mysli więc ocena przeplatana z wtraceniami o mnie (jako graczu). Kupiłem preordera (niedawno za 50% ceny więc niby zakup ok; dodam że kupiłem też za super fajną (podobna przecena) cenę RDR2 wersja ultimate - a to już mega okazja według mnie). Dlaczego piszę że zakup za tą cenę jest ok (chłodnie można powiedzieć)?
1)Pograłem już kilka kampanii i zdecydowanie rzuca mi się w oczy jedno: dużo fajnych rzeczy niedorobionych, dużo rzeczy niepotrzebnych. Dwa przykłady:
-a)królewski dwór - niby intrygi, niby można zyskać bonusy ale po kilkudziesięciu turach dochodzę do wniosku, że to jest pusta mechanika. Nic nie wnosi do rozgrywki a jedynie niepotrzebnie zanieczyszcza świat (i tak jest dużo rzeczy do zrobienia w turze by takimi pierdołami się zajmować). Nic ciekawego się nie osiąga, na nic ciekawego nie ma się wpływu i gdy zaprzestałem w to grać (i wyłączyłem powiadomienia) to gra od razu nabrała lepszego blasku.
-b)Kolejna sprawa - posterunki (czyli te kilka fortów lub kapliczek w prowincji). Znów jest to jak z upierdliwym komarem - niby dają bonusy ale na bogów! nie chce mi się latać z armiami by dostać te bonusy - wolę nie zbaczać i iść w kierunku obranym. A te religijno gospodarcze posterunki są tak szybko niszczone przez mikroarmie wroga, że nie chce się tego odbudowywać (a koszty odbudowy są bardzo duże). Fajne są tylko te posterunki z monumentami ale trzymam głupio armie przy nich (armie są drogie w tej grze) bo nie chce mi się xx razy odbudowywać (a te specjalne posterunki są droższe w odbudowie).
Jest takich mechanik w tej grze dużo. Człowiek zaczyna po prostu upraszczać sobie życie czyli grę okraja do minimum (i wyłącza powiadomienia). I z fajnej gry robi się mikro wydmuszka z kilkoma aktywnościami czyli szybko przestaje to interesować i zaczyna człowiek pluć sobie w brodę, że super przecena to jednak nadal wał. Gdybym miał podsumować wartość tej gry na chwilę obecną to na max 20 pln. Bo tylko na tyle daje przyjemności.
Pomijam w mojej ocenie walki w czasie rzeczywistym bo od początku (Shogun 1) mam wszystkie TW i jedynie w Shogun 1 (wiadomo - ten pierwszy TW), Shogun 2 i Napoleon TW natłukłem mnóstwo walk samemu bo tylko tam sprawiały mi przyjemność. Bo całościowo TW zawsze dawał mi satysfakcję (no - prawie zawsze) z gry na mapie świata. Takie tam przestawianie pionków, budowanie i zarządzanie. Stąd mój spadek sympatii do TW od Shoguna 2. Po 3K powiedziałem sobie, że to był mój ostatni zakup ale mimo to zapowiedzi, że Pharaon TW wraca do korzeni mnie zachęcił. Te wady o jakich czytałem i oglądałem głównie tyczyły obszarów, którymi się nie interesowałem. Za to świat egipski mocno lubię (ile godzin spędziłem w Faraonie i Kleopatrze a także w Zeusie!). Więc z takim podejściem do gier TW i z takimi zainteresowaniami zdecydowałem się na zakup. A, że znalazłem super ofertę to nie musiałem czekać 3 lat. Ok. Kupiłem.
Pierwsze wrażenia - uff. Zajefajenie. Jak wspomniałem mam xxxx godzin w Faraonie i Kleopatrze więc ten nowy TW ma w sobie te coś co zachęca do grania. Historia (ta z gry ale też tryb fabularny jak gra się np. Ramzesem) , monumenty (misje na rozbudowę), bóstwa (poznawanie nowych, zmiana religii) i kilka innych smaczków. Samo rozwijanie danego dowódcy też daje satysfakcję (nie taką jak w prawdziwym rpg ale namiastka jest).
No ale przychodzą kolejne tury i jak pisałem - dużo rzeczy to puste mechaniki wręcz denerwujące. I są rzeczy wyjaśnione w grze bardzo dobrze (i o ironio nie chcesz z nich korzystać) a są rzeczy w grze bardzo słabo wyjaśnione (np jak idziesz ścieżką rozbudowy monumentów) - i to są często rzeczy którymi chcesz się zagrywać.
Moje podsumowanie:
Plus
- dość mocno czuć klimat egipski (grałem tylko egipcjanami) i to nie jest tylko nakładka graficzna na inne TW. Faktycznie cała gra jest urobiona na modłę - czuć klimat
- niezły tryb fabularny - wydarzenia w grze (np. śmierć faraona)
- kilka mechanik (bóstwa, ścieżki wyboru jakimi pójdziemy, możemy wybrać jednej z naszej armii jakieś bóstwo - będzie się do niego modliła i będzie mieć bonusy)
- różne surowce w grze
- podoba mi się ograniczenie surowców - wystarczy, że nie masz kamienia i generalnie leżysz. Nic nie rozbudujesz. Zostaje handel albo ekspansja.
- podoba mi się ograniczenie w tworzeniu i posiadaniu armii. Tu nie ma tak, że wystawisz 50 słupków i lecisz. Często musisz rozdzielać jednostki a wtedy prawie każda bitwa na granicy zwycięstwa lub wręcz grozi porażką (bo masz mniejsze siły) ale dzięki temu możesz próbować zabezpieczyć tyły - inne prowincje. Generalnie trzeba kombinować.
