Zagrałem kilka godzin, doszedłem do planety Kaio i w 100% się zgadzam. Ta gra to flaki z olejem. Nawet nie wiem czy jest sens kontynuować tą grę, bo składa się tylko i wyłącznie z cutscenek. Jako fan serii wolę oglądnąć anime niż tą interaktywną wersję kreskówki, która próbuje imitować grę. Da to więcej radości niż oglądanie w kółko ekranów ładowania, tym bardziej że DBZ znam praktycznie na pamięć. Podleć kawałek > 20 sekund lotu > ekran ładowania > 1 minuta rozmowy lub cutscenka > ekran ładowania > chwila walki - takiej samej jak każda inna, brak strategii, brak ciekawych kombosów, nic > ekran ładowania > cutscenka > ekran ładowania > cutscenka... Liczyłem na możliwość pokonania fragmentu drogi węża, na jakieś ćwiczenia u Kaio, ale wszytsko sprowadza się do walki lub cutscenek. Entuzjazm opadł mi do zera i czuję, że marnuję swój czas.
Przypomina mi to sytuację, gdzie będąc w Warszawie zwróciłem się nieświadomie do osoby robiącej makeup per "kosmetyczka", gdyż w moich stronach zawsze funkcjonowało takie określenie. Pani zamiast przymknąć oko i grzecznie wyjaśnić, że jest makijażystką nie omieszkała z wielkim oburzeniem zrobić mi wykład, że kosmetyczki to są na wsi, a ona jest makijażystką. Mam wrażenie, że powyższy tekst o "polskim rasizmie" to taka sama sytuacja.
Nowej konsoli Wii i DS pewnie już nie kupisz, gry też tylko z drugiej ręki, a często nawet można trafić na podróbki. Z drugiej strony dając zielone światło emulacji zamkną sobie drogę do późniejszego wydania na nowo tych samych gier, co ja osobiście bardzo lubię i nawet na zwykły remaster czy zestaw "collection" zawsze czekam, bo do wielu tytułów nie miałem wcześniej dostępu.
Dla mnie gra w legalny sposób, to nie tyle udawanie uczciwego, a po prostu frajda z kolekcjonowania gier. Większy problem mam z ich polityką odnośnie graczy, youtuberów czy patentowania rzeczy, na które patentów być nie powinno. W kwestii piractwa moje stanowisko jest raczej po stronie firmy, bo finalnie jest to to trochę win-win. Co jak co, ale nie da im się zarzucić, że nie dbają o swoje marki. Nawet stare klasyki dostosowują na nowe platformy, nie zamykając dostępu graczom do tych treści. Gry z Wii i DS też pewnie prędzej czy później pojawią się w jakieś formie, tak jak pojawiają się teraz kolejne tytuły z Game Cube'a.
I nie chcę być adwokatem diabła, bo pazerność Nintendo mnie w wielu kwestiach również przerasta, ale kupiłbyś samochód, który łatwo ukraść? Myślisz, że dlaczego na Switcha pojawia się tak dużo gier? Dlaczego klasyki dostają wydania pudełkowe, świetne indyczki dostają wydania fizyczne i zrobiła się ogromna społeczność graczy i kolekcjonerów? Dlaczego niektóre tytuły third party muszą mieć "dodruk" bo się sprzedały jak ciepłe bułeczki? Właśnie dlatego, że Nintendo tępi piractwo, a gry trzymają wartość. Czy jako wydawca rozważałbyś wydanie gry na platformę, na której piractwo jest powszechne?
Wiesz kto najmocniej traci na piractwie? Korporacja? Też, ale nie tylko. Najmocniej po tyłku dostają ZAWSZE gracze. Żyjemy w czasach, że masz wybór jak nigdy wcześniej. Nie lubisz Nintendo, to nie kupuj ich gier, konsol, zignoruj temat. Ale nie usprawiedliwiaj piractwa "pazernością" tej czy innej korporacji, bo na samym końcu tego łańcucha są zawsze gracze - zarówno ci uczciwi jak również "fani" piractwa.
