Skoro mają licencję na Wiedźmina to powinni wydać grę strategiczną w tym świecie w stylu serii Total War. To mogłoby być całkiem niezłe.
Moja sugestia - skasować projekt i zacząć od początku. Twórcy w ogóle nie ogarniają, bo jeśli mówią, że: "główna rozgrywka pozostanie taka sama jak w oryginale" to projekt zapowiada się na jeszcze większą porażkę niż wskazuje na to sama grafika i jej styl. H3 ma przestarzałą mechanikę, która ma wiele wad. Głównym celem rimejka powinno być właśnie przebudowanie tej mechaniki, aby nie była taka sama jak w oryginale tylko lepsza, bardziej przemyślana, dająca więcej możliwosci. Przecież w H3 system czarów jest kompletnie skopany. Po pierwsze jest może z 5 przydatnych zaklęć na kilkadziesiąt obecnych w grze. Do tego Magia Ziemi zdecydowanie dominuje pod względem siły nad pozostałymi magiami. To jedna z rzeczy, która powinna pójść do przebudowy, tak aby wszystkie czary (albo przynajmniej prawie wszystkie) były przydatne, a poszczególne szkoły magii miały podobną siłę. W rozgrywkach H3 online właściwie jeśli gracz ma magię ziemi na ekspercie, przyzwoity poziom mocy i wiedzy oraz księgę ziemi (albo kluczowe czary tej szkoły np. z puszki albo budynku), a drugi gracz ich nie ma to wynik starcia jest oczywisty.
Grafika to kolejna sprawa. To powinna być gra 2,5D, a nie 3D. Wiadomo modele budynków na mapie i jednostek powinny być w 3D, ale widok powinien być izometryczny, z jednej perspektywy, bo to daje czytelność na mapie i pozwala na dobre rozeznanie się co gdzie jest. A to jest kluczowe w tego typu grze.
Dobrym przykładem jest tutaj Olden Era, gdzie prawie wszystkie czary są przydatne, a potencjał poszczególnych magii zrównoważony. Olden era ma grafikę, która budzi kontrowersje (mi się podoba z pewnymi wyjątkami), ale mechanicznie to najlepsza część Herosów.
Taki mod może być kuszący, ale ostatecznie nie ma sensu. Na tym to właśnie polega, że czas ma wywierać presje i stawiać gracza przed trudnymi wyborami. Ostatecznie jesli ktoś chce poznać całą grę, a nie ma czasu przechodzić jej dwa razy, to może zrobić sobie sejwa po 20 dniach i po przejściu gry zacząć od niego, wybierając inne zadania. Ewentualnie może po prostu przekroczyć termin 30 dni i 30 nocy i zaakceptować fakty fabularne, bo przecież gra się przez to nie skończy.
Gamescom powinien wydać oświadczenie, że w przyszłym roku w ochronie będą zatrudnieni tylko rdzenni Europejczycy.
Nowe ekrany zamków nawet fajne (poza Rampartem, który jest tragiczny i nie ma klimatu oryginału), ale mapa strategiczna beznadziejna. Problem w takim 3D ze swobodną kamerą jest taki, że Heroes to gra, w której mapa musi być czytelna, a ekran monitora powinien pokazywać możliwie dużą jej część.
Jeśli obiekty 3d na mapie możemy oglądać z różnych stron to trudno je szybko rozpoznawać, bo dana kopalnia będzie wyglądać inaczej widziana od jednej strony, a inaczej od drugiej. Dodatkowo na screenie z mapy kampanii widać niewielki fragment terenu. To sprawia, że trudno się na pierwszy rzut oka rozeznać w tym co gdzie jest, gdzie warto iść, jakoś rozplanować turę. Niby będzie można oddalić, ale wtedy małe rzeczy np. artefakty będą nieczytelne. Dla mnie jako gracza multi to dość ważne. Zresztą uważam, że to ważne nawet w singlu.