- dowódcy, trochę rozwoju statystyk; ekwipunek
Minus
- dużo mechanik pustych, niepotrzebnych, niedorobionych, irytujących
- gra szybko się nudzi bo męczy (przez te liczne puste mechaniki)
- powoływani nowi dowódcy - z twarzy klony. Dość irytujące (czyli znów - nie dorobiona personalizacja). W TW Warharmerze zrobili to tysiąc razy lepiej.
- czuć, że gra nie została ograna przez twórców - to dla mnie prealfa gdzie ostatecznie decyduje się co wyciąć co dodać. Ta gra to pole doświadczalne dla pomysłów - by zobaczyć je w praktyce. Tylko zapomniano, że to pole doświadczalne i wypuszczono grę na rynek.
Niech Was nie zwiedzie mała ilość minusów - one są poważne bo według mnie dodatkowo trawią już prawie każdy tytuł TW. Nawsadzanie przeróżne rzeczy, które na papierze wyglądają fajnie ale w praktyce to niepotrzebne czynności do klikania. Wydmuszki.
Mnóstwo komentarzy o TW tyczy się bitew ale sądzę, że wielu graczy, jak ja - czerpało satysfakcję z innych czynności do zrobienia w grze (nie tylko bitwy). I według mnie te roszady na mapie świata są coraz gorsze - z każdym TW okazuje się, że nie mają pomysłu albo jak mają nie umieją go wdrożyć. Pharaon TW to tylko wisienka na torcie ukazująca, że potencjał w twórcach jest ale z niezrozumiałych względów wychodzą takie wydmuszki a raczej gry udające gry.
Zaczyna to przypominać chińskie gry na komórkę - mnóstwo dziennych pseudoaktywności i zbieranie drobniaków by stworzyć wrażenie, że te klikanie coś daje. Tak mi się kojarzy nowy TW - Pharaon.
To też problem generalny współczesnych gier - mnóstwo zawartości udającej zawartość wartościową. Problem jest taki, że przy tworzeniu tego niepotrzebnego balastu braknie sił i środków by zrobić dobrze fundament. Dlatego często okazuje się, że król jest nagi.
Podsumowując grę Pharaon TW to zasługuje ona na max 5/10. I biorąc pod uwagę jak wygląda stan obecny to żaden DLC tego nie poprawi. Szkoda bo gra ma kilka elementów dających szansę by na ich podstawie zbudować grę co najmniej 9/10. No szkoda. Nie rekomenduję. Aha - przed uczuciem wykorzystania ratuje mnie tylko fakt, że zapłaciłem stosunkowo nie wiele ale z drugiej strony to koszt RDR 2 Ultimate (obie w promocji podkreślam) więc wiecie..
Pozdrawiam (szczególnie tych co dotarli do końca moich wypocin)
mnie odrzucił Three Kingdoms (ale generalnie mój spadek fanowskich emocji był już od Shogun 2 (wspaniały). Te nowe mapy Rome 2 i Atlla mi nie przypadły do gustu)). Troy mi nie podeszła. I akurat z tych różnych tytułów to właśnie miałem ochotę ograć Pharaona (raz że uwielbiam Egipt a dwa, że podobno miał to być pewnego rodzaju powrót do korzeni TW). Niemniej rynek nauczył mnie bardziej szanować swoje pieniążki i mimo, że obecnie tytuły kosztują 200-500 pln to wolę czekać na obniżki. Czasy bezmyślnego kupowania na premierę już dawno u mnie minęły. Podsumowując - część problemów to TW ale część to po prostu każdy inny producent gier/ gry, które popsuły rynek i mój odbiór. Ostatnia uwaga - lubię Warharmera czasem ograć ale uważam, że historyczne TW powinny zachować puryzm - im więcej udziwnień (moce, super lordowie itp) tym moja mniejsza chęć do ogrania.
Gry Wojenne - Bartosiak w wielu wywiadach mocno się tym emocjonował (że USA to przerabia, że sam brał udział). Generalnie to najbardziej oddaje czym ma być ta gra - profesjonalne narzędzie by każdy kowalski w domu sam sobie przeprowadził symulacje. Obecnie - te prawdziwe gry wojenne - to cos kompletnie niedostępne dla kowalskiego i coś co uprawiają tylko poważne państwa. Więc tak - nazwa z jednej strony pupy nie urywa ale z drugiej strony nie ma lepszej na oddanie charakteru gry. Co do moich odczuć względem zapowiedzi: będzie bardzo trudno oddać tą złożoność współczesnego świata a przewijające się skupienie na mocarstwach wskazuje, że się nie uda. Mnóstwo małych krajów jest w pewnych kwestiach super ważnych dla świata. USA obecnie wygrywa tylko dlatego, że ten "plankton" przy nich trwa. Problem tej gry jest taki, że nie można po prostu zrobić dobrze małego wycinka, jednego kraju bo po prostu trzeba postawić cały gotowy, głęboki świat na raz. Nawet jeżeli tylko jeden kraj będzie aktywny (dostępny do prowadzenia) to każdy inny kraj powinien być zrobiony tak samo głęboko - np. największym producentem wanilii jest Madagaskar. Piszę o tym bo jeżeli mają być jabłka to i np. wanilia. Pytanie też, o skalę produktów (same warzywa, owoce to już coś dużego a śrubki i inne pierdoły?). Dlatego uważam, że może się projekt nie udać. No chyba, że zespół jednak to przemyśli i zrobi sensowne ograniczenie (np. wziąć jakieś państwo i uwzględnić tylko top 3 produkty, które eksportuje). Wyobraźmy sobie też i inne czynniki - polityka (może partie w danym kraju), jaki wpływ będzie miał zamach (skuteczny lub nie) na lidera jednej z nich? Czy może sypanie pieniędzy na kampanię jednej z partii w kraju w którym chcemy miękko zmienić władzę? Jest tych mechanik mnóstwo. Potężne wyzwanie wymagające samoograniczenia. I słowo końcowe: Panie Bartosiak - fajnie się Pana słucha, bo to jakoby wyzwala chęci poznawcze i pogłębienie tematu ale już zauważyłem, że bardzo się Pan powtarza (jakby wujek na każdej imprezie powtarzał tę super historię, która za 20 razem już taka super nie jest) i "wodolejstwo" nie przypudruje gry - gracze twardo zweryfikują. Więc proszę - umiar i przemyślenie projektu.