Mam pewien problem z tą produkcją. Myślę, że to bardziej interaktywne doświadczenie i produkcja audio-wizualna, bo jak chodzi o czysty gameplay i zabawę to jest słabą grą. Szkoda, że twórcy nie pokusili się o więcej zagadek i jakiś poziom wyzwania, bo produkcja ma ogromny potencjał. Niektóre elementy zagadkowo-platformowe (jak np. zamrażające nas światło w kryształowej grocie) były niesamowite i szkoda, że wykorzystano je tylko raz. Problem mam też z poruszaniem się samą postacią - jest wolna, przez co gra w kilku momentach strasznie się ciągnie. Nie podobało mi się również liniowe podejście do rozgrywki i blokowanie graczowi dostępu do innych ścieżek i eksplorowania na własną rękę. Przez większość gry poruszamy się jak po sznurku brnąc bezrefleksyjnie przez kolejne etapy.
Warte docenienia są obrazy i kadry jakie możemy podziwiać w trakcie rozgrywki. Chyba w życiu nie grałem w nic równie pięknego! Istne dzieło sztuki i jedyny powód dla którego dałem taką a nie inną ocenę. Przesłanie gry, symbolika, gra kolorów oraz zakończenie są świetne i momentami bardzo głębokie.
Piękna i chwytająca za serce produkcja, którą ciężko oceniać w kontekście rozrywkowym. Momentami potrafi być bardzo nudna i niepotrzebnie rozwleczona. Trochę ciężko oprzeć się wrażeniu zmarnowania potencjału. Odblokowywanie kolejnych umiejętności aż prosi się o możliwość powrotu do starszych lokacji po ukończeniu gry i trochę dziwi mnie, że nie zdecydowano się na taki ruch. Z drugiej jednak strony rozumiem sens liniowości i pięciu etapów, które musimy przejść jeden po drugim jako kompletną opowieść. Tworzy to pewnego rodzaju akwarelowy poemat wizualny, który próbuje udawać grę, a w rzeczywistości skupia się na psychologii i doświadczeniach osobistych bohaterki.
Finalnie było to kilka miło spędzonych godzin i świetnie mieć na półce fizyczne wydanie tej gry (Nintendo Switch). Warto również wspomnieć, że w życiu nie zrobiłem takiej ilości screenshotów w tak krótkiej grze, co tylko potwierdza jak Gris jest piękną i cudowną dla oka produkcją.
Niesamowity level design, który uderza w gracza od samego początku! Każdy świat jest unikalny, ciekawy, nie nuży, bonusowe plansze aż ociekają pomysłami, a muzyka to dosłownie mistrzostwo świata. Wszystko co poprzednik (DK Country Returns) robił źle Tropical Freeze zamieniło w arcydzieło. Jedyny minus jaki mogę powiedzieć na temat tej gry, to strasznie rozwleczone walki z bossami. Nie wszystkie. Kilka było ciekawych, ale większość to oglądanie wielokrotnie tych samych animacji między kolejnymi etapami walki, co bywa strasznie nużące. Na ostatniego bossa dopakowałem się aż po uszy bonusami ze sklepiku, bo chciałem mieć to jak najprędzej za sobą i wrócić do odblokowywania bonusowych poziomów. Finalny boss jest nudny, irytujący i niepotrzebnie rozciągnięty w czasie. Pod względem platformowym i budowy świata jest to gra 10/10, ale za całokształt zasługuje maksymalnie na 9.0/10.
Jak Pikmin 1 zachwycił mnie świeżością i urokiem, tak powiedzieć tego nie mogę o Pikmin 2. Recykling lokacji z pierwszej części, okropnie okrojona zawartość na powierzchni, by większą część rozgrywki przenieść do jaskiń. Jaskiń, których nużąca powtarzalność i robienie ciągle tego samego, schodzenie głębiej, głębiej, głębiej... kompletnie zabiło frajdę, jaką dawał Pikmin 1. Za dużo niepotrzebnych leveli, w większości generowanych losowo. Poziomów w jaskiniach powinno być znacznie mniej, powinny być bardziej dopracowane i każda jaskinia powinna mieć jakiś swój wyjątkowy styl i charakter. Tymczasem jaskinie są brzydkie, nudne, i psują całą przyjemność z zabawy. Zrobienie niektórych wymaga czasem nawet 2-3 godzin, co sprawia, że 80% czasu spędzamy pod ziemią. Podstawowe zakończenie pojawia się po ok 10 godzinach. Chcąc wbić drugie zakończenie trzeba poświęcić 25 godzin i zdobyć wszystkie przedmioty w grze. Te zaś wymagają przekopywania się przez jaskinie, gdyż tam znajduje się większość wymienionych przedmiotów. Szkoda, że zamiast na jakość, postawiono tym razem na ilość. Ocena 6/10 gdyż przez pierwsze 10 godzin bawiłem się naprawdę nieźle a gra jest bardzo wciągająca.