W H3 oraz w Olden Erze widzimy wszystko z jednej perspektywy, więc po kilku godzinach rozgrywki łatwo się nauczyć co jak wygląda, bo daną strukturę widzimy z jednej perspektywy. Wszystko jest czytelne także po oddaleniu mapy (w Olden Erze można ją oddalać i przybliżać). A to sprawia, że gra się przyjemnie, bo w mgnieniu oka możemy się rozeznać co jest na odkrytej częsci mapy. Według mnie takie podejście polegające na kopiowaniu H5 jest błędem.
Remake to ogólnie spoko pomysł, ale powinni zrobić mapę w 3D oglądaną z jednej perspektywy (tak jak w Olden Erze), spróbowac oddac klimat H3 przy pomocy współczesnej grafiki, a poza tym unowocześnić mechanikę rozgrywki balansując umiejętności, czary, dodając więcej umiejętności jednostkom itd. Olden Era zrobiła to bardzo dobrze np. w kwestii magii większość czarów w OE jest przydatna, a jednocześnie żaden nie jest przegięty.
Jeśli otwierasz sklep albo gabinet stomatologiczny, to ktoś inny również może otworzyć sklep albo gabinet stomatologiczny i szybko zdobyć taką samą pozycję rynkową, a nawet lepszą.
Inaczej jest w branżach usług cyfrowych. Tutaj bardzo często dominuje zasada "kto pierwszy ten lepszy". Jesteś pierwszy, przyciągasz setki milionów klientów z całego świata, przyzwyczajają się do twojej platformy, zarabiasz ogromne pieniądze i żadna konkurencja nie ma szans na obalenie monopolu na uczciwych warunkach. Google zdominowało rynek wyszukiwarek (Google) i filmów wrzucanych przez użytkowników (Youtube), X nisze social mediów opierających się na newsach, polityce, ekonomii, Meta klasyczne social media, Microsoft systemy operacyjne dla PC itd. Te giganty cyfrowe nie zdominowały rynku w swoich niszach tylko tam, gdzie państwo aktywnie je zwalczało, aby zrobić miejsce dla własnych firm oferujących podobne usługi - np. w Chinach.
Z gigantami cyfrowymi nie da konkurować na klasycznym wolnym rynku, bo ludzie nie potrzebują dwóch takich samych usług cyfrowych, a są przyzwyczajeni do tej pierwszej. Niewiele osób pamięta, ale Google lata temu próbowało rzucić wyzwanie Facebookowi i stworzyć własny odpowiednik Facebooka, ale się nie udało, bo ludzie nie potrzebowali drugiego Facebooka i nie zakładali kont albo nie byli na nich aktywni. Google wówczas firma znacznie bogatsza of Facebooka (przed zmianą nazwy na Meta) nie była w stanie z nim konkurować w jego niszy, bo Facebook był pierwszy.
Gdy wiele osób obraziło się na Muska i gdy powstał Bluesky to była gigantyczna mobilizacja. Wiele deklarowało, że opuszczają X i przenoszą się na Bluesky - nic z tego nie wyszło. Bluesky jest platformą 30x mniejszą pod względem użytkowników. Wielkim konkurentem dla X miał być także Threads Mety. Musk się nawet spłakał z tego powodu. I ponownie nic z tego nie wyszło, bo Threads nie był w stanie konkurować z X w jego niszy i ostatecznie stał się platformą raczej od problemów sercowych i młodzieżowych rozkmin - tematyka na nim poruszana jest odmienna od tej, która dominuje na X.
Oczywiście są wyjątki w rodzaju np. streamingu seriali i filmów, gdzie konkurencja jest możliwa z uwagi na różne biblioteki produkcji. Każda platforma oferuje inny wybór filmów i seriali.
Bardzo trudno z czymś takim konkurować, zwłaszcza gdy masowość użycia Steam pozwala zarabiać duże pieniądze, a duże pieniądze umożliwiają rozwój i ulepszanie aplikacji.
Nikt kto ma 50, 100, 200 czy 400 gier nie będzie chciał się przenosić gdzie indziej. Im więcej masz gier tym bardziej nie chcesz się przenosić.
Pozostaje jeszcze jedna kwestia. Paradoksalnie gry na Steamie są w teorii najbezpieczniejsze, bo wydaje się niemożliwością, aby gigant z taką pozycją i z takim portofolio graczy upadł. To tez może skłaniać do wyboru Steama, a nie np. Epica.