Zaskakujace jest to jak pamięta się gry, jak czas zniekształca. Dla mnie IWDII była o wiele krótsza niż IWDI. Pamiętam żal, że tak szybko żegnam się ze światem. A skąd ten żal? W jedynce uwielbiałem mapę z zaznaczonymi lokacjami. Mapa w dwójce obiecywała o wiele, wiele więcej. Okazało się, że dostałem mało. Niektóre lokacje przechodziło się długo ale niektóre to szybki przeskok. Stąd wrażenie żalu. Co mi się podobało? Godziny planowania drużyny. Ciekawe podklasy. Bardzo przyjemna grafika. Te statystyki gdzie są duże bonusy i minusy. Naprawdę - zanim wyruszyłem w drogę to (za każdym razem) spędzałem długi czas w tworzeniu drużyny. Podobał mi się prolog. Fajne przedmioty. Generalnie dużo rzeczy na plus względem jedynki. Ale jakoś tak miałem od zawsze poczucie (i teraz jak piszę ten komentarz), że gra jakoś ucięta, przyspieszona nienaturalnie, wybrakowana (wycięta zawartość). Poczucie żalu.. tak.. I mimo, że system d&d zastosowany w dwójce pozwalał na wiele więcej to jednak za swoją kompletność jedynkę cenię trochę wyżej. Co jeszcze mi się podobało w dwójce (a w zasadzie rozwinięcie z jedynki) - te flety; piosenki, bardowie. Generalnie wiele klas miało sens - można było wpleść w drużynę. Bo zazwyczaj to tylko sztuczne twory. Wiecie- macie wybór ale tak naprawdę nie macie i gracie standardowo zwykłymi, popularnymi klasami.
Do The Expance nie ma startu ten serial. Ostatnio obejrzałem Halo - bardzo spoko (mi się podobał ale wiem, że ma wiele negatywnych ocen). Wracając do Fundacji - to Koło czasu tylko trochę lepsze. Po prostu ma "momenty" i faktycznie niektóre role są świetne. Ale nadal bliżej mu do średniaka niż bdb serialu.
czuję, że kolejny tetris będzie wymagał 64 gb ram i 300 gb dysku i rtx 4090 (by na minimalu pograć)
Bardzo czekałem na tą grę - w końcu, gdy wyszła okazało się (to jest moje odczucie - moje przemyślenia), że wbrew pozorom nie wiele mi wniosła w stosunku do bazowego, leciwego MB. Kompletnie, na tym etapie, nie interesuje mnie los tej gry.
Zagrałem kilka miesięcy po premierze - nie miałem już na tamtym etapie jakichkolwiek problemów, bugów. Serial Edgerunners + super muzyka + świetny wygląd miasta to jest coś co siedzi mi w głowie i po prostu ponownie ostatnio przechodzę. Ale tak bardzo powoli. Nie chodzi mi o skończenie a o bycie w grze. I tu jest dobry moment by użyć słów: niewypowiedziany żal. Czuć, że dałoby się wycisnąć z tego projektu ip stulecia. Marka światowa i to na wielu poziomach: od produkcji skarpetek po zabawki, kurtki (np. z wszytymi elektronicznymi gadżetami), telefony, auta - wszystko rozpoznające siebie i dające coraz więcej przy byciu w tym ip coraz bardziej. CDP mógł w sumie stać się megakorporacją i z dużego gracza na rynku gier stać się gigantem robiącym wszystko (własny brand ryb w puszkach? czemu nie). Niestety wyszły 2 błędy: pudrowanie niedoróbek w podstawce - słaby start szczególnie na konsole oraz nie przyszłościowy silnik a raczej brak przygotowania sobie solidnego silnika do tworzenia ciekawych dodatków. I ok - CP2077 po łatkach jest grą dobrą. Pewnie dlc też będzie fajny. Ale to nadal po prostu ślepy tunel, który powoli będzie umierał. Szkoda. Serial i jego odbiór na świecie (i znów nowa, fantastyczna muzyka) tylko pokazał jaki mógł być całościowo PROJEKT globalny cp2077. Armagedon na rynku, przewrót kopernikański. A tak... cóż.. kolejna pozycja z krótką notatka wśród tysięcy gier. Ogromny żal. Mój. A co dopiero u ludzi z CDP, którzy mieli (mają) wizję. I nawet w tym żalu i z tą świadomością, że to już tylko kolejna pozycja - i tak, czuję, że mam do czynienia z czymś "wielkim". /// gdybym miał wymienić co mi się w cp nie podoba to.. ekwipunek, widok przedmiotów i tony zbieranych rzeczy - po pewnym czasie ode chciało mi się zmieniać stroje , bronie czy bawić się w ulepszanie. Kolejna sprawa - dość słaby kreator postaci. Niby dużo opcji a jednak miałem wrażenie, że to tylko przebieranie klona. No i brak mi systemowego trybu trzeciej osoby (dla misji fabularnych przygotowanych pod pierwszą osobę można by zrobić animowane przejście między trybami w poszczególnych istotnych punktach). No nic. Pozdrawiam społeczność gry-online.