Nie sądziłem, że w 2025 roku tak bardzo zachwyci mnie gra, która powstała w roku 2001. Jej ciekawa formuła, skupiająca się na kontrolowaniu tytułowych Pikminów jest czymś niesamowicie wciągającym i satysfakcjonującym. Nigdy nie przepadałem za grami RTS, ale po ukończeniu Pikminów na pewno sięgnę po kolejne części. Niestety idealnie też nie jest i wspomniane 25 lat widać w sterowaniu oraz sztucznej inteligencji przeciwników czy samych Pikminów. Jeśli jednak przymniemy na to oko, to otrzymamy 10 godzin świetnej zabawy :)
Super zmiana jak chodzi o "Moje gry". Możliwość edycji, usunięcia starych przypadkowo dodanych pozycji i wpisania czasu gry sprawia, że stanie się to moją ulubioną listą gdzie mogę mieć wszystkie informacje o ukończonych i obserwowanych pozycjach :) Zmieniłbym tylko wyświetlaną datę premiery na datę oceny i dodał opcję segregowania pozycji po dacie oceny, bo data premiery nie ma żadnego znaczenia w kontekście "moich gier".
Jakbym mógł coś podpowiedzieć, to "Najnowsze" może zostać jako "najnowsza aktywność", ale podstawową opcją segregowania powinna być "data oceny" i powinna być możliwość segregowania wg tejże daty oceny :) Chcąc obecnie wrócić do ocenionych lata temu gier, by dodać czas ukończenia sprawiamy, że ląduje ona na samej górze listy, co kompletnie nie ma sensu.
Z tą kamerą w pełni się zgadzam. Mimo, że tak była projektowana, to nie znalazłem żadnego powodu dla którego kamera powinna zostać jak w oryginale. Spokojnie mogliby ją uwolnić i doświadczenie byłoby równie dobre co w Mario Odyssey. A tam gdzie to niemożliwe z różnych względów, to mogli zostawić jak w oryginale. W Galaxy 1 zablokowana kamera podczas pływania to istny koszmar.
Macie event, możecie zdobyć legendarne pokemony! "Aby tego dokonać, społeczność musi pokonać każdego z nich milion razy przed końcem eventu."
Rak obecnych czasów toczący każdą branżę rozrywkową. Przypomina to sytuację "wbijcie 50k łapek po filmem i nagramy kolejny film". Może w Pokemonach to norma, aczkolwiek takie "eventy" zawsze działały na mnie odpychająco.
"Szczególnie powinni ucieszyć się fani grani na najwyższych detalach". Poprawcie literówkę, bo brzmi to kuriozalnie ;)
Nikt nie ma do Rockstara pretensji, że robią od wielu lat tylko dwa duże hity. Jeśli się coś robi najlepiej na świecie, to po co to zmieniać. Do póki jest progres i nie zafiksowują się niczym Piranha Bytes z Gothicpodobnymi tworami, to wszystko jest ok.
Skąd wiesz, że będzie nierówny? Nic poza kiepskim demem nie pokazali, a i tak zapowiedzieli demo wywalić do kosza i naprawić to, co zgłaszali ludzie. Dajcie im szansę. Jak po premierze będzie dramat, to pełna zgoda. Ale na tym etapie wymienianie zgrzytów nie ma żadnego sensu.
Przecież ekonomia i balans rozwoju postaci Gothica 1 był beznadziejny. Od drugiego rozdziału wzwyż nie było już sensu cokolwiek sprzedawać, bo można było przedmioty wymienić na dowolną rzecz od kupca, a i tak zostawała spora nadwyżka.