Epic podjął walkę ze Steam rozdając masowo darmowe gry, w tym wiele całkiem niezłych, aby skłonić ludzi do zakładania kont, a w konsekwencji kupowania gier na ich platformie. Dodatkowo inwestuje w exclusivy (np. Alan Wake 2). Ale ta strategia chyba nie przyniosła wielkich sukcesów. GOG oferuje gry na własność i możliwość ściagnięcia instalatorów, ale to również nie okazało się wystarczająco atrakcyjne (pewnie większość graczy nie widzi nawet różnicy między licencją na Steam, a grą na własność na GOG)
A co do Epica i GOGa, to nie wiadomo czy te platformy będa istniały za 10 lat (ale przynajmniej w tym drugim będzie można ściągnąć instalatory gier na własny dysk). Kto wie czy te podmioty nie upadną albo nie wycofają się z biznesu.
Z monopolem Steama trzeba się niestety pogodzić.
Istotne jest to, aby politycy uregulowali taki monopol prawnie np. aby zakazali odbierania klientom sprzedanych licencji poprzez wycofanie sprzedanej gry, chyba że pod pewnymi warunkami (np. gdy w opisie gry jest wyraźnie wskazane, że gra MMO będzie dostępna przez np. minimum 5 lat od premiery) oraz aby w razie potrzeby (gdyby Steam stał się totalnym monopolistą) wprowadzili limit maksymalnej marży.
Tryb singlowy we wczesnym dostępie jest jeszcze niedopracowany i przede wszystkim udostępniono jego niewielką część. W pełni zostanie wydany dopiero w wersji 1.0. I wówczas będzie można go ocenić (chociaż dla mnie i tak liczy się tylko multi).
Skoro wysłali do recenzentów grę tak aby nie było czasu na napisanie recenzji tzn. że szykuje się niezły crap.
A jednak wiele przemawia za tym, że taki związek istnieje, bo już samo istnienie korelacji w tej sytuacji jest mocnym dowodem na istnienie związku. Gdyby go nie było to sama ilość wydawanych gier zrobiłaby swoje i nie byłoby takich różnic w sprzedanych kopiach między grami z żeńskimi i męskimi protagonistami. Poza tym granie w gry to forma eskapizmu. A ludzie uprawiają eskapizm, aby oderać się od szarego życia i np. w przypadku mężczyzn wcielić sie w superbohatera niszczącego wrogów i romansującego z pięknymi kobietami.
No i też warto zauważyć, że wybór kolejnego głównego bohateria serii nie ograniczał się do Ciri i Geralta. Z powodzeniem można było wykreować nową postać Wiedźmina.
Coś mi się wydaje, że Wiedźmin 4 nie spełni oczekiwań tj. nie będzie takim sukcesem, jakiego spodziewa się CD-Projekt. W tego rodzaju gry grają głównie mężczyźni, a siłą tej gry dla wielu graczy było to, że można było wcielić sie w postać wielkiego wojownika, który z jednej strony chciał zapewnić bezpieczeństwo przybranej córce, a w wolnych chwilach romansował z pięknymi czarodziejkami. Ten kod zapewniał młodym (i trochę starszym) ludziom iluzję tego czego pragnie większość mężczyzn tj. bycie silnym wojownikiem, opiekowanie się dziećmi i powodzenie wśród pięknych kobiet. Osadzenie Ciri w roli głównej to wszystko zabierze, bo trudno będzie męskim graczom identyfikować się z żeńską postacią w takiej grze.
Kobiety bardziej nadają się na bohaterki horrorów i przygodówek.
To będzie niestety porażka. Wietnam to niszowy temat i klimat, który nie każdemu będzie odpowiadał. Dlatego nie wróżę sukcesu tej grze. Moim zdaniem powinni zająć się Hell Let Loose 2. Udoskonalić mechanikę, odnowić stare mapy i zaprojektować nowe i dodać więcej sprzętu ciężkiego, nowe okresy wojny np. ja bym dopasował sprzęt dostępny na mapie do okresu wojny i zróżnicowałbym go np. na okres early war, mid war i late war - trzy zestawy sprzętu dla każdej nacji. Do tego dodałbym także mapy z wojny na Pacyfiku, wojny w Chinach, a nawet z bitwy pod Chałyń-Goń albo hiszpańskiej wojny domowej. Mogliby nawet dodać do takiej gry mapy z końcowego okresu I Wojny Światowej.