Obejrzałem mnóstwo recek i o to moje zadanie (na razie sam nie grałem): mamy powtórkę z CP. Za dużo recek z fałszywym obrazem (dość poważne mankamenty nie są odpowiednio wycenione w końcowej cyferce oceny). Te recki bez pudrowania to dają gierce 8/10 i to z zastrzeżeniem, że są obarczone po prostu sentymentem do gier Bethesdy. Ja sam uwielbiam Skyrima. Podchodziłem do niego x razy i nigdy nie skończyłem (a za każdym razem miałem natłuczone mnóstwo eksploracji, lv, skończonych pobocznych). W Skyrim wielokrotnie po prostu sprawiała mi przyjemność eksploracja. Wejść na jakiś pagórek i zachwycać się widoczkami. Z materiałów na yt wynika jedno: Starfield odziedziczył wady Skyrima (i generalnie gier Bethesdy) ale już nam nie da tych zachwytów eksploracyjnych co w Skyrimie. Wiem, że moderzy dadzą radę. Ale nie chodzi o to by zapłacić za grę 350/500 i czekać aż ktoś za darmo dokończy dzieło Bethesdy. Słabe to. I tak sobie wspominam grę Freelancer. Boże, co to była za dobra gra (i miała też wspaniałe mody). 20 lat później wychodzi produkt AAAAAAAAA, który w wielu aspektach jest gorszy od Freelancera (produktu A z tamtych czasów - do dnia dzisiejszego nie rozumiem, czemu nie "zassało" wtedy). Po materiałach na yt i reckach (tych niepudrowanych) odechciało mi się grać w Starfielda. Czekam teraz na Homeworld 3. A w międzyczasie oddam się BG3 (wspaniała gra). Pozdrawiam!
Od dawna nie poczułem, że muszę przerwać grę i zacząć w momencie życia gdzie będę miał więcej czasu. Z szacunku do gry. Bo BG3 na to zasługuje by mu się poświęcić.
Od dawna nie poczułem, że muszę przerwać grę i zacząć w momencie życia gdzie będę miał więcej czasu. Z szacunku do gry. Bo BG3 na to zasługuje by mu się poświęcić.
na bezludną wyspę? tak jak już ktoś wspomniał - paradox rządzi! ja wybrałbym ck2 lub 3. Fakt - rdr2 jest świetną grą (niemniej podchodziłem do niej z kilka razy i nie przebrnąłem - ale o tym na końcu). Ostatnio wkręcił mnie tak w3. No ale obecnie jest bg3! To jest dla mnie chyba najlepsza wersja gier na długie godziny (ale nie na bezludną wyspę). Trudno - jestem starej daty crpg-fanem. Zobaczymy jeszcze co pokaże starfield (jako psychofan sf - biorę w ciemno). Od mniej więcej 2 lat zauważyłem u siebie znaczny spadek chęci do gier typu wiedźmin 3 czy rdr2 czy podobne open. W ogóle nie mam już takiej chęci i siły by spędzać przy takich grach długie godziny. I nie chodzi o brak czasu - przeznaczam go na gry na androidzie (strategie mmo). Po prostu ciężko mi się wczuć. Złapać wiatr w żagle. Jak kiedyś (pt!, bg1,bg2, iw1, iw2, nwn1, nwn2 oraz wspaniałe da origins). Trochę off ale powiem Wam, że bg3 najbardziej przypomina mi właśnie da origins - ale bardzo mało osób takie ma odczucia. Przyrównują bg3 do przeróżnych gier. W ciągu tych 2 lat tylko raz poczułem ten dawny wiatr. Dzięki ME trylogia - odświeżona wersja. O matko - ale się bawiłem. Nawet platynę pociągnąłem na steamie. Cóż - kończąc - życzę każdemu by jak najdłużej utrzymał mu się ten smak, ten wiatr w żaglach..
W 4kę grałem już na etapie gdzie miałem xxx godzin solo i z kumplami spędzonych w 3ce. I pamiętam, że w tamtych czasach byłem w dużej mniejszości bo.. 4ka bardzo mi się podobała. Po wielu latach wróciłem do 4ki i byłem zaskoczony jak ona jest... pusta. W sensie jak mało jest zabudowana mapa świata. Podsumowując łącznie moje wrażenie z obu styczności:
+ świat (ale z małym minusem bo za mało zabudowany jednak)
+++ bohater i rozwój i poczucie granie bogiem w late game
++ jednostki
+ generalnie rozwój
- - pewnego rodzaju mankament jaki zauważyłem w Disciples 3 w stosunku do 1 i 2 czyli związanie gracza z narzuconym bohaterem. W H3 i w D2 miałem poczucie o wiele większej "wolności"
/ generalnie gra mi się bardzo podobała/
9/10 - miasto; krajobraz; detale cyberpunku ALE im bardziej się przyglądamy tym więcej widzimy "klonów", pustki i czujemy się samotni w wielkim mieście. 7/10 - Wątki miłosne już nie na takim poziomie jak kiedyś ale fragmentami czuć echo dawnej wielkości rynku gier i redów . Kolejna ocena - 5/10 misja główna - do połowy super ale później jak dla mnie nijaka. I te super jest za krótkie. Generalnie czuję się wręcz oszukany (zapowiedzi, trailery a później stan faktyczny w grze) ALE 8/10 misje poboczne bo niektóre są naprawdę świetne 3/10 bronie i śmieci w plecaku - w zasadzie wszystko to śmieci - redzi nie umią planować tego typu rzeczy. Pokazali swoje braki w wiedźminach a w cyberpunku tylko bardziej pokazali swoje braki. Dość szybo w grze osiągnąłem etap że mi nie zależy co mam na sobie i czym walczę. Słabo, słabo... 5/10 - mechaniki jazdy - motor super a auto słabo. Podsumowując : gra dobra, kilka fajerwerków ale też kilka niewypałów. Ps: dosłownie CAŁY wątek z "kijanu" mnie wkurzał. Wszystkie przerywniki i wymiany zdań mnie irytowały. Totalne rozczarowanie pod tym względem.