W singlu na pewno nie. Ale Mario Kart, to gra pozbawiona sensu do gry single player. To albo kanapówka, imprezówka, albo online. Już MK8 było tak złożone, że spędziłem w niej bez znużenia 400 godzin. RDR czy ER to zupełnie inne gry, nie da się tego porównać. Niemniej nieważne jak udane, to ciągle "tylko" gokarty i ceny niezależnie od zawartości nie powinny być większe jak np. Zeldy TOTK. Włączyła się pazerność i mam nadzieję, że odbije im się czkawką.
"...cena Cyberpunk 2077: Ultimate Edition (zawiera wersję podstawową oraz dodatek Phantom Liberty) na Switcha 2 wyniesie 69,99 dolara / euro (ok. 270–295 zł). Można tutaj argumentować, że cena i tak jest niższa niż na innych konsolach – na XSX/S cyfrowa wersja tej edycji kosztuje 79,99 dolara (259,99 zł), a na PS5 70,99 dolara (259 zł)..."
Kto to liczył? 70 dolarów = 270-295 zł, a niżej 80 dolarów = 259 zł?
295 zł, to niższa cena niż na innych konsolach (259 zł)?
Najlepszy Tetris w jakiego grałem. Rewelacyjna gra, nie mogę się oderwać od kilku tygodni :) Aczkolwiek zgodzę się z komentarzem powyżej, że pierwsze wrażenie właśnie takie jest - za dużo wszystkiego, wszystko mruga, porusza się, itp. Ale warto grze dać trochę czasu i gdy wyroby się pamięć mięśniowa i pełne skupienie na klockach, to muzyka, obraz i układanie klocków idealnie się komponują. Ukończyłem poziom trudności normalny oraz expert i muszę przyznać, że gra jest świetna. Momentami bardzo wymagająca.
Jestem fanem, ale komentarz jest trafny. Cóż to za eksploracja, jeśli kontrast jest tak ogromny, że nie widać co znajduje się w cieniu. Tylko tu mam jedną uwagę - mówimy o godzinach popołudniowych. Poranne i wieczorne światło może wyglądać zupełnie inaczej. Podobnie animacje - jeśli w pełnej wersji mam 1000x oglądać tą samą animację podnoszenia, wspinania, schylania, itp. to staje się to okropną stratą czasu. O braku responsywności nie wspomnę. Jak dla mnie mogą ją robić i kolejne 5 lat. Komuś się spieszy poza THQ? Wolę dostać dopracowany produkt na premierę, niż niedziałającą grę, która wymagać będzie kolejnych lat na naprawę.
Jedyny minius wydajności, to brak portów nowszych gier. Ale jeśli chodzi o gry Nintendo, to większość śmiga w 60fps i wygląda świetnie. Zdarzają się drobne wpadki i chrupnięcia, ale to marginalne przypadki.
Nie wiem jak z licencjami, ale takie Porshe2000 i Undergoundy sądząc po komentarzach ludzi aż proszą się o jakiś remake, albo przynajmniej remaster. Sam bym chętnie kupił. Nowi gracze nowymi graczami, ale o starych też nie powinni zapominać.
Eksploracja jak najbardziej istnieje. Najnowsze Zeldy, czy nawet starsze tytuły jak Gothic i Skyrim są przykładem jak świetnie można się bawić w odkrywanie świata. To że nie ma już dennych labiryntów, w których błądzi się godzinami by znaleźć jedyne słuszne rozwiązanie zagadki, to ja również uważam za ogromną zaletę. Często gdy byłem młodszy porzucałem tytuł, bo frustracja była większa niż przyjemność z gry.
Jako osoba dorosła z mocno ograniczonym czasem również nie wyobrażam sobie gier bez łatwo dostępnego save. Często muszę przerwać rozgrywkę w minutę, a czasem mam 15 minut na krótką sesję. Gra bez możliwości przerwania tu i teraz, albo konieczność poświęcenia 5 minut z dostępnych 15 minut żeby zrobić zapis to dla mnie również minus.