II Wojna Światowa się zawsze sprzeda i jest znacznie ciekawsza niż Wietnam.
Obecnie cenię bardziej gry typu "easy to learn hard to master" z matchmakingiem i dużą bazą graczy. W Olden Era fajne jest to, że dość łatwo wejść w grę, a jednocześnie mechaniki są na tyle głębokie że wymasterowanie gry nie będzie łatwe. No i matchmaking w połączeniu z dużą bazą graczy jest spoko. Bo można wrócić z pracy, zjeść obiad i szybko znaleźć przeciwnika na zbliżonym poziomie (duża baza graczy to gwarantuje). Jednocześnie gra jest tak zaprojektowana, że możliwe są rozgrywki ekspresowe (tryb arena, gdzie bitwę można zagrać w 15 minut), rozgrywki średniej długości (jeden bohater - tryb na 1-1,5 godziny) i klasyczna rozgrywka (2-2.5 godziny). Z grając poza matchmakingiem na dużej mapie można rozgrywać grę i wiele godzin jak ktoś chce. Bardzo fajnie zostały również zaprojektowane szablony do gier multi.
Mnie do zakupu przekonały następujące czynniki:
- ciekawa i przemyślana mechanika (w przeciwieństwie do H3, gdzie w grach mp liczy sie tylko magia ziemi, implozja i wskrzeszenie).
- przemyślane i ciekawe szablony do rozgrywek online.
- tryby gry, które oferują zarówno rozgrywki krótkie, średniej długości i długie gry.
- duża baza graczy, co sprawia że łatwo będzie znaleźć graczy na swoim poziomie w matchmakingu (w grach z małą baza graczy bardzo szybko dochodzi do sytuacji, w której po jakimś czasie w mp grają sami wyjadacze, z którymi trudno wygrać).
- sukces sprzedażowy co gwarantuje długi rozwój gry i jej długie życie.
- fakt, że to gra easy to learn hard to master (nie lubię sie godzinami uczyć fundamentu rozgrywki)
Kwestia tego czego oczekujesz od gry.
Mnie tam cieszy, że Olden Era jest nastawiona na multi i są dostępne szybkie tryby multi (same bitwy oraz zróżnicowane szablony z jednym bohaterem), bo dzięki temu rozgrywka to wyzwanie i musisz się naparwdę zastanowić nad swoją strategią na rozgrywkę.
I jak najbardziej jest w multi miejsce dla niedzielnych graczy. Po to stworzono system matchmakingu. Jak masz mało punktów rankingowych to gra dobiera gracza, który również ma mało czyli jest na podobnym poziomie. Czyli nie grasz z żadnym wyjadaczem. No chyba, że sam nim jestes. To wtedy matchmaking dobiera innego wyjadacza.
Pomysł z tym, że ważne zadania/decyzje wymagają poświęcenia na nie "czasu" w świecie gry jest moim zdaniem bardzo dobry. Gdyby to miał być tykający zegar to takie rozwiązanie by mi sie nie podobało, ale "czas" w formie punktów, które wydajemy na poszczególne zadania/decyzję już tak.
To zwiększy imersję, bo zamiast robienia wszystkiego i bezmyślnego "czyszczenia" gry będzie trzeba podejmować ważne decyzje np. czy poświęcić 2 dni na wątek romansowy, na uratowanie wioski przed potworami, czy skupić się na zaatakowaniu sojusznika głównego antagonisty, aby przybliżyć się do nadrzędnego celu, którym jest uratowanie rodziny. Takie trudne wybory nie tylko zwiększą imersję, ale sprawią że każdy będzie mógł stworzyc swoją własną unikalną historię o ile tych zadań/decyzji na co poświęcić "czas" będzie wystarczająco dużo. Tak samo jest przecież w prawdziwym życiu - tu również codziennie podejmujemy decyzje o tym co zrobić, na co poświęcić czas.