A.l.e.X - jednak podtrzymam swoją wypowiedź w której mówiłem o balansie. Gra fajna, historia wciągająca, jest coś takiego jak "jeszcze trochę". Z tym, że u mnie nie "jeszcze pobawię się w zabijanie 423432552354 obcego" a dużo bardziej: "co z tą historią". Ale by przejść tą historię to znów wymagająca i męcząca mapa. I nie mam tego balansu. Ja nie mam. Piszę o moich odczuciach. I teraz dopiszę co bym zmienił - zostawiłbym z 2 męczące, długie misje by poczuć klimat Aliena 2. Ale urozmaiciłbym jednak, generalnie grę o misje innego typu, krótsze ale popychające fabułę.
Johnny321 - oczywiście można wyjść w każdym momencie. Po powrocie zaczniemy w ostatnim punkcie automatycznego zapisu (samemu nie robimy zapisów). Może się okazać, że nie wiele straciliśmy albo jednak dość dużo.
Ok. Czas na podsumowanie. Gra ma bardzo dużo atutów, rzeczy, które mi się podobają. W sumie to są dwie duże grupy: xcom + świat obcego (i to dobrze zrobiony). Co mi się nie podoba: w 90% to zbyt długie misje, męczące, czasem wykurzający backtraking (ale tylko dlatego, że człowiek przekopał się przez mega zagrożenie by za chwilę znów wracać przez to samo szambo). Tak. Poczucie zmęczenia grą. Jak dla mnie za bardzo przesunięto wskaźnik (aż strach pomyśleć co jest na ciężkich poziomach trudności) w kierunku męczącego bólu. Dla mnie nie ma balansu albo to co oferuje gra nie sprawia, ze czuję się komfortowo. Co bym polepszył? Trochę zmniejszył mapy (mniejsza wielopoziomowa albo jednopoziomowa na większej powierzchni). Trochę zmniejszył szaleństwo ilości obcych. Trochę polepszył bazę i możliwości co mogę w niej robić. Fundament pod 2 odsłonę solidny. W ogóle ta produkcja już jest solidna ale sprawia ból. XCOM (1 i 2) robił to lepiej. Jeżeli chodzi o styl walki takie matrixowe zwolnienie czasu - ok. Mi to odpowiada. Polecam fanom (i to bardziej obcego niż gatunku gry).
Ciągle bez oceny ale jestem w połowie. No gra jest wymagająca. Niby 12 misji ale jak człowiek wraca do bazy i widzi podsumowanie to oczy przeciera ze zdumienia - mnóstwo czasu się było przy ekranie - tak wskazują cyferki ale w poczuciu ..jak mgnienie oka - niezłe skupienie ściąga ta gra na siebie. Jest bardzo dobrze!
Na razie bez oceny (ale mam juz dobre wrażenia po pograniu w tą grę - 2 misja + prolog). Przypomina mi się Incubation: Battle Isle - Faza czwarta. Mnóstwo kombinowania. Czasami frustracja, że jedna mała decyzja ma tak duże znaczenie. Ale i satysfakcja. Fajne te zarządzanie bazą. Dużo, dużo elementów mi się podoba. Ta gra ma ogromny potencjał - ciekawie by było eksplorować coraz większe uniwersum i latać super rozbudowanym statkiem na misje , nowe łaziki (czyli dorzucić Fallout Tactics).
o matko... kolejna gra na listę - ten rok zaczyna mnie przerażać obfitością (ale jakie to cudowne przerażenie)
Ostatnio ograłem trylogię ME w wersji LE. I bawiłem się cudownie. Dla mnie jak Starfield dowiezie to co obiecał + będzie fajna fabuła główna i przyjemne misje poboczne to Matkooooo Boskaaaa....
Na Allegro dużo łatwiej mi wystawić opinię niż szukać w google jakiegoś biznesu i pisać. Napisałem ostatnio w googlasie kilka o restauracjach włoskich (we Włoszech oczywiście) - jedna bardzo negatywna ale podłe mięso i nie wytrzymałem a jedna bardzo zachwalająca bo po prostu jedzenie było boskie. Ale to był przypływ chwili wywołany chęcią napisania negatywnej - i jak już zacząłem to walnałem ileśtam z różnych miejsc. Ale tak z siebie wejść co jakiś czas i napisać? Nie. Niemniej - jak wspomniałem - mechanizm powiązania konsumenta z zakupami i firmą na Allegro dużo bardziej mnie zachęca do pisania opinii. Ostatnia kwestia - dużo bardziej ufam opiniom na Allegro i powiedzmy ich potrzebuję niż opinii na google.
6.0 za dopracowanie. Ale generalnie gra mnie strasznie wynudziła. To jest jak dla mnie (osoby lubiącej czytać i się zastanawiać) za nudne i za wolne i w ogóle nie angażujące..