Zamiast na siłę naśladować inne produkcje, powinni wrócić do korzeni. Porshe 2000 czy oba Undergroundy gdyby dobrze odświeżyć (tak jak zrobiono Tonego Hawk'a 1+2), to kupiłbym z przyjemnością. Tymczasem pełno zbędnych scenek i efektowne animacje nie sprawią, że gra nagle staje się lepsza czy ciekawsza, a ostatnie produkcje są tym wypełnione po brzegi.
NFS na Switchu działa bardzo dobrze, a na handheldzie wygląda nawet świetnie. Niestety gra sama w sobie jest średnia. Fajny model jazdy, fajne samochody z różnym modelem jazdy, ciekawa mapa i muzyka. Na minus: za dużo wybijających z imersji animacji np. wypadków, powtarzalne modele niektórych aut i okropnie irytująca policja niepotrzebnie podnosząca trudność rozgrywki, za dużo powtarzalnych trybów i eventów na jedno kopyto. NFS:HP mimo wszystko ma to coś, co mnie okropnie wciągnęło w rozgrywkę na ok. 40 godzin, w których nie ukrywam - bawiłem się świetnie i ukończyłem grę na 100%.
The Sims 1 w dniu premiery słabe nie było. Było to coś nowego i wyjątkowego w tamtych latach. Nie da się tego porównać, bo wszystko zależy od perspektywy oceniającego. Dla mnie The Sims 1 było najlepszą grą i wyjątkowym doświadczeniem, a później tylko odcinano kupony.
Przecież redakcja GOL ma jakiś problem z Nintendo i widać to od dawna. Ciągle znajdzie się powód by napisać, że nie warto kupować Switcha. A jak już totalnie nie ma się do czego przyczepić, to się czepią kolorów. Nintendo od zawsze stało grami i to jest najważniejszy powód dla którego warto będzie kupić Switcha 2.
Oled wcale nie jest taki świetny. Miałem V2 i kupiłem OLED zachęcony opiniami. W ustawieniach musiałem wyłączyć "żywe kolory", bo aż oczy bolały. Poza tym nie widzę specjalnej różnicy w stosunku do jakości obrazu miedzy zwykłym ekranem a oledem. Jedynie rozmiar ekranu na plus. Ja osobiście wolałbym ekran jak w podstawowym Switchu, tylko żeby był większy. Oled jest mocno przereklamowany.
Jakich akcjach? Kupujesz konsolę by się dobrze bawić i ze względu na gry, które są na nią dostępne, to wszystko.
Uwielbiam osoby, które osobiście podchodzą do polityki firmy, bo jakiś jutuber powiedział im że od teraz wszyscy muszą być obrażeni na firmę xyz. Nintendo robi świetną robotę, widać to po sprzedaży gier i sukcesie na tle Sony czy Microsoftu. Jeśli będą fajne gry i warto będzie przejść na Switch 2, to kupię. Nie będzie warto, to nie kupię. Aż tyle i tylko tyle. Po co mieszać w to politykę...
Jak dla mnie może to być i 2027, byle tylko była to gra dopracowana. Jeśli mają wydać niegrywalną produkcję na szybko, a następnie łatać ją przez kolejne 2 lata, to nie ma to najmniejszego sensu.
Jaka by nie była, to warto zapytać. Ja też nie śledzę tematu CP77 i nie sprawdzam każdego patcha jakie wniósł zmiany. Dostanę prosty sygnał, że gra już jest kompletna, taka jaka powinna być na premierę, to wtedy kupię. A "grywalność" to całkowicie względne pojęcie, bo i zabugowana gra może być grywalna.
Ale to tylko pozorna swoboda w eksploatacji. W wersji z poprawionym balansem (chyba patchem 1.75) nic nam ta swoboda nie daje. Potwory są zbyt silne, a nawet jeśli będziemy chcieli zdobyć np. najsilniejsze bronie, to musimy otwierać skrzynki. Do niektórych się nie dostaniemy nie robiąc fabuły jak należy. Chcąc zdobyć najmocniejsze zbroje - trzeba na nie zapracować albo osiągnąć odpowiednio wysoki poziom umiejętności. Podobnie z brońmy i umiejętnościami. Możemy iść wszędzie i kiedy chcemy, ale w żaden sposób nie zmienia to rozgrywki i musimy wrócić do punktu wyjścia by pchnąć fabułę do przodu, by mieć dostęp do "nagrody za postępy". Jedyne co mam do G3, to fabuła. Z jednej strony fajna i ciekawa, ale jeśli chodzi o wątek główny, to po spotkaniu Xardasa robi się cholernie nudno.
