Skoro wysłali do recenzentów grę tak aby nie było czasu na napisanie recenzji tzn. że szykuje się niezły crap.
A jednak wiele przemawia za tym, że taki związek istnieje, bo już samo istnienie korelacji w tej sytuacji jest mocnym dowodem na istnienie związku. Gdyby go nie było to sama ilość wydawanych gier zrobiłaby swoje i nie byłoby takich różnic w sprzedanych kopiach między grami z żeńskimi i męskimi protagonistami. Poza tym granie w gry to forma eskapizmu. A ludzie uprawiają eskapizm, aby oderać się od szarego życia i np. w przypadku mężczyzn wcielić sie w superbohatera niszczącego wrogów i romansującego z pięknymi kobietami.
No i też warto zauważyć, że wybór kolejnego głównego bohateria serii nie ograniczał się do Ciri i Geralta. Z powodzeniem można było wykreować nową postać Wiedźmina.
Coś mi się wydaje, że Wiedźmin 4 nie spełni oczekiwań tj. nie będzie takim sukcesem, jakiego spodziewa się CD-Projekt. W tego rodzaju gry grają głównie mężczyźni, a siłą tej gry dla wielu graczy było to, że można było wcielić sie w postać wielkiego wojownika, który z jednej strony chciał zapewnić bezpieczeństwo przybranej córce, a w wolnych chwilach romansował z pięknymi czarodziejkami. Ten kod zapewniał młodym (i trochę starszym) ludziom iluzję tego czego pragnie większość mężczyzn tj. bycie silnym wojownikiem, opiekowanie się dziećmi i powodzenie wśród pięknych kobiet. Osadzenie Ciri w roli głównej to wszystko zabierze, bo trudno będzie męskim graczom identyfikować się z żeńską postacią w takiej grze.
Kobiety bardziej nadają się na bohaterki horrorów i przygodówek.
To będzie niestety porażka. Wietnam to niszowy temat i klimat, który nie każdemu będzie odpowiadał. Dlatego nie wróżę sukcesu tej grze. Moim zdaniem powinni zająć się Hell Let Loose 2. Udoskonalić mechanikę, odnowić stare mapy i zaprojektować nowe i dodać więcej sprzętu ciężkiego, nowe okresy wojny np. ja bym dopasował sprzęt dostępny na mapie do okresu wojny i zróżnicowałbym go np. na okres early war, mid war i late war - trzy zestawy sprzętu dla każdej nacji. Do tego dodałbym także mapy z wojny na Pacyfiku, wojny w Chinach, a nawet z bitwy pod Chałyń-Goń albo hiszpańskiej wojny domowej. Mogliby nawet dodać do takiej gry mapy z końcowego okresu I Wojny Światowej.
II Wojna Światowa się zawsze sprzeda i jest znacznie ciekawsza niż Wietnam.
Obecnie cenię bardziej gry typu "easy to learn hard to master" z matchmakingiem i dużą bazą graczy. W Olden Era fajne jest to, że dość łatwo wejść w grę, a jednocześnie mechaniki są na tyle głębokie że wymasterowanie gry nie będzie łatwe. No i matchmaking w połączeniu z dużą bazą graczy jest spoko. Bo można wrócić z pracy, zjeść obiad i szybko znaleźć przeciwnika na zbliżonym poziomie (duża baza graczy to gwarantuje). Jednocześnie gra jest tak zaprojektowana, że możliwe są rozgrywki ekspresowe (tryb arena, gdzie bitwę można zagrać w 15 minut), rozgrywki średniej długości (jeden bohater - tryb na 1-1,5 godziny) i klasyczna rozgrywka (2-2.5 godziny). Z grając poza matchmakingiem na dużej mapie można rozgrywać grę i wiele godzin jak ktoś chce. Bardzo fajnie zostały również zaprojektowane szablony do gier multi.
Mnie do zakupu przekonały następujące czynniki:
- ciekawa i przemyślana mechanika (w przeciwieństwie do H3, gdzie w grach mp liczy sie tylko magia ziemi, implozja i wskrzeszenie).
- przemyślane i ciekawe szablony do rozgrywek online.
- tryby gry, które oferują zarówno rozgrywki krótkie, średniej długości i długie gry.
- duża baza graczy, co sprawia że łatwo będzie znaleźć graczy na swoim poziomie w matchmakingu (w grach z małą baza graczy bardzo szybko dochodzi do sytuacji, w której po jakimś czasie w mp grają sami wyjadacze, z którymi trudno wygrać).
- sukces sprzedażowy co gwarantuje długi rozwój gry i jej długie życie.
- fakt, że to gra easy to learn hard to master (nie lubię sie godzinami uczyć fundamentu rozgrywki)
Kwestia tego czego oczekujesz od gry.
Mnie tam cieszy, że Olden Era jest nastawiona na multi i są dostępne szybkie tryby multi (same bitwy oraz zróżnicowane szablony z jednym bohaterem), bo dzięki temu rozgrywka to wyzwanie i musisz się naparwdę zastanowić nad swoją strategią na rozgrywkę.
I jak najbardziej jest w multi miejsce dla niedzielnych graczy. Po to stworzono system matchmakingu. Jak masz mało punktów rankingowych to gra dobiera gracza, który również ma mało czyli jest na podobnym poziomie. Czyli nie grasz z żadnym wyjadaczem. No chyba, że sam nim jestes. To wtedy matchmaking dobiera innego wyjadacza.