W sensie Dune RPG (https://www.gry-online.pl/gry/dune/z0b8f) ? Jeżeli tak to faktycznie - ja też na to liczyłem. Wyszła gra (D:Spice Wars) taka hybryda - ani to rts ani rpg. Z tym, że w moim przypadku gdyby to był czysty rts to by mi nie podeszło a tak nawet pograłem. Wracając do Dune RPG - nie wiem czy grałeś w Mass Effect 3 ale nie wiem czemu mam silne wrażenie, że twórcy ME czerpali garściami z tej odsłony Duny - chociażby system zbierania wojsk, siły. Z miłą chęcią zagrałbym w taki super remake Dune RPG. Eh...
Nie wiem czy obecne ceny podstawowych wersji gier w wysokości 300 pln to przesada. Po prostu takie czasy. Pamiętam jak jarałem się kupując za pełną cenę w Empiku Szoguna 1 TW i zapłaciłem ponad stówkę. A zarabiałem o wiele mniej niż teraz. Ja w cenach obecnych widzę 2 problemy: 1 - totalnie chory podatek - jak chcesz legalnie kupić z podatkiem to cena jest ogromna. Mnóstwo krajów zachodnich ma o wiele mniejsze podatki na gry i oprogramowania. Polska jako kraj zdziera. 2 - w obecnych czasach nie ma dem. Te nieliczne się nie liczą do ogólnego obrazu. Kiedyś można było o wiele bardziej świadomie kupować. Bo nie oszukujmy się - obejrzenie 20 godzin filmów z letsplayów nie da takiego poczucia pewności co do zakupy jak ogranie godziny dema. Nie chcę spekulować dlaczego producenci nie chcą robić dem. Generalnie mamy mało wybredną społeczność kompletnie nie walczącą o swoje. Jedne walki toczą się w multiplayerach ale tam producenci są pod ścianą. Nie dogodzą społeczności to projekt pada. Ale singielki to totalne upodlenie społeczności graczy. Końcowa myśl: nowy total war - jak patrzę na wersje to już są projektowane gry z czarnymi, kastrowanymi dziurami - miejsca dla tzw płatnych dlc. Czasy gdy graczy traktowało się z szacunkiem dawno minęły.
Gra jeżeli chodzi o przedawnioną fabułę w otoczce sf, która jest co najmniej na takim samie poziomie to ME (wersja LE - polecam). Zacna trylogia.
Dodam jeszcze dla tych co mają syndrom "życie po ME" - jest taka gra "Freelancer" zrobiona dawno temu przez Microsoft, która w ogóle nie załapała się na czołówki gazet ale ma wierną rzeszę wielbicieli i fantastyczne mody - gra wygląda trochę jak ME 1 z modami - tak patrząc graficznie. Co oferuje? Wspaniałą historię przerywaną walką (latamy w kosmosie myśliwcami ale walka jest bardziej arcade mimo, że w trybie wymagającym ale jednak - czyli uproszczona. Ja jako osoba nie lubiąca takich gier latających bawiłem się świetnie - grę przeszedłem kilka razy). Historia cudowna mimo, że liniowa. Tempo zacne i po tej grze też miałem syndrom "życie po Freelancerze". Naprawdę polecam.
wybitny komentarz z którym się zgadzam w pełni: "Wybitna kontynuacja wybitnego pierwowzoru"
10. Jedyna słuszna ocena - trylogia (LE) dostarczyła mi mnóstwo radości. W mojej ocenie ME1 - 9, ME2 - 8, ME3 -10, całościowo 10. Mimo, że wielu uważa ME2 za najlepszą ja uważam za "najgorszą" ale uznaję, iż ME2 jest konieczne do osiągniecia pełnej satysfakcji z obcowania z ME3 i ME LE jako całością. Fantastyczny wstęp do świata z momentem na poszerzenie wiedzy i zakończone błyskotliwą wręcz częścią. Dlaczego błyskotliwą. Otóż ME3 nie był dla mnie tylko ukoronowaniem wspaniałego świata ME (dotykowo pod wieloma względami ulepszoną częścią). To była dla mnie wędrówka po najlepszych konceptach ze świata filmu i gier (sf, fantasy). Ilość nawiązań była olbrzymia. Czasami się zastanawiam co było pierwsze? ME czy świat. Kto czerpał od kogo. Ponieważ uwielbiam świat sf (i po części fantasy) i mam za sobą olbrzymią litość książek, filmów i seriali oraz gier to powiem Wam - ME (3) to była uczta godna bogów. Dziękuję BioWare!
4.7??? Ci co słabo oceniali w ogóle w to grali? Gra jest bardzo dobra! Ja daję 7,5 ze względu na nie wciągającą fabułę główną i poboczną. Zrobili to na tyle nieinteresująco, że ja dążyłem do przeklikania i odpalenia walki. W tej grze jest kilka fajnych mechanik. Możemy osiągnąć etap, że chodzimy już małym tłumem (i rekrutujemy za darmo i poświęcamy słabeuszy na pierwszej linii). Ta gra daje ogromną wręcz ilość możliwości. Sandbox prawie idealny. Szkoda tylko, że ta fabuła..