Najlepszy NFS! Setki spędzonych godzin jako nastolatek :) Oj takiego remake'a w stylu Tonego Hawka 1+2 (przeniesiona fizyka, mapy piksel do piksela i przyjemność z rozgrywki) z wielką przyjemnością bym przytulił i na PC i na Switcha. Żaden późniejszy NFS nie sprawił mi tyle frajdy, mimo że jestem wielkim fanem obu Undergroundów.
Kupiłem na Switch port Gothica 1 i Gothica 2 z Nocą Kruka. Jestem zadowolony, ukończyłem oba. Nie rozumiem po co teraz robią kolejną wersję tego samego? Kto to w ogóle kupi i po co, jeśli większość osób do których to jest kierowane już kupiło dwa wcześniejsze wydania. Chyba, że dla niezdecydowanych, dla których 30$ na premierę, to było zbyt wiele i wolą teraz kupić 2w1. Ale 40$ to jednak lekka przesada.
Wczoraj otrzymałem pudełkową kopię gry. Tym razem THQ odrobiło lekcję i preordery przyszły przed premierą. Naprawiono również wszystko, co było źle zrobione w wersji Switch Gothica 1. Zakładam, że będą drobne problemy, które pewnie naprawi kolejna łatka, ale sam po godzinie gry na nic rażącego jeszcze nie natrafiłem. Gra wygląda naprawdę świetnie i sterowanie w końcu jest zrobione jak należy.
Beznadziejne i długie dialogi. Momentami wymieszane kolejnością i przynajmniej w polskiej wersji językowej trudne do zrozumienia. Ukończyłem grę po 76 godzinach i szczerze, to nadal do końca nie wiem o co w niej chodziło. Zbyt duża mapa. Ogromne miasta, wypełnione npc bez imion. Kroniki Myrtany pokazały, że można zrobić małą i ciekawą mapę, wypchaną znajdźkami i ciekawą zawartością. Momentami bawiłem się nieźle, więc tym większa szkoda, że twórcy nie wykorzystali potencjału, który ewidentnie był spory. Na Elex 2 nie mam ochoty.
Samochody spalinowe przetrwają w taki sam sposób jak fotografia analogowa. Tylko dla pasjonatów i kolekcjonerów. Stanie się to bardzo drogie, więc rynek się mocno skurczy, ale całkiem nie zniknie. Pytanie tylko co je zastąpi, bo obecne elektryki nie wydają mi się zbytnio ekologiczne a zasoby surowców do produkcji akumulatorów też są ograniczone.
Ludzie krytykują Ellie i dobór aktorki, ale jak tak się zastanowić i oceniać tylko wygląd, to jest to idealny wybór. Jakoś nie wyobrażam sobie w jej roli pięknej i idealnej nastolatki z prostymi zębami i idealnym zachowaniem. Pamiętajmy, że urodziła się w czasach po upadku cywilizacji. W mniejszym lub większym stopniu musiała walczyć o przetrwanie, co idealnie oddają blizny i niedoskonałość jej wyglądu. Za bardzo się ludzie przyzwyczaili do pięknych laleczek obsadzanych w głównych rolach.
Przez większość tygodnia pracuję i nie mam czasu na grę, a Switch to jedyna konsola jaką mogę używać regularnie. W odróżnieniu od wypasionych PS5 i XBOXa jest mnóstwo uroczych gier z uniwersum Nintendo, świetnych do zabawy z dziećmi. Można w nie pograć godzinkę i odłożyć. Fenomenem są również joycony, które mają mnogość zastosowań w wielu grach.
Jeśli już się pofatygowali i zrobili tyle nowych wersji, to wstyd, że nie zrobili polskiego dubbingu. Risen 1 chyba jest najkrótszy ze wszystkich trzech i to jedyna gra Piranha, którą nie udźwiękowili po polsku....
To jak już wydają tą nową wersję na konsole w 2023, to chociaż postaraliby się w końcu o dubbing, bo to jedyna gra z "uniwersum" Gothica, która go nie ma.