Oczywiście pewnym minusem może wydawać się to, że część zawartości gry i konsekwencji niedokonanych wyborów nas ominie, ale jeśli gracz ma mieć możliwość odgrywania postaci i stworzenia swojej własnej historii to jest to niezbędne. Wybory muszą mieć konsekwencje.
Mam nadzieję, że trzecia gra Owlcat Studios wydana pod szyldem Warhammera będzie rozgrywała się w świecie fantasy. Pograłoby się jakąś Hieną Cmentarną albo Szczurołapem z towarzyszami o równie ciekawych profesjach. Brakuje mi na rynku typowego, opartego na fabule drużynowego rpga z turową walką w uniwersum Warhammera fantasy, albo choćby i action rpga w rodzaju Wiedźmina z rozbudowanym otwartym światem i ciekawymi questami.
Od czasu Vampire's Masquarade: Redemption czekałem na grę w takim klimacie tj. średniowiecze + wampiry. Gra w 100% wpisuje się w moje gusta pod względem klimatu.
O ograniczenie czasowe się nie martwię, bo z wypowiedzi twórców wynika, że to będzie limit zadań lub czynności w głównej fabule, a nie limit czasu. Na zadania poboczne i zwiedzanie świata gry nie będzie limitu czasu. Natomiast zadania albo decyzje związane z głównym wątkiem fabularnym będą pchały czas do przodu tj. wykonanie zadania albo jakaś decyzja fabularna sprawi, że czas się przesunie o 1 albo 2 doby z ogólnego limitu 30 dób.
Jest to ciekawe rozwiązanie pod względem gameplayu, ponieważ większość gier z nieliniowym zakończeniem uzależnia zakończenie od tego jakie decyzje podjęliśmy w trakcie wykonywania zadań tj. w jaki sposób je wykonaliśmy. W tej grze najwyraźniej równie istotne będzie to, które zadania/czynności wykonaliśmy, a które pominęliśmy. Będzie rodziło to ciekawe i trudne decyzje, zwłaszcza w drugiej połowie gry, gdy zostanie nam np. 7 dób i po prostu będziemy musieli podejmować trudne decyzje fabularne i moralne co zrobić, a z czego zrezygnować, co z kolei będzie miało wpływ na zakończenie gry. Przy czym rezygnacja z czegoś będzie wiązała się z określonymi konsekwencjami.
Jeśli zadań i decyzji głównego wątku będzie np. na 60 dni, przy limicie wynoszącym 30 dni, to gra będzie miała ogromną regrywalność, bo będzie ją mozna w teorii przejść dwukrotnie zupełnie innymi ścieżkami.
Nie tylko marketingowy. Wydawanie gry pod szyldem znanej marki to także znacznie większa szansa na dobrą i rozbudowaną pod każdym względem grę. Po prostu wydając grę pod marką Baldur's Gate znacznie łatwiej pozyskać finansowanie od inwestorów albo zaryzykować własne pieniądze, a co za tym idzie gra może mieć znacznie większy budżet.
Sukces Baldur's Gate 3 wynikał m.in. z ogromnego jak na grę crpg budżetu. A ten budżet wynikał z tego, że łatwo było pozyskać na taki tytuł finansowanie, a także tego że Swen Vincke odważył się zaryzykować swój własny majątek, aby wydać tą grę. A większy dostęp do finansowania wynika oczywiście z tego, że sama marketingowa wartość tytułu daje gwarancję większej sprzedaży.
Stąd dla graczy lepiej, aby gry crpg w światach spod szyldu d&d wychodziły pod znanymi szyldami, nawet jeśli nie będą miały wiele wspólnego z poprzednimi grami z serii.
Dawno nie czytałem takiego bełkotu, że "estetyka" (cokolwiek to znaczy w tym kontekście) komunistyczno-islamska to rzekomo dowód na prawicowy, neofaszystowski ekstermizm. Przecież to jakieś brednie. Dla nich nawet żaba pepe jest symbolem nazistowskim.