Pomysł z tym, że ważne zadania/decyzje wymagają poświęcenia na nie "czasu" w świecie gry jest moim zdaniem bardzo dobry. Gdyby to miał być tykający zegar to takie rozwiązanie by mi sie nie podobało, ale "czas" w formie punktów, które wydajemy na poszczególne zadania/decyzję już tak.
To zwiększy imersję, bo zamiast robienia wszystkiego i bezmyślnego "czyszczenia" gry będzie trzeba podejmować ważne decyzje np. czy poświęcić 2 dni na wątek romansowy, na uratowanie wioski przed potworami, czy skupić się na zaatakowaniu sojusznika głównego antagonisty, aby przybliżyć się do nadrzędnego celu, którym jest uratowanie rodziny. Takie trudne wybory nie tylko zwiększą imersję, ale sprawią że każdy będzie mógł stworzyc swoją własną unikalną historię o ile tych zadań/decyzji na co poświęcić "czas" będzie wystarczająco dużo. Tak samo jest przecież w prawdziwym życiu - tu również codziennie podejmujemy decyzje o tym co zrobić, na co poświęcić czas.
Oczywiście pewnym minusem może wydawać się to, że część zawartości gry i konsekwencji niedokonanych wyborów nas ominie, ale jeśli gracz ma mieć możliwość odgrywania postaci i stworzenia swojej własnej historii to jest to niezbędne. Wybory muszą mieć konsekwencje.
Mam nadzieję, że trzecia gra Owlcat Studios wydana pod szyldem Warhammera będzie rozgrywała się w świecie fantasy. Pograłoby się jakąś Hieną Cmentarną albo Szczurołapem z towarzyszami o równie ciekawych profesjach. Brakuje mi na rynku typowego, opartego na fabule drużynowego rpga z turową walką w uniwersum Warhammera fantasy, albo choćby i action rpga w rodzaju Wiedźmina z rozbudowanym otwartym światem i ciekawymi questami.
Od czasu Vampire's Masquarade: Redemption czekałem na grę w takim klimacie tj. średniowiecze + wampiry. Gra w 100% wpisuje się w moje gusta pod względem klimatu.
O ograniczenie czasowe się nie martwię, bo z wypowiedzi twórców wynika, że to będzie limit zadań lub czynności w głównej fabule, a nie limit czasu. Na zadania poboczne i zwiedzanie świata gry nie będzie limitu czasu. Natomiast zadania albo decyzje związane z głównym wątkiem fabularnym będą pchały czas do przodu tj. wykonanie zadania albo jakaś decyzja fabularna sprawi, że czas się przesunie o 1 albo 2 doby z ogólnego limitu 30 dób.
Jest to ciekawe rozwiązanie pod względem gameplayu, ponieważ większość gier z nieliniowym zakończeniem uzależnia zakończenie od tego jakie decyzje podjęliśmy w trakcie wykonywania zadań tj. w jaki sposób je wykonaliśmy. W tej grze najwyraźniej równie istotne będzie to, które zadania/czynności wykonaliśmy, a które pominęliśmy. Będzie rodziło to ciekawe i trudne decyzje, zwłaszcza w drugiej połowie gry, gdy zostanie nam np. 7 dób i po prostu będziemy musieli podejmować trudne decyzje fabularne i moralne co zrobić, a z czego zrezygnować, co z kolei będzie miało wpływ na zakończenie gry. Przy czym rezygnacja z czegoś będzie wiązała się z określonymi konsekwencjami.
Jeśli zadań i decyzji głównego wątku będzie np. na 60 dni, przy limicie wynoszącym 30 dni, to gra będzie miała ogromną regrywalność, bo będzie ją mozna w teorii przejść dwukrotnie zupełnie innymi ścieżkami.
Nie tylko marketingowy. Wydawanie gry pod szyldem znanej marki to także znacznie większa szansa na dobrą i rozbudowaną pod każdym względem grę. Po prostu wydając grę pod marką Baldur's Gate znacznie łatwiej pozyskać finansowanie od inwestorów albo zaryzykować własne pieniądze, a co za tym idzie gra może mieć znacznie większy budżet.
Sukces Baldur's Gate 3 wynikał m.in. z ogromnego jak na grę crpg budżetu. A ten budżet wynikał z tego, że łatwo było pozyskać na taki tytuł finansowanie, a także tego że Swen Vincke odważył się zaryzykować swój własny majątek, aby wydać tą grę. A większy dostęp do finansowania wynika oczywiście z tego, że sama marketingowa wartość tytułu daje gwarancję większej sprzedaży.
Stąd dla graczy lepiej, aby gry crpg w światach spod szyldu d&d wychodziły pod znanymi szyldami, nawet jeśli nie będą miały wiele wspólnego z poprzednimi grami z serii.
Dawno nie czytałem takiego bełkotu, że "estetyka" (cokolwiek to znaczy w tym kontekście) komunistyczno-islamska to rzekomo dowód na prawicowy, neofaszystowski ekstermizm. Przecież to jakieś brednie. Dla nich nawet żaba pepe jest symbolem nazistowskim.