ME 1 - 9,5. ME 2 - 8,5. Dlaczego? Mako lubiłem z czasami dozą frustracji ale dzięki temu systemowi mogłem sobie lepiej pooglądać planetę i czułem wielkość lokacji. To też podkreślało czasem epickość. W ogóle epickość w ME 1 była częsta a w ME 2 bywała rzadko. Dużo bohaterów w ME 2? Więcej nie znaczy lepiej (aczkolwiek w przypadku ME 2 udało zachować się jakość przy zwiększeniu ilości). Aczkolwiek wolałem mniejszą ilość z ME 1 bo lepiej mogłem się zintegrować z postaciami. ME 1 oferował mnóstwo ciekawych dialogów. Z chęcią czytałem każdą dostępną opcję i dowiadywałem się o świecie nowości. W ME 2 już klepałem czasami przeskoki. W ME 2 zdarzało się dużo (według mnie) drętwych dialogów. Brakuje mi otwierania na skróty za pomocą żelu (super opcja w ME 1) . W ME 2 to jest męczące. Ale na plus w ME 2 to mniej backtrackingu - mimo, że uzyskano to pełną liniowością lokacji. Ale wolę liniowość niż wkurzenie. W ME 2 wiadomo - lepsza grafika i wspaniałe przerywniki. Super windy na statku i generalnie kilka usprawnień. Ale ostatecznie licząc plusy i minusy w mechanice to wolałem niedoskonałości ME 1 niż niedoskonałości ME 2. Generalnie - ME 2 jest bardzo fajną strzelaniną bardzo mocno sfabularyzowaną. Bo to nie jest RPG z elementami akcji tylko gra akcji z elementami RPG. Ale i tak - sf, kosmos - biore to!
Ograłem w wersji LE. Po zastanowieniu daje 9,5. Wstępnie chciałem trochę niżej ale po zagraniu w dalsze części dochodzę do wniosku, że 1 to perełka ze skazą. Uwielbiam sf w każdej formie. Czekam na Starfielda. I ME 1 dostarczył mi dużo frajdy. Ostatnio gram w gry - znów odzyskałem chęci ale dzięki starym grom. Zakupiłem pakiety enchanced (PT, IW 1, BG 1 i 2). ME LE to taka wisienka na torcie tych moich odgrzewań dawnych hitów (i powrotu wspomnień sprzed lat). W ME 1 niewiele bym zmienił - dodałbym trochę usprawnień z ME 2. Dałem wysoką notę ale według mnie DA:O jest o wiele bardziej dopracowane pod każdym aspektem. Niemniej sf.. więc.... Podsumowując - dla mnie ME 1 to taki KOTOR w wydaniu DA:O usiłujący (udanie) połączyć dobre strony tych pozycji.
Zostawię na razie bez oceny. Gram przez STEAM więc ME LE 2 & 3 to męczarnia z robieniem osiągnięć - to jest skandal (w skrócie - zwalona apka ea i nie zalicza osiągnięć bo wstrzykuje do steam 100% zaliczonych już a więc nie robimy postępów według steam więc nie mamy osiągnięć). Ok - niby bzdura ale mnie wkurza. /// Wracając do samej gry: Jak dla mnie najciekawsza jest część 1 - najlpesze RPG z trylogii ale i tak zauważam czasami dość drętwe dialogi. Niemniej całość na duży plus. Świat wciąga i chce się. Jestem bardzo zadowolony szczególnie w czasie oczekiwania na Starfielda. Kolejne części to drewno RPG. Mało wciągające ALE za to mające o wiele ciekawsze ulepszenia (sam statek ale też i uzbrojenie/ pancerze - zmiana & zakładanie). Fajny system QTE w trakcie rozmów. No jest kilka rzeczy co bym przeniósł do 1 ale znów - w dwójce bardzo mi brakowało przeskakiwanie otwierania / hakowania przy użyciu żelu. Robienie po raz nty tych głupich minigierek - wkurza. Co dobrego np. w 2/3? Szczególnie spodobało mi się scalenie tej trylogii. Komiks? Sztos! Ostatnio zakupiłem sobie duzo pozycji remastered/ enhanced i powiem, że ME LE to bardzo dobry produkt. Wart pełnej ceny? W sumie tak ale ja kupiłem w przecenie za 40 PLN i jestem przeszczęśliwy...tylko ta cholerna apka ea i osiągnięcia steam...eh..(rozwiązanie proste ale wkurzające bo trzeba za każdym razem pamiętać o odpaleniu firewallu i blokowania apki ea po zalogowaniu a przed zagraniem w ME LE)
No cóż - graczom może się podobać. Ja nie grałem i mnie serial mocno już męczy. Zapewne jak już znałbym całą fabułę na wylot to oglądanie tego serialu byłoby przyjemniejsze a tak czuję już irytujące przestoje. Są odcinki bardzo dobre ale są też odcinki słabe. Ostatnio obejrzałem The Consultant i powiem Wam, że dużo przyjemniej mi się go oglądało niż TLOU. TLOU wyceniam całościowo jak na razie na 6,5/10. Mniej dać to jednak obraza dla dobrych elementów w tym serialu (technikalia ale też i fragmenty grane) ale więcej to obraza dla ciekawszych i bardziej absorbujących seriali czy filmów.
Bardzo fajny artykuł. Dziękuję. Od siebie dodam: BG2 uwielbiałem x razy od BG1 i co ciekawe IW 1 lubiłem na tym samym poziomie co BG2 (zapewne kondensacja mroźnego klimatu okraszona cudownym podkładem polskim). PT jest wspaniałe i też świetnie symuluje życie miasta i tam to dopiero widać zmiany poczynione przez bohatera (precyzując: powiedzmy, że animacje/ przerywniki + to co dawała sama gra + własna wyobraźnia). Co do obaw o symulację życia, że trzeba dużych nakładów. Cóż. Mamy taką serię gier The Guild. Raczej nie sądzę by tu koszty były ogromne. I kończąc odniosę się jeszcze do aspektu "mapy". Mam w sobie wyuczona pasję zbieracza na różnych poziomach. Mapa na której odblokowują się lokacje do których mogę wrócić a które nic nowego mi nie dają dawała mi mnóstwo radości (np. IW 1). I to też zwiększało złudzenie, że jednak nie uczestniczy się w liniowej grze. Nie rozumiem dlaczego twórcy nowych gier od nowa wymyślają koło zamiast czerpać garściami z rozwiązań, które się podobały. Bo pewne rozwiązania są ponadczasowe a przynajmniej nie zmieniają się upodobania odbiorów aż tak szybko. Rozumiem technikalia w rozumieniu grafiki czy UI gry (sterowanie, rozkład ekwipunku itp) ale samo tworzenie świata, układanie elementów by był ciekawy już wymyślano (dobrze) wielokrotnie. Nie ma sensu robić tego źle. Wystarczy najwyżej "szlifować diament".
ps: Dragon Age: Początek to była naprawdę dobra odsłona z niezłymi bohaterami, ciekawymi historiami.
ps2: niestety - już dawno opuściłem etap mojego życia, gdzie mogłem całościowo poświęcić grze setki godzin. To jeszcze nie boli. Problemem jest to, że nie mam już możliwości grać bez opamiętania np. 12 godzin (by wtopić się w świat). Granie z doskoku w takie gry to bluźnierstwo. A więc.. nie czekam już na tego typu gry. I sądzę, że coraz mniej ludzi czeka (stara gwardia się wykrusza a nowa nie uzupełnia szeregów wystarczająco). Zostają mi miłe wspomnienia.
klauzula sumienia... jakie to popularne i wygodne w naszym kraju. Ciekawe jaka jutro grupa społeczna obłoży sią sama taką klauzulą.
Niestety - jestem nakręcony jak łysy na suchary. Aha.. i kupię jeszcze Homeworld 3. Na full opcji preordery (hiper platyno złoto z soundtrackami i tapetami i skórkami i uf.. oh..).
A na poważnie - H3 kupuje bo kocham tą serię. A Starfielda bo mam duże oczekiwania i nawet jak wyjdzie na początku potworek jak Skyrim (bugi!!!) to liczę na społeczność modową. Wiem, że ta gra dostarczy mi radość (pytanie tylko na jak długo).
Jedynym czynnikiem który mnie wstrzymuje z podjęciem ostatecznej decyzji to cena. Nie wiem czy dam radę czekać rok na 50% przeceny ale może gdzieś tani klucz da się wyrwać.. kto wie.
Czekam. Czuję, że to będzie gra najlepiej oddające moje potrzeby na chwilę obecną. Będzie najpełniejsza ale nie idealna. Jedyna moja obawa to.. Betehsda i bugi w misjach. No ale jak zrobią to jak Skyrima - uf.. spędzę godziny na podziwianie świata...
właśnie odinstalowałem - każdy "event" w tej grze to kropla w morzu potrzeb. Skończyłem grę na poziomie lv 60+200 i dopiero na tym etapie czuć totalny brak progresu. Niestety nie dorobiłem się grupy znajomych, z którymi mógłbym mozolnie grindować sprzęt a grając solo (nieregularnie; nietypowe godziny) po prostu czujesz jak stoisz w rozwoju. Pomiędzy piekło 3 a 4 dorobić się WB to jakaś masakra. Ludzie odchodzą, coraz trudniej coś zrobić z kimś. Nagle się okazuje, że albo jest grupa, która gra od początku i lata swobodnie po piekło 4 albo masz za sobą świeżaków (piekło 0 i 1) i jesteś w beznadziejnym położeniu. Na 20 legendarek może wypadnie taka co podniesie WB o 20. A potrzebujesz o wiele, wiele więcej by grać solo swobodnie na piekło 4. Jeżeli nie zmienią nic w tej grze jeżeli chodzi o fundament a będą tylko dokładać "pierdoły" to ta gra umrze w sposób naturalny. Niedługo. Generalnie wykonanie i tzw. pierwsze wrażenia (do piekło 1) - bardzo ok. Później zaczyna się poczucie bezsensu. Podsumowując - polecam dla tzw. pierwszego przejścia. I zalecam porzucenie przy skończeniu fabuły.
właśnie odinstalowałem - każdy "event" w tej grze to kropla w morzu potrzeb. Skończyłem grę na poziomie lv 60+200 i dopiero na tym etapie czuć totalny brak progresu. Niestety nie dorobiłem się grupy znajomych, z którymi mógłbym mozolnie grindować sprzęt a grając solo (nieregularnie; nietypowe godziny) po prostu czujesz jak stoisz w rozwoju. Pomiędzy piekło 3 a 4 dorobić się WB to jakaś masakra. Ludzie odchodzą, coraz trudniej coś zrobić z kimś. Nagle się okazuje, że albo jest grupa, która gra od początku i lata swobodnie po piekło 4 albo masz za sobą świeżaków (piekło 0 i 1) i jesteś w beznadziejnym położeniu. Na 20 legendarek może wypadnie taka co podniesie WB o 20. A potrzebujesz o wiele, wiele więcej by grać solo swobodnie na piekło 4. Jeżeli nie zmienią nic w tej grze jeżeli chodzi o fundament a będą tylko dokładać "pierdoły" to ta gra umrze w sposób naturalny. Niedługo. Generalnie wykonanie i tzw. pierwsze wrażenia (do piekło 1) - bardzo ok. Później zaczyna się poczucie bezsensu.